Gdyby Bruce nie wrócił do Maiden.....
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Gdyby Bruce nie wrócił do Maiden.....
owszem, tylko jak mój poprzednik napisał nie powstałby BNW z Blazem
Re: Gdyby Bruce nie wrócił do Maiden.....
Bruce dałby sobie rade solo bardzo dobrze - szło mu coraz lepiej po kapitalnym The Chemical Wedding a Maiden no cóż Steve popatrzyłby w niebo i rzekł : chyba już pora zwijać sie chłopaki , bez Bruce'a nie ma tego zespołu ... Co powiedziawszy chłopaki zamkneliby interes po anty-płycie ( niestety) Virtual XI . Tak wyglądałby najpewniej scenariusz historii Maiden na przełomie Tysiąclecia ...
Who motivates the motivator
Re: Gdyby Bruce nie wrócił do Maiden.....
Ale tu chodzi o to czy utrzymałby sie na powierzchni, na zadowalajacym go poziomie. A to juz nie jest takie oczywiste. Dickinson mimo wydawania bardzo przyzwoitych solowych płyt, nie zrobił takiej kariery bez macierzystego bandu jak Ozzy Osbourne czy Sting. Kumpel opowiadał mi o tym jak był na koncercie Dickinsona w 1998 roku w "Stodole". Z tego co opowiadał dominowali ludzie w koszulkach IM a nawet skandowali "Maiden, Maiden"matik pisze:Bruce dałby sobie rade solo bardzo dobrze - szło mu coraz lepiej po kapitalnym The Chemical Wedding
"Moje dni upływają pomiędzy logiką, gwizdaniem, chodzeniem na spacery i stanami depresji."
-
Tożtoskandal
- -#Prodigal son

- Posty: 32
- Rejestracja: pt lut 25, 2011 2:16 pm
Re: Gdyby Bruce nie wrócił do Maiden.....
Ze względu na przytoczony argument (autorstwo Bruce'a w wielu utworach) jestem skłonny się zgodzić.Budziol pisze:owszem, tylko jak mój poprzednik napisał nie powstałby BNW z Blazem
-
Son after sin
- -#Prisoner

