Pink Floyd
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Pink Floyd
Jak dla mnie zespół genialny, od którego zaczęła się moja fascynacja muzyką.
Na pierwszym miejscu stoją u mnie genialny The Wall, który szanuję za wspaniały klimat i piękne teksty, oraz The Division Bell - za te melodyjne gitary i lekkoś Gilmoura. Podobna do tej ostatniej jest Momentary Lapes of Reason, ale na niej jest też kilka niedociągnięć.
Wielki sentyment mam też do The Dark Side of the Moon i The Final Cut, oraz oczywiście Wish You Were Here, ale to już dalsza liga.
Za erą Barreta sczególnie nie przepadam, zdecydowanie najgenialniejszy skłąd to lata siedemdziesiąte i perfekcyjny duet Waters'a i Gilmour'a, choć ten ostatni też sobie nieźle radził sam. Z drugiej strony pod względem solowych karier Gilmour odstaje od Watersa, szczególnie przy bardzo dobrym Amused to Death tamtego.
Na pierwszym miejscu stoją u mnie genialny The Wall, który szanuję za wspaniały klimat i piękne teksty, oraz The Division Bell - za te melodyjne gitary i lekkoś Gilmoura. Podobna do tej ostatniej jest Momentary Lapes of Reason, ale na niej jest też kilka niedociągnięć.
Wielki sentyment mam też do The Dark Side of the Moon i The Final Cut, oraz oczywiście Wish You Were Here, ale to już dalsza liga.
Za erą Barreta sczególnie nie przepadam, zdecydowanie najgenialniejszy skłąd to lata siedemdziesiąte i perfekcyjny duet Waters'a i Gilmour'a, choć ten ostatni też sobie nieźle radził sam. Z drugiej strony pod względem solowych karier Gilmour odstaje od Watersa, szczególnie przy bardzo dobrym Amused to Death tamtego.
- MetallicaTruFan^^
- -#Long distance runner

- Posty: 893
- Rejestracja: czw wrz 02, 2010 4:52 pm
Re: Pink Floyd
Wspaniały zespół, zna każdy, nie warto liczyć na ile zespołów miał wpływ, bo szkoda czasu. Pink Floyd jest dla mnie największym zespołem lat 70'. Po prostu klasyka.
- panzerschreck
- -#Lord of the flies

- Posty: 3334
- Rejestracja: pn gru 24, 2007 12:22 am
- Skąd: Gło/Wro
Re: Pink Floyd
No to długa droga przed Tobą, bo debiut Pink Floyd to najlepszy Pink Floyd. A hołubiony przez Ciebie Division Bell najsłabszyttomasz pisze: Za erą Barreta sczególnie nie przepadam
Nicotine-Valium-Vicodine-Marijuana-Ecstasy and Alcohol
Re: Pink Floyd
The Dark Side of the Moon
Re: Pink Floyd
Wątpię. Głos na Animals. Ja to na PF szczególną fazę muszę złapać, choć wiadomo-mistrzowie.Przemo142 pisze:zna każdy
-
ZłapanyWCzasie
- -#Clairvoyant

- Posty: 1419
- Rejestracja: wt lis 09, 2010 10:39 am
Re: Pink Floyd
Fanem wielkim nie jestem,nie czuję "kultowośći" ale jedną płytę ich uwielbiam:Animals.
Poprostu jej klimat jest porażający, nie wiem co jeszcze napisać, poprostu świetna rzecz. Każdy z trzech głównych utworów powala,a najbardziej Sheep,to chyba moja ulubiona ich kompozycja. Pamiętam,że dużo słuchałem tej płyty jak mieszkałem w akademiku w 2009 r. ,pamiętam,że miałem wtedy okres na takie granie, cześto leciał Red King Crimson czy Enigmatic Niemena.
Jeszcze jakbym miał wymienić z utworów które zrobiły na mnie wrażenie,to One of These Days, znakomity klimat oraz co chyba oczywiste Shine on Your Crazy Diamond.
