Oceny płyt - 2010

Dyskusje o innych zespołach i albumach

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
Pablo1919
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2333
Rejestracja: ndz sty 03, 2010 4:13 pm
Skąd: Pawłowice

Re: Oceny płyt - 2010

Post autor: Pablo1919 »

Trochę sie płyt wysłuchało w tym troku. Wymienę to i owo.

Płyty roku wg. mnie:


Accept - Blood Of The Nations.
Accept mimo braku swojego małego charyzmatycznego wokalisty poradził sobie fenomenalnie. Accept powrócił w rewelacyjnej formie, Na tej płycie nie ma słabego kawałka. Wszystkie utwory to w 100% soczysty Heavy Metal. Rewelacyjne riffy, fenomenalne solówki Wolfa, świetny, momentami urywający jaja wokal Marka Torlino. To jest to. Ta płyta przywróciła mi wiarę w to że Heavy Metal ciągle dycha pełna piersią i ma się świetnie.

Triptykon - Eparistera Daimones
Rewelacyjny, mocarny, genialny album. Z każdym kolejnym odsłuchania podoba mi się co raz bardziej. Mroczny klimat wciąga jak czarna dziura. Thomas Fischer stworzył coś fenomenalnego. Świetne riffy, świetny wokal, ciekawe dodane partie fortepianowe. Coś świetnego. Za pierwszym razem nie pokochałem tego albumu po prostu mi się spodobał. Jego geniusz doceniłem po kilku odtworzeniach. Zdecydowanie polecam.

W tym roku było też sporo innych ciekawych albumów.

Bardzo dobre:

Watain - Lawless Darkness
Rewelacja. Jeden z najlepszych albumów wydanych w tym roku. Ostry, soczysty, wyrafinowany black metal. Płyta wciąga, słuch się wspaniale, zero nudy, świetne mocarne, momentami nawet melodyjne riffy, bardzo dobry wokal, niezłe bębny, niezły bas. Album godny polecenia zwłaszcza fanom black.

Scorpions - Sting In The Tail
Scorpionsi w mistrzowskim stylu żegnają się z nami. Świetny, piękny album. Łza się w oku kręci na myśl, że taki kawał historii hard rocka schodzi ze sceny. "Sting In The Tail" to rewelacyjny album. Nie ma tu słabego kawałka, a najbardziej spodobał mi się utwór "the good die young" i kolejna piękna Scorpionowska ballada "Lorelei". Co tu dużo mówić po prostu klasa światowa.

Bad Religion - The Dissent Of Man
Punk rocka słucham rzadko, a jeśli już słucham to tylko Bad Religion. Ich nowy bodajże 15 studyjny krążek w ponad 30 letniej działalności jest bardzo udany. Oczywiście nie dościga klasykom z lat 90 ale i tak jest bardo dobrze. Na to liczyłem. Świetny punk rock może w nieco spokojniejszym wydaniu, Polecam.

Division by Zero - Independent Harmony
Jedno słowo nasuwa mi się na myśl po kilkakrotnym odsłuchaniu tego albumu - genialny. Nie znałem wcześniej tego znakomitego polskiego zespołu. "Independent Harmony" to ich drugi pełny krążek który serwuje nam dawkę rewelacyjnej progressji. Przepiękny wokal Sławka Wiernego, świetne riffy, budujące nastrój klawisze. Po prostu miazga. Nie ma co tu dużo mówic, ten album po prostu trzeba odsłuchać. Ma swój wspaniały klimat. Jedna z najlepszych o ile nie najlepsza polska płyta wydana w tym roku. Ogromny potencjał drzemie w tym zespole, mam nadzieję
że na tym nie poprzestaną, choć poprzeczkę zawiesili sobie dość wysoko. Gorąco polecam "Independent Harmony".

Black Label Society - Order the Black
Mistrz Zakk Wylde powraca w świetnym stylu. Rewelacyjny album. Co tu dużo mówić, świetny soczysty Heavy Metal, świetne charakterystyczne dla Zakka riffy i mistrzowskie solówki. Nie można się nudzić. Ostre kawałki grane na przemiennie ze spokojnymi balladami z partiami fortepianowymi, dodatkowo dla rozluźnienia "Chupacabra" szybka hiszpańska solówka na akustyku. Album bardzo mi się spodobał, jeden z lepszych krążków Black Label Society, jak widać koniec przygody Zakka z zespołem Ozzy'ego wyszło BLS na dobre i oby tak dalej.

Motörhead - The Wörld Is Yours
Lemmy nigdy mnie nie zawiódł i tym razem nic się nie zmieniło. Rewelacyjny album Motörhead. Lemmy mimo 65 lat na karku nadal żyje wedle przykazania sex, drugs and rock'n'roll. Jako to dwa pierwsze same od niego przychodzi to ta trzecia sprawa
sama się nie zrobi. Lemmy stworzył materiał który skopał mi dupsko. 1000% Rock'n'Rolla. Płytka zdecydowanie lepsza od poprzedniczki. Najlepszy, najtwardszy, najbrudniejszy Rock'n'Roll na świecie. Nikt nie jest w stanie ich pobić. Zdecydowanie jeden z najlepszych krążków tego roku. Nie polecam nikomu tej płyty bo nie wieżę że jeszcze ktokolwiek mógłby jej nie mieć.

Robert Plant - Band of Joy
Kolejna legenda wydaje swój album. Słynny rudzielec Robert Plant wykonał świetną robotę. Ta płyta to mieszanka starego, dobrego bluesa i rocka w stylu lat 70-tych. Piękne, spokojne kompozycje, nic tylko leżeć na plecach z zamkniętymi oczami i słuchać, szkoda tylko że zima za oknem. Jedna z moich ulubionych tegorocznych płytek. Gorąco polecam ten album, naprawdę warto.

Iron Maiden - The Final Frontier
O tym albumie powiedziano już chyba wszystko a nawet jeszcze więcej. Niektórzy oceniają go bardzo słabo inni wysoko. Mi album bardzo się spodobał w przeciwieństwie do dwóch poprzednich wyczynów Żelaznej Dziewicy. Album nie nudzi tak jak one, jest bardziej świeższy, po prostu lepszy, choć i tak do klasyków z lat 80-tych nie ma co go porównywać. To Iron Maiden XXI wieku. Nie zawiodłem się na nim być może dlatego że nie liczyłem na powrót IM do gry w starym stylu, liczyłem, że ten album będzie tak wyglądał i rzeczywiście taki jest. Mejdeni wkroczyli na nieznane im tereny progresywnego grania i wyszło im to z bardzo dobrym skutkiem.

Annihilator - Annihilator
Bardzo dobry album Kanadyjczyków. Świetny thrash. Masa rewelacyjnych solówek, porywające riffy. Bez wątpienia jeden z bardziej udanych projektów Annihilatora.

Danzig - Deth Red Sabaoth
Danzig w wielkim stylu powraca z pierwszym od sześciu lat albumem. Jak zwykle legendarny Danzig serwuje nam świetny Hard Rock w swoim stylu. Ciężkie powolne riffy i charakterystyczny wokal budują niezły klimat "Deth Red Sabaoth". Naprawdę znakomity album. Kawał dobrej roboty, nie ma słabego kawałka. Polecam.

Blindead - Affliction XXIX II MXMVI
Fenomenalny album, główny kandydat do polskiej płyty roku, jedynie Division by Zero może mu zagrozić. Rewelacyjny, progresywny metal. Nie da się za bardzo opisać tej płyty, jej po prostu trzeba posłuchać. Gorąco polecam.

Avenged Sevenfold - Nightmare
Bardzo dobry album wydał w tym roku Avenged Sevenfold mimo tragicznej śmierci swojego perkusisty. Nie znałem wcześniej ich twórczości, ale podobno to ich najlepsza płytka. Świeża, rewelacyjna heavy metalowa płyta. Słychać na niej inspirację Metallicą, wokal również momentami Hetfieldowy, a "fucking" śpiewane
przez Shadowsa w pierwszym kawałku na albumie brzmi całkiem jakby śpiewał to lider Metaliki. Szybkie heavy, momentami thrashowe kawałki zwłaszcza "God Hates Us", nawet jest i ballada. Melodyjne sola, ostre riffy i smaczki w postaci partii fortepianowych. Słuchając tej płyty nie można się nudzić. Gorąco polecam.

Exodus - Exhibit B The Human Condition
Fantastyczna płyta. Rewelacyjny thrash z kopiącymi ucho riffami, rwącym wokalem i świetnymi melodyjnymi solówkami. Bez wątpienia jedna z najlepszych pozycji wydanych w tym roku. Dlaczego takie zespoły jak Exodus czy Annihilator
nie są zaliczane do wielkiego thrash metalu.

Unleashed - As Yggdrasil Trembles
Świetny Unleashed. Bardzo dobra równa płyta, która zaserwowała mi niezłą dawkę porządnego deathu. Nie można się nudzić przy tym albumie.

John Norum - Play yard Blues
Solowa płytka legendarnego szarpidruta Europe. Płytka bardzo mi się spodobała. Jednak w ogóle nie jest ona nagrana w stylu Europe, więc jeśli ktoś nie przepadałby za Europe to nie znaczy że nie polubi albumu "Play yard Blues". John chwycił tu nie tylko za gitarę ale również za mikrofon. Wyszło mu to całkiem nieźle. świetny rock, dużo luzu, nic na siłę tu nie jest zrobione.
Płytka przypadła mi do gustu.

