Iron Maiden-Dyktatura Steve'a Harrisa czy Demokracja
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Iron Maiden-Dyktatura Steve'a Harrisa czy Demokracja
Dobra ,chciałem założyć ten temat już od dawna, bo ciekawi mnie jakie macie zdanie ? Tak wiec ,uważacie ze w Maiden Steve powinien trzymać wszystko jak to sie mówi "za pysk" ,czy każdy powinien mieć równe prawo do komponowania, przedstawiania swoich pomysłów itd.
Ja uważam że Maiden=Steve, to jest jego zespół w praktyce, gdyby nie on i może Dave już dawno Maiden by nie było, jest to bardzo utalentowany muzyk, praktycznie sam napisał 3/4 wielkich utworów Dziewicy i lepiej by było wg.mnie jeśli ostatnie zdanie zawsze należało do niego.
W praktyce dwóch muzyków Maiden ma ambicje kompozytorskie,chodzi o Janicka Gersa i Adriana Smitha, Janick myśle ,to starczy mu napisać 3-4 utwory na album i jest usatysfakcjonowany, nie jest pewnie tak bogaty jest reszta chłopaków, dlatego "zna swoje miejsce w szeregu", nie będzie przecież sie wykłócał o wszystko ze Stevem,dzięki któremu żyje dostatno.
Z Adrianem inna sprawa, Adrian ma sto pomysłów na minute, i to jeszcze baaardzo od siebie róznych, z jednej strony lżejsze hard-rockowe brzmienia typu Wasted Years,Hook in You czy Reach Out, z drugiej bardzo ciezki utwory rodem z solowego Dickinsona. Już raz odszedł z Maiden ,więc znaczy że ma swoje ambicje...i to duże, ale myśle że też raczej chce skończyć kariere w Maiden a swoimi pomysłami raczej muzyke Maiden wzbogaca, choc też nie wszystko co zrobi jest idealne, choćby openery z dwóch ostatnich płyt. Wydaje mi sie też że Adrian jest już dużo słąbszym kompozytorem niż w latach '80, starczy porównać 2 Minutes to Midnight z Wildest Dreams....albo wziąść niesamowite utwory z SiT, wogóle rok 1986 był jego najlepszym w karierze, chyba nikt nie ma wątpliwośći?
Zostaje muzyk,któregho ambicje wykraczają daleko ,daleko, poza Maiden i to nie tylko jak wiemy muzyczne, Bruce Dickinson, jak wiadomo z płyty na płyte jego pozycja w zespole rosła, dlatego że coraz bardziej było widać że to on napędzą olbrzymią popularnosc zespołu, przez osobowość sceniczną, twarz(jedyny muzyk Maiden znany w show-buissnesie) i przede wszystkim charakterystyczny głos. Więc było wiadome że z czasem Bruce będzie chciał muzyke Maiden tworzyć ,a nie tylko lub aż być wokalistą. Do Powerslave Bruce raczej poza paroma próbami kompozytorskimi(bardzo udanymi) sie "nie wychylał" jednak po męczącej trasie World Slave Tour chciał by nowa płyta Maiden była czymś zupełnie innym, twierdził że Maiden w klasycznym heavy-metalu osiągnął już wszystko i jest czas by zespół stworzył coś niesamowitego, płyte akustyczną. Jak wiemy Steve ani o tym myślał i Ironi stworzyli płyte Somewhere in Time ,na której wszystko pochodzi od Steve'a i Adriana, ponoć Bruce strasznie mocno to przełknął, i była to ta iskra która sprawiła że w 1993 r. Bruce odszedł.
Za sławą sie tęskni, za popularnością, pieniędzmi, tak więc Bruce wrócił, i on potrzebował Maiden,ale trzeba też przyznać że Maiden jego...bo wiadomo zę Maiden koncertami stoi, a Maiden na koncertach bez Bruce'a nie ma wręcz racji bytu, przynajmiej z punktu widzenia finansowego...
