Dziadku, powiedz jak zrobic dobra plyte rockowa, nie bazujaca na wygladzie. Nigdy nie chcialem miec asymetrycznej grzywki, rozowego krawata do czarnej koszuli, oraz spiewac o tym, ze nikt mnie nie lubi i siedze kacie pokoju. Dziadku czy mozna zrobic, co czysto muzycznego co obroni sie samo, bez opakowania, promocji itd?
Jasne ze sie da, posluchaj nowego Melvins. Sam nie wierzylem, chlopcze, ze jeszcze mozna zrobic cos zrywajacego riffami skore z ciala.
Dziadku czyli Buzz i spolka dali rade?
Oczywiscie, ze dali, plyta broni sie sama, kawalek po kawalku, chcesz jej wiecej, a jest tylko 40 minut.
Wiec, dziadku, ktos jeszcze holduje zasadzie "nie ilosc, lecz jakosc?"
No, synku, w tym wypadku jak najbardziej, jedyne co troszke psuje jej ogolna ocene to, produkcja w ktorej ktos postawil na zbyt wysokie tony, bas sie troche gubi, a moze to zamierzone bylo?
Tak wiec, plyta warta polecenia, ludziom znajacym ich tworczosc, jak i tym, ktorzy z ciekawosci chca posluchac czegos naturalnie agresywnego.