Gwydion - Horn Triskelion
Świetny viking/folk metal. Dla mnie rewelacja. Momentami przyprawiający o uśmiech, momentami zmuszający do potuptania nogą. Świetne utwory, przy ich słuchaniu piwko obowiązkowe. Niesamowity, porywczy klimat, aż chciało by się choć przez jeden dzień być wikingiem :)

Winterfylleth - The Mercian Sphere
Kolejna świetny Black Metalowy krążek wydany w tym roku. Winterfylleth wykonał świetną robotę. Piękny, wyrazisty, emocjonalny black. Mistrzostwo. Piękny wokal pełen emocji, świetne riffy i solówki, świetna perkusja i bas, wszystko rewelacyjnie skomponowane. Idealnie wyważone, ostre, brutalne kawałki czasem przerywane są łagodnymi, tak jak np. akustyczny "When The Woods Were Young",
czy "Children Of The Stones" w którym również dodano smyczki! Naprawdę piękna płyta, zakochałem się w niej. Panowie z Winterfylleth są przykładem na to że można grać black metal w ogóle nie wyglądając jak tru black metalowiec.

OCTOBER FALLS - A Collapse Of Faith
Piękna płyta. 3 kawałki które w sumie trwają 42 minuty sprawiły że się w nich zakochałem. Piękne utwory, które mają swoją duszę. Tutaj nie mogę nic więcej powiedzieć, bo "A Collapse Of Faith" nie da się za bardzo określić słowami, to trzeba po prostu usłyszeć.

Parade - The Fabric
Piękna płyta. Piękny wokal Anne Marie Helder, ciekawe rockowe/alternatywne aranżacje, spokojne melodie, powolne sola gitarowe. To jest bodajże debiut tego zespołu, debiut choć w skład tego bandu wchodzą już doświadczeni muzycy. Mam nadzieję że to nie jest jakiś tam jednorazowy projekt i że zespół ten w tym składzie będzie dalej tworzył tak wspaniałą muzykę. Gorąco polecam.

Kissing Dynamite - Addicted to Metal
Rewelacyjny album! Fantastyczny, energetyczny, rasowy heavy metal, zero nudy. Świetne riffy, świetne wpadające w ucho refreny, świetne solówki. To jest to. Aż chciało by się chłopaków posłuchać na żywo. Bardzo przyjemnie się słucha. Polecam.

Pertness - From the Beginning to the End
Dla mnie album po prostu miazga. Żaden super odkrywczy materiał ale dla mnie płyta rewelacja. Porywcze kawałki, świetny wokal, świetne riffy, świetne refreny, wszystko świetne. Rozumiem jeśli komuś płytka się nie spodoba i wyśmieje że zaliczyłem album do bardzo dobrych, ale dla mnie jest on w czołówce jeśli chodzi o samą przyjemność słuchania. Takie niby nic ale czasem trafi w ucho słuchacza, że ten od razu się zakocha.

Hell Militia - Last Station on the Road to Death
Tu zaskoczenie. Nie znałem wcześniej tego francuskiego bandu, który podobno okładki swojego pierwszego dema smarował świńską krwią. Płyta zwaliła mnie z nóg.
"Last Station on the Road to Death" to najczarniejszy Black Metal z ostatniej stacji na drodze do piekła. Rewelacyjne, mroczne, masywne utwory, świetne riffy, odrażający wokal. Taką płytę można nazwać "co to za g*wno" lub "wow, ta płyta jest zaj****ta" Ja wypowiem to drugie. To płyta na pewno nie dla zwykłego słuchacza muzyki, bo gdyby takowy ją odsłuchał, po kilku minutach leżałby na podłodze
zatykając uszy i usiłując wcisnąć stop :) Ta płyta ma własną duszę, która stacza się do piekła. Album odrzuca, odraża bo taki jest cel tej płyty, ale robi to w taki sposób, że można się w niej zakochać. Bardzo polecam, ale tylko Black Metalowym wyjadaczom.

Otargos - No God No Satan
Kolejny świetny Black również z Francji. Całość świetnie się prezentuje. Dużo emocji, świetny klimat tak wygląda ten album. Black Metal o nieco innym nastawieniu, gdyż ta płyta mówi nam że niema ani boga ani szatana. Naprawdę niesamowity album, gorąco polecam.


Dobre:

Helloween - 7 Sinners
Helloween jak to Helloween znów zrobił świetny heavy/power metal w swoim stylu.
Nic odkrywczego, po prostu to na co liczyłem. Dobry, równy album, nie można się przy nim nudzić.

Cryptic - Infinite Torment
Kolejny świetny polski zespół, który dopiero po dziesięciu latach od powstania grupy wydął swój pierwszy pełny album. Cryptic łupie death metal. Świetne, pełnokrwiste riffy i miażdżące solówki są esencją tej płyty. Mi się bardzo spodobała. Polecam.

Serj Tankian - Imperfect Harmonies
Drugi solowy album byłego wokalu System of a Down. Na nowej płycie znajdujemy zupełnie inną muzykę niż na poprzedniej. Jest więcej elektroniki, więcej elementów orkiestrowych, a mniej ostrych hard rockowych brzmień. Album dużo spokojniejszy.
O dziwo nawet mi się spodobał, ale już nie tak bardzo jak poprzedni wyczyn Serja. Są naprawdę fajne kompozycje, ale są też mdłe i przekolorowane. Ogólnie jest nieźle, ale oczekiwałem czegoś lepszego zwłaszcza po ostatniej lepszym krążku "elect the dead".

Axel Rudi Pell - The Crest
Co tu dużo gadać. Po prostu dobry heavy metal/hard rock. Fajne riffy, fajne refreny. Nic nadzwyczaj odkrywczego ale świetnie się słucha jeśli nie ma nic lepszego pod ręką. Wpada w ucho.

Crystal Viper - Legends
Kolejny warty uwagi polski krążek. Crystal Viper wykonał kawał dobrej roboty, świetny Heavy/Power Metal, melodyjne solówki, piękny wokal Marty Gabriel. Bardzo przyjemnie się słucha, jeden z moich ulubionych polskich albumów tego roku, a jeśli chodzi o samą przyjemność słuchania być może nawet no. 1. Gorąco polecam.

Quo Vadis - Infernal Chaos
Świetny polski thrash. Płyta nie nudzi, świetne riffy, solówki, niekiedy refreny które sprawiają że aż chce się pośpiewać z Quo Vadisem. Naprawdę rewelacja. Masa świetnych polskich płyt została wydana w tym roku "Infernal Chaos" bez wątpienia zaliczam do czołówki. Polecam ten krążek.

Jeff Beck - Emotion And Commotion
Świetny krążek gitarowej legendy jaką jest Jeff Beck. Album utrzymany w klimacie bluesa i jazz rocka. Świetnie się słucha, ciekawe kompozycje instrumentalne i niezłe kawałki w starym stylu z pięknym kobiecym wokalem. Piękna płyta. Polecam.

Blaze Bayley - Promise And Terror
Były wokalista Iron Maiden wydaje kolejny album. Na "Promise And Terror" znajdziemy to czego mogliśmy oczekiwać od Blaza czyli Heavy/Power Metal w bardzo dobrym wykonaniu. Płyta trzyma poziom, jako całość wypada moim zdaniem gorzej od poprzedniego krążka z przed dwóch lat "The Man Who Would Not Die". Mimo wszystko i tak jest świetnie i to dobry album.

Gazpacho - Missa Atropos
Gazpacho poznałem parę miesięcy temu, kiedy to w ręce wpadł mi świetny krążek "Night". Po "Missa Atropos" spodziewałem się czegoś podobnego jednak trochę się zawiodłem. Album w przeciwieństwie do poprzednich gdzie było 4-5 utworów o długości ok. 10 minut teraz został rozbity na 14 kawałków. Jest nieźle, piękne, melancholijne rockowe utwory budujące, świetny spokojny nastrój. Jednak momentami trochę nudzi, gdyby ten album był nieco krótszy byłby lepszy, a tak jeden kawałek za bardzo przypomina drugi. Mimo wszystko jest świetnie, jednak w porównaniu z "Night" wypada bladziej. Muszę zapoznać się z pozostałymi dziełami tej grupy bo póki co znam tylko te dwa które wymieniłem. Mimo wszystko polecam tym którzy szukają relaksu i wyciszenia.

Mar de Grises - Streams inwards
Całkiem przyzwoity Doom/Death Metal z Chile. Bardzo ciekawe kompozycje, muzyka wypływająca prosto z serca. Bardzo przyjemnie się słucha.
Spokojna, powolna muzyka wprawiająca w nastrój i świetny wokal Juan Escoba który brzmi jakby mu serce wyrywano, ale już na kilku płytach podobny wokal był. Całość prezentuje się ok.

NeVeR - Back to the Front
Polski techniczny Death Metal w bardzo dobrym wydaniu. Aż się ucho cieszy że tak dobre płyty wychodzą również spod rąk polskich metalowców.
Płyta nie nudzi, świetne sola, riffy, wokal wszystko świetne. Na pewno album ten znajdzie się w czołówce najlepszych polskich płyt tego roku. Polecam.

Immolation - Majesty and Decay
Panowie z ameryki już od 22 lat ostro łupią Death Metal. W tym roku jest nie inaczej. Ostra dawka brutalnego, mocarnego deathu z otchłani piekielnych. Polecam. Naprawdę świetny album.

