MetallicA vs. MegaDeth

Dyskusje o innych zespołach i albumach

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Kto?

MegaDeth
67
45%
MetallicA
82
55%
 
Liczba głosów: 149

Awatar użytkownika
DaveM
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 474
Rejestracja: pn mar 22, 2010 7:21 pm
Skąd: Poznań

Re: MetallicA vs. MegaDeth

Post autor: DaveM »

Metallica. Byliby moim ulubionym zespołem ale Load/reLoad to największe gówno jakie mogli zrobić, poprostu straciłem do nich szacunek. Za to reszta płyt jest po prostu zajebista, a ostatnio szczególnie przypadł mi do gustu St. Anger, słychać tą całą złość jaką chłopaki włożyli w nagranie tego materiału. Z Megadeath lubię tylko Rust In Peace i ostatnie Endgame, szczególnie Endgame.
yankes
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4088
Rejestracja: pt mar 30, 2007 7:06 pm

Re: MetallicA vs. MegaDeth

Post autor: yankes »

molojuh pisze: Byliby moim ulubionym zespołem ale Load/reLoad to największe gówno jakie mogli zrobić, poprostu straciłem do nich szacunek. Za to reszta płyt jest po prostu zajebista, a ostatnio szczególnie przypadł mi do gustu St. Anger
Nie chcę zaczynać kolejnej dyskusji na temat Load/Reload bo kilka lat temu obiecałem sobie, że nie będę tego robił - szkoda czasu, ale jak czytam takie opinie to mi się nóż w kieszeni otwiera...A jak dodatkowo czytam, że St. Anger jest lepszy od Load, to jest to już dawka zabójcza jak dla mnie.. ;-)
Awatar użytkownika
Abstract
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4423
Rejestracja: pt cze 03, 2005 10:16 am
Skąd: Sosnowiec

Re: MetallicA vs. MegaDeth

Post autor: Abstract »

otóż to. Wg mnie gdyby z Load i Reload zrobić jeden album, wywalić pare utworów to byłby to kapitalna album. Tyle ,ze inny ;)
Awatar użytkownika
panzerschreck
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3329
Rejestracja: pn gru 24, 2007 12:22 am
Skąd: Gło/Wro

Re: MetallicA vs. MegaDeth

Post autor: panzerschreck »

No otóż to, Load to ich ostatnia naprawdę dobra płyta. Wcale nie odstająca aż tak bardzo od klasyków, miała po prostu pecha, że nagrał ją taki a nie inny zespół, w takim a nie innym momencie ;) Odważna, z jednej strony przebojowa, a z drugiej niesamowicie ciekawa wyznaczająca zupełnie nowy kierunek rozwoju dla Mety (czy dobrze z tego skorzystali to już inny temat ;))

Z całym szacunkiem, ale trzeba być najzwyczajniej głuchym, żeby tego nie docenić :B- http://www.youtube.com/watch?v=4Ng9oEIbZGI
Nicotine-Valium-Vicodine-Marijuana-Ecstasy and Alcohol
Awatar użytkownika
Abstract
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4423
Rejestracja: pt cze 03, 2005 10:16 am
Skąd: Sosnowiec

Re: MetallicA vs. MegaDeth

Post autor: Abstract »

Rozumiem ,ze Death Magnetic Cię nie przekonuje? :) Z drugiej strony, Meta zbytnio nie gra zbyt dużo utworów z tych płyt - dość często jedynie Fuel, od czasu do czasu Memory Remains. Okazjonalnie until It Sleeps i w pojedynczych przypadkach Bleeding Me i Outlaw Torn (zagranie 1-2 razy w zeszłym roku)
Awatar użytkownika
panzerschreck
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3329
Rejestracja: pn gru 24, 2007 12:22 am
Skąd: Gło/Wro

Re: MetallicA vs. MegaDeth

Post autor: panzerschreck »

Abstract pisze:Rozumiem ,ze Death Magnetic Cię nie przekonuje? :)
To trochę mało powiedziane :lol: Uważam, że DM to ich najsłabszy album i odbieram jego wydanie wręcz jako osobistą potwarz- sposób w jaki ona żeruje na sentymentach fanów, w jaki wykorzystuje przemielone już wielokrotnie patenty i jak bardzo jest odtwórcza jest dla mnie prostu porażający :lol: :lol: Doceniam od tego shitu o wiele bardziej St. Anger, który nie jest równy, ma słabe momenty, ale jest odważny, ciekawy i jest po prostu strzałem w ryj dla wszystkich malkontentów którzy jęczeli, że Metallica się skończyła, sprzedała i gra pop.