Dlatego powrót raczej był nieunikniony. (Nie wiem czy wpływ na to miały aspekty sentymentalne, nie-finansowe,tęksnota za fanami...moze, ale coraz bardziej w tą wątpie.
Po powrocie Bruce był zupełnie w innej sytuacji niż kiedyś, bogaty, doświadczony, cwańszy życiowo, dlatego mógł wreszcie rozdawać karty.
Na płytach Brave New World i Dance of Death, jakos tego nie widać, choć momentami pojawiają sie utwory, bardzo Bruce'owe :Fallen Angel, Journeyman,Age of Innosence...,ale jest to jednak Maiden.
Inaczej jest na najnowszej płycie, widać że wiele utworów to utwory w których Bruce coraz bardziej domaga sie swoich pomysłów, Out of the Shadows, Brighter than the 1000 Suns czy Lord of Light to tylko przykłady...wg.mnie zmierza to w złym kierunku, Bruce ma za dużo swobody artystycznej.. a jego pomysły nijak pasują do charakteru muzyki Maiden..pal licho już jego idiotyczne wypowiedzi na koncertach..dajmy na to że przynajmiej finansowo zespół na tym dobrze stoi, ale co do muzyki, to już nie jest tak fajnie.
Jak słucham A Matter of Life and Death, czasem czuje jakby na płycie grał Roy Z, zawsze był te podział , płyty solowe ,Bruce robi co chce,a w Iron Maiden jest "Maidenowo", jak widze to sie zaciera...nie wiem czy Steve nie chce zrobić sam z 3-4 utwory, przecież potencjał ma, For the Greater Good of God to jeden z lepszych utworów na płycie...tak z boku to wygląda, jakby Bruce zaczął rozdawać karty..nie podoba mi się to, to nie on zakładał ten zespół,to nie on był w nim w trudnych chwilach i nie on go najlepiej czuje.
Jak tak dalej pójdzie na nowej płycie, wszystkie utwory będą firmowane będą nazwiskiem Dickinson...
Ja uważam że Maiden=Steve, to jest jego zespół w praktyce, gdyby nie on i może Dave już dawno Maiden by nie było, jest to bardzo utalentowany muzyk, praktycznie sam napisał 3/4 wielkich utworów Dziewicy i lepiej by było wg.mnie jeśli ostatnie zdanie zawsze należało do niego.
W praktyce dwóch muzyków Maiden ma ambicje kompozytorskie,chodzi o Janicka Gersa i Adriana Smitha, Janick myśle ,to starczy mu napisać 3-4 utwory na album i jest usatysfakcjonowany, nie jest pewnie tak bogaty jest reszta chłopaków, dlatego "zna swoje miejsce w szeregu", nie będzie przecież sie wykłócał o wszystko ze Stevem,dzięki któremu żyje dostatno.
Z Adrianem inna sprawa, Adrian ma sto pomysłów na minute, i to jeszcze baaardzo od siebie róznych, z jednej strony lżejsze hard-rockowe brzmienia typu Wasted Years,Hook in You czy Reach Out, z drugiej bardzo ciezki utwory rodem z solowego Dickinsona. Już raz odszedł z Maiden ,więc znaczy że ma swoje ambicje...i to duże, ale myśle że też raczej chce skończyć kariere w Maiden a swoimi pomysłami raczej muzyke Maiden wzbogaca, choc też nie wszystko co zrobi jest idealne, choćby openery z dwóch ostatnich płyt. Wydaje mi sie też że Adrian jest już dużo słąbszym kompozytorem niż w latach '80, starczy porównać 2 Minutes to Midnight z Wildest Dreams....albo wziąść niesamowite utwory z SiT, wogóle rok 1986 był jego najlepszym w karierze, chyba nikt nie ma wątpliwośći?