- Posty: 132
- Rejestracja: sob wrz 18, 2010 2:56 pm
Re: Gdyby Bruce nie wrócił do Maiden.....
Jest w tym dużo racji jednak fakt, że większość jego fanów to fani Maiden, to nic niezwykłego. Sądzę, że większość fanów Ozzyego, to też fani Sabbath. Oni o tym dobrze wiedzą i widownię mieliby zawsze zapewnioną.Emilio pisze:Ale tu chodzi o to czy utrzymałby sie na powierzchni, na zadowalajacym go poziomie. A to juz nie jest takie oczywiste. Dickinson mimo wydawania bardzo przyzwoitych solowych płyt, nie zrobił takiej kariery bez macierzystego bandu jak Ozzy Osbourne czy Sting. Kumpel opowiadał mi o tym jak był na koncercie Dickinsona w 1998 roku w "Stodole". Z tego co opowiadał dominowali ludzie w koszulkach IM a nawet skandowali "Maiden, Maiden"matik pisze:Bruce dałby sobie rade solo bardzo dobrze - szło mu coraz lepiej po kapitalnym The Chemical WeddingPoza tym Bronek cały czas jechał na popularności Iron Maiden skoro w secie były "2 Minutes To Midnight", "Powerslave" czy "Flight Of Icarus". Ludzie nie przychodzili na jego koncerty dlatego że tak kochali solowego Dickinsona, tylko z sentymentu do Maiden. Dickinson jesli chodzi o komercyjny sukces bez Iron Maiden nie miał żadnej siły przebicia. Sławe zdobył z Ironami i był rozpoznawalny dzieki temu, że grał w Iron Maiden. Kiedy odszedł z zespołu bez szyldu IM nie był w stanie zrobić wielkiej kariery solowej. Koncertował w małych obiektach a na jego wystepy przychodzili tylko najwierniejsi fani Maiden...
W przypadku Bruce'a raczej (moim zdaniem) zadecydowało to, że jego ego wydaje się większe i chciał powrotu na największe sceny.
I don't give a fuck
Re: Gdyby Bruce nie wrócił do Maiden.....
Na pewno wszystko zaczęło się od tego, że Rod zaczął wypytywać Bruce'a. On, z racji niezbyt wysokich sukcesów komercyjnych, sentymentu do Maiden i tęśknoty za wielkimi obiekatami i ponownym maidenowaniem postanowił wrócić.
Był już starszy, więc lekko wygurowane ambicje sprzed kilku lat ustąpiły miejsca rozwadze i stabilizacji
Był już starszy, więc lekko wygurowane ambicje sprzed kilku lat ustąpiły miejsca rozwadze i stabilizacji
Re: Gdyby Bruce nie wrócił do Maiden.....
I tak nie przebiłby Chemical Weddeing z bardzo prostego powodu - lepszej płyty nagrać po prostu się nie da! Zrobił w solowej karierze, wszystko co zrobić się dało, może nie odniósł sukcesy komercyjnego, ale sięgnął artystycznego szczytu. Potem przyszła naturalna kolej na powrót na stare śmieci, z większym doświadczeniem i kunsztem, co owocuje tym, że współczesne Maiden jest większe, niż to ze złotych lat osiemdziesiątych.
Co do Blazea, z całym szacunkiem i sympatią do niego, gdyby nie odszedł nie byłoby o czym pisać, bo po prostu już by nie istnieli.
Co do Blazea, z całym szacunkiem i sympatią do niego, gdyby nie odszedł nie byłoby o czym pisać, bo po prostu już by nie istnieli.
Re: Gdyby Bruce nie wrócił do Maiden.....
Co do Bruca. Mi się jego kariera solowa podoba, ma barwę głosu która do mnie przemawia podobają mi się jego solowe utwory, muzyka. Dla mnie jest bardzo dobrym wokalistą. I gdybym szedł na jego koncert solowy nie szedł bym na Bruca z "IM" tylko Bruca solo. Co do wykonywania utworów IM czemu miał by z nich rezygnować skoro miał w ich pisaniu duży wkład ? I skoro były dobre ?. Z tego co czytałem gdzieś kiedyś do Steva dotarło że Bleaz nie daje rady i po tym jak ich drogi się rozeszły zaczynał rozmyślać nad zakończeniem kariery zespołu. Tak więc najbardziej prawdopodobne wydaje mi się rozwiązanie matik'a.
Re: Gdyby Bruce nie wrócił do Maiden.....
Mysle ze mimo wszystko miałby swoich odbiorców oczywiscie nie w takiej skali jak z Maiden . Ale chyba tu chodziło tez o względy rodzinne ( małe dzieci , naciski żony Bruce'a zeby poświęcił rodzinie więcej czasu ) . To też była przyczyna jego odejścia taka jak i zainteresowania pozamuzyczne , których będąc w Maiden nie mogł realizować . Ale jak sam powiedział w wywiadzie granie z Maiden to jest I liga więc nie odmówił powrotuEmilio pisze:Ale tu chodzi o to czy utrzymałby sie na powierzchni, na zadowalajacym go poziomie. A to juz nie jest takie oczywiste. Dickinson mimo wydawania bardzo przyzwoitych solowych płyt, nie zrobił takiej kariery bez macierzystego bandu jak Ozzy Osbourne czy Sting.
Who motivates the motivator
Re: Gdyby Bruce nie wrócił do Maiden.....
Krótko "mówiąc" gdyby Bruce nie wrócił byłoby cienko z Maiden..
You can't kill the metal,
The metal will live on.
Iron Maiden is my religion!
-
Son after sin
- -#Prisoner