A że nie grają utworów z tych płyt, to wcale się nie dziwię- sam wolałbym na gigu starocie :B Fani zapewne też oczekują czego innego. Load jak wychodziła była masakrowana z każdej strony- teraz już na pewno odczucia są inne, ona po prostu potrzebowała czasu :B Ja nie widzę też tam jakiejś szczególnej chęci zarobienia więcej pieniążka- Meta zajadała się w 1 połowie lat 90 Kyuss, w 98 na trasę zaprosili Monster Magnet- jak widać rockowa muzyka ich po prostu wtedy brała, inspiracje im się trochę przewartościowały. Teraz wręcz przeciwnie- nagrali bezpieczny krążek, za który nikt nie będzie ich krytykował bo niby czemu- wszystkie te piosenki przecież już dobrze znamy od 20 lat, a fani dostali w końcu to czego chcieli- thrashową Metallicę ;) Ale od thrashu są już inni, świat poszedł do przodu i tyle ;)
Nicotine-Valium-Vicodine-Marijuana-Ecstasy and Alcohol
yankes
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4088
Rejestracja: pt mar 30, 2007 7:06 pm

Re: MetallicA vs. MegaDeth

Post autor: yankes »

Ciekawa opinia. Osobiście uważam, że moi faworycie z DM: All Nightmare Long, Broken, Beat & Scarred czy The Judas Priest są zdecydowanie lepsi niż z SA: My World, The Unnamed Feeling czy SKOM. Dla mnie St. Anger to najsłabszy ich album. W pełni go rozumiem i akceptuje, w jakimś stopniu też kupuje, ale po prostu najrzadziej do niego wracam z całej dyskografii Mety. Zgodzę się, że jest duuużo odważniejszy niż DM, ale akurat w przypadku Mety jakoś naturalne jest przekraczanie własnych granic, szukanie. Jakby nie oceniać tych albumów, to trzeba było mieć wielkie jaja, żeby wydać Load/Reload po TAKICH 5 albumach. Tak samo było w przypadku SA. Idąc tym tokiem rozumowania zgodzę się, że DM jest albumem bezpiecznym, spełniającym oczekiwania fanów o "starej Mecie", aczkolwiek obawiam się, że mówienie o przemielonych patentach, odtwórczości kieruje w stronę rozważania "ile jest Metallici w Metallice" co już nie ma sensu. Metallica swoje już zrobiła dla metalu i nikt im tego nie odbierze, DM to nie jest wybitny album, ale myślę, że nie zasługuje na tak mocną krytykę ;-)
S1MON
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5214
Rejestracja: pt sie 20, 2004 11:12 pm
Skąd: South Park

Re: MetallicA vs. MegaDeth

Post autor: S1MON »

molojuh pisze:Megadeath
megasmierc ! a Yankes o JP :D
Awatar użytkownika
DaveM
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 474
Rejestracja: pn mar 22, 2010 7:21 pm
Skąd: Poznań

Re: MetallicA vs. MegaDeth

Post autor: DaveM »

yankes pisze: Nie chcę zaczynać kolejnej dyskusji na temat Load/Reload bo kilka lat temu obiecałem sobie, że nie będę tego robił - szkoda czasu, ale jak czytam takie opinie to mi się nóż w kieszeni otwiera...A jak dodatkowo czytam, że St. Anger jest lepszy od Load, to jest to już dawka zabójcza jak dla mnie.. ;-)
Każdy ma swój gust. Ja dostaje drgawek, wymiotów i biegunki jak czytam, żę Load to ich ostatnia dobra płyta. Tylko Fuel z tych 2 płyt mi się podoba..Ale jak mówię, każdy ma swój gust ;-)
Awatar użytkownika
panzerschreck
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3329
Rejestracja: pn gru 24, 2007 12:22 am
Skąd: Gło/Wro

Re: MetallicA vs. MegaDeth

Post autor: panzerschreck »

