Sprzedaż płyty The Final Frontier
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier
To dobrze - Eminem jednak zdominował listy... 
Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier
I tak w wielu krajach w pierwszym tygodniu byli na pierwszych miejscach. Cieszmy się

Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier
Prawie wszędzie... 
Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier
Na pewno jest lepiej niż z AMOLADem...RALF pisze:Prawie wszędzie...
Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier
To, że jest wsparty ogromną reklamą i świetną dystrybucją to chyba nie zarzut.. Gdyby Ironi się bardziej postarali to reklame też by lepszą mieli. Wg Ciebie co jest "komercyjne" St. Anger, Death Magnetic, albo nawet te Load/ReLoad? Przereklamowany? Mało który zespół ma takie zasługi dla szeroko pojętej muzyki rockowej jak Metallica.RALF pisze:MetallicA - to dla mnie najbardziej przereklamowany zespół ostatnich 25 lat i mówię to bez cienia złośliwości. Od lat 20 wsparty ogromną reklamą i świetną dystrybucją + robiący płyty z muzyką pod zapotrzebowanie chwili, w zależności od kursu rockowego "mainstreamu". Gdyby w milionach sprzedawał się black metal - kolejny album nagrywaliby pod ten trend. K.A.S.K.A.....
Aha, i Final Frontier to płyta komercyjna, bo każda płyta jest komercyjna, nie nagrywa się muzyki bezinteresownie ale po to by na niej zarobić. To cale pieprzenie o komercji to zwykła głupota, najczęsciej mówią takie rzeczy jacyś chłopcy, z undergrandowych zespołów, którzy nie dostali kontraktu od wytwórni, a gdyby go dostali to ze szczęscia popuściliby w gacie.
Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier
To, że mają świetną reklamę i dystrybucję, to nie minus, tylko rzecz, którą inni mogą zazdrościć, nawet Maiden.RALF pisze:MetallicA - to dla mnie najbardziej przereklamowany zespół ostatnich 25 lat i mówię to bez cienia złośliwości. Od lat 20 wsparty ogromną reklamą i świetną dystrybucją + robiący płyty z muzyką pod zapotrzebowanie chwili, w zależności od kursu rockowego "mainstreamu". Gdyby w milionach sprzedawał się black metal - kolejny album nagrywaliby pod ten trend. K.A.S.K.A.....
Co do reszty - racja.
Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier
Każdy człowiek ma prawo do wyrażania swojej opinii - nawet kontrowersyjnej a co do "komercji" argument jakoby "każda rzecz przeznaczona na handel" była ad hoc "komercyjna" to jakaś bulwarowa ekonomika.
Dziś nie potrzebuję kontraktu żeby sobie wydać album, mogę na własny koszt wytłoczyć np. sto kopii i sprzedać je własnym sumptem - według powyżej przytoczonego rozumowania (bądźmy konsekwentni) - to też komercja , bo w końcu album trafia do obiegu handlowego, tak czy też inaczej.
Komercja to działanie pod kierunek mody, trendu np. rynku, czy danej muzyki. Kiedyś mówiło się, że metal czy rock to nie komercyjna muza a pop i disco - tak. BZDURA.
Metal i rock, jak każdy podgatunek twórczości ma swoje trendy, raz były to "czas" hard rocka, NWOBHM, thrashu, black, death metalu, grunge, alternative czy nu metalu. Jednak artystów których JA najbardziej cenię, to nie interesowało... Czy Maiden, czy AC/DC czy Deep Purple albo tacy Floydzi - grali swoje. Raz mieli sukces większy, raz mniejszy ale nigdy nie robili "przebojów" pod wymagania czasu i np. mody radiowej. Już o Scorpions, Judas Priest, Van Halen, Yes czy późnym Genesis - tego nie da się powiedzieć.
Ewidentnie popełniali albumy Z PREMEDYTACJĄ UKIERUNKOWANE POD TREND CZASU. Tu mogę przytoczyć szereg tytułów: "Turbo" Priest to ewidentny "skok" na modę amerykańskiego hard rock'a lat '80-tych. A "Big Generator" Yes, "Invisible Touch" Genesis, czy "Mama" ewentualnie "Abdacab" - to bliższe popowemu Collinsowi niż progresywnemu Genesis jaki znaliśmy. Mógłbym tu mnożyć setki przykładów.
Maideni zawsze grali w swoim stylu, niezależnie ile milionów ludzi to akceptowało. Mają w swym dorobku albumy dobre, doskonałe i parę średnich - ale żaden z nich nie obrazował muzycznie tego, co w danym czasie stanowiło "wymóg rynku", nie były tworem ludzi zapatrzonych w chwilowe mody.
