Alosza Awdiejew- Chłopcy Źli
Nie, wcale nie żartuję. To moje najnowsze odkrycie ostatnich tygodni. Pan Alosza jest po prostu moim nowym bogiem, tak gangsterskiej muzy nie byłoby w stanie stworzyć całe stado Murzynów z Brooklynu. Płyta przesycona dymem podłych ukraińskich papierosów, totalnie alkoholowy klimat, teksty o miłości, wódce, nożach, meliniarzach, złodziejach i wódce. No i o wódce rzecz jasna. Genialny akcent, mnóstwo prawd życiowych porywająca muzyka. Nie pamiętam żeby tak dobrze mi się do czegoś piło alkohol, a jak dochodzą do tego karty i kumple- naprawdę, żyć nie umierać. Tom Waits jest nikim, wierzcie mi, także zamiast poznawać muzę Waitsa, trzeba zacząć od Aloszy. Definicja słowiańskiej duszy

. Oczywiście nikt mi nie uwierzy, dlatego proszę na zachętę:
http://www.youtube.com/watch?v=Pz2-IjzWFuE