@yankes- masz rację, Metallica niczego już nie musi udowadniać, a ich osiągnięć nikt im nie odbierze. Zgoda. Ja z DM mam ten problem, że od razu wyłapuję, nie wiem czy słusznie, czy nie, chłodną kalkulację wylewającą się z tych dźwięków. Nie brzmi to dla mnie szczerze, mam wrażenie, że ktoś mi chce sprzedać nawet nie odgrzewanego kotleta ale po prostu przetrawiony dawno temu wyśmienity obiad. Wszystko to brzmi jakby zrobione metodą kopiuj/wklej, aż do przesady- byleby tylko motoryka bujała, riffy cięły, a Hetfield pokrzykiwał. Co gorsza, pomysłów które trzymałyby mnie tu na dłużej po prostu nie uświadczam; żaden riff, żadna melodia- jestem po prostu uodporniony jakoś :B Niestety, jeśli Meta zdecydowała się powrócić do ciężaru (inaczej jest z poszukiwaniami) to siłą rzeczy porównuję ją ze starymi rzeczami- no a to nie wypada rzecz jasna korzystnie.
molojuh pisze:
Każdy ma swój gust. Ja dostaje drgawek, wymiotów i biegunki jak czytam, żę Load to ich ostatnia dobra płyta. Tylko Fuel z tych 2 płyt mi się podoba..Ale jak mówię, każdy ma swój gust ;-)
Dorośniesz do tego :B ;)

A jeszcze co do St. Anger. Pamiętam jak Ulrich w jakimś wywiadzie przed wydaniem płyty mówił, że chcą zabrzmieć garażowo i że jedną z ich inspiracji jest Entombed :lol: Teraz tak sobie myślę, że to wcale nie jest głupie porównanie- albo jestem idiotą, albo tutaj (choć klimat inny) jest całkiem wyraźna nić powiązań- http://www.youtube.com/watch?v=zl_WNgP_dps . Nie jest to oczywiście ten poziom dla Metallici, nie ma tutaj też jakichś oczywistych cytatów i pójście dalej z tą teorią też byłoby nieuprawnione, no ale ten utwór zapewne chłopaki z Mety lubią :B
Nicotine-Valium-Vicodine-Marijuana-Ecstasy and Alcohol
yankes
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4088
Rejestracja: pt mar 30, 2007 7:06 pm

Re: MetallicA vs. MegaDeth

Post autor: yankes »

panzer - doskonale rozumiem Twój stosunek/sposób patrzenia na DM. Z wieloma rzeczami/"zarzutami", o których piszesz się zgadzam i na pewno nie mam zamiaru nawet próbować zmienić Twojej opinii. Nie o to chodzi. Natomiast wydaje mi się, że różni nas to, czego oczekujemy od tego albumu. Piszesz o powielaniu patentów, metodzie "kopiuj-wklej" i nie trudno się z tym zgodzić. ( przejrzyj ten artykuł: http://www.deathmagnetic.pl/inne/death- ... -kotletow/ ). Dla Ciebie jest to jednak zarzut. Moje podejście jest takie, że każdy zespół, który wypracuje swój styl, swoje patenty - prędzej czy później zaczyna je powielać. Np układ utworów - mocny otwieracz, 4 ballada, przedostatni instrumentalny utwór - mi to absolutnie nie przeszkadza. Oczywiście, zarzut o powielaniu tyczy się przede wszystkim samych utworów. Tutaj moje zdanie się nie zmienia. Każdy zespół czy pojedynczy muzyk ma jakieś tam swoje patenty i uważam, że kilkukrotne ich wykorzystanie czy to celowo czy podświadomie jest rzeczą naturalną. Na pewno nie przeszkadza mi to w Mecie, której twórczość jest dość wyraźnie zróżnicowana. Istnieje mnóstwo zespołów, które ciągle nagrywają te "same albumy z kosmetycznymi różnicami" ( czyt np Motorhead, AC/DC ) Jednym to pasuje i tego właśnie oczekują od tych kapel, innym to przeszkadza.

