Świetny koncert Kwasożłopów. Jak wielkim fanem studyjnej twórczości nie jestem, tak muszę im przyznać że koncertowo to są machiną najwyższej klasy, widziałem 3 raz w tym roku (i 3 w ogóle

) i za każdym razem zniszczenie. Może jedynie skróciłbym koncert, zwłaszcza o kawałki z takich płyt jak "Broken Head", "Amazing Atomic..." czy nawet "Rock Is Not Enough..." ale jak ktoś lubi całą twórczość to w życiu sie pewnie ze mną nie zgodzi

Nieważne zresztą.
Dla takich kawałków jak "Drug Dealer", "Joker", "Swallow The Needle", "24 Radical Questions", "Blues Beatdown", "Fuck The Violence", "High Proof Cosmic Milk" czy "Acidofilia" zdecydowanie warto było sie wybrać.
Goście bardzo dobrze przyjęci, zwłaszcza Litza (nie dziwota

). Bardzo dobry sound, w sumie w Loch Ness jak dotychczas żadnej lipy nie doświadczyłem.
Titus jak to w swoim zwyczaju chętnie odstępował mikrofon kolegom dzięki czemu Jankiel, obydwaj goście, a nawet Ślimak

zaśpiewali. Jedynie Popcorn ograniczył sie do jakiegoś mówionego wstępu, ale sądząc po głosie dobrze że sie skupił na tym co robi najlepiej
Swoją drogą podobno koncert niemalże wyprzedany, ale nie miałem wrażenia mega ścisku, chociaż ludzi niewątpliwie sporo.
dopiero po przeczytaniu poprzednich postów dotarło do mnie jak spieprzyłem sprawę olewając supporty (przyszedłem jak None grał, załapałem się na szczęście na "Aces High" poprzedzone przemową Churchilla, z gościnnym udziałem Jankiela Dickinsona na wokalu

), bo kompletnie wyleciało mi ze łba, że Los Pierdols grali
