Rok 1986...
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Rok 1986...
Za co nienawidzę Metallici ,za Load? ,Reload? ,St.Anger? ...ótóż wcale nie, nienawidzę tego zespołu za pseudo-dziełko które zwie się Master of Puppets.
Trochę historii na początek, rok 1986 heavy-metal powoli ustępuje miejsca nowej muzyce ,nierozumianej przez "starych" ,a entuzjastycznie przyjmowanej przez "młodych", jednak raczej bezskutecznie, bo listy przebojów pekają w szwach od takich nazw jak Judas Priest,Accept,Iron Maiden,Scorpions,Motley Crue,Saxon czy AC/DC, to są salony na które thrash nie ma miejsca, muzyka hard-rockowa czy heavy-metalowa to świetne melodie, ciekawe pomysły, wszechobecna radość, pewna forma kiczu,groteski ,ogólnie coś specjalnego że tak powiem. Hard-Rock z Heavy-Metalem celowo traktuje jako jedno, bo widać to w latach '80 przy płytach Purpli czy Sabatów które zapożyczają wiele od heavy-metalu z kolei takie zespoły jak Iron Maiden czy Saxon umiejętnie wykorzystują dokonania kapel 10 lat starszych, łącznikiem jest jakby Judas Priest ,zespół który chyba w tym czasie był najpopularniejszy z tych wszystkich, choć musiał o to wiele lat walczyć.
I nagle cała ta radosna idylla burzy się jak domek z kart, powstaje Master of Puppets i ludziom ,zwłaszcza w Stanach nudzi się stara formuła heavy-metalu ,chcą brudu,agresji,niepokoju,smutnych tekstów i dostają to na MoP, heavy-metal staje się powoli w mediach kojarzony nie z tym co pisałem na górze, tylko z czymś zupełnie innym, jest z tym zresztą kojarzony do dnia dzisiejszego ,czarne ubrania, groźne miny i te całe zagubienie które wyraża się w jakichś durnowatych tekstach o strachu,bólu,niepokoju ,które nie ma nic wspólnego z prawdziwymi korzeniami tej muzyki. Beznadziejność MoP łatwo widać stawiając ją przy płycie dwóch płytach wydanych w tym samym roku, płytach absolutnie pięknych, przebojowych, wspaniale wyprodukowanych, pełnych niesamowitych brzmień ,mowa o Somewhere in Time Iron Maiden i Rage for Order Queensryche, niestety furorę robi Master of Puppets i zaczyna się nowy okres w historii cięzkiego grania. Warto dodać że wiele osób przerażonych tą całą rewolucją w USA zamyka się w lżejszym graniu i wspiera kapele grające przebojowo, melodyjnie, ten nurt jednak upada pod ciężarem okropieństw grunge.
Od tej pory mamy zupełnie nowe style w tej muzyce, a jakie? black-metal(nie mylić z heavy-metalowymi kapelami z okultystycznimi tekstami na żarty oczywiście grającymi w latach '80) , gothic-metal ,doom-metal itd. jak widać nic przyjemnego , nawet na koncertach heavy-metalowych dominują cięzkie buty i czarne ubrania ,bo tak się przyjęło ,co raz więcej smutactwa lub brutalności i łomotu nie podpartego żadnymi umiejętnościami ani pomysłami, natomiast zespoły próbujące grać inaczej są uznawane za wiochę lub wogóle pomijane.
Rok 1986 to także Slayer z wiadomą płytą, tylko że różnica pomiędzy Slayerem a Metallicą jest taka że w tym pierwszych od cholera jest zapożyczeń od Judas Priest,Motorhead czy NWOBHM, przynajmiej ja tak to widzę, to taki brutalniejszy Motorhead, z solówkami w rodzaju Judas Priest ale szybciej i ekstremalniej, czuć pewien old-school poprostu, natomiast u Metallici tylko i wyłącznie nowomodę.
Co jest smutne? To ,że by zaistnieć wystarczy nagrać szybką, brutalną muzyką okrasić to jakimiś tekstami o narkotykach ,pacyfistycznym bełkocie i takich "bardzo rock and rollowych" tematach by stać się liderem całego stylu, popularności oczywiście, wogóle panowie z Metallici czuli się wtedy tak pewnie że potrafili obrażać ze sceny muzyków rockowych innych zespołów (przerastających ich o głowę) ,chodzi mi o nurt hair-metalowy, zachowując się w tym czasie jak totalni gówniarze.
