Wcale nie - akurat zdecydowanie wolałbym usłyszeć The Talisman zamiast Coming Home, ale wiele argumentów przemawia za tym drugim...beaviso pisze:Chciałbym, aby Robert się mylił. I myli się, bo podświadomie wszystko postrzega przez pryzmat lotnictwa, a Coming Home to przecież balladka o lataniuWICKER MAN pisze:W takim razie możemy raczej zapomnieć o The Talisman w secie...
- Coming Home jest ostatnim radiowym singlem (po El Dorado i The Final Frontier) z płyty - raczej zawsze grają single na żywo.
- Bruce na pewno baaardzo mocno lobbował za tym kawałkiem, a jak wiemy setlistę układają wspólnie ze Steve'm - raczej Steve nie poszedłby na otwartą wojnę z Bruce'm.
- Coming Home w materiałach promocyjnych albumu lansowany był jako jeden z najważniejszych kawałków na płycie, członkowie zespołu bardzo dużo o nim mówili (a o The Talisman ani słowa!).
- Prawda jest taka, że Talisman byłby trudnym utworem do zaśpiewania na żywo przez Bruce'a. Męczył się śpiewając refren El Dorado, a tu musiałby w podobnej skali śpiewać prawie cały utwór.
- Wygląda na to, że w secie pozostanie Dance of Death - panowie wypowiadali się o nim bardzo ciepło i stwierdzili, że to najlepszy kawałek z ostatniego setu. W takiej sytuacji na pewno odpadnie The Talisman, bo nie zagrają dwóch długich epickich numerów napisanych przez Janka.
Cóż, zobaczymy, ale jeśli w secie znajdą się tylko 4 nowe utwory to raczej na 99% będą to The Final Frontier (pewniak na otwarcie na 100%), El Dorado, Coming Home i When The Wild Wind Blows.



