Pomyslalem ze taki temat sie moze przydac ludziom chcacym poznac co maja do zaoferowania nowe/stare zespoly, nieznane/malo znane; krotko mowiac te ktore nie mialy jeszcze kontraktu, plyty w sprzedazyitp.
Na pierwszy strzal poleci grupa moich kumpli o nazwie "Decimated", ktora gra death metal. Na ich stronie www.decimated.pl mozecie znalezc info, zdjecia, bigrafie i w przyszlym czasie muze do posluchania.
EDIT: Zespol powoli sie wybija: 2 kawalki decimated byly w miesieczniku "Estrada i studio" i 1 kawalek ma sie znalezc na kolejnej skladance Ryłkołaka (kto go nie zna to niech jak najszybciej go pozna)
ironed pisze:Pomyslalem ze taki temat sie moze przydac ludziom chcacym poznac co maja do zaoferowania nowe/stare zespoly, nieznane/malo znane; krotko mowiac te ktore nie mialy jeszcze kontraktu, plyty w sprzedazyitp.
(...)
No to ja proponuję poznać szczeciński zespół "Northwail" (strona), grający metal z elementami skrzypiec .
Blood Rain www.bloodrain.k9.pl polecam oni mówią o sobie że grają doom metal ale ja tak naprawde nie jestem pewien co to jest:P troche deathu czasem thrasu growl na wokalu ... tak najłatwiej opisać
Wywody oraz wątki dotyczące undergroundu, gadki o mniej znanych kapelach polskich, zagranicznych i amerykańskich przenoszę do tego tematu.
Tak z pierwszych stron Jaskini Hałasu dla przykładu:
"Oj, tak konkretnie to nie mogę powiedzieć, że ktoś mnie nagle oświecił i w pewnym momencie dowiedziałem się, że istnieje drugi obieg metalowej sceny. Zdobywało się wiedzę o różnych kapelach i część z nich była niedostępna na krążkach czy niewidoczna na obrazkach w niemieckim Metal Hammerze. Ale kapele te miały swe nagrania demo i reprezentowały całkiem nową, muzyczną jakość. Nagrania nie do końca wygładzone ale wściekłe, brudne i autentyczne. Mówię tu o takich kapelach jak: SEPULTURA, DEATH, TERRORIZER, WEHRMACHT czy MORBID ANGEL. Najpierw słuchało się ich nagrań demo. Później dopiero docierały ich płyty. Były to lata 1985-87. Coraz bardziej zaczynały być widoczne kapele z tego drugiego obiegu i w którymś momencie się zorientowałem, że cały ten ruch to praktycznie osobna metalowa scena - underground. Oczywiście większość tych kapel wypłynęła na szersze wody ale był ciągle dopływ nowych równie lub bardziej wściekłych tworów." Axer (manager Slashing Death)
"Nie pamiętam dokładnie, ale był to rok 1986 albo 1987. Znajomy Radek Kasprzak założył f-club IMPERATOR. Dla nas ludzi słuchających AC/DC i IRON MAIDEN to był szok. Radek podrzucał nam różne demówki zagranicznych zespołów zdobyte od Bariela z IMPERATOR, w tym z tego co pamiętam: NECROPHAGIA, DEATH, MINOTAUR, CORONER, ARTILLERY, które często brzmiały dla słuchaczy SAXON, ACCEPT i tym podobnych jak sto piorunów. Pamiętam też dobrze pierwsze demo IMPERATOR "Endless Sacrifice". Jak na tamte czasy masakra. Potem zacząłem pisać sam do kapel z prośba o podsyłanie demówek. Pierwszą taśmą jaką otrzymałem było "Thy Kingdom Come" MORBID ANGEL. Byłem zdziwiony, że goście z Florydy w Stanach Zjednoczonych odpisali i bez najmniejszych problemów wysłali kasety gościowi z jakiejś nikomu nieznanej wsi Rogoźno koło Wągrowca. Niespełna dwa lata później w 1989 roku korespondowałem już z NOCTURNUS, DREAM DEATH, AZAGTHOTH (pre-UNSEEN TERROR), BLIND ILLUSION, DESEXULT, INFERNAL MAJESTY, OUTRAGE (ger), MINOTAUR, ASSASSIN, DEVASTATION, OBITUARY, AUTOPSY, SACRILEGE, SARCOFAGO, DEATHWISH, CANDLEMASS, VITAL REMAINS, HELLBASTARD, NUCLEAR DEATH i wieloma innymi. Wywiady z większością z nich pojawiała się na stronach mojego pierwszego zina Brutal Death." Bartek Wasilewski (Brutal Death zine)