Zostaje muzyk,któregho ambicje wykraczają daleko ,daleko, poza Maiden i to nie tylko jak wiemy muzyczne, Bruce Dickinson, jak wiadomo z płyty na płyte jego pozycja w zespole rosła, dlatego że coraz bardziej było widać że to on napędzą olbrzymią popularnosc zespołu, przez osobowość sceniczną, twarz(jedyny muzyk Maiden znany w show-buissnesie) i przede wszystkim charakterystyczny głos. Więc było wiadome że z czasem Bruce będzie chciał muzyke Maiden tworzyć ,a nie tylko lub aż być wokalistą. Do Powerslave Bruce raczej poza paroma próbami kompozytorskimi(bardzo udanymi) sie "nie wychylał" jednak po męczącej trasie World Slave Tour chciał by nowa płyta Maiden była czymś zupełnie innym, twierdził że Maiden w klasycznym heavy-metalu osiągnął już wszystko i jest czas by zespół stworzył coś niesamowitego, płyte akustyczną. Jak wiemy Steve ani o tym myślał i Ironi stworzyli płyte Somewhere in Time ,na której wszystko pochodzi od Steve'a i Adriana, ponoć Bruce strasznie mocno to przełknął, i była to ta iskra która sprawiła że w 1993 r. Bruce odszedł.
Za sławą sie tęskni, za popularnością, pieniędzmi, tak więc Bruce wrócił, i on potrzebował Maiden,ale trzeba też przyznać że Maiden jego...bo wiadomo zę Maiden koncertami stoi, a Maiden na koncertach bez Bruce'a nie ma wręcz racji bytu, przynajmiej z punktu widzenia finansowego...
Dlatego powrót raczej był nieunikniony. (Nie wiem czy wpływ na to miały aspekty sentymentalne, nie-finansowe,tęksnota za fanami...moze, ale coraz bardziej w tą wątpie.
Po powrocie Bruce był zupełnie w innej sytuacji niż kiedyś, bogaty, doświadczony, cwańszy życiowo, dlatego mógł wreszcie rozdawać karty.
Na płytach Brave New World i Dance of Death, jakos tego nie widać, choć momentami pojawiają sie utwory, bardzo Bruce'owe :Fallen Angel, Journeyman,Age of Innosence...,ale jest to jednak Maiden.
Inaczej jest na najnowszej płycie, widać że wiele utworów to utwory w których Bruce coraz bardziej domaga sie swoich pomysłów, Out of the Shadows, Brighter than the 1000 Suns czy Lord of Light to tylko przykłady...wg.mnie zmierza to w złym kierunku, Bruce ma za dużo swobody artystycznej.. a jego pomysły nijak pasują do charakteru muzyki Maiden..pal licho już jego idiotyczne wypowiedzi na koncertach..dajmy na to że przynajmiej finansowo zespół na tym dobrze stoi, ale co do muzyki, to już nie jest tak fajnie.
Jak słucham A Matter of Life and Death, czasem czuje jakby na płycie grał Roy Z, zawsze był te podział , płyty solowe ,Bruce robi co chce,a w Iron Maiden jest "Maidenowo", jak widze to sie zaciera...nie wiem czy Steve nie chce zrobić sam z 3-4 utwory, przecież potencjał ma, For the Greater Good of God to jeden z lepszych utworów na płycie...tak z boku to wygląda, jakby Bruce zaczął rozdawać karty..nie podoba mi się to, to nie on zakładał ten zespół,to nie on był w nim w trudnych chwilach i nie on go najlepiej czuje.
Jak tak dalej pójdzie na nowej płycie, wszystkie utwory będą firmowane będą nazwiskiem Dickinson...