Poprostu jej klimat jest porażający, nie wiem co jeszcze napisać, poprostu świetna rzecz. Każdy z trzech głównych utworów powala,a najbardziej Sheep,to chyba moja ulubiona ich kompozycja. Pamiętam,że dużo słuchałem tej płyty jak mieszkałem w akademiku w 2009 r. ,pamiętam,że miałem wtedy okres na takie granie, cześto leciał Red King Crimson czy Enigmatic Niemena.
Jeszcze jakbym miał wymienić z utworów które zrobiły na mnie wrażenie,to One of These Days, znakomity klimat oraz co chyba oczywiste Shine on Your Crazy Diamond.
Re: Pink Floyd
Ja też nijak nie czuję klimatu kamandy Pinka Fłojda. Ani nie ma piękna muzyki klasycznej ani pier$nięcia heavy metalu.
Najbliższe koncerty w 2026: Geoff Tate, Eric Clapton, Frontiers Rock Festival, Neil Zaza, Paul Quinn, Uli Jon Roth, SBB, IRON MAIDEN
-
ZłapanyWCzasie
- -#Clairvoyant

- Posty: 1419
- Rejestracja: wt lis 09, 2010 10:39 am
Re: Pink Floyd
tzn ja czuję, ale w wybranych fragmentach tylko, nie całościowo ,choć wiem,że dopiera można poczuć tą muzykę, gdy się lubi całościowo, płytami,ale mówię, mi nie wchodzi...znam wielu fanów PF i są to naprawdę oddani tej muzie ludzie ,nie mówię o tych którzy się snobują,bo tacy też są
Re: Pink Floyd
IM w zasadzie też zaczynałem od późniejszych albumówpanzerschreck pisze:No to długa droga przed Tobą, bo debiut Pink Floyd to najlepszy Pink Floyd. A hołubiony przez Ciebie Division Bell najsłabszy
Ja też humorek muszę złapać i dopiero wtedy płyty mi całkowicie podchodzą, szczególnie w przypadku The Wall.S1MON pisze: Ja to na PF szczególną fazę muszę złapać, choć wiadomo-mistrzowie.
Dla mnie to właśnie bardzo dobra muzyka i świetne teksty, w przypadku Waters'a i piękne melodie Gilmour'a. Szczególnie do gustu zespół mi przypadł po zapoznaniu się z tekstami The Wall'a - prawdziwa poezja!krusejder pisze:Ja też nijak nie czuję klimatu kamandy Pinka Fłojda. Ani nie ma piękna muzyki klasycznej ani pier$nięcia heavy metalu.
Aktualnie wielkim fanem nie jestem, ale do zespołu mam szacunek za to że nadal do mnie trafia, a kiedyś był numerem 1 od którego wiele się zaczęła...później poznałem IM i pink floyd w odstawkę poszły
Re: Pink Floyd
no tak, przecież final cut czy momentary lapse są lepszepanzerschreck pisze:No to długa droga przed Tobą, bo debiut Pink Floyd to najlepszy Pink Floyd. A hołubiony przez Ciebie Division Bell najsłabszyttomasz pisze: Za erą Barreta sczególnie nie przepadam
a debiut jest najlepszy. pod warunkiem podejścia odpowiedniego. przecież tam jest syd! to MUSI być genialne. człowiek wszystko jest w stanie sobie wmówić
Re: Pink Floyd
przyznam się, że płyt pomiędzy pierwszą a Dark Side of the Moon zbyt dobrze nie znam. oczywiście muszę szybko to nadrobić, co w sumie może być trudne, bo to jest zespół, którego nie da się słuchać z mp3 i muszę sobie kupić je na cd, albo jeszcze lepiej - na winylu.
W kwestii wyboru, to jest on dla mnie bardzo prosty. "Wish you where here" jest dla mnie najbardziej kompletną i idealną płytą w historii muzyki. w zeszłym roku zainwestowałem właśnie w nowego winyla i było warto. Ta magia, która się wydobywa z płyty od razu po zetknięciu powierzchni z igłą jest wszechogarniająca. słuchanie tego krążka jest dla mnie rodzajem pewnej ceremonii. jej nie można puścić ot tak w tle i robić milion różnych rzeczy, poza słuchaniem.
