To bylo cos niesamowitego, jezdze na koncerty juz kilka lat, na rozne zespoly, do roznych krajow, ale czegos tak wspanialego jak moj czwarty koncert IM jeszcze nie przezylem.
Zebralismy sie pod Gwardia okolo 15:20, wypilismy po piwie, niektorzy czegos mocniejszego (cieplej gorzaly z czerwona kartka) i pozniej udalismy sie do kolejki. Jedyna osobą jaką spotkałem przypadkiem był Nomad, powiedzial nam o sektorze pod scena, jednak zabraklo dla nas opasek

Niby ten sektor nie był tak duzy, ale chcialem stac blizej sceny. Na moje szczescie jeden z kumpli dostal opaske, na dodatek luzno zapieta. Opracowalismy patent: bierzemy opaske , wchodzimy do srodka, zdjemujemy, PODCHODZIMY DO OCHRONIARZA, ZEBY DOSTAC NOWA (nie wiem jak mogli miec taka lukę w systemie, ze nowa opaske w przypadku zgubienia, czy czegokolwiek dawali bez problemu i pretensji) nastepnie z wlasna opaska na reku i luzna opaska w kieszeni wychodzilo sie do kumpli i przekazywalo sie dalej. Wprowadzilismy tak cala nasza ekipe ok.10 osob. Troche chamsko, ale czego sie nie robi dla IM. Wytlumaczylem ten mechanizm Nomadowi, ktory chcial wprowadzic swojego kumpla, ale nie wiem czy zalapal (udalo sie? nie moglem zostac wtedy dluzej bo mialem kilka osob do wprowadzenia jeszcze). Tym sposobem znalazlem sie tam gdzie chcialem sie znalezc.
Supporty tragiczne, ale pomine te.
Kiedy na telebimach pojawilk sie krotki film z trasy i zabrzmiala Transylvania skoczylo mi cisnienie, kiedy z glosnikow zabrzmiala przemowa Churchilla myslalem ze zemdleje. Koncert był fenomenalny, set lista jedna z najlepszych w historii, forma zespolu ( szczegolnie BRUCE !!!!) niesamowita, zaangazowanie, wspaniala okazja (50 urodziny), efekty pirotechniczne, scenografia i ogolnie pojete widowisko swiatowej klasy dodalo koncertowi niesamowitej magii, przez 3/4 koncertu mialem łzy w oczach, serce mi napierdzielalo, udalo sie, przezylem niesamowity koncert Iron Maiden o jakim marzylem.