Moja oczywista oczywistość, że Metallica swoje już zrobiła dla metalu i niczego nie musi udowadniać miała sugerować moje podejście i oczekiwania względem muzy w ogóle. Nie wiem jak Ty, ale ja uważam, że żaden "stary" zespół nie nagra już albumu przełomowego, takiego strzału w ryj jakim był Kill'em All, Master, Reign in Blood, Rust in Peace, Cowboys From Hell itd. Te kapele co miały, to już nagrały i kolejnymi albumami tylko mogą się zbliżać do poziomu swoich wybitnych dzieł. Myślę, że miejsca w TOP100 albumów Rock/Metal są już zaklepane i niewiele się może zmienić. Muzyka od wielu lat jest już wtórna i kolejne "nowe" rzeczy są tylko mixami tego, co już mieliśmy. Dość pesymistyczna wizja, ale z drugiej strony oszczędza mi rozczarowań. Cieszy mnie bardzo, że DM, Endgame, World Painted Blood to dobre, przyzwoite albumy, bo więcej od nich nie oczekuję. Napisałeś, że Meta nagrywając taki a nie inny album sama prosi się o porównania z pierwszą 5 ich albumów. Oczywiście, że tak, tylko ja nie oczekuje drugiego Mastera. Znając Twoje podejście do muzy, obycie i wiedzę na jej temat ( z tego, co piszesz na forum) jestem pewien, że Ty też tego nie oczekujesz. Różnimy się prawdopodobnie tylko w ocenie próby nagrania albumu w starym stylu przez Mete.
Awatar użytkownika
DaveM
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 474
Rejestracja: pn mar 22, 2010 7:21 pm
Skąd: Poznań

Re: MetallicA vs. MegaDeth

Post autor: DaveM »

Dorośniesz do tego :B ;)
Dorastanie jest przereklamowane. To po prostu płyta która mi się nie podoba, ale może kiedyś do niej wrócę, dostanę olsnienia i nagle uznam ją za największe dzieło muzyczne obok "Diamond Bitch" Dody.. Tak też może być.
PanAntoni
-#Wrathchild
-#Wrathchild
Posty: 98
Rejestracja: pt sie 13, 2010 2:06 pm

Re: MetallicA vs. MegaDeth

Post autor: PanAntoni »

Z Death Magnetic jest tak, że gdyby została ta płyta nagrana troche wcześniej (przed wydaniem Loadów) to byłaby dziś tak samo kultywowana jak pierwsze 5 płyt Metallicy. Podejrzewam że gdyby Death Magnetic było nagrane zamiast Ride the Lightning to ludzie by kochali tą płytę tak jak właśnie teraz kochają RtL. A gdyby RtL było nagrane teraz to spotkałoby się z podobnymi zarzutami jak dzisiaj DM. Trochę to zawiłe, mam nadzieję że rozumiecie co mam na myśli.

Ludzie będą narzekać i zawsze będą mówili że kiedyś to było lepiej i to dotyczy dosłownie wszystkich uznanych muzycznie zespołów.

A moim zdaniem jedyną kwestią w jakiej odstaje DM od tych 5 pierwszych płyt jest sposób nagrania. To zarzut do 90% płyt które się teraz wydają bo strasznie nie lubię dzisiejszego brzmienia, jak dla mnie, jeśli chodzi o Metallice to najlepsze brzmienie wyciągnęli na Czarnym Albumie.
Awatar użytkownika
panzerschreck
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3329
Rejestracja: pn gru 24, 2007 12:22 am
Skąd: Gło/Wro

Re: MetallicA vs. MegaDeth

Post autor: panzerschreck »

PanAntoni pisze:Z Death Magnetic jest tak, że gdyby została ta płyta nagrana troche wcześniej (przed wydaniem Loadów) to byłaby dziś tak samo kultywowana jak pierwsze 5 płyt Metallicy. Podejrzewam że gdyby Death Magnetic było nagrane zamiast Ride the Lightning to ludzie by kochali tą płytę tak jak właśnie teraz kochają RtL. A gdyby RtL było nagrane teraz to spotkałoby się z podobnymi zarzutami jak dzisiaj DM. Trochę to zawiłe, mam nadzieję że rozumiecie co mam na myśli.
Nie zgadzam się zupełnie- co z tego, że stylistycznie DM chce się wpasować w te rejony, skoro porównując poziom kompozycji mamy między tym a RtL przepaść? Jedno Call of Cthulu i dziękuję, wszystkie dłużyzny z DM się chowają. Wiadomo, że RtL to rzecz którą się zna na pamięć i inaczej te utwory działają, no ale mimo to- nie widzę takiej opcji ;)
molojuh pisze:
Dorastanie jest przereklamowane. To po prostu płyta która mi się nie podoba, ale może kiedyś do niej wrócę, dostanę olsnienia i nagle uznam ją za największe dzieło muzyczne obok "Diamond Bitch" Dody.. Tak też może być.
Żart z Dodą średnio się udał, ale co do reszty posta- szczerze Ci tego życzę :B