W dalszej kolejności jest u mnie Dark Side i The Piper at the Gates of Dawn. The Wall jest na trzecim szczebelku drabiny. Nie ujmując genialności tej płycie, uważam, że jednak jest trochę przereklamowana. Albo po prostu przez to, że w okół niej jest najwięcej szumu i większość ludzi to właśnie ją wymienia jako najlepszą, mi się właśnie wydaje przereklamowana.
moim zdaniem w tej muzyce nie chodzi o żadne "pier$nięcie". jak już napisałem, posiada ona swoistą magię i koncept, który powoduje, że w zasadzie każda płyta powinna być odczytywana jako całość. czyni to ją trudną w odbiorze i być może taka całość zawsze była domeną muzyki klasycznej i idealnie się z nią łączyła. jednak tutaj jest coś zupełnie innego, co moim zdaniem było zarazem ogromnym przełomem w historii muzyki, jak i jednorazowym zjawiskiem. dla mnie nie ma takiego drugiego zespołu, który by grał taki rodzaj muzyki.
btw
polecam słuchanie "Time" w samochodzie podczas nocnej podróży przez wąskie, kręte, zaśnieżone i otoczone drzewami szosy
W kwestii wyboru, to jest on dla mnie bardzo prosty. "Wish you where here" jest dla mnie najbardziej kompletną i idealną płytą w historii muzyki. w zeszłym roku zainwestowałem właśnie w nowego winyla i było warto. Ta magia, która się wydobywa z płyty od razu po zetknięciu powierzchni z igłą jest wszechogarniająca. słuchanie tego krążka jest dla mnie rodzajem pewnej ceremonii. jej nie można puścić ot tak w tle i robić milion różnych rzeczy, poza słuchaniem.
W dalszej kolejności jest u mnie Dark Side i The Piper at the Gates of Dawn. The Wall jest na trzecim szczebelku drabiny. Nie ujmując genialności tej płycie, uważam, że jednak jest trochę przereklamowana. Albo po prostu przez to, że w okół niej jest najwięcej szumu i większość ludzi to właśnie ją wymienia jako najlepszą, mi się właśnie wydaje przereklamowana.
zupełnie nie wiem czemu w ogóle według takich kategorii próbujesz zakwalifikować muzykę PF.krusejder pisze:Ja też nijak nie czuję klimatu kamandy Pinka Fłojda. Ani nie ma piękna muzyki klasycznej ani pier$nięcia heavy metalu.
moim zdaniem w tej muzyce nie chodzi o żadne "pier$nięcie". jak już napisałem, posiada ona swoistą magię i koncept, który powoduje, że w zasadzie każda płyta powinna być odczytywana jako całość. czyni to ją trudną w odbiorze i być może taka całość zawsze była domeną muzyki klasycznej i idealnie się z nią łączyła. jednak tutaj jest coś zupełnie innego, co moim zdaniem było zarazem ogromnym przełomem w historii muzyki, jak i jednorazowym zjawiskiem. dla mnie nie ma takiego drugiego zespołu, który by grał taki rodzaj muzyki.