Ale co jest w tym wszystkim nadzieją, że mozna włączyć sobie pierwszy z brzegu utwór Deep Purple,Judas Priest,Iron Maiden,AC/DC czy Scorpions najlepiej z tego okresu by przekonać się że muzykę można grać inaczej. Bez groźnych min, bez mroku, bez czarnej wizji świata, tak by dawać nadzieje i radość ludziom i by przede wszystkim tworzyć wspaniałą muzyką pełną ciekawych pomysłów,czadu i energii.
Trochę historii na początek, rok 1986 heavy-metal powoli ustępuje miejsca nowej muzyce ,nierozumianej przez "starych" ,a entuzjastycznie przyjmowanej przez "młodych", jednak raczej bezskutecznie, bo listy przebojów pekają w szwach od takich nazw jak Judas Priest,Accept,Iron Maiden,Scorpions,Motley Crue,Saxon czy AC/DC, to są salony na które thrash nie ma miejsca, muzyka hard-rockowa czy heavy-metalowa to świetne melodie, ciekawe pomysły, wszechobecna radość, pewna forma kiczu,groteski ,ogólnie coś specjalnego że tak powiem. Hard-Rock z Heavy-Metalem celowo traktuje jako jedno, bo widać to w latach '80 przy płytach Purpli czy Sabatów które zapożyczają wiele od heavy-metalu z kolei takie zespoły jak Iron Maiden czy Saxon umiejętnie wykorzystują dokonania kapel 10 lat starszych, łącznikiem jest jakby Judas Priest ,zespół który chyba w tym czasie był najpopularniejszy z tych wszystkich, choć musiał o to wiele lat walczyć.
I nagle cała ta radosna idylla burzy się jak domek z kart, powstaje Master of Puppets i ludziom ,zwłaszcza w Stanach nudzi się stara formuła heavy-metalu ,chcą brudu,agresji,niepokoju,smutnych tekstów i dostają to na MoP, heavy-metal staje się powoli w mediach kojarzony nie z tym co pisałem na górze, tylko z czymś zupełnie innym, jest z tym zresztą kojarzony do dnia dzisiejszego ,czarne ubrania, groźne miny i te całe zagubienie które wyraża się w jakichś durnowatych tekstach o strachu,bólu,niepokoju ,które nie ma nic wspólnego z prawdziwymi korzeniami tej muzyki. Beznadziejność MoP łatwo widać stawiając ją przy płycie dwóch płytach wydanych w tym samym roku, płytach absolutnie pięknych, przebojowych, wspaniale wyprodukowanych, pełnych niesamowitych brzmień ,mowa o Somewhere in Time Iron Maiden i Rage for Order Queensryche, niestety furorę robi Master of Puppets i zaczyna się nowy okres w historii cięzkiego grania. Warto dodać że wiele osób przerażonych tą całą rewolucją w USA zamyka się w lżejszym graniu i wspiera kapele grające przebojowo, melodyjnie, ten nurt jednak upada pod ciężarem okropieństw grunge.
Od tej pory mamy zupełnie nowe style w tej muzyce, a jakie? black-metal(nie mylić z heavy-metalowymi kapelami z okultystycznimi tekstami na żarty oczywiście grającymi w latach '80) , gothic-metal ,doom-metal itd. jak widać nic przyjemnego , nawet na koncertach heavy-metalowych dominują cięzkie buty i czarne ubrania ,bo tak się przyjęło ,co raz więcej smutactwa lub brutalności i łomotu nie podpartego żadnymi umiejętnościami ani pomysłami, natomiast zespoły próbujące grać inaczej są uznawane za wiochę lub wogóle pomijane.
Rok 1986 to także Slayer z wiadomą płytą, tylko że różnica pomiędzy Slayerem a Metallicą jest taka że w tym pierwszych od cholera jest zapożyczeń od Judas Priest,Motorhead czy NWOBHM, przynajmiej ja tak to widzę, to taki brutalniejszy Motorhead, z solówkami w rodzaju Judas Priest ale szybciej i ekstremalniej, czuć pewien old-school poprostu, natomiast u Metallici tylko i wyłącznie nowomodę.