@yankes- Znowu Ci przyznam rację, bo niewątpliwie nie można się z Tobą nie zgodzić ;) Ale zawsze jest ale :lol: W sumie fajnie, że przywołałeś przykład World Painted Blood- to jest właśnie płyta, która nie aspiruje w żaden sposób do stawania w szranki z legendarnymi krążkami Slayera o miano lepszej, bo wiadomo jaki będzie finał, ale jest to też płyta która poniżej pewnego poziomu nie schodzi i wstydu nie przynosi. A jednocześnie nie jest to żaden punkt zwrotny, raczej album nagrany właśnie w myśl, że nie trzeba niczego udowadniać, ale jednocześnie słychać tu jakąś radość grania, słychać, że wszystko ze sobą współgra i jest to jakaś całość. W DM tego nie uświadczam. Podobny przykład z Brave New World- można tę płytę stawiać niżej od klasyków IM i jestem w stanie to zrozumieć, nie jest to płyta odkrywcza, nie widzę tutaj napinki na nagranie wiekopomnego dzieła na stare lata (tak napisał Szubrycht o Final Frontier- w pełni podzielam to zdanie), ale czuć tu pasję, czuć tu chemię, wreszcie- ta płyta to po prostu znakomite kompozycje, w starym stylu IM. Właśnie czegoś takiego oczekiwałem od Metallici- przyzwoitości, a tego w moim odczuciu nie dostałem ;) Nie byłem uprzedzony do nowej Mety, byłem bardzo ciekawy i pełen nadziei, ale jednak w moim przypadku nie zagrało- po World Painted Blood nie mam ochoty zaraz wrzucać South of Heaven dla odtrucia, a w przypadku DM niestety lekarstwo jest mi niezbędne ;)
Nicotine-Valium-Vicodine-Marijuana-Ecstasy and Alcohol
PanAntoni
-#Wrathchild
-#Wrathchild
Posty: 98
Rejestracja: pt sie 13, 2010 2:06 pm

Re: MetallicA vs. MegaDeth

Post autor: PanAntoni »

Nie zgadzam się zupełnie- co z tego, że stylistycznie DM chce się wpasować w te rejony, skoro porównując poziom kompozycji mamy między tym a RtL przepaść? Jedno Call of Cthulu i dziękuję, wszystkie dłużyzny z DM się chowają. Wiadomo, że RtL to rzecz którą się zna na pamięć i inaczej te utwory działają, no ale mimo to- nie widzę takiej opcji ;)
Ja w Death Magnetic widzę poziom zbliżony do RtL, wyraźne nawiązania, bardzo przyjemne solówki, niezłe riffy niestety te dłużyzny kompozycyjne, jednak i tak ten poziom jest dość zblizony - różnice - XXI wiek więc nie ma tej legendy w tym, mastering. Dłużyzny też jednak jest to na dość podobnej zasadzie do AJfA a nikt się tego albumu za bardzo nie czepia.

Co do porównywania Slayera i Metallicy to nie za bardzo widzę takie porównania, bo jak? To jest inny sposób grania i inna liga jeśli chodzi o zdolności w opanowaniu instrumentu - na korzyść Metallicy (wyjątek perkusiści). Aczkolwiek nie mam zamiaru tutaj dyskredytować ten zespół, to naprawdę świetne granie.
Awatar użytkownika
gumbyy
ZASŁUŻONY SANATORIANIN
Posty: 16719
Rejestracja: śr cze 01, 2005 1:49 am
Skąd: Wrocław

Re: MetallicA vs. MegaDeth

Post autor: gumbyy »