btw
polecam słuchanie "Time" w samochodzie podczas nocnej podróży przez wąskie, kręte, zaśnieżone i otoczone drzewami szosy
- panzerschreck
- -#Lord of the flies

- Posty: 3334
- Rejestracja: pn gru 24, 2007 12:22 am
- Skąd: Gło/Wro
Re: Pink Floyd
Oj,gdybyś był Zilianem czy innym Cezarkiem to za te przytyki do Entombed niestety musiałbym wykluczyć Cię z dalszej dyskusjiMatek pisze: no tak, przecież final cut czy momentary lapse są lepsze
a debiut jest najlepszy. pod warunkiem podejścia odpowiedniego. przecież tam jest syd! to MUSI być genialne. człowiek wszystko jest w stanie sobie wmówićnawet to, że entombed nie jest gównem
Co do debiutu- bo widzisz ja jestem taki alternatywny i na przekór, że muszę tak uważać, dbam o reputację! Ale już tak na poważnie- racja jest Syd, ale nie jestem psychofanem tego idola porcysowej młodzieży, gęby proszę mi nie dorabiać
Nie wiem natomiast o co Ci chodzi z Momentary- to całkiem dobra płyta, na pewno lepsza od Final i Division. Division jest tak beznadziejnie przesłodzona, przepitolona i zupełnie bez emocji (poza High Hopes, ale to taka oczywistość straszna) że nie mogę jej przesłuchać do końca. Gay Floyd
Nicotine-Valium-Vicodine-Marijuana-Ecstasy and Alcohol
Re: Pink Floyd
True.panzerschreck pisze:. Division jest tak beznadziejnie przesłodzona, przepitolona i zupełnie bez emocji (poza High Hopes, ale to taka oczywistość straszna) że nie mogę jej przesłuchać do końca. Gay Floyd
A ogólnie to Floydów uwielbiam. Zdecydowanie The Wall to jedna z ważniejszych dla mnie płyt.
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są źródłem dobrobytu.
Re: Pink Floyd
Pod względem muzycznym pierwsza połowa mnie jakoś szczególnie nie porywa, jednak ten klimat w połączeniu z filmem czyni ścianę pod pewnym względem bezkonkurencyjną. Nigdy do końca nie stawaiałem jej na równi z pozostałymi płytami, dla mnie to po prostu osobna kategoria.Siwy pisze:The Wall jest na trzecim szczebelku drabiny. Nie ujmując genialności tej płycie, uważam, że jednak jest trochę przereklamowana.
Dokłądnie! Lepiej się tego ująć nie da!Siwy pisze:moim zdaniem w tej muzyce nie chodzi o żadne "pier$nięcie". jak już napisałem, posiada ona swoistą magię i koncept, który powoduje, że w zasadzie każda płyta powinna być odczytywana jako całość. czyni to ją trudną w odbiorze i być może taka całość zawsze była domeną muzyki klasycznej i idealnie się z nią łączyła. jednak tutaj jest coś zupełnie innego, co moim zdaniem było zarazem ogromnym przełomem w historii muzyki, jak i jednorazowym zjawiskiem. dla mnie nie ma takiego drugiego zespołu, który by grał taki rodzaj muzyki.
Division lubię za melodyjność i lekkość, choć musze przyznać, że płyty z Watersem wydają się o wiele bardziej ambitniejsze.
Wish You Were Here, The Dark Side - dwie płyty które stawiam równo na trzecim miejscu. Pierwszą w szczególności za genialne Shine On, Wish You Were i lekki Have a Cigar, drugą za Time, Us and Them i The Great Gig.
Re: Pink Floyd
Głos na Animals za klawisze w Sheep bodajże
Dark Side drugie, The Wall trzecie.
Re: Pink Floyd
ale marudzicie z tym division bell
ta płyta jest prześwietna, tyle, że w innej kategorii. szkoda że pink floyd widnieje na okładce w sumie. bo to jest piosenkowy album. lekki i przyjemny. i tylko high hopes do niego nie pasuje
jak dla mnie nie ma ona wspólnego mianownika z wielkimi dziełami floydów i to wychodzi jej na plus. bo ją uwielbiam. zawsze. a floydów tylko jak humor odpowiedni.
a co do ankiety to wylosować bym musiał pomiędzy wish, animals i division
nie lubię the wall za to, bardzo
a co do ankiety to wylosować bym musiał pomiędzy wish, animals i division
nie lubię the wall za to, bardzo
Re: Pink Floyd
Nigdy nie byłem aż takim wielkim fanem, wiadomo, "Another Brick..." genialne. "Wish You Were Here" - piękne, "High Hopes" - ciekawe.