Firewind - Days of Defiance
Bardzo fajna płytka. Świeży Heavy Metal prosto z Grecji. Świetne riffy, świetne solówki momentami przypominające nawet Iron Maiden i to one na tym albumie podobają mi się najbardziej, chórkowe refreny. Ogólnie bardzo melodyjnie.
Album wpada w ucho, bardzo przyjemnie się słucha.

Nightfall - Astron Black and the Thirty Tyrants
Całkiem przyzwoity Heavy/Death Metal po raz kolejny z Grecji. Głównie ciężkie powolne, rzadziej zdarzają się tu jakieś galopady, fajne melodyjne solówki. Nightfall na tym albumie jest jak morze, czasem spokojne, czasem wzburzone. Fajny album.

Thulcandra - Fallen Angels Dominion
Debiutancki album black metalowców z Niemiec jest dziełem całkiem niezłym. Liczyłem na nieco więcej, zważywszy że to nie byle jaki debiutant bo szwaby już siedem lat ostro łupią black, jednak dopiero teraz wydali nową płytę. Może mieli wydać ją wcześniej jednak z powodu tragicznej śmierci jednego z członków zmieniki plany. Tak czy siak materiał jest niezły, ale nie ukrywam że mógł być lepszy. Typowy, mroczny black metal duchem jak z okładki, słychać inspiracje Dissection.

Grand Magus - Hammer Of The North
Niezły Heavy Metal. Momentami przypomina Judas Priest. Równa płytka. Fajne utwory. Nie zawiodłem się ale też nie specjalnie zaskoczyłem. Dobry album godny polecenia.

Annotations Of An Autopsy - The Reign Of Darkness
Kolejny brutalny Death. Świetnie się słucha, niezła rzeźnia. Całość ok.

HALFORD - Made Of Metal
Świetny album Boga Metalu. Halford stworzony jest z metalu i to udowodnił na tym albumie. Ok, jest tu kilka dennych kawałków, ale większość to rewelacyjne, żywiołowe utwory. Płyta się nie nudzi. Naprawdę solidny krążek. Z walki ojców metalu Rob vs. Ozzy zwycięsko wyszedł ten pierwszy. Szkoda tylko, że prawdopodobnie dla swojego zespołu Halfi rzuca znów Judas Priest, którym już nie opłacało by się szukać nowego wokalu i uzgodnili ostatnią, pożegnalną trasę, a Halford zapewne dalej będzie ze swoim solowym projektem śmigał po świecie. Mimo wszystko polecam "Made Of Metal"

The Black Noodle Project - Ready To Go
Bardzo fajny album. Płytka do posłuchania w samotności, skłania do refleksji nad własnym życiem. Bardzo przyjemnie się słucha. Piosenki głównie spokojne i melancholijne, jednak czasem przeobrażają się w nieco szybsze rockowe grania. Muzyka jak ze zdjęcia na okładce, zamglona, usuwająca się w cień, teksty opowiadają o umieraniu. Trzeba mieć nastrój żeby się wsłuchać i dobrze odebrać
materiał "Ready To Go"

RageNHeart - Ragenheart
Debiutancki album heavy/power metalowego zespołu z Grecji zaskoczył mnie całkiem pozytywnie. Na albumie mamy świeżą dawkę dobrej muzyki. Świetne skoczne riffy i całkiem przyzwoite solówki, do tego też niezły bas. Przyjemnie
się słucha. Dobrze że ciągle powstają nowe zespoły które lubują się w graniu klasycznego heavy.

Fall of Empyrean - A Life Spent Dying
Bodaj że trzeci album Fall of Empyrean który zaserwował mi boski Doom Metal. Rewelacyjne momentami melancholijne momentami walące niezłymi ostrymi riffami
i świetnym growlem kawałki. Płyta wciąga, ma świetny klimat. Naprawdę album godny polecenia.

Fortid - Voluspa Part III: Fall Of The Ages
Dobry black metal. Bodajże 3 album tego bandu. Nie zapoznałem się z poprzednimi dwoma, ale ten bardzo mi się spodobał. Świetny klimat. Naprawdę niezły black z elementami folk.

Sabaton - Coat of Arms
Sabaton jak to Sabaton. Jak zwykle przysyła nam silna dawkę Power Metalu. Płyta kopa daje. Jak zwykle świetne militarne utwory z porywczymi refrenami, również i o naszych wojakach nie zapomnieli. Słynny Uprising okupował listy przebojów, a teledysk co chwila pojawiał się w TV. Niczym się nie zawiodłem, ale też niczym się nie zawiodłem. Po prostu stary dobry Sabaton.

Shredding the Envelope - The Call of the Flames
Niezła, thrashowa łupanina. Dobry album, mnie jakoś super nie porwał, ale nie zdziwię się jeśli dla kogoś będzie to jedna z najlepszych płyt roku.

Borknagar - Universal
Niezły album. Borknagar zaserwował mi połączenie deathu z viking metalem. Ani jednego ani drugiego nie jest tu za dużo ani za mało. Przyjemnie się słucha. Skoczne utwory z mocarnymi riffami i ostrym wokalem mogą nagle przeobrazić się
w spokojne i powolne kawałki. Płyta zaskakuje. Naprawdę się fajnie słucha. Płytka mogła być nieco lepsza ale nie narzekajmy.
Można posłuchać ale z pewnością nie jest to pozycja którą to fan metalu koniecznie musiałby odsłuchać.

Gallows End - Nemesis Divine
Ciekawa płyta. Heavy/Power metal w bardzo dobrym wydaniu. Brzmieniowo kojarzy mi się ot z np. słynnym Hammerfalem. Fajne porywcze melodyjne utwory. Płyta nie nudzi. Bardzo udany debiut Szweckiego bandu. Oby kolejne płyty były jeszcze lepsze
a może zrodzi nam się nowa legenda.

Demiurg - Slakthus Gamleby
Ostra Death Metalowa łupanina, choć czasem przeobraża się w spokojna melodię ze spokojnym damskim wokalem. Album dość ciekawy, nie nudzi. Demiurg zrobił niezłą robotę, płyta bardzo pomysłowa, z pewnością godna polecenia.

GARDEN OF WORM - Garden Of Worm
Kolejny Doom Metalowy album, który wleciał do mego odtwarzacza w tym roku. Całkiem niezła płyta, choć może mogła być lepsza. Ma wciągający typowo doomowy klimat. Przyjemnie się słucha, jednak w moim odczuciu w zestawieniu z np. "A Life Spent Dying" album ten wypada nieco słabiej. Ale jak na debiut bardzo przyzwoicie.

Bullet For My Valentine - Fever
Świetny krążkek Walijczyków. Świeży, melodyjny hard rock. Niezłe, wpadające w ucho melodyjne kawałki, ze świetnymi riffami, solówkami i niezłymi tekstami. Zero nudy. Dobry album godny polecenia.

Eric Clapton - Clapton
Legenda gitary Erci Clapton po trzech latach powraca z nowym materiałem. Mamy na nim rewelacyjny blues w starym stylu lat 60-tych. Przyjemnie się słucha. Gdybym nie znał Claptona i ktoś dałby mi tę płytę i kazał zgadnąć z którego roku pewnie rzekłbym "pewnie z lat 50, 60". Na prawdę świetny kawałek bluesa. Polecam.

Slechtvalk - A Forlorn Throne
Całkiem niezły albumik. Elementy folku, viking, death, black i czasem progresji znajdziemy na tym albumie. Z łagodnego przeradza się we wściekłego po to by później znów się uspokoić, taka jest ta płyta. Ostre bębny, mocarne riffy, niezły growling. Naprawdę bardzo fajnie się słucha. Jednak czegoś zabrakło temu albumowi bym mógł go nazwać bardzo dobrym. Mimo wszystko polecam.

King of Asgard - Fi'mbulvintr
Całkiem niezły Power/Viking Metal. Melodyjne riffy, świetne sokówki, drapieżny wokal czyli wszystko co typowe dla tego gatunku. Przyjemnie się słucha, nie nudzi. Poprawny album, którego można w wolnym czasie posłuchać, ale z pewnością nie jest to pozycja "must hear".

Redemption - Snowfall On Judgement Day
"Snowfall On Judgement Day" to całkiem niezły progresywny album. Dużo pomysłowości i ogólnie ciekawe kompozycje sprawiają że nowa płyta Redemption nie nudzi się i naprawdę przyjemnie się jej słucha. Polecam.

Drudkh - Handful of Stars
Już bodajże ósmy album Ukraińców grających black metal. Niezła płytka, taki mroczny black, ze swoistym klimatem. Jest dobrze, ale bez większych rewelacji. Fajnie się słucha gdy ma się odpowiedni nastrój. Polecam fanom takich brzmień.

Tank - War Machine
Niezła płyta grupy która istnieje już 30 lat i wyrastała z nurtów NWOBHM. Świetny Heavy Metal, słychać w nim nieco Iron Maiden. Przyjemnie się słucha. Polecam.

Trauma - Archetype Of Chaos
Kolejny polski Death Metal. Ogólnie całkiem niezła łupanka, diabelski wokal, niezłe riffy i niezłe solówki. Całość trzyma poziom. Nie jest źle, ale jakaś wyższa liga to to też nie jest. Można, nie trzeba.