Ostatnio zmieniony czw wrz 07, 2006 1:40 pm przez Nomad, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Iron Maiden-Dyktatura Steve'a Harrisa czy Demokracja
żył pięć lat z zespołem dzień w dzień to wie jak to wyglądaNomad pisze:W praktyce dwóch muzyków Maiden ma ambicje kompozytorskie,chodzi o Janicka Gersa i Adriana Smitha, Janick myśle ,to starczy mu napisać 3-4 utwory na album i jest usatysfakcjonowany, nie jest pewnie tak bogaty jest reszta chłopaków, dlatego "zna swoje miejsce w szeregu", nie będzie przecież sie wykłócał o wszystko ze Stevem,dzięki któremu żyje dostatno.
Z Adrianem inna sprawa, Adrian ma sto pomysłów na minute, i to jeszcze baaardzo od siebie róznych, z jednej strony lżejsze hard-rockowe brzmienia typu Wasted Years,Hook in You czy Reach Out, z drugiej bardzo ciezki utwory rodem z solowego Dickinsona. Już raz odszedł z Maiden ,więc znaczy że ma swoje ambicje...i to duże, ale myśle że też raczej chce skończyć kariere w Maiden a swoimi pomysłami raczej muzyke Maiden wzbogaca, choc też nie wszystko co zrobi jest idealne, choćby openery z dwóch ostatnich płyt.
ja tam uważam że zespół to zespół a nie najemnicyNomad pisze:Zostaje muzyk,któregho ambicje wykraczają daleko ,daleko, poza Maiden i to nie tylko jak wiemy muzyczne, Bruce Dickinson, jak wiadomo z płyty na płyte jego pozycja w zespole rosła, dlatego że coraz bardziej było widać że to on napędzą olbrzymią popularnosc zespołu, przez osobowość sceniczną, twarz(jedyny muzyk Maiden znany w show-buissnesie) i przede wszystkim charakterystyczny głos. Więc było wiadome że z czasem Bruce będzie chciał muzyke Maiden tworzyć ,a nie tylko lub aż być wokalistą. Do Powerslave Bruce raczej poza paroma próbami kompozytorskimi(bardzo udanymi) sie "nie wychylał" jednak po męczącej trasie World Slave Tour chciał by nowa płyta Maiden była czymś zupełnie innym, twierdził że Maiden w klasycznym heavy-metalu osiągnął już wszystko i jest czas by zespół stworzył coś niesamowitego, płyte akustyczną. Jak wiemy Steve ani o tym myślał i Ironi stworzyli płyte Somewhere in Time ,na której wszystko pochodzi od Steve'a i Adriana, ponoć Bruce strasznie mocno to przełknął, i była to ta iskra która sprawiła że w 1993 r. Bruce odszedł.
Za sławą sie tęskni, za popularnością, pieniędzmi, tak więc Bruce wrócił, i on potrzebował Maiden,ale trzeba też przyznać że Maiden jego...bo wiadomo zę Maiden koncertami stoi, a Maiden na koncertach bez Bruce'a nie ma wręcz racji bytu, przynajmiej z punktu widzenia finansowego...
Dlatego powrót raczej był nieunikniony. (Nie wiem czy wpływ na to miały aspekty sentymentalne, nie-finansowe,tęksnota za fanami...moze, ale coraz bardziej w tą wątpie.
Po powrocie Bruce był zupełnie w innej sytuacji niż kiedyś, bogaty, doświadczony, cwańszy życiowo, dlatego mógł wreszcie rozdawać karty.
Na płytach Brave New World i Dance of Death, jakos tego nie widać, choć momentami pojawiają sie utwory, bardzo Bruce'owe :Fallen Angel, Journeyman,Age of Innosence...,ale jest to jednak Maiden.