Co jest smutne? To ,że by zaistnieć wystarczy nagrać szybką, brutalną muzyką okrasić to jakimiś tekstami o narkotykach ,pacyfistycznym bełkocie i takich "bardzo rock and rollowych" tematach by stać się liderem całego stylu, popularności oczywiście, wogóle panowie z Metallici czuli się wtedy tak pewnie że potrafili obrażać ze sceny muzyków rockowych innych zespołów (przerastających ich o głowę) ,chodzi mi o nurt hair-metalowy, zachowując się w tym czasie jak totalni gówniarze.
Ale co jest w tym wszystkim nadzieją, że mozna włączyć sobie pierwszy z brzegu utwór Deep Purple,Judas Priest,Iron Maiden,AC/DC czy Scorpions najlepiej z tego okresu by przekonać się że muzykę można grać inaczej. Bez groźnych min, bez mroku, bez czarnej wizji świata, tak by dawać nadzieje i radość ludziom i by przede wszystkim tworzyć wspaniałą muzyką pełną ciekawych pomysłów,czadu i energii.
Re: Rok 1986...
Nomad powiem tylko tyle, brak mi slow. Daj se poprostu siana, bo niewiem co Ci mam powiedziec, rece mi opadaja. Master Of Puppets kladzie pod wzgledem muzycznym Somewhere In Time na lopatki, ta plyta jest od poczatku do konca swietna, wg. Ciebie stworzeenie czegos "nowego" to cos zlego? Skoro tak to najlepiej byloby klepac w bebenki jak jaskiniowcy i nic nie tworzyc. Ani mi sie nie chce rozpisywac, bo wypisales stek bzdur.
Re: Rok 1986...
Chciałem coś napisać ale chyba nie dam rady
Dosłownie każde zdanie w tym tekście to bzdura jest. Łapska opadają...
Przysługa, jaką pieniądz daje społeczeństwu, jest niezależna od jego ilości.
Re: Rok 1986...
nawet ja ten nie lubiany powiem Ci ze pierdzielisz niepomiernie.... straszne bzdury wypisales... kurde ;/ czlowieku w roku 1986 wyszlo tyle plyt ze kazda cos wniosla / zmienila . a ty zjechales jeden z najlepszych albumow wszechczasow ( chociaz nie koniecznie tak uwazam ) . fajnie ze wspomniales o accept i fajnie ze ktos ich pamieta...
ale zacytuje moja byla nauczycielke chemii : ''rece i cycki opadaja''
ale zacytuje moja byla nauczycielke chemii : ''rece i cycki opadaja''
Re: Rok 1986...
Kroczniok, zwariowałeś? MoP to płyta na wyższym poziomie niz SiT, Battery jest lepsze technicznie od Wasted Years, ciekawe w czym? ,megaprodukcja kosztująca kupe kasy ma być niby gorsza ?
Stoneman , miło Ci że ktoś Accept pamięta? dziwne stwierdzenie bo Accept to znany zespól, wiele osób go pamięta ,bo jest co pamiętać, zresztą jeden z moichy ulubionych zespołów, Fast as the Shark i te sprawy
"Jeżeli przyszliście tu by zobaczyć kolorowe ciuchy ze spandexu i makijaże, czy jakieś inne gówna i czekacie na słowa rock'n'roll baby w każdej piosence, to my nie jestemy waszym pieprzonym zespołem!."
To zdanie wypowiedział Hetfield na jakimś festivalu, to jest szczyt wszystkiego, totalne buractwo.
Stoneman , miło Ci że ktoś Accept pamięta? dziwne stwierdzenie bo Accept to znany zespól, wiele osób go pamięta ,bo jest co pamiętać, zresztą jeden z moichy ulubionych zespołów, Fast as the Shark i te sprawy
"Jeżeli przyszliście tu by zobaczyć kolorowe ciuchy ze spandexu i makijaże, czy jakieś inne gówna i czekacie na słowa rock'n'roll baby w każdej piosence, to my nie jestemy waszym pieprzonym zespołem!."