Średnie:

Weapon - From the Devils Tomb
Ostry Death wprost z Kanady. Ostre, szybkie riffy, szybki diabelski wokal i ogniste solówki. Album trzyma poziom, kawał brutalnej rzeźni, choć są tu także momenty wyciszenia. Ogólnie ok.

Masterplan - Time to be King
Masterplan to niemiecki band który na swoim czwartym pełnym albumie dał nam całkiem przyzwoity Heavy/Power Metal. Świetne riffy i wokal, świetne szybkie solówki. Ogółem jest całkiem nieźle. Jako całość jednak trochę nudzi, każdy utwór jest za bardzo podobny do poprzedniego. Mimo wszystko jako tako ok.

Dagoba - Poseidon
Całkiem przyzwoity, powiedzmy Power/Groove Metal. Ale nic odkrywczego. Można, nie trzeba.

Ozzy Osbourne - Scream
Kolejne solowe dzieło Księcia Ciemności, i jak to na Księcia przystało zaserwował nam niezłą dawkę Heavy Metalu. Album całkiem niezły, jest tu kilka niezłych kawałków i hit "Let Me Hear Your Scream". Ogólnie całość trzyma poziom. Czego mi brakuje- zdecydowanie Zaaka Wylda, płycie brakuje tego pazura. Mimo wszystko całość jest całkiem przyzwoita. Dla fana Ozzy'ego obowiązek, dla fana Heavy nie koniecznie.

Swashbuckle - Crime Always Pays
Fajny, ostry niczym szpada piracki thrash metal. Świetna płytka, ostre szybkie riffy, ochrypły wokal, perkusista wali w bębny bez opamiętania, rzadko można tu usłyszeć gitarowe solówki. Są tu także przerywniki w postaci spokojnych akustycznych improwizacji, ale ogólnie sam ostry thrash. W sumie wszystkie te kawałki są do siebie bardzo podobne, po prostu napieprzanie bez opamiętania. Album całkiem niezły, ale szybko się nudzi (53 minuty tego samego)
i trochę męczy. Można, nie trzeba.

Finntroll - Nifelvind
Co tu dużo mówić. Finntroll znów dał nam świetną dawkę folk metalu w swoim stylu. Brudny, nikczemny troll metal :) Mi się spodobało.

Moon - Lucifers Horns
Kolejny świetny polski śmierć metal wydany w tym roku. Moon powraca z nową płyta po bodajże 11 latach. Co nam księżyc ma do zaoferowania, ano całkiem przyzwoity
Death ocierający się o Black. Mocarne riffy i świetny wokal Cezara. Ogólnie całość trzyma się kupy. Nie zawiodłem się ani nie zachwyciłem.

Shadowside - Dare To Dream
Bardzo fajne melodyjne Power Metalowe granie. Płyta trzyma pewien poziom. Jest nieźle, ale też nie jest super. Liczyłem na nieco więcej. Momentami album staje się monotonny. Mimo wszytko poprawnie zrobiony.

Pro-Pain - Absolute Power
Amerykanie już od ponad 19 lat ostro łupią thrash metal i idzie im to bardzo dobrze. Nie znałem ich wcześniejszych płyt, ale ich tegoroczny album "Absolute Power" jest całkiem przyzwoity. Ostra thrashowa amerykańska łupanka. Ogólnie całość trzyma poziom.

Coliseum - House With A Curse
Całkiem niezłe, progresywne granie. Dużo luzu, żaden kawałek nie jest sztywny i zrobiony na siłę. Czasem spokojne, czasem ostrzejsze kawałki
z thrashowym wokalem. "House With A Curse" jakoś specjalnie do mnie nie przemówił, ale ogólnie jest ok.


Słabe:

Kamelot - Poetry for the Poisoned
Niby całkiem niezły Power Metal z elementami symfonii ale szybko nudzi i słychać jakby wszystko na siłę było zrobione. Nic odkrywczego, niektórym zapewne się spodoba, mi za pierwszym razem też się spodobało, ale przy drugim odsłuchaniu zadawałem sobie pytanie, jak przedtem takie coś mogło mi się spodobać. Słaba płyta.

Blind Guardian - At The Edge of Time
Wcześniej sporadycznie spotykałem się z twórczością tego zespołu. To był pierwszy ich album który odsłuchałem w całości. "At The Edge of Time" jakoś specjalnie do mnie nie przemówił. Ciekawe aranżacje z chórem i orkiestrą, fajne powiedzmy folkowe utwory. Płyta jednak szybko się nudzi, ciągle to samo wałkowane. Nic specjalnego.

In this Moment - A Star Crossed Wasteland
Przeciętny album. Taki amerykański hard w stylu Evanescence. Co tu dużo gadać, nic odkrywczego. Standardowe piosenki jak dla amerykańskich filmów. Wokal Marii Brink (jako ciekawostkę powiem że pozowała dla Playboya!) czasem spokojny,
czasem ostry, refreny oczywiście z męskim głosem. Płyta szybko się nudzi.

Enforcer - Diamonds
Niektórym być może spodobał się ten album. Może to nowy świetny zespół grający Heavy Metal w starym świetnym stylu. Mnie płytka się spodobała po pierwszym przesłuchaniu jednak z każdym kolejnym traciła u mnie na wartości i coraz bardziej przynudzała momentami przyprawiając o mdłości i zmuszając do wciśnięcia STOP. Ciekawy, porywczy klasyczny heavy, jednak szybko się nudzący.

The Foreshadowing - Oionos
Taki trochę Opeth, taka trochę Katatonia. Melancholijny album. Trzeba mieć nastrój żeby sie w niego słuchać. Nie ma na nim nic odkrywczego, niczym mnie nie zaskoczył, zbyt nudny i jednostajny.

Phantom X - This Is War
Album ogólnie z niezłym materiałem ale nic porywczego. Przynudza i niczym nie zaskakuje.

Joe Bonamassa - Black Rock
Niby niezły blues rock, ale szybko się nudzi. Mi jakoś nie przypadł do gustu. Są świetne kompozycje ze rewelacyjnymi solówkami, ale są też i słabe. Całość średnio wypada.

Slash - Slash
Zawiodłem się na tym albumie. Liczyłem na coś znacznie lepszego. Jest tu kilka ciekawych utworów, jednak za duża pątanina. Nie lepiej by było jakby Slash nagrał ten album z jednym wokalista, albo jeszcze lepiej- sam zaśpiewał. Tak to z tego wyszła nudna mizeria. Jeden kawełek dobry drugi do niczego. Ogólnie słaby album. Najlepszy kawałek to "Doctor Alibi" nagrany z Lemmym, może dla tego najlepszy że więcej jest w nim z Motorhead niż ze Slasha.

Tarja - What Lies Beneath
W sumie nie jest najgorzej, ciekawe kompozycje nagrane z różnymi muzykami np. z Joe Satrianimm. Niektóre kawałki wpadają w ucho ale ogólnie nowy album byłej wokalistki Nightwish bije nudą i brakiem pomysłowośći.

Mortalicum - Progress Of Doom
Doom zrobiony na siłę w dodatku wymieszany z hard rockiem. Album nie spodobał mi sie. Niby pomysł jakiś jest, ale źle wykonany. Album strasznie nudzi, każdy kawałek to praktycznie to samo. Jakby odsłuchac pojedyńzy utwór z tego albumu to nie byłoby źle ale jak cały album, to raczej prędzej wciśniemy stop niż doczekamy końca. Raczej nie polecam.

James LaBrie - Static Impulse
Spodziewałem sie czegos znacznie lepszego po wokaliście Dream Theater. Nowy solowy album nie przypadł mi do gustu, nie znam poprzednich jego płyt ale ta jest nudna jak flaki z olejem. Nic odkrywczego. Ok, świetne solówki, niezłe utwory ale szykbo się nudzą. Posłuchac można, ale jak nie ma nic lepszego pod ręką.

Dead Heroes Club - A Time of Shadows
Ot taki luźny rock z dużą liczbą upięknień w postaci klawiszy i fortepianu. Ale strasznie szybko się nudzi, niektóre kawałki za długie. Nic ciekawego, ale niektórym może się spodobać.

Bardzo słabe:

Atheist - Jupiter
Atheist poznałem dopiero przy premieże ich nowej płyty. Amerykanie powracaja z nowym studyjnym krążkiem po siedemnastu latach nieobecności. Nieznałem ich wcześniejszej twórczośći, ale najnowsze wydawnictwo tego grającego death metal zespołu absolutnie nie przypadło mi do gustu. Straszny chaos panuje na tym albumie, utwory brzmią jakby panowie po całonocnej libacji
poszli do garażu pomęczyć trochę swoje gitary. Słaba płyta, fanom może się spodobać a i nie wątpię że tak może się stać, jednak ja fanem
Atheist raczej nigdy nie zostanę, nie przekonali mnie do siebie.

Aborym - Psychogrotesque
Zawiodłem się. Oczekiwałem niezłego black metalu a dostałem techno-pop-shit metal. Niby w sumie ciekawy projekt, ale jednak za dużo eksperymentów, przez to porażka.

Ratt - Infestation
Może wstyd się przyznać ale nie znałem tego zespołu. Niestety ich nowy wycznyn
totalnie nie przypadł mi do gustu. Nic ciekawego nie znalazłem na tej płycie. Ok,
jest tu fajny hard rock ale dla mnie to nie to. Fanom Ratt może, a i z pewnoscią spodoba się, jednak dla mnie nudy.