"W podziemiu działałem od jakiegoś czasu, bo zacząłem próby z moim zespołem i trzeba było narobić wokół siebie trochę hałasu. Pierwsze kroki jakie podjąłem w tym kierunku, to pisanie do ludzi z Polski, na adresy, które były na wkładkach do demówek i flyersach bądź tez poznanych na koncertach m.in IRON MAIDEN, ACCEPT albo festiwalu w Jarocinie. Pierwszymi z którymi utrzymywałem kontakt byli Bariel z IMPERATOR czy Peter z VADER, co było bardzo pomocne i dla mnie kluczowe. Ponieważ przez ich ręce przechodziło masę świetnej muzy zza granicy. Bodajże w 1988 roku rozpocząłem własne podboje Zachodu i otrzymywałem przesyłki z kasetami od kultowych dzisiaj DEATH, CARCASS, MORBID ANGEL, TERRORIZER. Prowadziłem ożywioną korespondencję z różnymi postaciami metalowej sceny tamtych lat; zarówno muzykami jak i wydawcami zinów czy organizatorami koncertów. Człowiek nie zdawał sobie sprawy z tego co robi, bo wtedy w tamtych czasach większość muzy to było tzw. podziemie i to wszystko wydawało się takie normalne. Dwa kanały telewizyjne, bardzo mało radiowych, wszechobecna cenzura, no i ustrój polityczny, bardzo mocno determinowały miejsca, gdzie mogła tworzyć się sztuka. Metal był częścią tamtej rzeczywistości. Może nie odgrywał tak dominującej roli jak punk, czy rock, ale tworzył, mobilizował." Marek Żak (Bloody Prince, Merciless Death)
"Podziemnej muzyki hardcore punk było jakoś dużo. Artykuły "RAZEM" - tam dowiedziałem się o DISCHARGE itd. W radiu tez troszkę można jej było usłyszeć np. CRUCIFIX. Z metalowym podziemiem było troszkę gorzej. W ogóle heavy metal w radiu stanowił niewielki procent, ale tam właśnie się go osłuchałem. Prawdziwych undergroundowych rodzynków nie można było dostac oficjalnie - zależy zresztą, co przyjmie się za kryteria podziemia. Pomocny wówczas w dostarczeniu muzy był wówczas Bariel z IMPERATOR z Łodzi, póki nie zacząłem pisać z ludźmi z Zachodu. Super byli kolesie z VOIVOD z Kanady. Manipulator prowadził ich fan club i oni robili to w takim podziemnym stylu. Własne grafiki rysowane przez Away'a. Zahandlowałem z nimi koszulkę. Myślę, że zacząłem się interesować coraz głebiej i głebiej sceną podziemną od 1986 roku. To się rozpoczęło po usłyszeniu takich kapel jak POSSESSED ze Stanów. Zafascynowany brzmieniem SLAYER, KREATOR, DESTRUCTION, VENOM - szukałem jeszcze bardziej bezkompromisowego grania". Marcin "Runaway" Wójcik (Separator)
"Moją forpocztą muzyki podziemnej był Robert Szczur z MANSLAUGHTER. To była końcówka mojej podstawówki, rok 1989. Facet zaczął mnie zasypywać kilogramami ulotek, zinami (Death Metal, Butcher, Holocaust, Sick My Dick), demówkami z całego świata (niezapomniane dla mnie do dzisiaj CARBONIZED czy meksykański TOXODETH). Godziny spędzone w towarzystwie jego i całej staszowskiej ekipy metalowej mocno zapadły mi w pamięć.Robert był tez osobą, która odkryła przede mną magię pisania listów, a następnie tape-tradingu. Był skuteczny, bo niewiele ponad rok później wspólnie z kumplem wydaliśmy zina "Death Attack" w którym znalazły się m.in. PIEKIELNE WROTA, HOLY BATTALION, VADER, SCHISMOPATIC, AUTOPSY. Szalone ale niezwykłe czasy. Ciesze się, że miałem możliwość przeżyć ten złoty okres dla muzycznego podziemia jakim był bez wątpienia przełom lat 