Ale powoli zaczynam łapać też inne, psychodeliczne kawałki coraz bardziej... Obecnie w kółko słucham "Hey you"... wciągające
Ale powoli zaczynam łapać też inne, psychodeliczne kawałki coraz bardziej... Obecnie w kółko słucham "Hey you"... wciągające
Night Mistress Fan Club Łódź
Re: Pink Floyd
wskrzeszę ten temat lekko
I muszę powiedzieć, że zrobiło mi się kolejny raz małe przetasowanie w osobistym rankingu. Wish i Dark Side oczywiście dalej niepokonane, ale na trzecie i czwarte miejsca wskoczył mi właśnie kolejno Meddle oraz Momentary. One of these days jest chyba jednym z najgenialniejszych otwieraczy, a solówka w On the turning away połączona z tym basem... miodzio. No i muszę powiedzieć, że wysoko stojący u mnie Dzwon spadł chyba na samo dno. Jakoś mnie nawet zaczęła nudzić ta płyta, czego bym się po dyskografii tego zespołu nie spodziewał. Era Syda w sumie dalej stoi jakoś poza czołówką. Widzę, że nieco ponad rok temu debiut był u mnie na trzecim miejscu, ale to chyba bardziej wtedy przyjąłem właśnie jako aksjomat, że ta płyta musi być tak wysoko. Jednak A Saucerful of Secrets lepsze w tym przypadku. Co by się chyba też zgadzało z tym jak głosowałem ostatnio w naszej małej zabawie
W tym roku odkryłem, że dla mnie ta faza szczególnie przypada na wiosnę. Od tygodnia młócę cała dyskografię na okrągło i w ostatnią niedzielę, tak sobie słuchając Meddle oraz Momentary w to leniwe, słoneczne popołudnie, doszedłem do wniosku, że właśnie ta muzyka mi się doskonale kojarzy z takim właśnie leniwym, słonecznym popołudniem. szczególnie płyty ery Gilmoura.S1MON pisze:Ja to na PF szczególną fazę muszę złapać
I muszę powiedzieć, że zrobiło mi się kolejny raz małe przetasowanie w osobistym rankingu. Wish i Dark Side oczywiście dalej niepokonane, ale na trzecie i czwarte miejsca wskoczył mi właśnie kolejno Meddle oraz Momentary. One of these days jest chyba jednym z najgenialniejszych otwieraczy, a solówka w On the turning away połączona z tym basem... miodzio. No i muszę powiedzieć, że wysoko stojący u mnie Dzwon spadł chyba na samo dno. Jakoś mnie nawet zaczęła nudzić ta płyta, czego bym się po dyskografii tego zespołu nie spodziewał. Era Syda w sumie dalej stoi jakoś poza czołówką. Widzę, że nieco ponad rok temu debiut był u mnie na trzecim miejscu, ale to chyba bardziej wtedy przyjąłem właśnie jako aksjomat, że ta płyta musi być tak wysoko. Jednak A Saucerful of Secrets lepsze w tym przypadku. Co by się chyba też zgadzało z tym jak głosowałem ostatnio w naszej małej zabawie
Re: Pink Floyd
U mnie to różnie, jak zresztą z całym PF.Siwy pisze: No i muszę powiedzieć, że wysoko stojący u mnie Dzwon spadł chyba na samo dno. Jakoś mnie nawet zaczęła nudzić ta płyta, czego bym się po dyskografii tego zespołu nie spodziewał.
Od Division zrobiłem sobie przerwę na prawie rok i ostatnio naprawdę miło się słuchało, czego wcale się nie spodziewałem, bo wcześniej powoli zaczynała nudzić.
Na Momentary miałem natomiast fazę w styczniu, prz okazji nawału kolokwiów, jakoś fajnie relaksował. Ostatnio natomiast puściłem i nudziło
Na pewno w przeciągu roku zyskał u mnie Wish You Were Here. Kiedyś ceniłem tylko za tytułowca i po trochu Have A Cigar, teraz w końcu przekonałem się do całości.
