IM_Power pisze:To przecież będzie porażka, rozumiem best-off ok, ale nowa płyta? przecież tam 1/10 ludzi będzie znała dyskografię IM na wyrywki, tyle samo będzie osłuchanych z nową płytą, ludzie nie będą śpiewać tekstów, będą w większości stali jak kołki,a dopóki Ironi nie zagrają Fear of the Dark będzie stękanie o ten utwór... poza tym scenografie szykowane pod nową płytę, zawsze u IM sprawdzały się w halach, weźmy trasę Dance of Death, ta scenografia w ogóle nie pasowała by na stadiony.
Scenografia będzie identyczna jak w tym roku + duży Eddie i może kilka nowych płacht. I jakoś sprawdziła się zarówno na festiwalach jak i w amfiteatrach czy gigach open air, gdyż halowych koncertów zagrali bardzo mało (raptem 9).
Zespół nie planuje grania całej nowej płyty, a jedynie 5, max. 6 kawałków... Czyli podobnie jak na festiwalowo-stadionowej mini trasie A Matter of The Beast w 2007. W ciągu blisko roku większość osób jednak raczej zapozna się z nowym albumem, ale przypadkowych ludzi, jak na większości koncertów Maiden (zarówno własnych jak i festiwalowych), nie da się wykluczyć.
Dance of Death to zupełnie inna bajka, gdyż zarówno teatralna scenografia jak i grane utwory (Paschendale, tytułowy, Journeyman) oraz klimatyczne oświetlenie idealnie nadawały się do krytych obiektów.
IM_Power pisze:Judas Priest,Motorhead,Saxon??, ale przecież te zespoły będą miały swoje trasy koncertowe, to nie jest takie proste je sobie poprostu ściągnąć, zresztą nie wierzę w to, Metallica jest zespołem w Polsce mających 2-3 razy większą publiczność niż Iron Maiden i jest to zresztą czymś naturalnym
Czemu piszesz o Metallice? Byli headlinerem w tym roku i raczej wątpliwe, żeby zagrali za rok na Sonisphere - chyba, że w kilku miejscach, w których w tym roku gwiazdą było Maiden (Knebworth, Sztokholm, Pori). Zresztą myślę, że na wakacje przyszykują raczej trasę Wielkiej Czwórki po USA...
Co do Judas Priest, Motorhead, Saxon itp. to ich trasy, tak jak większości zespołów, są na ogół budowane wokół występów festiwalowych, które są najbardziej lukratywne. Priest zamierzają koncertować w przyszłym roku więc myślę, że jeśli tylko dostaliby propozycję zagrania jako 'Special Guest' na serii Sonisphere to mocno by ją rozważyli. Rok temu przeprowadzałem wywiad z KK'em (Downingiem, gitarzystą Priest), który sam stwierdził, że taka wspólna trasa Maiden i Priest z kilkoma innymi brytyjskimi zespołami z czasów NWOBHM byłaby spełnieniem jego marzeń, a także większości fanów. Więc wg. mnie coś jest na rzeczy i jeśli tylko Priest (głównie Rob i Glenn) będą mogli powstrzymać swoje ego i zagrać krótszy (np. 70 min.) set przed Maiden to wszystko jest jak najbardziej możliwe.
IM_Power pisze:Marzę o jednym, poczciwym koncercie halowym i jak trzeba będzie to olewam koncert w Polsce i dołożę i pojadę gdzieś do hali, na pewno ze 3-4 koncerty w hali będą, jak na Somewhere Back in Time
Tak jak pisał Szymon - koncerty halowe są dosyć mocno wątpliwe. Jeśli Maiden nie zagrają latem w UK to bardzo możliwe, że w Paryżu zamiast w Bercy zagrają znów na Parc Des Princes (koncert dla Anglików i Francuzów). Pewnie wcisną gdzieś jedną-dwie halówki, ale mogą to być dosyć trudno dostępne miejsca - np. Islandia.
IM_Power pisze:Dla mnie Sonisphere to zabójstwo muzyki, festival ma wtedy smak ,klimat gdy jest unikatowy dla danego miejsca, tak samo mnie irytuję to Rock in Rio w różnych miastach Europy ,śmieszne ,mogli by przynajmiej nazwę zmienić
Dlatego określiłem Sonisphere mianem pseudo-festiwalu, że przynajmniej w Polsce ma on niewiele wspólnego z festiwalem open air. W tym roku był to tak naprawdę koncert The Big 4 plus Behemoth na supporcie. O prawdziwym festiwalu można mówić wtedy, kiedy mamy kilka scen i ponad tuzin (a często o wiele więcej) zespołów jednego dnia. Nie wiem jaką różnicę widzisz między własnym stadionowym show Maiden, a Sonisphere z kilkoma fajnymi kapelami na rozgrzewkę.