80/90. Chociaż z drugiej strony nie popadajmy w przesadę. Nie wszystko było takie idealne. To był już bowiem okres kiedy np. zespoły z, jak to się powszechnie wtedy mówiło Westu, były zalewane naciąganymi prośbami z Polski o darmowe demówki, koszulki. Nasi rodacy-cwaniacy nagminnie pisali, ze w Polsce jest bieda, i nie maja nawet na wysłanie IRC (taki międzynarodowy znaczek pocztowy). Bez owijania w bawełnę uwiecznił to w booklecie do "Tol Cormpt Norz Norz Norz..." IMPALED NAZARENE. Ale jak to śpiewało QUO VADIS na "Monofobii" - "Nie męcz Diabłów, nie męcz Demonów" (śmiech). Piotr "Siniak" Dorosiński (Death Attack zine)
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
Widać autorzy książki JASKINIA HAŁASU wydając ją w 2012 roku oraz wszyscy ludzie, którzy wypowiadali się w tejże lekturze zmówili się z kilkoma użytkownikami sanktuarium i chcą wprowadzić za wszelką cenę w błąd wyrocznię oraz monopolistę prawdy objawionej jakim jest Vorgel
"Czy wymieniałem taśmy demo? - Oczywiście, maniakalnie. Sądzę, że miałem (wciąż mam, kurza się gdzieś na strychu) większość demówek z ekstremalnym metalem nagranym na świecie w latach 1989-1993. Potem się tego zrobiło za dużo, przestałem to ogarniać. Ale też nasyciłem się ilością i zacząłem być bardziej wybredny. Tak mi do tej pory zostało (śmiech). Z Polski nie jestem pewien - to znaczy nie pamiętam z kim kiedy zacząłem się wymieniać, bo prędzej czy później byłem chyba w kontakcie, choćby krótkim, ze wszystkimi (śmiech). Musiałbym pewnie sprawdzić thankxlisty w pierwszych numerach Diabolic Noise. Dobrze natomiast pamiętam mój pierwszy poważny kontakt z Zachodu. Facet nazywał się Brian Abt, był z Nowego Jorku i wydawał kasetę kompilacyjną, która nazywała się chyba Death Attack. Dzięki niemu totalnie wkręciłem się w amerykańską scenę, zasłuchiwałem się w demówkach MORBID ANGEL, NOCTURNUS, IMMOLATION, INCANTATION, REVENANT itd. Brian odkrył również przede mną cudowny świat sceny z Ameryki Południowej. Fajny koleżka. Znalazłem go niedawno na Facebooku,ale nie odpowiedział na zaczepkę." Jarosław Szubrycht (Lux Occulta)
"Pisałem i kontaktowałem się z m asa ludzi ze sceny podziemnej głownie Polski i Europy Zachodniej, ale nawet z takich krajów jak Rosja czy Singapur. Zapamiętałem pisanie z AGATHOCLES z Belgii, Peterem z VADER, THE CORPSE spod Warszawy itd. TO była scena!!! Nie było internetu wiec ludzie wydawali ziny. Wiele z nich zamieszczało artykuły o SEPARATOR w zamian dając mi kopie gdzie znajdowałem adresy do kapel. Nagrania wymieniałem z kim się dało. Oooo... to było 20 lat temu. Na pewno wryło mi się w pamięć pisanie z VOIVOD. Oni mieli na mnie duży wpływ. Na płycie "Nothingface" są podziękowanie dla mnie jako fana. Poza tym Jan z AGATHOCLES, PROPHECY OF DOOM, MASSACRE. W sumię musze Ci powiedzieć, że pozapominałem. Bardziej współpracowałem ze sceną HARD CORE i to pamiętam głównie dlatego, że po prostu tam zawiązywało sie przyjaźnie. Pamietam kolesia z RPA którego wytwórnia wydawała płyty DEPRESSION i AVERSION THERAPHY. Przeprowadził się później do Australii." Mariusz "Runaway" Wójcik (Separator)
