Pomiar uczciwości wobec samego siebie. Jestem fanem czy nie?

Tu dyskutujemy tylko o Iron Maiden

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
gumbyy
ZASŁUŻONY SANATORIANIN
Posty: 16722
Rejestracja: śr cze 01, 2005 1:49 am
Skąd: Wrocław

Re: Pomiar uczciwości wobec samego siebie. Jestem fanem czy nie?

Post autor: gumbyy »

W oryginale mam:

- wszystkie albumy studyjne
- koncertówki: "Live After Death", "A Real Dead One", "Live at Donington", "Rock in Rio", "Death on the Road"
- DVD: "The Early Years", "Live After Death"
- ponad 30 singli CD
www.MetalSide.pl
Siwy
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3399
Rejestracja: sob cze 14, 2003 9:36 am
Skąd: już nie Warszawa

Re: Pomiar uczciwości wobec samego siebie. Jestem fanem czy nie?

Post autor: Siwy »

Mi kolekcjonowanie dyskografii zajęło chyba całe gimnazjum. i tak, jak wcześniej tutaj ktoś napisał, fan powinien mieć oryginalną dyskografię, na którą składają się same płyty studyjne. i właśnie powinien, a nie musi. jak dla mnie niezbędnym minimum jest posiadanie przynajmniej jednej płyty oryginalnej. przecież nie każdego stać na całą kolekcję, a jednak zespół lubi i chce go słuchać i chce chodzić na koncerty. zresztą wydaje mi się, że taki prawdziwy fan z biegiem lat i możliwości nabędzie całą dyskografię, bo takie postępowanie jest czymś naturalnym i zgodnym z sumieniem porządnego człowieka [chyba, że ja jestem zbyt wielkim idealistą i w rzeczywistości nie każdy jest porządny...]

szczerze, to nie czytałem całego tematu i nie pamiętam czy zabierałem w nim głos i kto co napisał, ale powiedzmy, że większa część jest z dawnego okresu forum i znając życie są to głównie posty Vlada, przepełnione życzliwością i grzecznością w stosunku do innych użytkowników, którzy mogliby nie zgadzać się z jego zdaniem ;)

a no i ja jeszcze oprócz standardowej dyskografii mam wszystkie koncertówki, eddies archive, i chyba wszystkie oficjalne dvd. a i parę singli z ostatnich płyt. a teraz planuję sobie kupić kilka płyt na vinylach, bo ostatnio odgrzebałem gramofon i na nowo odkrywam radość ze słuchania muzyki z płyt. bo mimo, że mam tyle oryginalnych cd, to i tak od dłuższego czasu, jeżeli słucham IM, to tylko w formacie mp3
Awatar użytkownika
Budziol
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 9767
Rejestracja: pt lip 30, 2004 9:19 am
Skąd: Łódź

Re: Pomiar uczciwości wobec samego siebie. Jestem fanem czy nie?

Post autor: Budziol »

uwazaj to wciaga ;)
Awatar użytkownika
gumbyy
ZASŁUŻONY SANATORIANIN
Posty: 16722
Rejestracja: śr cze 01, 2005 1:49 am
Skąd: Wrocław

Re: Pomiar uczciwości wobec samego siebie. Jestem fanem czy nie?

Post autor: gumbyy »

Siwy pisze:fan powinien mieć oryginalną dyskografię, na którą składają się same płyty studyjne. i właśnie powinien, a nie musi. jak dla mnie niezbędnym minimum jest posiadanie przynajmniej jednej płyty oryginalnej. przecież nie każdego stać na całą kolekcję, a jednak zespół lubi i chce go słuchać i chce chodzić na koncerty.
A co ta jedna oryginalna płyta zmienia? Alibi? Dla mnie fan to fan. Tu nie chodzi o to "ile teraz mam", bo wiadomo jakie są ceny płyt w PL. Chodzi bardziej o podejście. Coś w stylu "mam kilka oryginałów, reszta na CD-R/mp3, ale systematycznie uzupełniam kolekcję i dążę do wszystkich oryginałów". No chyba, że ktoś nie potrzebuje wszystkich płyt, bo na przykład nie lubi kilku krążków.

Wiadomo też, że to jest indywidualna sprawa każdego z nas. Kwestia uczciwości, priorytetów i podejścia do życia.
www.MetalSide.pl
Awatar użytkownika
Budziol
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 9767
Rejestracja: pt lip 30, 2004 9:19 am
Skąd: Łódź

Re: Pomiar uczciwości wobec samego siebie. Jestem fanem czy nie?

Post autor: Budziol »

zgadzam sie absolutnie

to ze ja mam po kilka wydan jedengo singla nie czyni mnie lepszym i lojalniejszym fanem tylko kolekcjonerem ;)
Brave
-#Charlotte
-#Charlotte
Posty: 11
Rejestracja: pn gru 14, 2009 7:25 pm
Skąd: Bielsko-Biała

Re: Pomiar uczciwości wobec samego siebie. Jestem fanem czy nie?