Inaczej jest na najnowszej płycie, widać że wiele utworów to utwory w których Bruce coraz bardziej domaga sie swoich pomysłów, Out of the Shadows, Brighter than the 1000 Suns czy Lord of Light to tylko przykłady...wg.mnie zmierza to w złym kierunku, Bruce ma za dużo swobody artystycznej.. a jego pomysły nijak pasują do charakteru muzyki Maiden..pal licho już jego idiotyczne wypowiedzi na koncertach..dajmy na to że przynajmiej finansowo zespół na tym dobrze stoi, ale co do muzyki, to już nie jest tak fajnie.
a czemu nie dopuszczasz myśli że może steve nie miał pomysłu na więcej kawałków?Nomad pisze:Jak słucham A Matter of Life and Death, czasem czuje jakby na płycie grał Roy Z, zawsze był te podział , płyty solowe ,Bruce robi co chce,a w Iron Maiden jest "Maidenowo", jak widze to sie zaciera...nie wiem czy Steve nie chce zrobić sam z 3-4 utwory, przecież potencjał ma, For the Greater Good of God to jeden z lepszych utworów na płycie...tak z boku to wygląda, jakby Bruce zaczął rozdawać karty..nie podoba mi się to, to nie on zakładał ten zespół,to nie on był w nim w trudnych chwilach i nie on go najlepiej czuje.
co do ankiety to odp 2 oczywiście
-
Beltrametix
- -#Invader

- Posty: 196
- Rejestracja: pn sie 28, 2006 9:44 pm
Re: Iron Maiden-Dyktatura Steve'a Harrisa czy Demokracja
Wg mnie powinna panować demokracja. Steve po pierwsze jest już dość wiekowy, po drugie napisał kilkadziesiąt dobrych utworów i wiadomo, że większość najlepszych pomysłów już wyczerpał. Żaden twórca nie jest w stanie zrobić kilkunastu płyt tak by wszystkie były super, po prostu kończą się pomysły. Nicko, Janick i Adrian mieli niewielki udział dotąd i powinni przejąć stery. Choć będzie to równoznaczne ze zmianą stylu 
Re: Iron Maiden-Dyktatura Steve'a Harrisa czy Demokracja
Dyktatura jednak reformowalna ku demokracji. Pelna demokracja kiedys nadejdzie?? Niewiadomo, ale jednak chociazby na ostatnim ich wydawnictwie nie ma numeru bez glosu Steve'a. Nikomu "wolnej" reki nie dal....
Re: Iron Maiden-Dyktatura Steve'a Harrisa czy Demokracja
Nomad skąd Ty tak szczegółowo znasz muzyków Maiden? 
Ja czytałem wiele artykułów, nie wspminając "Run To The Hills", ale niestetny tak dobrze ich nie poznałem...
Oczywiste jest, że prawda jest pośrodku. Wiadomo, że decydujące zdanie ma Steve, ale to nie znaczy że reszta zespołu jest drugiej jakości.
Z resztą stosunki panujące pomiędzy muzykami zmieniały sie napewno na przestrzeni tych kilkunastu, czy kilkudziesięsiu lat.
Poczatkowy materiał w większości komponował Steve, bo był liderem i najbardziej mu chyba zależało, żeby coś osiągnąć.
Ale w obecnej chwili muzycy sie dobrze znają i Steve na pewo nie jest już taki zasadniczy jak kiedyś.
A z resztą to kupa mnie to obchodzi
Ja czytałem wiele artykułów, nie wspminając "Run To The Hills", ale niestetny tak dobrze ich nie poznałem...
Oczywiste jest, że prawda jest pośrodku. Wiadomo, że decydujące zdanie ma Steve, ale to nie znaczy że reszta zespołu jest drugiej jakości.
Z resztą stosunki panujące pomiędzy muzykami zmieniały sie napewno na przestrzeni tych kilkunastu, czy kilkudziesięsiu lat.
Poczatkowy materiał w większości komponował Steve, bo był liderem i najbardziej mu chyba zależało, żeby coś osiągnąć.
Ale w obecnej chwili muzycy sie dobrze znają i Steve na pewo nie jest już taki zasadniczy jak kiedyś.