PanAntoni pisze:Ja w Death Magnetic widzę poziom zbliżony do RtL, wyraźne nawiązania, bardzo przyjemne solówki, niezłe riffy niestety te dłużyzny kompozycyjne, jednak i tak ten poziom jest dość zblizony - różnice - XXI wiek więc nie ma tej legendy w tym, mastering. Dłużyzny też jednak jest to na dość podobnej zasadzie do AJfA a nikt się tego albumu za bardzo nie czepia.
A dla mnie DM to jednak dwie klasy niżej niż "RtL", "MoP", czy "...AJFA". O wiele słabsze kompozycje, słabsze brzmienie (dla mnie!), oraz wszechobecne odczucie "lepienia" tego albumu na siłę.
www.MetalSide.pl
Awatar użytkownika
Szajba
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9895
Rejestracja: sob gru 24, 2005 1:22 pm
Skąd: Metropolia Czeladzka

Re: MetallicA vs. MegaDeth

Post autor: Szajba »

gumbyy pisze:
PanAntoni pisze:Ja w Death Magnetic widzę poziom zbliżony do RtL, wyraźne nawiązania, bardzo przyjemne solówki, niezłe riffy niestety te dłużyzny kompozycyjne, jednak i tak ten poziom jest dość zblizony - różnice - XXI wiek więc nie ma tej legendy w tym, mastering. Dłużyzny też jednak jest to na dość podobnej zasadzie do AJfA a nikt się tego albumu za bardzo nie czepia.
A dla mnie DM to jednak dwie klasy niżej niż "RtL", "MoP", czy "...AJFA". O wiele słabsze kompozycje, słabsze brzmienie (dla mnie!), oraz wszechobecne odczucie "lepienia" tego albumu na siłę.
death magnetic jest dla mnie nudny jak flaki z olejem. Szczerze? na prawdę wole jak już odpalić sobie "innego" St.Angera niż DM.


EDIT:
PanAntoni pisze:Był, mówiłem od strony instrumentalnej. Wokal Dave'a to chyba wiadoma sprawa.
dla mnie odgrywanie na koncertach kawałków "kropka w kropkę jak na albumie" jest raczej wadą niż zaletą.
PanAntoni pisze:Kwestia gustu, posłuchaj riffów z And justice for all,
znam na pamięć, od tej płyty zaczynałem przygodę z "metalem" ;)
PanAntoni pisze: albo zbliżonego klimatem Countdown To Extinction i Black Album.
no, właśnie. Posłuchaj.
De Rypa BYŁ PRZYZWOITYM gitarzystą, ale dziś to jakaś parodia.
http://www.youtube.com/watch?v=546KjKMB9kw
dokładnie. Solówki z Endgame>>>solówki na DM.
panzerschreck pisze:o trochę mało powiedziane Uważam, że DM to ich najsłabszy album i odbieram jego wydanie wręcz jako osobistą potwarz- sposób w jaki ona żeruje na sentymentach fanów, w jaki wykorzystuje przemielone już wielokrotnie patenty i jak bardzo jest odtwórcza jest dla mnie prostu porażający Doceniam od tego shitu o wiele bardziej St. Anger, który nie jest równy, ma słabe momenty, ale jest odważny
do tego momentu zgadzam się z każdym słowem.
panzerschreck pisze:, ciekawy
ciekawy? na jedno kopyto wszystko. Ale fakt, odejście od poprzednich dwóch(trzech?) stylów prezentowanych przez metę.

generalnie daleki jestem już od wysuwania buńczucznych, oklepanych i śmiesznych tez "metallica się sprzedała/grają gówno/pop-metal dla dzieciaków/etc" którym to kiedyś hołdowałem. Jednak teraz ten zespół nie przejawia już dla mnie żadnej innej wartości niż koncertowi niszczyciele. Ostatnie płyty po prostu nie trafiają w mój gust, choć jeszcze na st.angerze znajduję pare fajnych patentów.

Co innego megadeth. W przeciwieństwie do Metalliki, Dejw zatrzymał się w rozwoju w konkretnym miejscu i siedzi tam bez zamiaru ruszania się nigdzie dalej. Znalazł złoty środek pomiędzy thrash metalem a bardziej przystępną formą ciężkiego grania. MegadetH jest zadowolony, większość fanów jest zadowolona i cały świat ogólnie jest pod tym kątem w skowronkach. Ostatnie dwa albumy mety zaś są skrajnie różne(chyba nigdy nie było takiej różnicy pomiędzy dwoma bezpośrednio sąsiadującymi albumami w historii metalliki), więc można mieć nadzieję, że następny będzie czymś pomiędzy i zadowoli takich metallikowych malkontentów jak ja ;)