John 5 - The Art of Malice
Solowy album byłego wioślaża Marilyna Mansona w ogóle mi się nie spodobał. Chyba najgorszy album jaki odsłuchałem w tym roku. Płyta zawiera instrumentalne aranżacje, które nudzą tak że spokojnie można ich sobie posłuchać gdy nie można zasnąć. Ok jest tu kilka ciekawych riffów, niezłe solówki, ale każdy utwór praktycznie jest kopią poprzedniego. "The Art of Malice" przyprawiał mnie o mdłości. Czułem się szczęśliwy gdy ostatni utwór dobiegł końca. Nie wątpię, że komś może spodobać się ten album, jednak mi nie przypadł on absolutnie do gustu. Nie polecam.
Ostatnio zmieniony czw gru 30, 2010 10:48 am przez Pablo1919, łącznie zmieniany 2 razy.
Deleted User 2868

Re: Oceny płyt - 2010

Post autor: Deleted User 2868 »

Wymienię tylko te dobre/bardzo dobre i kilka rozczarowań.

Bardzo dobre:
Atheist - Jupiter
Monster Magnet - Mastermind
Blindead - Affliction XXIX II MCMXCVI
Volbeat - Beyond Hell / Above Heaven
Exodus – Exhibit B: The Human Condition
Spiritual Beggars – Return To Zero
Triptykon - Eparistera Daimones
The Dead Weather - Sea Of Cowards
Overkill – Ironbound
Danzig - Deth Red Sabaoth
Kvelertak - Kvelertak
Electric Wizard - Black Masses
The Dillinger Escape Plan - Option Paralysis
Robert Plant - Band of Joy
Autopsy - The Tomb Within

Dobre:
Black Label Society - Order of the Black
Death Angel - Relentless Retribution
Sodom - In War and Pieces
The Black Keys - Brothers
Stone Sour - Audio Secrecy
Motorhead - The World is Yours
Nevermore - The Obsidian Conspiracy
Grand Magus – Hammer Of The North
Slash - Slash
The Ocean - Heliocentric
Eminem - Recovery
Projekt Ostry Emade - Złodzieje Zapalniczek
O.S.T.R. - Tylko dla dorosłych
Korn - Korn III: Remember Who You Are
Witchery- Witchkrieg
Deftones - Diamond Eyes
Darkthrone - Circle the Wagons

Rozczarowania/przeciętne płyty:
Kylesa - Spiral Shadow
Serj Tankian - Imperfect Harmonies
Soulfly - Omen
Rome - Nos Chants Perdus
Unleashed - As Yggdrasil Trembles
Awatar użytkownika
panzerschreck
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3329
Rejestracja: pn gru 24, 2007 12:22 am
Skąd: Gło/Wro

Re: Oceny płyt - 2010

Post autor: panzerschreck »

No to czas podsumować:

1. Iron Maiden- The Final Frontier- żartowałem



1. The National- High Violet

Jeszcze niedawno miałem wielkie wątpliwości czy płytę roku w ogóle uda mi się wybrać, bo żadnego zdecydowanego faworyta nie miałem. Ale w miarę jak śniegu na świecie przybywało a wieczory zaczęły robić się dłuższe, faworyt nieoczekiwanie się pojawił. Ta płyta to dla mnie taki odpowiednik zeszłorocznego hitu, czyli płyty New Model Army, obie łączy też to że choć pozornie nie są niczym nadzwyczajnym ani zaskakującym, najzwyczajniej w świecie potrafią zauroczyć. W stosunku do The National całkowicie wyzbyłem się jakichkolwiek homofobicznych uprzedzeń, które gdzieś tam zaraz po premierze się pojawiały :lol: Potrzebna była odpowiednia aura, kilka wieczorów z drinkiem i papierosami żeby ją odpowiednio docenić, co właśnie czynię wrzucając ją na szczyt tegorocznej listy ;)

2. Abscess- Dawn of Inhumanity

A jednak oczko wyżej niż Autopsy, porównania obu materiałów są zresztą nieuniknione. Śpieszę z wyjaśnieniami- o ile nie było w zasadzie żadnych wątpliwości, że Autopsy zabije, tak Abscess zawsze był dla mnie tym bandem, który choć znakomity, zawsze był trochę taką nagrodą pocieszenia. Tym razem jednak byłem pod gigantycznym wrażeniem pożegnania jakie zgotowali- całkowicie nieprzewidywalna płyta, uderzająca w rejony dotychczas nieznane w ich twórczości. Bardzo hipnotyczna płyta, niepokojąca a jednocześnie przegniła i "odpychająca" w starym, klasycznym stylu.

3. Autopsy- The Tomb Within

Od momentu pojawienia się informacji o nowym materiale, nie miałem wątpliwości, że będzie to ścisła czołówka, nie tylko tego roku ale też ostatnich lat. Płyta nie pozostawia złudzeń- taką atmosferę i tę kategorię dźwiękowego zła są w stanie wykreować tylko te nazwiska. Do tego same kompozycje wbijają w fotel, a Reifert wspiął się na absolutne wyżyny wokalne. Cieszy mnie również pewne zapożyczenie, świadome bądź nie ;) Na pierwszym miejscu nie jest tylko i wyłącznie dlatego, że to jedynie EP-ka; wierzę, że niemiłosiernie rozbudzony apetyt na padlinę zostanie zaspokojony przez longplaya.

4. Monster Magnet- Mastermind

Wreszcie, wreszcie, wreszcie chciałoby się rzec. 7 lat, odwyk i kilkunastu kilogramów potrzebował Wyndorf żeby wrócić do WIELKIEJ formy. Wszystkie te czynniki czuć w tym materiale i co wydawało się nieprawdopodobne słysząc wieści z obozu MM przed premierą, wyszło to na dobre- nie ma mowy o zjadaniu własnego ogona i pewnej niemocy, jak na poprzedniej płycie; pan Wyndorf tym razem zaprasza nas do wspólnego przeżywania wielkiego kaca i ja z tego zaproszenia bardzo chętnie korzystałem w tym roku sporą ilość razy ;)

5. Grinderman- Grinderman 2

Jedynka mnie nie powaliła, żeby nie powiedzieć dosadniej. Tym razem nieświęty Mikołaj dowalił takim materiałem, że klękajcie narody. Niesamowite wycieczki w przeszłość, mnogość pomysłów i niespodzianki z każdym kolejnym odsłuchem.

6. Immolation- Majesty and Decay

Zaskoczenia nie ma, bo Ross Dolan po prostu nie zwykł partolić sprawy. Ja zdobędę się na osobiste wyznanie, że o ile Immolation lubiłem i ceniłem od kiedy tylko ich poznałem, tak ich twórczość zrobiła mi duże kuku dopiero w tym roku, kiedy poświęciłem ich starszym płytom więcej należytego czasu. Dlatego też tym mocniej ściskałem kciuki czekając na nowy album, no ale było to całkowicie zbyteczne, bo Ross Dolan na pełnej kurwie (sorry ale inaczej nie da się tego określić) już pierwszymi dźwiękami pozwala się zupełnie rozluźnić i delektować się tym materiałem. Tytuł, choć wydaje się pretensjonalny, idealnie oddaje zawartość tego krążka; przed Morbid Angel naprawdę trudne zadanie detronizacji pana Dolana, który całkowicie rozsiadł się za Oceanem na wiadomo czym ;)

7. Swans- My Father Will Guide Me Up a Rope to the Sky

Po premierze płyta nie zrobiła takiego wrażenia jak powinna, dopiero kiedy stało się jasne, że nie pojawię się na ich koncercie, zacząłem sobie przypominać ją i uświadamiać co mnie właśnie omija. Wtedy poczułem wielki żal i niechęć do siebie samego, że pozwalam takim okazjom przechodzić obok. Wspaniały powrót, tak hałasować potrafią tylko oni.

8. Electric Wizard- Black Masses

Opis w zasadzie jest zbędny. Dziwię się negatywnym opiniom, ja w pełni dałem się zawładnąć tą gregoriańską powagą i psalmową przebojowością, no do cholery, tak sprzęgać potrafią tylko oni!