A z resztą to kupa mnie to obchodzi
Re: Iron Maiden-Dyktatura Steve'a Harrisa czy Demokracja
Muzyka jak piłka nożna to gra zespołowa, i jedna osoba kapeli nie czyni. A teksty gdyby nie on to by tego nie było, albo że to jemu wszystko się zawdzięcza, mesjanizm jakiś. Gdyby On chciał a reszta nie chciala to by też Maiden nie było.
Re: Iron Maiden-Dyktatura Steve'a Harrisa czy Demokracja
To porównanie zupełnie nie na miejscu, mylisz fakty:Nomad pisze:Wydaje mi sie też że Adrian jest już dużo słąbszym kompozytorem niż w latach '80, starczy porównać Aces High z Wildest Dreams....
Aces High (Harris)
Wildest Dreams (Smith/Harris)
Why so serious?
Re: Iron Maiden-Dyktatura Steve'a Harrisa czy Demokracja
Doobra ,zawsze mi sie to myli...to w takim razie Flight of Icarus, 2 Minute to Midnight (w tych dwóch Bruce pisał tekst...)czy Sea of Madness...
Re: Iron Maiden-Dyktatura Steve'a Harrisa czy Demokracja
Aleś się na tego Bruca dzisiaj uwziąłNomad pisze:Po powrocie Bruce był zupełnie w innej sytuacji niż kiedyś, bogaty, doświadczony, cwańszy życiowo, dlatego mógł wreszcie rozdawać karty. [...]
Jak tak dalej pójdzie na nowej płycie, wszystkie utwory będą firmowane będą nazwiskiem Dickinson...
Re: Iron Maiden-Dyktatura Steve'a Harrisa czy Demokracja
Wydaje mi się, że powinno byc coś pośrodku jeszcze w tej ankiecie, ale skoro nie ma to zagłosowałem na Steve'a, z tego wzlędu, że to on założył zespół, był przez lata głównym twórca muzyki (bądź jednym z głównych) i tekstów i jakoś przez te lata to się sprawdzało, to on jakby jest Żelazną Dziewicą
, esencją maiden. Z drugiej strony, wydaje się, że teraz muzycy bardziej ze sobą współpracują, zaczynają dochodzic do głosu Bruce i Adrian, co wg. mnie wychodzi na dobre zespołowi (wnoszą ciekawe pomysły) jednak wciąż decyduje Steve, co uważam za słuszne, szczególnie, że Bruce ma na boku swoje płyty solowe, gdzie może się realizować (i Steve przyzwala na to), tak samo Adrian (ten jego Urchin, nie wiem czy jeszcze grali ostatnio??) i coś było jeszcze o Nicko (McBrain Damage ?? tak to się chyba nazywało). Jak widzicie problem jest strasznie zagmatwany, i jak to jest na prawdę, to wątpię aby wyjawili kiedyś
Oto słowo Wojciecha :rocx
Oto słowo Wojciecha :rocx
Re: Iron Maiden-Dyktatura Steve'a Harrisa czy Demokracja
A dlaczego niby Steve miałby mu zabronić?? Pozatym kariera solowa Bruca to raczej nie jest jego sprawa. Mnie też często to zastanawia jak to naprawde jest. Mój głos na opcje 1 ponieważ mam swoje powody żeby tak sądzić ale tak naprawde wynik ankiety jest niczym innym jak tylko swerą naszych domysłów. I zapewne nie dowiemy sie jak to jest naprawde. (No chyba że po zakończeniu działalnosci zespołu ktoś zacznie sie żalić.wojteq pisze:Bruce ma na boku swoje płyty solowe, gdzie może się realizować (i Steve przyzwala na to)
Re: Iron Maiden-Dyktatura Steve'a Harrisa czy Demokracja