"Najwięcej nagrań zdobywałem podczas odwiedzin Marcina Wawrzyńczaka w Warszawie, Darka "Steve'a" Wiącka w Szczecinie czy znajomych w Białymstoku. Dosyć szerokie strumień kaset płynął też z korespondencyjnej wymiany. Osób takich było sporo zarówno w Polsce jak i za granicą. Czasami dosyć egzotycznych wtedy krajów: Peru, Chile, Izrael, Malezja, Japonia, Kostaryka czy Singapur. Fanzinami się nie wymieniałem. Kupowałem trochę ich w Polsce. Później jakoś sporo ludzi przysyłało mi swe produkcje. Myślę, że w tym miejscu można wymienić kilka tytułów które zrobiły wiele dla sceny w Polsce w początkowej fazie jej działalności: Eternal Torment, Holocaust, Death Metal, Dethroner, Thrash Attack, C.O.R., The Tankard Beer, Lightning, Thrash'em All czy Underground Front. Docierały tez ziny z Zachodniej Europy, Meksyku czy Litwy. Tyle tego było, a większość nazw pozacierała się już w pamięci. Spróbujmy może z zespołami: ROTTING CHRIST, MY DYING BRIDE, BLASPHEMY, AMORPHIS, FERTILIZER, TRANSGRESSOR, ASPHYX, GROINCHURN, AUTOPSY. Tyle zdołałem sobie przypomnieć. Wytwórnie i ziny pomijam bo kompletnie pouciekały mi z głowy." Krzystof "Axer" Golec (manager Slashing Death)
"Tapetrading i korespondowanie z ludźmi nie tylko z Polski bo i z całego świata zaczęła się niedługo po tym jak powołaliśmy do życia FANTHRASH oraz zacząłem coś sklejać do swojego pierwszego zina. Kontakty łapało się łatwo, bo na zasadzie: udzielałeś wywiadu - dostawałeś zina z nim. Dlatego w krótkim czasie byłem w posiadaniu całkiem sporej ilości zinów i kontaktów do różnych ludzi ze sceny metalowej całego świata. Pisałem na przełomie lat 80/90 dużo z "Tudsem" Archerem z PARADISE LOST, który skrupulatnie przedstawiał mi wszystkie stare bandy hardcore, punk i oi pochodzące z Anglii. Dzięki Peterowi z VADER zawzięcie korespondowałem pod koniec lat osiemdziesiątych z Rossem z IMMOLATION, który wysyłał mi niezliczoną ilość taśm demo zespołów takich jak DECEASED, NOCTURNUS, SUFFOCATION, SPAZZTIC BLURR, BROKEN HOPE, ATHEIST, GORGUTS, AMON, RIPPING CORPSE, VITAL REMAINS, CANNIBAL CORPSE, MALEVOLENT CREATION. Potem zacząłem wchodzić w zażyłe stosunki z ludźmi ze Skandynawii. Dema DISMEMBER, INTERMENT, MACABRE END, DEMILICH, ENTOMBED, GROTESQUE i CARNAGE mam po dziś dzień. Najmocniejszym jednak wstrząsem było dla mnie demo amerykańskiego NECROVORE, które usłyszałem bodaj na początku 1988 roku. Zrobiło to na mnie większe wrażenie niż wcześniej słyszane demówki MORBID ANGEL i DEATH, które uwielbiałem. A był to czas kiedy myślałem, że nie można grać brutalniej niż NAPALM DEATH na "Scum". Siwy (Fanthrash)
Ostatnio zmieniony czw sie 20, 2020 1:18 pm przez LukaSieka, łącznie zmieniany 1 raz.
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
Vorgel pisze: ↑śr sie 19, 2020 6:56 pm
I pewnie by sobie to Excel było poza zasięgiem Lilkera, który Venice może widział jedynie na zdjęciach, ale mieli to szczęście, że znaleźli się na splicie z Suicidal Tendencies, którzy jak wiadomo byli promowani przez MTV już od 1983 roku i co ważniejsze uznani za rewelację sezonu. I tak oto zespół Excel dotarł do uszu Dannyego Lilkera. The rest is history
To jest takie samo biadolenie jak to o Schuldinerze i jego poznaniu Sortilege z Francji . Anthrax mogli znać na początku lat osiemdziesiątych heavy metalowe zespoły z Francji ale Chuck Schuldiner już nie mógł
Anthrax mogli a Schuldiner i inni nie mogli. Dlaczego? To wie tylko Vorgel i jego koledzy z USA
Biorąc pod uwagę to jak wielkim maniakiem, wielkim tapetraderem i jak wiele osób z całego świat wówczas znał Chuck Schuldiner (także mnóstwo z Polski), to żadnym problemem nie było dla niego dotrzeć do oficjalnych nagrań Sortilege czy innego Demon Eyes czy Satan Jokers z Francji w połowie lat 80tych.