9. Scorn- Refuse; Start Fires

Niestety, ale to forum zapatrzone w pana Steve'a Harrisa, zupełnie nie zrozumie wizji innego pana Harrisa, więc nic nie napiszę :mrgreen:

10. Ehnahre- Taming the Cannibals

Płyta która spowodowała opóźnienie stworzenia mojej listy, bo nie ukrywam że mocno ryjący banię debiut zwiastował coś naprawdę interesującego, jak już to Slej napisał. Słucham od niedawna i nie mogę się oderwać, tak więc niewykluczone, że za jakiś czas będę musiał trochę poprzestawiać tutaj cyferki ;)

A cóż jeszcze wartego w tym roku interesującego:

-Ghost Box Orchestra- The Only Light On- pozornie nic nadzwyczajnego, ale jakoś wziął mnie ten materiał, daję im kredyt zaufania i będę obserwował w przyszłości.
-Samsara Blues Experiment- Long Distance Trip- patrz wyżej
-Legacy 69- Hypnos- zdecydowanie za mało przesłuchań, nie miałem weny na takie granie, ale niewątpliwie świetna rzecz
-Blindead- Affliction Rzymskie Cyferki- no szacun, szacun, szacun, oby tak dalej! Rogerowi Guerreiro na pewno jest smutno że nigdy nie będzie Polakiem przy takiej płycie.
-Eraldo Bernocchi / Blackfilm- Along the Corridors- gdzie mój mózg, gdzie mój mózg?!
-Deathspell Omega- Paracletus- bardzo dobra płyta. Tylko bardzo dobra ;)
-Grave- Burial Ground- lubię tych łapserdaków, więc niech mają- płyta sprawiła mi sporo radości.
-Vex'd- Cloud Seed- baaaardzo długi trip ;)
-Bryan Ferry- Olympia- mój kolega ma koszulkę z wizerunkiem Kate Moss i napisem "Super Kate". Pedalska jest, ale po tej płycię też chcę taką.
-Black Breath- Heavy Breathing- powiem krótko- spit on the cross!!!!D
-Death in June- Peaceful Snow- choć pan Douglas troszkę wyręczył ciężarówki Coca Coli, to jednak nie sposób odmówić temu krążkowi wielkiego uroku, magnetyzmu, dobrych melodii i fenomenalnych partii pianina. Hitów dużo, takie Company of Corpses od razu chce się pośpiewać zamarzającym bezdomnym na rozgrzewkę ;)
-Burzum- Belus- zupełnie jak Borixon, jestem w takich momentach dumny że moja skóra jest biała :lol: :lol: :lol:
-The Black Keys- Brothers- przyznam, że utwór "Ten Cent Pistol" to jeden z moich ulubionych hitów w tym roku. Bardzo ciekawa płyta, zaskoczyli mnie na plus bardzo.

Poniższe płyty również bardzo dobre bądź dobre choć na pewno warte uwagi, ale nie chce mi się już opisywać:

Hell Militia - Last Station on the Road to Death
Infernal War/Kriegsmaschine- Transfiguration
Robert Plant- Band of Joy
Skullflower- Strange Keys to Untune Gods' Firmament
Spiritual Beggars- Return to Zero
The Young Gods- Everybody Knows
Darkthrone- Circle the Wagons
Crippled Black Phoenix- I, Vigilante
Kayo Dot - Coyote
Shining- Blackjazz
Vasaeleth- Crypt Born and Tethered to Ruin
Massive Attack - Heligoland
Melissa Auf Der Maur - Out of Our Minds

Pewnie coś tam jeszcze było, ale albo zapomniałem albo ze złośliwości nie wymienię ;)

Tak podsumowując, to napiszę że niestety nie było totalnie deklasującej/ponadczasowej/takiej godnej oceny 12/10 płyty w tym roku. Co nie zmienia faktu, że sporo wartych zapamiętania i kupienia płyt na pewno przybyło.
Smutną buźkę w słoneczku dostają ode mnie w tym roku Cathedral i Triptykon. Cathedral bo choć nagrali dobrą płytę to jednak nadzieje lekko zawiedli. Jestem też przekonany, że stać ich na więcej tym bardziej że odwagi jak widac nie brakuje, no ale w porównaniu do poprzedniej to mamy przepaść. Natomiast Triptykon w moim mniemaniu, pomimo dobrego materiału i sporej dawki "złych" wibracji, podąża za białym króliczkiem Pieniążkiem i jego koleżanką Stagnacją, co gorsza pozostaje nam chyba tylko czekać jak będą odpowiedzialni za jakąś kolejną gotycką rewolucję w Niemczech :lol: Sporo zgryzoty sprawiło mi też Rome, ale oni już nie istnieją, więc nieistotne ;)
Nicotine-Valium-Vicodine-Marijuana-Ecstasy and Alcohol
Awatar użytkownika
Elevatorman
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4390
Rejestracja: pt maja 27, 2005 11:44 am
Skąd: Wrocław

Re: Oceny płyt - 2010

Post autor: Elevatorman »

panzerschreck pisze:1. Iron Maiden- The Final Frontier- żartowałem
no ja mam nadzieję a co do Triptykon myślę że przesadzasz trochę, też tak myślałem po 1 przesłuchaniu ale potem często do niej wracałem. Wiadomo Monotheist to nie jest, ale wiadomo było że raczej go nie pobiją. A płyta jest mocna.
panzerschreck pisze:Tak podsumowując, to napiszę że niestety nie było totalnie deklasującej/ponadczasowej/takiej godnej oceny 12/10 płyty w tym roku.
niestety nie było ciekawe co nam przyszły rok przyniesie.


A ja korzystając z okazji dodam parę ocen których nie wziąłem pod uwagę zapomniałem lub dosłuchałem w międzyczasie ;)

-Swans- My Father Will Guide Me Up a Rope to the Sky - podobnie jak Panzer na początku przeszła koło mnie ale jak słuchaliśmy z kumplem który wpadł właśnie na Swans do mnie przekimać ( i popić oczywiście) to już niesamowicie żałowałem. Obecnie dla mnie jedna z płyt roku i chyba zaraz sobie nawet ją puszczę.
Monster Magnet- Mastermind 8,5/10 świetna płyta, nie jestem jakimś wielkim fanem MM, ale tę płytę słuchało mi się świetnie
-Blindead- Affliction- 8/10 bardzo dobra płyta ostatnio codziennie u mnie leci
- Grave Burial Ground- 7,5/10 dostałem to czego chciałem. Lubię ich strasznie, nie spodziewałem się niczego innego niż to co dostałem. I to jest największy + i zarazem -. Ale tego się można było po nich spodziewać :)
-Tankard- Vol(l)ume 14- Tankard to Tankard nic nowego ale cieszy strasznie- jednakże trochę słabsza niż Grave więc 7/10
-Scorn- Refuse; Start Fires, szczerze mówiąc ciężko mi cokolwiek o tym powiedzieć nie słuchałem Scorn. Kiedyś może mi Slayer jakiś album rzucił i coś liznąłem. Ta płyta jednak weszła całkiem nieźle, może za mało jeszcze słuchałem ale 6,5/10



słuchałem jeszcze paru rzeczy ale jeszcze nie podejmę się ich oceny ;)
Awatar użytkownika
Mr. M
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6220
Rejestracja: pt sty 08, 2010 4:21 pm

Re: Oceny płyt - 2010

Post autor: Mr. M »

W tym roku mało nowości przesłuchałem, ale było kilka interesujących:

PŁYTA ROKU: Motorhead - The World is Yours

Lemmy i spółka nigdy nie zawodzą. Co prawda po raz 20. to samo, ale po raz 20. perfekcyjnie. Nie kojarzę też żadnego innego tak rock'n'rollowego albumu wydanego w ostatnim czasie... 10/10

W dalszej kolejności:

1. Accept - Blood of the Nations (Świetny powrót, klasyczny niemiecki Heavy Metal z oprawą XXI wieku) 10/10
2. Tank - War Machine (Jak wyżej, tylko że w zapomnianych trochę klimatach NWoBHM) 10/10
3. Ozzy Osbourne - Scream (Książę Ciemności cały czas zachowuje swoją pozycję. Szkoda tylko, że kawałków z tej płyty nie gra na koncertach) 9/10
4. Annihilator - Annihilator (Najlepszy Thrash tego roku - może śmiało konkurować z najlepszą płytą poprzedniego roku, czyli "World Painted Blood") 8/10
5. Iron Maiden - The Final Frontier (Po premierze nie spodziewałem się, że wyląduje tak wysoko. Jednak powoli, z czasem zacząłem bardziej ją doceniać) 7+/10


To te najważniejsze. Nowości rzadko kupuję - praktycznie większość płyt kupionych przeze mnie w tym roku, to na wyprzedażach za mniej niż 20zł...

Oprócz tego warto jeszcze wspomnieć o dwóch (chociaż właściwie trzech) dodatkowych kategoriach:

Koncertówka & DVD Roku: The Big Four - Live from Sonisphere Sofia

Bezapelacyjnie najlepszy koncert. Nie trzeba nawet tłumaczyć dlaczego ;-)

Kompilacja Roku: AC/DC - Iron Man 2 Soundtrack

Jedyna płyta z tej kategorii, którą warto mieć.
Awatar użytkownika
Kuba
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1865
Rejestracja: pn mar 21, 2005 9:08 pm
Skąd: Kraków

Re: Oceny płyt - 2010

Post autor: Kuba »

To i ja coś napiszę ;-) Skala ocen od 1 do 5. Oczywiście macie pełne prawo się nie zgadzać z ocenami przeze mnie przyznanymi. Oceniałem albumy które w 2010 roku nie tylko się ukazały ale przede wszystkim które pojawiły się na mojej półce.
To lecimy :

Die Toten Hosen ~ Machmalauter Live ~ (3,5)
Wiem, płyta ukazała się w 2009 jeszcze ale do mnie trafiła dopiero latem zeszłego roku.
Przyjemny album live. Jak ktoś niemiaszków lubi to musi się mu ta płyta podobać.

Accept ~ Blood of the Nations ~ (4)
Już singlowe "The Abyss" i "Teutonic Terror" zaostrzyły mi apetyt niemiłosiernie. Płyta nie rozczarowała ani odrobinę. Świetny powrót. Nie mogę się koncertu doczekać.

Acid Drinkers ~ Fishdick Zwei - The Dick Is Rising Again ~ (3)
Acidowo czyli z jajem i pomysłem.

Airbourne ~ No Guts, No Glory ~ (3,5)
Dają radę młodzi Australijczycy. Kibicuję im bardzo i mnie nie zawodzą.