Co do Mety - choć już sto razy to powiedziano, zasługi zasługami, choć bardziej dla amerykańskiego thrashu i metalu, niż rocka jako całości. Na kanwie heavy o wiele bardziej wpływowymi kapelami (były), są i będą Black Sabbath, Led Zeppelin, Deep Purple czy później Iron Maiden oraz AC/DC, którzy grali na ówczesne czasy zakręcone metalowe (a nie pop-rockowe) utwory przed ogromnymi audytoriami, podczas gdy Metallica występowała w klubach. TO SĄ FAKTY, a nie moje "opinie".
Tak, doceniam Metallicę, nie da się ukryć że jest to niezwykle popularny zespół, jednak na ten stan rzeczy składa się wiele czynników. Ktoś tutaj powiedział, że gdyby Maiden byli z Ameryki, to jeszcze bardziej wzrosłaby ich popularność. Mam wrażenie, że nie zrobili by kariery... Dlaczego - nie weszliby w panujące tam "układziki i układy", które są największym trickiem marketingowym i wazeliniarstwem w historii.
Te wszystkie "celebrites" wzięli się właśnie z USA.... Zaczęło się od Madonny, tam musisz ze siebie robić nawet pośmiewisko, żeby utrzymać zainteresowanie mediów, jeśli tak nie uczynisz - nie ma cię!
Ozzy "sprzedał swoje życie" w reality show, bo taka była potrzeba chwili, inaczej nie utrzymałby popularności na wysokim poziomie... takich przykładów można mnożyć bez liku. Tak jest i nic z tym nie da się zrobić. Trend ten opanował z biegiem lat, cały świat.
Dlatego twierdzę, że Maideni jakich znamy - nigdy nie poszliby na "układ", nie zrobiliby ze siebie paplających Fraglesów z "parciem na szkło"... przepadliby po dwóch - trzech płytach i tyle.
Tyle na temat. Wiecie, nie o to chodzi by przekonywać się wzajemnie do swych racji, bowiem takie działanie niczego nie załatwia. Natomiast mamy prawo przedstawić własne opinie i dowodzić słuszności swych poglądów. Dzięki za uwagę i nie oczekuję riposty. Zachowaj własne zdania.
Dziś nie potrzebuję kontraktu żeby sobie wydać album, mogę na własny koszt wytłoczyć np. sto kopii i sprzedać je własnym sumptem - według powyżej przytoczonego rozumowania (bądźmy konsekwentni) - to też komercja , bo w końcu album trafia do obiegu handlowego, tak czy też inaczej.
Komercja to działanie pod kierunek mody, trendu np. rynku, czy danej muzyki. Kiedyś mówiło się, że metal czy rock to nie komercyjna muza a pop i disco - tak. BZDURA.
Metal i rock, jak każdy podgatunek twórczości ma swoje trendy, raz były to "czas" hard rocka, NWOBHM, thrashu, black, death metalu, grunge, alternative czy nu metalu. Jednak artystów których JA najbardziej cenię, to nie interesowało... Czy Maiden, czy AC/DC czy Deep Purple albo tacy Floydzi - grali swoje. Raz mieli sukces większy, raz mniejszy ale nigdy nie robili "przebojów" pod wymagania czasu i np. mody radiowej. Już o Scorpions, Judas Priest, Van Halen, Yes czy późnym Genesis - tego nie da się powiedzieć.
Ewidentnie popełniali albumy Z PREMEDYTACJĄ UKIERUNKOWANE POD TREND CZASU. Tu mogę przytoczyć szereg tytułów: "Turbo" Priest to ewidentny "skok" na modę amerykańskiego hard rock'a lat '80-tych. A "Big Generator" Yes, "Invisible Touch" Genesis, czy "Mama" ewentualnie "Abdacab" - to bliższe popowemu Collinsowi niż progresywnemu Genesis jaki znaliśmy. Mógłbym tu mnożyć setki przykładów.
Maideni zawsze grali w swoim stylu, niezależnie ile milionów ludzi to akceptowało. Mają w swym dorobku albumy dobre, doskonałe i parę średnich - ale żaden z nich nie obrazował muzycznie tego, co w danym czasie stanowiło "wymóg rynku", nie były tworem ludzi zapatrzonych w chwilowe mody.
