Dziś niedziela, więc należy pamiętać, aby dzień święty święcić, toteż na leniwe popołudnie same szlagiery:
Slayer- Divine Intervention
"Serenity in Murder" to jeden z ich lepszych utworów, uwielbiam.
Morbid Angel- Covenant
Mamy zbasowane kawałki przy pomocy siedmiostrunowej gitary takie jak World of Shit, Blood on my Hands czy Gods of Emptiness. To jest nasz atak w stronę każdej grupy która ma niskie tonacje, jak Paradise Lost. "God of Emptiness" zabija Paradise Lost. Ten utwór jest najcięższy na świecie, to jest tonacja A. Nie C i nawet nie B- A jest najniżej ustawioną tonacja w death metalowej grupie. Jesteśmy w tym najlepsi
A w kolejce: nowy Ondskapt, nowy Unleashed może coś jeszcze.
Nicotine-Valium-Vicodine-Marijuana-Ecstasy and Alcohol
panzerschreck pisze:Debiut jednak lepszy, choć najnowsza bardzo udana
za dużo kawałków, główna jej wada. Ale New Moon Rising np. zapamiętałem i chyba sobie puszczę właśnie. Zapamiętałem, bo na początku płyty
Debiut lepszy.
Nowej nie słuchałem, ale za dużo kawałków to jak dla mnie już na pierwszej było. Wolę jednak Black Stone Cherry, Airbourne czy The Answer, wspomniane tutaj przez Wratha. No ale na dniach zapoznam się z "Cosmic Egg", to i debiut ponownie obczaję.
Dla mnie to takie Monotheist vol. 2. Zajebisty album, może momentami zbyt rozlazły ale mimo to słucha się spoko. Wokale to mistrzostwo na tej płycie. Aina tylko brakuje. ;]
M@ti pisze:Dla mnie to takie Monotheist vol. 2. Zajebisty album, może momentami zbyt rozlazły ale mimo to słucha się spoko. Wokale to mistrzostwo na tej płycie. Aina tylko brakuje. ;]
Ain to teraz płacze z zazdrości gdzieś w jakimś pustym pokoju
slayer pisze:M@ti napisał/a:
Dla mnie to takie Monotheist vol. 2. Zajebisty album, może momentami zbyt rozlazły ale mimo to słucha się spoko. Wokale to mistrzostwo na tej płycie. Aina tylko brakuje. ;]
Ain to teraz płacze z zazdrości gdzieś w jakimś pustym pokoju
pewnie tak ale nie wyszło to na dobre dla obu stron...