Avantasia ~ The Wicked Symphony & Angel Of Babylon (4)
Gdyby zdecydował się Sammet zrobić z tego jedną płytę byłoby cudo (przy odpowiednim doborze utworów). A tak przy dwóch dyskach trafiło się kilka wypełniaczy.

Avenged Sevenfold ~ Nightmare ~ (4)
Tutaj co bym nie napisał to i tak się nie zgodzicie. Jak żeście głusi to nie moja sprawa :razz:

Axel Rudi Pell ~ The Crest ~ (3)
Jak na Axla to standard. I chyba to dobrze.

Black Country Communion ~ Black Country Communion ~ (3)
Hmmmm........chyba spodziewałem się czegoś innego. Niby fajnie ale.....sam nie wiem.

Black Label Society ~ Order Of The Black ~ (4,5)
A Zakk mnie zaskoczył jak mało kto. Chyba się wkurzył że Ozzy go tak usunął z zespołu wypychając do tylnymi drzwiami i dał temu upust. Kapitalna płyta.

Blackmore`s Night ~ Autumn Sky ~ (3)
Podobnie jak u Axla, dla Ryśka to standard. Jak się takie granie lubi.

Blaze Bayley ~ Promise and Terror ~ (3,5)
Kolejna bardzo dobra, równa płyta.

Blind Guardian ~ At the Edge of Time ~ (3)
Po cieniutkim "A twist In The Myth" musiało być lepiej. I jest.

Candlemass ~ Ashes To Ashes Live ~ (4,5)
Chyba nie potrafię być dla nich obiektywny. Świetny koncert. Doom w 70 minutowej pigułce.

Danzig ~ Deth Red Sabaoth ~ (4)
Totalne zaskoczenie. Absolutnie nie spodziewałem się nic tak dobrego.

Deep Purple ~ Singles & E.P. Anthology '68 - '80 ~ (3,5)
Tylko kompilacja. Ale z ciekawymi, singlowymi smaczkami.

Deftones ~ Diamond Eyes ~ (3)
Tak szczerze to będę musiał temu albumowi poświęcić jeszcze trochę czasu.

Die Toten Hosen ~ Największe Przeboje ~ (4)
Miła niespodzianka dla fanów w Polsce. Zamrożona Wyborowa !!!

Dimmu Borgir ~ Abrahadabra ~ (3,5)
Udany album. Po zawirowaniach personalnych mam nadzieję że wyjdą na prostą.

Disturbed ~ Asylum ~ (3,5)
Zaczynam odnosić wrażenie że grają w kółko to samo. Ale grają bardzo dobrze.

Exodus ~ Exhibit B: The Human Condition ~ (3)
Słabsza od części pierwszej.

Gamma Ray ~ To The Metal ~ (3,5).
Przypadła mi do gustu od pierwszego przesłuchania. Hansen w tym roku góra.

Godsmack ~ The Oracle ~ (3)
Po słabiutkim "IV", składance i 3 latach przerwy też się w końcu chyba ogarnęli.

Halford ~ Halford IV: Made of Metal ~ (3)
Tyle się tu oczytałem zanim płyta powędrowała do odtwarzacza że spodziewałem się gniotu totalnego. A najgorzej nie jest.

Helloween ~ Unarmed ~ Best of 25th Anniversary ~ (4)
Za pomysł. Za jego realizację. Za odwagę. Za otwartość.

Helloween ~ 7 Sinners ~ (3)
Hmmm..... jak napisałem - w tym roku Hansen górą.

Jimi Hendrix ~ Valleys of Neptune ~ (2,5)
Coś z cyklu jak sprzedać coś po raz n-ty i sprawić by ludzie uwierzyli że tego jeszcze nie słyszeli.

Iron Maiden ~ The Final Frontier ~ (2,5)
A proszę bardzo - rzucajcie kamieniami. Zdania nie zmienię. Nuda, żadna tam "progresywność" tylko zwyczajna nuda wieje z tej płyty.

Korn ~ Korn III : Remember Who You Are ~ (2,5)
Powrót do korzeni czyli łupanka bez melodii.

Krokus ~ Hoodoo ~ (3,5)
Szwajcarzy mnie oczarowali. Z jajem, z melodią i do przodu. Czysty rock`n`roll. Jak ktoś lubi AC/DC, Airbourne to weźcie się za to. Polecam.

Linkin Park ~ A Thousand Suns ~ (3,5)
Kombinują chłopaki. I całkiem sprawnie im to idzie.

Lordi ~ Babez for Breakfast ~ (2,5)
Zaczyna brakować pomysłów, melodii, chwytliwych refrenów.

Masterplan ~ Time To Be King ~ (3).
Wraca Jorn. I Masterplan wraca na właściwe tory.

Metallica ~ Six Feet Down Under EP ~ (2)
Rarytasik kolekcjonerski. Wartość muzyczna żadna.

Overkill ~ Ironbound ~ (4,5)
Tak się ku*** gra thrash metal !!!!

Ozzy Osbourne ~ Scream ~ (3,5).
Teraz to Ozzy Zakka musi gonić. Ale jest na najlepszej drodze do tego.

Rage ~ Strings to a Web ~ (2,5)
Lata świetności Viktora Smolskiego już chyba minęły.

Rhapsody Of Fire ~ The Frozen Tears of Angels ~ (3)
Rhapsody Of Fire ~ The Cold Embrace of Fear – A Dark Romantic Symphony EP ~ (3)

Dobrze że wrócili. Już się bałem że ich cwaniaczek DeMaio uziemił na dobre.

Sabaton ~ Coat of Arms ~ (3)
Zgodnie z przewidywaniami.

Scorpions ~ Sting in the Tail ~ (3,5).
Płyta fajna. Ciekawi mnie tylko czy rzeczywiście ostatnia czy zaraz nie wykombinują sobie tak że płyta i trasa tak świetnie przyjęte że nie mogą teraz skończyć i trzeba grać dalej.

Slash ~ Slash ~ (4)
Też się nie spodziewałem. A jest bardzo dobrze.

Soulfly ~ Omen ~ (2,5)
Przeciętnie. Tylko przeciętnie.

Stone Sour ~ Audio Secrecy ~ (3,5)
Nie wiem co mam napisać. Wiem tylko że mi się podoba.

Therion ~ Sitra Ahra ~ (3,5)
Dawno żaden Therion mi tak gładko nie wszedł.

I to by było na tyle. ;-)
Awatar użytkownika
Elevatorman
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4390
Rejestracja: pt maja 27, 2005 11:44 am
Skąd: Wrocław

Re: Oceny płyt - 2010

Post autor: Elevatorman »

Kuba pisze: Nuda, żadna tam "progresywność" tylko zwyczajna nuda wieje z tej płyty.
no pewnie bo co tam niby jest progresywnego, oprócz progresywnych dłużyzn?
PanPrezes
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1731
Rejestracja: czw paź 21, 2010 5:06 pm
Skąd: Żywiec

Re: Oceny płyt - 2010

Post autor: PanPrezes »

Ciekawe, gdzie są te słynne dłużyzny? Ja się ich jakoś nie doszukałem. Utwory są bardzo urozmaicone, a to że sobie trochę trwają... Idąc takim tokiem myślenia można by stwierdzić, że Pink Floyd to niesamowite flaki z olejem bo takie np Echos trwa prawie pół godziny...
Awatar użytkownika
Steve
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 985
Rejestracja: czw sty 07, 2010 10:09 pm
Skąd: Wrocław

Re: Oceny płyt - 2010

Post autor: Steve »

Kuba pisze:Korn ~ Korn III : Remember Who You Are ~ (2,5)
Powrót do korzeni czyli łupanka bez melodii.
Czyli prawdziwy nu metal :lol:

Co do progresywności TFF to ciekawe czy takie zajawki trafiały się przy ROTAM albo Clansmanie :shock:
Awatar użytkownika
Elevatorman
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4390
Rejestracja: pt maja 27, 2005 11:44 am
Skąd: Wrocław

Re: Oceny płyt - 2010

Post autor: Elevatorman »

pierwszy track jest tego najlepszym dowodem totalnej klapy tej płyty
Awatar użytkownika
syzygy
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5049
Rejestracja: śr lip 13, 2005 9:56 pm

Re: Oceny płyt - 2010

Post autor: syzygy »

1. Mike Patton- Mondo Cane 9,5/10
Dla mnie bomba, nie przeszkadza mi nadmiar “włoskości” sugerowany przez niektórych. Koncertówek MC za bardzo nie słuchałem, więc dopiero teraz tak naprawdę odkryłem, czym jest Mondo Cane, pozamiatało mną równo :P

2. Front Line Assembly- Improved Electronic Device 9/10
Nadspodziewanie świetna płyta FLA! Po takich sobie ostatnim Artificial Soldier podchodziłem z lekką obawą do nowego nagrania, lecz, jak się okazało, zupełnie niepotrzebnie. Jak dla mnie ta płytka niczym nie ustępuje świetnym wg mnie Civilization, czy nawet Implode. Oczywiście przeskakując Epitaphy, czy inne Flaviour Of The Weak.
Kawałki Angriff, Release, czy Laws Of Deception potężne!