To zdanie wypowiedział Hetfield na jakimś festivalu, to jest szczyt wszystkiego, totalne buractwo.
Re: Rok 1986...
Nomad tobie się muzyka na MOP nie podoba czy to taki uraz do zespołu jest ?
Przysługa, jaką pieniądz daje społeczeństwu, jest niezależna od jego ilości.
Re: Rok 1986...
O_o :buahaha:Nomad pisze:megaprodukcja kosztująca kupe kasy ma być niby gorsza ?
Tak jak już napisałem na DOTF:nomad pisze:
Rok 1986 to także Slayer z wiadomą płytą, tylko że różnica pomiędzy Slayerem a Metallicą jest taka że w tym pierwszych od cholera jest zapożyczeń od Judas Priest,Motorhead czy NWOBHM, przynajmiej ja tak to widzę, to taki brutalniejszy Motorhead, z solówkami w rodzaju Judas Priest ale szybciej i ekstremalniej, czuć pewien old-school poprostu, natomiast u Metallici tylko i wyłącznie nowomodę.
Prawda jest raczej taka, że Slayer Ci się po prostu podoba, a Metallica nie, więc szukasz usprawiedliwień dla tego pierwszego. A Slayer (patrząc z Twojego punktu) ma sto razy gorsze texty od Mety i jest bardziej od niej odpowiedzialny za powstanie black/death metalu.
Re: Rok 1986...
Ja bym tu bardziej powiedział, że to kwestia ideologii. Kiedy do porównania różnych biznesów dołączymy własne idee i poglądy ( w dodatku bardzo ciekawe) to powstaje coś takiego.DeaDe pisze: Prawda jest raczej taka, że Slayer Ci się po prostu podoba, a Metallica nie, więc szukasz usprawiedliwień dla tego pierwszego. A Slayer (patrząc z Twojego punktu) ma sto razy gorsze texty od Mety i jest bardziej od niej odpowiedzialny za powstanie black/death metalu.
Swoją drogą Nomad nie wiem po coś to rozsyłał po wszystkich możliwych forach tego typu. Chyba masz świadomość reakcji na Twoje poglądy (ja ich ani nie popieram ani nic, przyzwyczajenie
Re: Rok 1986...
I za to go wszyscy lubią
.
Re: Rok 1986...
nomad prosze Cie... nie fanzol takich głupot. nie lubisz thrashu - spoko, mnie to tito. ale nie pieprz głupot w stylu "thrash zniszczył piękno klasycznego metalu" bo to woła o pomste do nieba. zresztą weź też pod uwage to, ze i Hetfield, i Mustaine, i wielu innych muzyków thrashowych darzy wielkim szacunkiem i sympatią klasyczne zespoły heavymetalowe jak maiden czy priest. i nie rzadko pokazują to w swoich utworach(np outro z She Wolf megadetha jest zerżnięta z Transylvani maidenów ). muzyka metalowa mówi nie tylko o "utraconych latach" czy "środku przeciwbólowym" ale także o smierci czy o uzależnieniach (btw.. The number of the beast też jest metaforą uzaleznienia ). naucz sie jednej rzeczy. że nie liczy sie forma ale treść tego co się przekazuje. forma idzie na dalszy plan. tyle ode mnie
już nie mam tu najwięcej postów

Re: Rok 1986...
IMO to w tych czesach ten zespol jest strasznie niedoceniany , i jak dla mnie zapomniany przez wiekszosc metalowcow... bo w polsce i tak wiekszosc metalowej braci slucha tylko rzezni ;/ a szkoda..Nomad pisze:Stoneman , miło Ci że ktoś Accept pamięta? dziwne stwierdzenie bo Accept to znany zespól, wiele osób go pamięta ,bo jest co pamiętać, zresztą jeden z moichy ulubionych zespołów, Fast as the Shark i te sprawy![]()
Re: Rok 1986...
Dlaczego uciekacie od wypowiedzi Hetfielda ,skomentujcie to, przecież to buractwo w czystej postaci.
Aha, ja lubię wiele zespołów thrashowych jakby ktoś chciał wiedzieć.
A co do Accept, to jak to się piszę na jednym forum Accept kopię dupę, wspaniały zespół....He's the Midnight Mover
Aha, ja lubię wiele zespołów thrashowych jakby ktoś chciał wiedzieć.