Co do Mety - choć już sto razy to powiedziano, zasługi zasługami, choć bardziej dla amerykańskiego thrashu i metalu, niż rocka jako całości. Na kanwie heavy o wiele bardziej wpływowymi kapelami (były), są i będą Black Sabbath, Led Zeppelin, Deep Purple czy później Iron Maiden oraz AC/DC, którzy grali na ówczesne czasy zakręcone metalowe (a nie pop-rockowe) utwory przed ogromnymi audytoriami, podczas gdy Metallica występowała w klubach. TO SĄ FAKTY, a nie moje "opinie".
Tak, doceniam Metallicę, nie da się ukryć że jest to niezwykle popularny zespół, jednak na ten stan rzeczy składa się wiele czynników. Ktoś tutaj powiedział, że gdyby Maiden byli z Ameryki, to jeszcze bardziej wzrosłaby ich popularność. Mam wrażenie, że nie zrobili by kariery... Dlaczego - nie weszliby w panujące tam "układziki i układy", które są największym trickiem marketingowym i wazeliniarstwem w historii.
Te wszystkie "celebrites" wzięli się właśnie z USA.... Zaczęło się od Madonny, tam musisz ze siebie robić nawet pośmiewisko, żeby utrzymać zainteresowanie mediów, jeśli tak nie uczynisz - nie ma cię!
Ozzy "sprzedał swoje życie" w reality show, bo taka była potrzeba chwili, inaczej nie utrzymałby popularności na wysokim poziomie... takich przykładów można mnożyć bez liku. Tak jest i nic z tym nie da się zrobić. Trend ten opanował z biegiem lat, cały świat.
Dlatego twierdzę, że Maideni jakich znamy - nigdy nie poszliby na "układ", nie zrobiliby ze siebie paplających Fraglesów z "parciem na szkło"... przepadliby po dwóch - trzech płytach i tyle.
Tyle na temat. Wiecie, nie o to chodzi by przekonywać się wzajemnie do swych racji, bowiem takie działanie niczego nie załatwia. Natomiast mamy prawo przedstawić własne opinie i dowodzić słuszności swych poglądów. Dzięki za uwagę i nie oczekuję riposty. Zachowaj własne zdania.
Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier
Nie chodzi o to, ze Maideni zrobiliby z siebie jakis "fraglesow" tylko Amerykanie po prostu pakuja w swoje. Dbaja o to by byc rozpoznawalnymi, no i KASA. Gdyby Maiden mialo wiecej kasy na reklamy itp, to myslisz ze nie byliby bardziej rozpoznawalni?( chociaz jak mowilem u nich nie jest z tym zle, gorzej z Judas Priest czy Saxon). Tak po prostu- chociaz kultura Angoli mi duzo bardziej odpowiada, to Amerykanie maja wieksza sile przebicia. Tyle i az tyle.
Widac to wlasnie po Metallice! Nawet jesli Ironi gdyby powstali w Ameryce nie byli duzo bardziej rozpoznawalni, to gdyby Metallica powstala w Anglii to ONI byliby mniej rozpoznawalni.
Tak samo jak gdzieś np. w Polsce czy podobnym kraju powstaje dobry zespol, to ciezko mu sie przebic. Oczywiscie jesli jest dosc dobry to w koncu znajdzie grono fanow, ale bedzie ich o kilka rzedow mniej, niz gdyby powstali w bogatszym i wiekszym kraju.
Ale i tak sie nie zrozumiemy, bo ja nie widze niczego zlego w robieniu czegos co jest w modzie jesli to cos jest DOBRE. Metallica zmienila profil i grala lzej po kilku albumach, ale te albumy nadal byly niezle, o wiele lepsze od wielu innych zespolow. To sie dla mnie liczy- gdy teraz wlacze Load bede myslal o tym jaka akurat byla wtedy moda i czy Metallica robila pod publiczke, czy po prostu to byl dobry album?
Widac to wlasnie po Metallice! Nawet jesli Ironi gdyby powstali w Ameryce nie byli duzo bardziej rozpoznawalni, to gdyby Metallica powstala w Anglii to ONI byliby mniej rozpoznawalni.
Tak samo jak gdzieś np. w Polsce czy podobnym kraju powstaje dobry zespol, to ciezko mu sie przebic. Oczywiscie jesli jest dosc dobry to w koncu znajdzie grono fanow, ale bedzie ich o kilka rzedow mniej, niz gdyby powstali w bogatszym i wiekszym kraju.
Ale i tak sie nie zrozumiemy, bo ja nie widze niczego zlego w robieniu czegos co jest w modzie jesli to cos jest DOBRE. Metallica zmienila profil i grala lzej po kilku albumach, ale te albumy nadal byly niezle, o wiele lepsze od wielu innych zespolow. To sie dla mnie liczy- gdy teraz wlacze Load bede myslal o tym jaka akurat byla wtedy moda i czy Metallica robila pod publiczke, czy po prostu to byl dobry album?
Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier
A ja tam Mete lubię sobie czasami puścić
bardzo ostatnio wkręciłem sie w płytę "LOAD". Fajnie jest posłuchać czegoś innego nie tylko Master Of Puppets xD Dla mnie to zespół jak zespół lubię ich od czasu do czasu posłuchać tak jak lubię zapuścić DP czy Slayera 
Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier
Wracając do tematu - u nas Maiden przed Eminemem - nowość od razu na 3 miejscu!!
http://olis.onyx.pl/listy/index.asp?lang=
Notowanie dzisiejsze - sprzedaż płyt w okresie 16-22 sierpień.
http://olis.onyx.pl/listy/index.asp?lang=
Notowanie dzisiejsze - sprzedaż płyt w okresie 16-22 sierpień.
Sanktuarium Fan-Club Registered Member - 017
Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier
To już było... Na Oficjalnej powinni dalsze info o notowaniach podać. Teraz, co miesiąc powinniśmy poznawać kolejne daty 2011!
Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier
wszyscy obecni na ostatnim koncercie kupili płytę, to byłoby dawno złoto. A tak to w 30-to kilku milionowym kraju nie możemy przez 4 lata sprzedać ponad 10000 płyt "AMOLAD"Kozas pisze:Gdyby
www.MetalSide.pl
Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier
Oczywiscie, jest u nas bardzo slaba sprzedaz, ale tyczy sie to prawie wszystkich zespolow. Na naszym rynku najwieksze przebicie maja rozne "budzetowki". Pamietam jak w grach komputerowych kilka lat temu rzadzily produkcje typu maluch racer- tragicznie wykonane, ale tanie i siegalo po nie duzo ludzi ktore komputer maja, ale grac za bardzo nie graja.
Pytanie, dlaczego wiecej ludzi bylo na koncercie? Ogolnie mozna by duuuuzo pisac
1 To nie zespol death metalowy, duzo osob przyjezdzalo z rodzinami. Ja sam przyjechalem z ojcem. Jak na koncert idzie 5-osobowa rodzina, to przeciez w domu wystarczy jedna plyta
2 Trasa byla wspominkowa, a wiec moglo pojsc na nia duzo ludzi ktorzy nie zdecydowali sie na zakup AMOLADA. W koncu nie kazdy jest zagorzalym fanem, ktory tylko czeka na nowa plyte
3 Niestety- piractwo. Do tego pewno zmierzales. Nic wiecej nie moge tu napisac- piractwo w naszym kraju jest bardzo duze, chociaz w swietle prawa sciaganie muzyki i filmow z internetu nie jest przestepstwem( co innego programy). Nie wiem jak na to patrza Ironi- niektore zespoly poprzybijali do krzyzy tych co sciagaja ich albumy, niektorym to zwisa, a niektorzy wrecz wydaja sie cieszyc, ze moga dotrzec dzieki temu do nowych ludzi
Pytanie, dlaczego wiecej ludzi bylo na koncercie? Ogolnie mozna by duuuuzo pisac
1 To nie zespol death metalowy, duzo osob przyjezdzalo z rodzinami. Ja sam przyjechalem z ojcem. Jak na koncert idzie 5-osobowa rodzina, to przeciez w domu wystarczy jedna plyta
2 Trasa byla wspominkowa, a wiec moglo pojsc na nia duzo ludzi ktorzy nie zdecydowali sie na zakup AMOLADA. W koncu nie kazdy jest zagorzalym fanem, ktory tylko czeka na nowa plyte
3 Niestety- piractwo. Do tego pewno zmierzales. Nic wiecej nie moge tu napisac- piractwo w naszym kraju jest bardzo duze, chociaz w swietle prawa sciaganie muzyki i filmow z internetu nie jest przestepstwem( co innego programy). Nie wiem jak na to patrza Ironi- niektore zespoly poprzybijali do krzyzy tych co sciagaja ich albumy, niektorym to zwisa, a niektorzy wrecz wydaja sie cieszyc, ze moga dotrzec dzieki temu do nowych ludzi
Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier
Ponoć Dickinson powiedział kiedyś coś w stylu: Ściągajcie z internetu, jak ktoś będzie chciał kupić to kupi płyte.
Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier
Przesadzacie mam 11 płyt oryginalnych i byłem na 5 koncertach ,tzn ,że mogę się uważać przez to za lepszego fana niż ktoś kto wszystko ma na piracie ,a był na 7 koncertach? a ja wolałbym się z nim zamienić, bo te płyty ciągle leżą w sklepie i można je kupić,a koncert jest niepowtarzalny i już się nie wróci ,poza tym teraz zespoły zarabiają w zasadzie tylko na koncertach ...poza tym wiele osób tak robi ,że nie musi ściągać durnych mp3 by czegoś posłuchać, wystarczy pożyczyć oryginalny album od kolegi lub posłuchać u niego w domu
W Ameryce Południowej oryginały sprzedają się bardzo kiepsko ,ale jak przyjdzie do koncertu to każdy chce tam grać ,bo to też jest prestiż dla zespołu tam zagrać, dla tej publiki
W Ameryce Południowej oryginały sprzedają się bardzo kiepsko ,ale jak przyjdzie do koncertu to każdy chce tam grać ,bo to też jest prestiż dla zespołu tam zagrać, dla tej publiki
Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier
Taaa, ze starymi zespołami tak jest, ostatni album Stones kupił 2300000 ludzi a na ostatnią trasę przyszło 3,700,000 widzów, Deep Purple "Rapture In Deep" 350,000 nakładu , trasa promocyjna: 1,700,000. Dokładnie ten sam scenariusz sprawdza się z Maiden, ludzie i tak kupią ich "klasyczne albumy" których nakłady systematycznie rosną.
Jednak Maiden to wybitnie "koncertowy zespół", ktoś może mieć jedną, dwie płyty ale jak przyjadą na koncert - zawsze idzie. A KISS - jest tak samo. Ja stare płyty kocham, późniejsze "z obowiązku kupuję" ale koncert - ZAWSZE i nie tylko w Polsce.
Sam Dickinson namawiał ludzi do "ściągania z sieci" - nic dodać nic ująć.
Jednak Maiden to wybitnie "koncertowy zespół", ktoś może mieć jedną, dwie płyty ale jak przyjadą na koncert - zawsze idzie. A KISS - jest tak samo. Ja stare płyty kocham, późniejsze "z obowiązku kupuję" ale koncert - ZAWSZE i nie tylko w Polsce.
Sam Dickinson namawiał ludzi do "ściągania z sieci" - nic dodać nic ująć.
Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier
Mnie martwi , że koncerty IM stają się coraz bardziej masowe i jakby troszkę traci na tym osobisty kontakt z publicznością ,a coraz bardziej chodzi o show .Muzyka ustępuje efektom, ,a jak dla mnie Iron Maiden to zespół którego muzyka broni się sama i fani to docenią, nie potrzebują wybuchów, efektów i tego cyrku ,który nawet lubię ale muzyka to dla mnie 95% tej kapeli.
Chciałbym zobaczyć Ironów z czasów 81/82 roku czy np.z czasów Blaze'a ,gdy na koncertach było mniej osób ale wydaję mi się ,że zespół był bardziej zdeterminowany, niestety w jednej z tych epok nie było mnie na świecie, w drugiej byłem za młody.
Chciałbym zobaczyć Ironów z czasów 81/82 roku czy np.z czasów Blaze'a ,gdy na koncertach było mniej osób ale wydaję mi się ,że zespół był bardziej zdeterminowany, niestety w jednej z tych epok nie było mnie na świecie, w drugiej byłem za młody.
Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier
Steve pisze:Ponoć Dickinson powiedział kiedyś coś w stylu: Ściągajcie z internetu, jak ktoś będzie chciał kupić to kupi płyte.
Tak myslalem, ze tak do tego podchodza. Nie spinaja sie jak dupa kaczki, ze jakies 15-latek sciagnie ich plyte( a zazwyczaj potem jak sie wkreci i dorosnie to kupuje oryginaly, chociazby z powodu wygody :])
- Dark_noldor
- -#Prodigal son

- Posty: 44
- Rejestracja: śr sie 18, 2010 6:02 pm
- Skąd: Kraków
Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier
Ja jako 15-latek przegrywałem od kolegi IM na kasety, bo na oryginały mnie nie było stać, ale jakoś muzyki odtwarzanej z kasety była delikatnie mówiąc słabaKozas pisze:Tak myslalem, ze tak do tego podchodza. Nie spinaja sie jak dupa kaczki, ze jakies 15-latek sciagnie ich plyte( a zazwyczaj potem jak sie wkreci i dorosnie to kupuje oryginaly, chociazby z powodu wygody :])Steve pisze:Ponoć Dickinson powiedział kiedyś coś w stylu: Ściągajcie z internetu, jak ktoś będzie chciał kupić to kupi płyte.
Noldor, blood is on yours hands