3. Ozzy Osbourne- Scream 9/10
O tej płycie sporo już marudziliście :P Jak dla mnie jedna z lepszych w jego karierze. Właściwie, gdyby nie No More Tears, to powiedziałbym, że najlepsza. A tak powiem, że na równi. Świetne brzmienie, wokal Ozziego brzmi lepiej od Bruca, kompozycje prześwietne. Time, Soul Sucker, Digging Me Down- odlot, co tu pisać.

4. Pain Of Salvation- Road Salt One 9/10
Świetny album. Zalatuje BE, ale jednocześnie jest to coś nowego. GIldenlow ciągle o dziwo w formie. Tylko jakoś zaniedbałem tą płytkę. Przesłuchałem, pozachwycałem się i rzuciłem w kąt. Musiałbym odświeżyć.

5. Bonamassa- Blue Rock 8,5/10

Całą dyskografię tego pana poznałem stosunkowo niedawno, ta płyta wlicza się do tych, które pomogły mi się wciągnąć w jego twórczość. Bez zarzutu, świetny nowoczesny blues.

6. Deftones- 8,5/10
Lubię Deftones, ale na wyższy poziom zrozumienia ich muzy jeszcze nie wskoczyłem, stąd pewnie nie do końca „pojmuję” ten album, ale i tak go doceniam :P

7.Massive Attack- Heligoland 8,5/10
Wolno wchodził, ale w końcu chwycił. Kawał dobrego Massive, lepszy od poprzedniej

8. Stone Sour 8,5/10
Poza tym, że kawałki się zlewają, to bomba. Ale w sumie każdy SS był taki i taka jest jego idea- same hity, równy poziom.



9. Pinneapple Thief 8/10 Jeszcze więcej elektroniki, co wychodzi na dobre ananasom.
10. Hurts 8/10 bardzo mi leży ta płytka. Gejowskie, chwytliwe, ale co tam :P
11. Rob Zombie 8/10 Gorzej od dwóch poprzednich, ale I tak bardzo dobrze.
12. Deine Lakaien- Indicator 8/10 Bardzo dobre, może i najlepsze od czasów Kasmodiaha.

13. DEP- 7/10 Taka tam rąbanka :P Ale niezła.
14. Scorpions 7/10 Nie pamiętam za bardzo. Ale słuchało się miło, tyle kojarzę.
15. Skunk Anansie- Wonderlust 6,5/10 Przyjemne.


16. :wumpscut:- 6/10 Ze trzy kawałki niezłe, reszta męczy. Dużo gorzej od poprzedniego Fuck It.
17. Black Rebel Motorcycle Club- 6/10 na poziomie twórczości zespołu, czyli bardzo przeciętnie.
18. Nevermore- 6,5/10 Nic ciekawego, ale znośne.
19. Motorhead- World Is Yours 6/10 Męczący monotonnością, ale przecież to cały Motorhead.
20. Satriani 5/10 Spoko.


21. Serj Tankian 3/10 Jeden kawałek super, reszta żenująca
22. Iron Maiden 3/10 Nawet jednego kawała dobrego, więc trochę zawyżona ocena, ale co tam :P
kirk_pazdzioch
-#Prisoner
-#Prisoner
Posty: 104
Rejestracja: pn lut 23, 2004 9:28 pm
Skąd: Jaworzno

Re: Oceny płyt - 2010

Post autor: kirk_pazdzioch »

Pablo1919 pisze:Bardzo słabe:

Atheist - Jupiter
Atheist poznałem dopiero przy premieże ich nowej płyty. Amerykanie powracaja z nowym studyjnym krążkiem po siedemnastu latach nieobecności. Nieznałem ich wcześniejszej twórczośći, ale najnowsze wydawnictwo tego grającego death metal zespołu absolutnie nie przypadło mi do gustu. Straszny chaos panuje na tym albumie, utwory brzmią jakby panowie po całonocnej libacji
poszli do garażu pomęczyć trochę swoje gitary. Słaba płyta, fanom może się spodobać a i nie wątpię że tak może się stać, jednak ja fanem
Atheist raczej nigdy nie zostanę, nie przekonali mnie do siebie.
Zastanawiam się, czy aby na pewno słuchaliśmy tego samego albumu...? Chaos? Nie uświadczyłem. Może tylko tyle, że kompozycje są dosyć złożone i panowie po prosto nie idą na przeciw słuchaczowi z miłymi dla ucha melodyjkami, ale stawiają na soniczny atak urywającymi dupę zagrywkami. Mnie płyta bardzo przypadła do gustu, choć fanem Atheist nigdy nie byłem i nie jestem. Co najważniejsze, album jest zdecydowanie dopracowany, muzycy pokazują na nim całkiem niezły kunszt kompozycyjny i zdecydowanie nie brakowało im pomysłów. Płyta na co najmniej +4 w skali akademickiej. ;) Tak więc proszę tu nie opowiadać takich dziwnych historii. :)

Dodam jeszcze tylko, że wokale na tej płycie są po prostu zajebiste. :twisted:
Awatar użytkownika
Wiwern
-#Invader
-#Invader
Posty: 173
Rejestracja: śr maja 02, 2007 10:31 am

Re: Oceny płyt - 2010

Post autor: Wiwern »

najlepsza w tym roku była dla mnie płyta Scorpions, bardzo fajne płyty Iron Maiden i Motorhead, oraz zaledwie fajne płyty Ozzy'ego Osbourne'a i Helloweeen.
Our time will come! Oooo...
Awatar użytkownika
WICKER MAN
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6609
Rejestracja: pn mar 31, 2003 3:35 pm
Skąd: Warszawa

Re: Oceny płyt - 2010

Post autor: WICKER MAN »

Mój zeszłoroczny Top 10 (Times of Grace wychodzi w tym roku, ale zostało nagrane w zeszłym więc je uwzględniam - świetny album!!):

1. AVENGED SEVENFOLD - Nightmare
2. IRON MAIDEN - The Final Frontier
3. TIMES OF GRACE - The Hymn of a Broken Man
4. STONE SOUR - Audio Secrecy
5. SLASH - Slash
6. BULLET FOR MY VALENTINE - Fever
7. MOTORHEAD - The World Is Yours
8. BLACK LABEL SOCIETY - Order The Black
9. OZZY OSBOURNE - Scream
10. VOLBEAT - Beyond Hell Above Heaven
Siwy
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3399
Rejestracja: sob cze 14, 2003 9:36 am
Skąd: już nie Warszawa

Re: Oceny płyt - 2010

Post autor: Siwy »

Tak się zastanawiam, sporo osób ocenia album Slasha całkiem pozytywnie. Wiadomo, każdy ma swoje gusta i według moich, to ten album jest totalnym gównem, nawet gorszym od The Final Frontier ;)

Możecie mi powiedzieć, co wam się w tej płycie podoba, że uważacie ją za dobrą, albo nawet bardzo dobrą?
Matek
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5477
Rejestracja: pn maja 02, 2005 3:17 pm

Re: Oceny płyt - 2010

Post autor: Matek »

ja nie rozumiem co się w niej nie podoba Tobie ;) bo pisanie, że jest gównem jest tak samo niezrozumiałe, dla tych po drugiej stronie, jak dla Ciebie opinie innych, że jest bardzo dobra :)

a ja się przyznaję bez bicia że bardzo źle i pochopnie oceniłem Kings of Leon. coś mnie podkusiło jak byłem w saturnie ostatnio i kupiłem sobie płytkę. i zanim dojechałem do domu już ją polubiłem :) ma świetny klimat, chyba ich najlepsza :)
Siwy
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3399
Rejestracja: sob cze 14, 2003 9:36 am
Skąd: już nie Warszawa

Re: Oceny płyt - 2010

Post autor: Siwy »

Matek pisze:ja nie rozumiem co się w niej nie podoba Tobie ;) bo pisanie, że jest gównem jest tak samo niezrozumiałe, dla tych po drugiej stronie, jak dla Ciebie opinie innych, że jest bardzo dobra :)
okej, może źle zacząłem.
Generalnie nie podoba mi się wszystko ;)
Miałem dosyć duże oczekiwania wobec tej płyty, bo dobór wokalistów był dosyć ciekawy jak Ozzy, Lemmy, Iggy czy chociażby Fergie, ale wszystko wyszło jakieś takie nijakie. Odnoszę wrażenie, że zostało zrobione na odwal się i miało fanów przyciągnąć po prostu sławnymi nazwiskami. Dlatego mówię, że zawiodłem się okropnie na tej płycie i jest ona dla mnie gównem.
Mike Stanley
-#Ancient mariner
-#Ancient mariner
Posty: 607
Rejestracja: sob gru 25, 2010 2:34 pm
Skąd: Cracow Rock City

Re: Oceny płyt - 2010

Post autor: Mike Stanley »

Mnie podoba się, ale jak pisałem w niektórych momentach ta płyta staje się trochę monotonna. Niektórzy goście wykonali super robotę i stworzyli coś co odbiega od ich solowej/zespołowej twórczości(patrz Fergie, Ozzy) a niektórzy zrobili kawałki które z największym spokojem mogłyby się znaleźć na płytach ich macierzystych zespołów(patrz Lemmy). Aczkolwiek jest to płyta na pewno co najmniej dobra według mnie.

Tylko brzmienie niektórych kawałków jest strasznie 'nowoczesne' jak dla mnie. Nie takie brudne jak inne dokonania Slasha, choćby jego Slash's Snakepit.

Ale to tylko moja subiektywna opinia.
Dreams are only impossible when YOU decide they're impossible - Paul Stanley
ODPOWIEDZ