A co do Accept, to jak to się piszę na jednym forum Accept kopię dupę, wspaniały zespół....He's the Midnight Mover
Re: Rok 1986...
Bo co to kogo obchodzi? Jak bym się miał tak przejmować np. textami Slayera...Nomad pisze:Dlaczego uciekacie od wypowiedzi Hetfielda ,skomentujcie to, przecież to buractwo w czystej postaci.
Przecież mówisz, że ta muzyka zniszczyła heavy metal.Nomad pisze:Aha, ja lubię wiele zespołów thrashowych jakby ktoś chciał wiedzieć.
Zupełnie odwrotnie u mnie - w większości przypadków mam w dupie treść. (patrz pierwszy quote)Szajba pisze:Liczy się nie forma, a treść
Re: Rok 1986...
a Bruce co drugi koncert pieprzy, że MTV to syf a sam kiedyś (niewiem czy nadal) prowadzil program w mtv. wokaliści na koncertach gadają wiele rzeczy bo i tak fani bedą bić brawko, gwizdać i krzyczesc "yeaaaaaaaaaaaaaaah" (btw zawsze mnei rozwala jak jakis wokalista mówi "you are dirty motherfucers" a ludzie wtedy krzyczą i piszczą z kisielem w gaciachNomad pisze:Dlaczego uciekacie od wypowiedzi Hetfielda ,skomentujcie to, przecież to buractwo w czystej postaci.
już nie mam tu najwięcej postów

Re: Rok 1986...
Spójrz, że treść można oceniać obiektywnie a forme nie. Chyba o to chodziło.DeaDe pisze:Zupełnie odwrotnie u mnie - w większości przypadków mam w dupie treść. (patrz pierwszy quote)
Przysługa, jaką pieniądz daje społeczeństwu, jest niezależna od jego ilości.
Re: Rok 1986...
fakt, źle napisałem. szczerze mówiąc nie wiem jak ująć to co miałem na myśliDeaDe pisze:Zupełnie odwrotnie u mnie - w większości przypadków mam w dupie treść. (patrz pierwszy quote)
czytaj wyżejvyrus pisze:Spójrz, że treść można oceniać obiektywnie a forme nie. Chyba o to chodziło.
już nie mam tu najwięcej postów

Re: Rok 1986...
a ja właśnie podpisuje się rękami i nogami pod wypowiedzią Hetfielda. dla mnie buractwo to makijaże i glamowe ciuchy
herezje głosisz nomad i tyle 
The World's My Oyster Soup Kitchen Floor Wax Museum
Re: Rok 1986...
No nie wiem. Przecież jakaś treść może obrażać czyjąś religię, a drugiemu - ateiście - się podobać, bo zawiera dużo wulgaryzmów i to go jara.vyrus pisze:Spójrz, że treść można oceniać obiektywnie a forme nie. Chyba o to chodziło.DeaDe pisze:Zupełnie odwrotnie u mnie - w większości przypadków mam w dupie treść. (patrz pierwszy quote)
Re: Rok 1986...
Haha, a mi właśnie ostatnimi czasy najbardziej podoba się pudel metalMaciek_ pisze:a ja właśnie podpisuje się rękami i nogami pod wypowiedzią Hetfielda. dla mnie buractwo to makijaże i glamowe ciuchyherezje głosisz nomad i tyle
Re: Rok 1986...
Szajba pisze:a Bruce co drugi koncert pieprzy, że MTV to syf a sam kiedyś (niewiem czy nadal) prowadzil program w mtv. wokaliści na koncertach gadają wiele rzeczy bo i tak fani bedą bić brawko, gwizdać i krzyczesc "yeaaaaaaaaaaaaaaah" (btw zawsze mnei rozwala jak jakis wokalista mówi "you are dirty motherfucers" a ludzie wtedy krzyczą i piszczą z kisielem w gaciachNomad pisze:Dlaczego uciekacie od wypowiedzi Hetfielda ,skomentujcie to, przecież to buractwo w czystej postaci.).
no i dlatego taki Bruce jako człowiek nigdy nie będzie dla mnie postacią takiego formatu co np.Ian Gillan, proste