Post autor: Brave »

Zbieram oryginały jak tylko mogę, ale cóż przecież 'każdy orze jak może' ;)
Jednak jak się nad tym zastanowić to myślę, ze jest tak... nabywając każdą kolejna oryginalną płytę człowiek czuje nieokreśloną satysfakcje. Nie wiem skąd się to bierze, to po prostu takie wszechogarniające szczęście... w końcu zespołowi należy się jakaś zapłata za ciężką wielomiesięczna pracę w studiu. Jednak czy można określać stopień zaawansowania fana po ilości płyt? Nie sądzę jednemu może przychodzić wszystko łatwo i w przypływie chwilowego zafascynowania może owa osoba zakupić kilka krążków... a potem będą one leżały zakurzone gdzieś na półce. Z kolei inna osoba może słuchać Ironów z ogromnym zaangażowaniem i naprawdę 'czuć' ich muzykę, a mieć tylko jedną płytę... ale jaką? Taką której zakup wymagał wielu wyrzeczeń i poświęceń (przykładowo rezygnacja z zakupu jakiejkolwiek innej potrzebnej rzeczy), ale warto było. Płyta ląduje w odtwarzaczu jak często to tylko możliwe... a teraz niech każdy sobie odpowie która z powyższych osób jest prawdziwym fanem?
Fan to osoba zaangażowana w poszukiwanie i zakup oryginalnych płyt... taka dla której to prawdziwy cel...
fan szczęśliwy to taki, który swój cel osiągnął :mryellow:
Tyle ode mnie w tym temacie ;)
Awatar użytkownika
Clairvoyant###
-#Charlotte
-#Charlotte
Posty: 17
Rejestracja: pn lut 27, 2006 12:29 am
Skąd: Czeladź

Re: Pomiar uczciwości wobec samego siebie. Jestem fanem czy nie?

Post autor: Clairvoyant### »

Brave pisze:Zbieram oryginały jak tylko mogę, ale cóż przecież 'każdy orze jak może' ;)
Jednak jak się nad tym zastanowić to myślę, ze jest tak... nabywając każdą kolejna oryginalną płytę człowiek czuje nieokreśloną satysfakcje. Nie wiem skąd się to bierze, to po prostu takie wszechogarniające szczęście... w końcu zespołowi należy się jakaś zapłata za ciężką wielomiesięczna pracę w studiu. Jednak czy można określać stopień zaawansowania fana po ilości płyt? Nie sądzę jednemu może przychodzić wszystko łatwo i w przypływie chwilowego zafascynowania może owa osoba zakupić kilka krążków... a potem będą one leżały zakurzone gdzieś na półce. Z kolei inna osoba może słuchać Ironów z ogromnym zaangażowaniem i naprawdę 'czuć' ich muzykę, a mieć tylko jedną płytę... ale jaką? Taką której zakup wymagał wielu wyrzeczeń i poświęceń (przykładowo rezygnacja z zakupu jakiejkolwiek innej potrzebnej rzeczy), ale warto było. Płyta ląduje w odtwarzaczu jak często to tylko możliwe... a teraz niech każdy sobie odpowie która z powyższych osób jest prawdziwym fanem?
Fan to osoba zaangażowana w poszukiwanie i zakup oryginalnych płyt... taka dla której to prawdziwy cel...
fan szczęśliwy to taki, który swój cel osiągnął :mryellow:
Tyle ode mnie w tym temacie ;)



Niezły wykład , popieram :)
Awatar użytkownika
remi
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3067
Rejestracja: pn mar 14, 2005 7:01 pm
Skąd: Białystok

Re: Pomiar uczciwości wobec samego siebie. Jestem fanem czy nie?

Post autor: remi »

uwazam że to ile się ma płyt nie ma wpływu na określenie siebie wielkim czy małym fanem.
Mam 6 studyjnych, wszystkie DVD i kupuje tylko to co wychodzi nowe, ale dodam że mam nadal po 6latach sluchania, ciarki podczas ogladania Rock In Rio, czasami mi łezka poleci jak slysze aces high koncertowe czy fear of the dark - jestem bardzo uczuciowy, dodam że moim marzeniem jest spotkać się z Maidenami i ich ujrzec jeszcze wiele razy na żywo, jest to moje najwazniejsze marzenie - czyli jako tako nazywam siebie fanem ;-)
herki
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4928
Rejestracja: pn maja 23, 2005 6:05 pm
Skąd: wawa

Re: Pomiar uczciwości wobec samego siebie. Jestem fanem czy nie?