PS. a i tak wiadomo, że wszystkich zjada SLAYER na śniadanie bez popity.
już nie mam tu najwięcej postów :roll: :evil:
Awatar użytkownika
gumbyy
ZASŁUŻONY SANATORIANIN
Posty: 16719
Rejestracja: śr cze 01, 2005 1:49 am
Skąd: Wrocław

Re: MetallicA vs. MegaDeth

Post autor: gumbyy »

Szajba pisze:death magnetic jest dla mnie nudny jak flaki z olejem. Szczerze? na prawdę wole jak już odpalić sobie "innego" St.Angera niż DM.
Szczerze? "St.A" nie jestem w stanie posłuchać dłużej niż 2-3 kawałki. Męczy i nudzi mnie to granie. DM w zasadzie też nie słucham od dłuższego czasu.
www.MetalSide.pl
PanAntoni
-#Wrathchild
-#Wrathchild
Posty: 98
Rejestracja: pt sie 13, 2010 2:06 pm

Re: MetallicA vs. MegaDeth

Post autor: PanAntoni »

dokładnie. Solówki z Endgame>>>solówki na DM.
Jest milion takich gitarzystów jak Broderick. Na Endgame solówki (zaznaczam że Brodericka, bo Mustaine nagrał mniej więcej na poziomie Hammetta) są nudne jak flaki z olejem, równie dobrze mógłby to grać jakiś shredder z YT. Zero stylu. Natomiast solówki na Death Magnetic są bardzo bardzo dobre. Na płycie - bo Hammett większość z nich źle odgrywa na żywo, ale to już zupełnie inna kwestia.
dla mnie odgrywanie na koncertach kawałków "kropka w kropkę jak na albumie" jest raczej wadą niż zaletą.
Mówiłem to w kontekście solówek - Hammett mimo że nagrywa bardzo dobre w studiu, źle je odgrywa na żywo. Już rozumiesz, o co chodziło?
no, właśnie. Posłuchaj.
No właśnie. Posłuchaj.
PS. a i tak wiadomo, że wszystkich zjada SLAYER na śniadanie bez popity.
Jeśli już rozmawiamy o Slayerze to przy Rudym i Hammecie Slayer prezentuje mniej więcej poziom przedszkola.
Awatar użytkownika
ttomasz
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2066
Rejestracja: śr mar 24, 2010 5:04 am

Re: MetallicA vs. MegaDeth

Post autor: ttomasz »

Po kolejnych rozmyślaniach ponownie wybieram zdecydowanie Megadeth.
Coprawda słucham tylko trzech płyt rudego i spółki, ale biją na łeb i na szyję całą metę, do której mam sentyment za Garage'a od którego zacząłem przygodę z metalem, ale pozatym bardzo trudno ich trawię.
Co ciekawe wokal Dave'a bardzo mi się podoba i cenię go sobie o wiele bardziej niż James'a, który moim zdaniem śpiewa słabiutko (Dave oczywiście orłem nie jest, ale lubię charakterystyczne głosy).
Co do płyt...
Rust in Peace - Nie wiem czemu, ale płyta najbardziej podoba mi się z całej dyskografii, mimo, że thrashu nie lubię. Szczególnie przypadło mi do gustu Tornado of Souls...Po prostu genialne, pozatym płyta trzyma równy wysoki poziom.
Countdown to Extinction - Pierwsza przesłuchana przezemnie płyta, dodatkowo bardziej w moim stylu. Płyta mniej równa, posiadająca za to kilka wybijających utworów tj. Symphony..., Countdown..., Sweating.. i Captive Honor.
Rude Awaking - Świetna koncertówka, którą szczególnie cenię za sola w She Wolf. Kilka utworów pomijam w odsłuchiwaniu, ale większość jest przeważnie bardzo dobra.
Dodatkowo słucham czasami utworów z innych płyt, ale nie jest ich dużo.

Jak to jest natomiast z metą?
Garage jest niezły, ale tylko część z coverami, Master słabiutki, Ride beznadziejny, Black Album niezły, St.Anger i Death Magnetic słabiutki...Zespół pod żadnym względem do mnie nie trafia :oops:
ODPOWIEDZ