Co tu dużo mówić - panowie dziadkowie zabili jak mało który młody zespół. Rewelacyjny koncert, banan mi z ryja nie schodził

Set lista identyko jak w Warszawie.
Faktycznie świetna oprawa, scenografia, gra świateł (moment jak na Dio wszystkie czerwone światła padły

), dobre wizualizacje - tego akurat dawno nie doświadczyłem, bo Metalmania, Slayer i Dream Theater pod tym względem nic nie zaoferowały, więc tutaj plus dla Sabbath.
No i znakomita forma muzyków. Nie ma co więcej pisać, naprawdę

Jeszcze i tak cosik tu skrobną Metal i Żelazny, może Herki i Andzia, której jednak nie spotkaliśmy (poza Herkim).
Zabawa przednia w każdym razie.
Co do frekwencji - nie było tak źle, ja już miałem najgorsze obawy jak z ziomem pojawiliśmy sie przed Spodkiem ok. 17 a tam garstka ludzi ledwie (w tym Metal

) ale w ostatecznym rozrachunku wstydu nie bło. Dlatego tym bardziej się dziwię, że w Wawie ledwie 2500 ludzi, zwłaszcza, że nie ma tam w tym roku aż tylu koncertów takich gwiazd co w Katosach i Chorzowie.
Na moje oko, które ostatnio (Slayer, DT) mnie nie zawodzi

było na pewno 4 tys. ludzi a może i 5. Nie wiem do końca jak płyta bo byliśmy blisko sceny, ale chyba dużo na niej ludzi było, czerwone sektory wyprzedane prawie chyba, na niebieskich oczywiście tak dobrze nie było, gorzej jak na DT, dlatego też 6 tys. na pewno nie było, ale myśle że 4-5 więc liczba to przyzwoita na pewno.
Jakby był jeden to najpewniej blisko wyprzedania by było, nie da sie ukryć.