Post autor: herki »

Moim zdaniem fanem może się nazwać osoba, która ma zdjęcia ze wszystkimi członkami zespołu (obecnymi i byłymi).
Awatar użytkownika
IRONSPARTAN
-#Ancient mariner
-#Ancient mariner
Posty: 524
Rejestracja: czw mar 16, 2006 8:11 pm
Skąd: Twierdza Wrocław

Re: Pomiar uczciwości wobec samego siebie. Jestem fanem czy nie?

Post autor: IRONSPARTAN »

herki pisze:Moim zdaniem fanem może się nazwać osoba, która ma zdjęcia ze wszystkimi członkami zespołu (obecnymi i byłymi).
A fanem "Gwiezdych Wojen" osoba która ma zdjęcie z Yodą.
Faktycznie przyłączam się do opinii niektórych że to durny temat.
Czy większym fanem jest ten co ma wszystkie oryginały, czy ten co ma same mp3, ale był na 20 koncertach? Ten co leciał z Brucem czy ten kto śpiewał Heaven Can Wait? Ten co ma zdjęcie z Dave'm czy ten co ma kostki i frotki wszystkich gitarzystów. A może ten co wciągał kokę z Paulem?
Napewno nie powinny o tym decydować względy materialne, a nie da się zmierzyć tego co w każdym z nas siedzi.
Awatar użytkownika
Budziol
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 9767
Rejestracja: pt lip 30, 2004 9:19 am
Skąd: Łódź

Re: Pomiar uczciwości wobec samego siebie. Jestem fanem czy nie?

Post autor: Budziol »

zgadza sie, kazdy uwielbia zespol na swoj wlasny sposob i nie da sie tego zmierzyc

choc gdy wychodzi nowa plyta zespolu, lubi go i chce na koncertach w swoim kraju to niech sam sobie odpowie, czy sciagac z sieci czy jednak zakupic oryginal kosztem 2och flaszek ;)
Awatar użytkownika
kapitan żbeak
-#Prodigal son
-#Prodigal son
Posty: 31
Rejestracja: ndz gru 27, 2009 10:04 am

Re: Pomiar uczciwości wobec samego siebie. Jestem fanem czy nie?

Post autor: kapitan żbeak »

moim zdaniem tyko On może się nazywać prawdziwym fanem:
Obrazek
Your mother was a hamster and your father smelt of elderberries.
Awatar użytkownika
mimski
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2087
Rejestracja: ndz wrz 07, 2003 3:23 pm
Skąd: Falubazy

Re: Pomiar uczciwości wobec samego siebie. Jestem fanem czy nie?

Post autor: mimski »

Archeolog Balcerek odgrzebał trupa, a trup nagle ożył. Ma tylko parę wad, jak to bywa ze znaleziskami archeologicznymi. Po pierwsze to jest on niekompletny, bo jest urwane parę stron. A po drugie trzeba by sięgnąć do innych tematów, które z niniejszym miały wiele wspólnego. Myśl Vlada była prosta. Ktoś kto nazywa sam siebie fanem powinien mieć wszystkie albumy oryginalne. Dlaczego? Bo jeśli kogoś uwielbiamy to go nie okradamy. Jak parę osób demoluje stadion swojego klubu (vide Legia) to takich nazywamy pseudokibicami. Oni oczywiscie się z tym nie zgadzają, bo przecież to są stali goście żylety, a za Legie są w stanie zabić. A jednak nazywamy ich pseudokibicami, bo kto normalny demoluje stadion swojego klubu. Podobnie z bycie fanem IM. Jeśli ktoś jest fanem, to nie okrada swojego zespołu, tylko kupuje oryginały. Moim zdaniem kryterium dość obiektywne w odróżnieniu od słuchania kilka razy dziennie jednej płyty ściągniętej z neta, czy wciągania koki z Paulem.

EDIT: Jeszcze taka myśl mi się nasunęła po przeczytaniu postów z poprzedniej strony. Całe szczęście, że IM miał prawdziwych fanów w latach 90, a nie fanów filozofów, bo BNW, DOD i AMOLAD by nie powstały. Na szczęście znaleźli się ludzie, którzy mimo wszystko poszli do sklepu i kupili The X Factor i Virtual XI, choć albumy te były zdecydowanie słabsze od poprzednich dokonań zespołu. Prawdziwy fan jednak mimo wszystko poszedł do sklepu i kupił, choć może i płyty średnio mu się podobały, ale był z zespołem i obiektywnie go wsparł. Natomaist fan filozof siedział w domu i "przeżywał" w zaciszu domowego ogniska upadek zespołu i odejście Dickinsona. Tylko, że to dzięki temu pierwszemu zespół nie musiał się rozejść by zarabiać na chleb. Harris nie musiał iść do ważywanika dorabiać, a Murray nie poszedł sprzedawać w sklepie z gitarami.
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są źródłem dobrobytu.
ODPOWIEDZ