Na ten gig ustawilismy się z kumplem, Dymsonem, tuż po newsie, że zagrają. Z góry było ustalone, że w Warszawie kimamy u drugiego kumpla, Daniela.
Wymyśliłem, żeby jechać dzień wczesniej i porządnie popić. Jak ustalone było tak żeśmy zrobili. :-) Wyjechaliśmy w piątek o 14 mając w bagażniku 3.5 litra wódki (litr kaktusówki, litr przypalanki, 0.7 jerzyny i 0.7 limonówki
Rano, pobudka o 12.30. Browarek z rana zajebisty :-) Posiedzielismy jeszcze u kumpla w domu, popiliśmy troche wódy i wybraliśmy się do Progresji. W Centrum ojebaliśmy kebab i poszlismy czekać na autobus 105. Czekalismy ze 40 - 50 minut ;/ na szczęście w końcu dojechał
Jak wchodziłem kończył grać Engel. Szzzzkoda.
Po Amonach zaczęli rozkładać sprzęty Dimmu (perka stała wcześniej). Koleżanka z Wawy powiedziała mi, że Dimmu jeszcze nie przyjechało i może być opóźnienie. Czekaliśmy pół godziny.
Zrobiło się ciemno, za sceną, na ekranie, pokazane jakieś zaćmienie słońca dla Szatana, zaczęło lecieć intro, weszło dwóch typów w ciuszkach z najnowszego teledysku Dimmu dla Szatana, niby marszowym krokiem ale nierówno
Intro
Progenies Of The Great Apocalypse
Vredesbyrd
The Serpentine Offering
The Chosen Legacy
The Sinister Awakening
A Succubus In Rapture
--- (tutaj łby zeszły ze sceny, instrumentalny fear and wonder)
Fear And Wonder
Blessings Upon The Throne Of Tyranny
Sorgens Kammer - Del II
The Insight And The Catharsis
Spellbound (By The Devil)
---
Puritania
Mourning Palace
The Fallen Arises (Outro)
Przed bisami Shagrath powiedział, żeby wspierać norweski black metal (dla Szatana w domyśle).
Zespół - Dobre czapy. Widać, że zdecydowanie grają dla Szatana. Najbardziej podobał mi się Vortex - napierdalał Tyskie cały czas
Nagłośnienie - CHUJANGA!!!!! Stopy prawie nie słychać, werbel źle nastronojy, blachy za głośno, wokale za cicho, klawisze za cicho, jakieś dziwne brzmienie gitar. Na Amonach było sto razy lepsze! Ale mniejsza z tym, dla Szatana! Po koncercie podawali wszystkim ze sceny ręce, ach, och.
Po gigu, gigantyczna kolejka do szatni. Ochrona spod tego blatu szatni drze ryja "PROSZE SIE NIE PCHAĆ" na co ktoś z tłumu "NIE KURWA! WYPIERDALAJ!!!" hehehe. Z pół godzinki czekałem na kurteczkę.
Szybko się zwinąłem stamtąd szukać jakiegoś transportu na centralny.
Autobus nocny na centralny... he he he. Pełen brudasów. Jeden napruty koleś bez przerwy rzucał śmiesznymi hasłami ["Wy w Pana nie wierzycie, skurwisyny!", "Rapidshare my sacrifice!!" (w pierwszym singlu z nowej płyty był taki refren "share my sacrifice" ), gdy weszło dwóch skejtów wstał i powiedział, że idzie sie przywitać z ziomami, "hip hop naszym życiem jest! Pamiętajcie" xD a jak dojechalismy na dworzec "centralny, dziwki i koks! Pierdolę Dimmu i Amon, dziwki i koks!!!). Ta podróż mi się podobała xD
Jakoś wrócilismy na sadybę. Po paru piwach poszliśmy kimać, wstaliśmy o 13. Chcieliśmy wjechac na pałac kultury ale 15 złotych wołali to powiedzieliśmy, żeby sie jebali w odbyty. Wyjechaliśmy z Wawy o 16, o 18.30 byłem w domu. Dobrze się jechało.
To chyba tyle. Może o czymś zapomniałem, ciul z tym. Pozdro.