A to wytłuszczone to brednie jakies totalne. Brak Steva = brak maiden ale jakby Dave odszedł jakiejś wielkiej tragedia by nie było. Bo wprawdze jest on najlepszym technicznei gitarzystą ale genialnych utworów to on raczej nie komponuje i z 3 amigos jest najgorszy zdecydowanie pod tum względem. Wydaje mi sie że sie sugerujesz tym że był ze Stevem od samego początku.Nomad pisze:Ja uważam że Maiden=Steve, to jest jego zespół w praktyce, gdyby nie on i może Dave już dawno Maiden by nie było,
- Mr.Hankey
- -#Lord of the flies

- Posty: 3001
- Rejestracja: śr mar 08, 2006 8:13 pm
- Skąd: Hoooowdy Hoooow
Re: Iron Maiden-Dyktatura Steve'a Harrisa czy Demokracja
Głupi temat... przeciaż nikt z nas tego nie wie 
Re: Iron Maiden-Dyktatura Steve'a Harrisa czy Demokracja
a czego nie wie niby? przecież nomad nie pyta jak jest w zespole (dyktatura czy demokracja) tylko jak byś wolał żeby było. najpierw przeczytaj co napisał (wiem że ciężkoKratos pisze:Głupi temat... przeciaż nikt z nas tego nie wie
Re: Iron Maiden-Dyktatura Steve'a Harrisa czy Demokracja
Wg. mnie Nomad bardzo nadawałby się do pisania tekstów propagandowych...

Re: Iron Maiden-Dyktatura Steve'a Harrisa czy Demokracja
A według mnie cała sprawa rozbija się o to, że Nomadowi się nowa płyta nie podoba, no i musi na kogoś zwalić winę za ten słaby w jego oczach album. A przecież wiadomo, że Steve jest nietykalny, więc wszystkiemu winny BruceMadril pisze:Wg. mnie Nomad bardzo nadawałby się do pisania tekstów propagandowych...
Re: Iron Maiden-Dyktatura Steve'a Harrisa czy Demokracja
Normalnie Detektyw Monk.syzygy pisze: A według mnie cała sprawa rozbija się o to, że Nomadowi się nowa płyta nie podoba, no i musi na kogoś zwalić winę za ten słaby w jego oczach album. A przecież wiadomo, że Steve jest nietykalny, więc wszystkiemu winny Bruce
Ale ciężko się nie zgodzić.
A co do tematu to w zasadzie nic mnie nie obchodzi kto rządzi, kto komponuje dopóki mi się to podoba. Może być dyktatura, może być demokracja, może być pajdokracja czy bezkrólewie. Fakt tylko, że jak czasem słyszę o "epickich zapędach Harrisa" to mam ochotę mu włączyć reset.
- Mr.Hankey
- -#Lord of the flies

- Posty: 3001
- Rejestracja: śr mar 08, 2006 8:13 pm
- Skąd: Hoooowdy Hoooow
Re: Iron Maiden-Dyktatura Steve'a Harrisa czy Demokracja
Nie dość, że napisał marne kawałki to jeszcze źle zaśpiewał i wogóle nie nadaje się już do śpiewaniasyzygy pisze:wszystkiemu winny Bruce
Pytanie brzmi "Podział ról w Maiden?" więc obywatelu Matek w pytaniu nie ma sformułowania co ja myślę na ten temat (a nie mam zielonego pojęcia i tak na prawdę guzik mnie to interesuje) albo jak bym wolał żyby było (uprzedzając pytania, dobrze jest jak jest) tylko jak jest w zespole czego nie wiemy...Matek pisze:przecież nomad nie pyta jak jest w zespole
Amen.
Re: Iron Maiden-Dyktatura Steve'a Harrisa czy Demokracja
Zespołó, to ja sama nazwa wskazuje nie jeden, ale kilku muzyków więc napewno jeden nie rzadzi wszystkimi. Nazwałbym to bardziej lekko sterowaną demokracją 
Re: Iron Maiden-Dyktatura Steve'a Harrisa czy Demokracja
Twarda ręka Steve`a. Spod tej ręki wyszło wiele świetnych numerów, więc wolę, żeby każda piosenka przeszła przez jego ręce.