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
Łukasz fajnie że Ci się chce to przepisywać ale zaręczam ze zaraz wpadnie tu Vorgel i skwituje te wszystkie wypowiedzi jako "Absolutne kity i wciskanie ciemnoty" bo tylko on wie jak było na prawdę
Jaskinie Hałasu czytałem ale juz kilka lat temu. Może sobie odświeżę te lekturę bo troche mnie do tego zainspirowałeś tymi cytatami
Kurde chłopaki, jak tak Was czytam to z jednej strony cieszę się, że w dobie globalizacji i internetu mam całą nową/starą muzykę na wyciągnięcie ręki, ale z drugiej stronie jest coś nostalgicznego i magicznego w tych Waszych opowiadaniach o zbieraniu kaset i wymianach.
geri92 pisze: ↑czw sie 20, 2020 1:37 pm
Kurde chłopaki, jak tak Was czytam to z jednej strony cieszę się, że w dobie globalizacji i internetu mam całą nową/starą muzykę na wyciągnięcie ręki, ale z drugiej stronie jest coś nostalgicznego i magicznego w tych Waszych opowiadaniach o zbieraniu kaset i wymianach.
Nostalgia i wspomnienia z gatunku "kiedyś to były czasy a teraz nie ma czasów" może i są fajne ale na krótką metę. Należy się cieszyć, że teraz wszystko jest dostępne na wyciągnięcie ręki i można poznawać co się chce a nie to co udało się fartem/przemocą/jakkolwiek inaczej zdobyć.
Od '89 to już piraty wychodziły, także Morbid Angel. Słynna demówka Morbidów została wydana dopiero w 1991 roku, wcześniej przeleżała na półce, bo gitarzyście się nie podobał finalny produkt i na pewno go nikomu nie dawał do odsłuchu, aż do momentu kiedy postanowiono to wydać. Oczywiście mieli nagrania promo z 1986 dla wytwórni, ale tego żaden zespół o zdrowych zmysłach mając na koncie płytę, czy płytę która zaraz ma się ukazać nie upubliczniałby. Ja doskonale pamiętam tamte czasy, początek lat 90 już można było znać ten podziemny metal, bo już to wszystko do nas docierało szerokim strumieniem, nawet pismo odpowiednie się zaczęło ukazywać (Morbid Noizz). Ale to początek lat 90. W 1989 wyszedł na piracie debiut Morbid Angel. Podkreślam, przełom lat 80/90, spoko. Żaden to jednak wyczyn. Nawet mnie wpadła w łapy kaseta niemieckiego zespołu Minotaur "Death Metal", gdzie był kawałek Toward My Eternity (kopia stylu Kreator), a nie siedziałem w żadnym podziemnym graniu, tylko interesowałem się metalem jak pozostali.
Ktoś puścił tego singla Minotaur na kasecie? Ciekawe. Muszę kiedyś podpytać kumpli-weteranów czy to w ręce mieli. Nie mówię, że nie ale to ciekawostka.
Tomasz Dziubiński (ten od Metal Mind) w Radiu Katowice puścił Toward My Eternity, nagrałem sobie ten kawałek na kasetę, ale słabo mi się nagrało i pytałem czy ktoś ma kasetę. W końcu kolega z lokalnego zespołu powiedział, że zna Dziubińskiego, właściwie to konkretnie znał kolesia który pisał dla MH, który znał Dziubińskiego i mi to przegrał. Okazało się finalnie, że tam były tylko dwa kawałki. I nie wiem z czego przegrywał, ja dostałem od niego przegraną kasetę.
Jeśli to lata 90 to wtedy wyszła winylowa siódemka z tymi dwoma numerami. Ja nie zbieram analogów ale koledzy mają to w kolekcji. Dwa zacne kawałki surowizny w sumie.
Nie mam pojęcia, Dziubiński puszczał sporo dziwnych rzeczy. Ale prezentował też na antenie Listę Metal Hammera, czyli 20 wybranych kawałków z płyt, które akurat były na topie (wcześniej, przed MH był taki top 20 prowadzony w programie "Muzyka Młodych" przez Krzysztofa Brankowskiego) . To były rzeczy w większości mainstreamowe, ale pamiętam, że na liście znalazło się też Sarcofago "Rotting" i ten numer Sex Drinks and Metal puszczał.