- Posty: 132
- Rejestracja: sob wrz 18, 2010 2:56 pm
Re: Gdyby Bruce nie wrócił do Maiden.....
Jeszcze była też wersja taka, że Steve chciał spróbować od nowa, ale jak już to z nowym wokalistą. Ciekawe jakby to wyszło.Zilian pisze:Co do Bruca. Mi się jego kariera solowa podoba, ma barwę głosu która do mnie przemawia podobają mi się jego solowe utwory, muzyka. Dla mnie jest bardzo dobrym wokalistą. I gdybym szedł na jego koncert solowy nie szedł bym na Bruca z "IM" tylko Bruca solo. Co do wykonywania utworów IM czemu miał by z nich rezygnować skoro miał w ich pisaniu duży wkład ? I skoro były dobre ?. Z tego co czytałem gdzieś kiedyś do Steva dotarło że Bleaz nie daje rady i po tym jak ich drogi się rozeszły zaczynał rozmyślać nad zakończeniem kariery zespołu. Tak więc najbardziej prawdopodobne wydaje mi się rozwiązanie matik'a.
To samo było z Priest. Po "Demolition" zespół sięgnął artystycznego i komercyjnego dna. Zwłaszcza tego drugiego. Mówi się, że Virtual XI to porażka finansowa i jedyna płyta, która ledwo przekroczyła nakład miliona sztuk na całym świecie, a tymczasem Priest nie mieli chyba nawet połowy tego.
I don't give a fuck
Re: Gdyby Bruce nie wrócił do Maiden.....
Ale Virtual, cokolwiek by o nim nie mówić to płyta dużo lepsza, niż praktycznie niesłuchalne Demolition.
Re: Gdyby Bruce nie wrócił do Maiden.....
Virtual super płyta akurat. Poza lekko za długim Angel same masterpisy 
Re: Gdyby Bruce nie wrócił do Maiden.....
Nie przesadzaj, jedyny "masterpis" to Clansman, ale reszta płyty nie jest wcale zła nie licząc rozciągniętych do granic absurdu Angela i Don't Look to the Eyes of a Stranger.
Największym plusem są za to z pewnością solówki, które są rewelacyjne.
Największym plusem są za to z pewnością solówki, które są rewelacyjne.
Re: Gdyby Bruce nie wrócił do Maiden.....
Dla mnie tylko Angel i ewentualnie Futureal perełkami nie są. Pozostałe kawałki to geniusz sam w sobie, choć The X Factor klimatem stoi zdecydowanie wyżej.
Re: Gdyby Bruce nie wrócił do Maiden.....
ja tam jakoś tego geniuszu dostrzec nie mogę, ale za to jest masa dobrego rzemiosła
-
Son after sin
- -#Prisoner

- Posty: 132
- Rejestracja: sob wrz 18, 2010 2:56 pm
Re: Gdyby Bruce nie wrócił do Maiden.....
A ja mam tak, że dużo bardziej wolę X Factor, a Virtual to dla mnie najsłabsza płyta w dorobku Maiden.
Jest to ciekawe, bo pojedyńczo lubię kawałki, ale jako całość, to mi nie brzmi.
Jest to ciekawe, bo pojedyńczo lubię kawałki, ale jako całość, to mi nie brzmi.
I don't give a fuck
- Władysław_Warneńczyk
- -#Ancient mariner

- Posty: 505
- Rejestracja: śr sty 19, 2011 8:10 pm
Re: Gdyby Bruce nie wrócił do Maiden.....
ja też wyżej stawiam X Factora niż Virtual. Ta pierwsza ma taki bardzo ciekawy, mroczny klimat, jest jakąś innowacją - dużo długich utworów, liczne zmiany tępa, nowy wokal. Nie jest to na pewno jakieś wybitne dzieło, ale stanowi dość ciekawą odmianę od swoich dwóch poprzedniczek 
Re: Gdyby Bruce nie wrócił do Maiden.....
A według mnie, gdyby X Factor zaśpiewał Bruce, była by to najlepsza płyta.
Z Blazem też jest dobra, lubię ją bardzo, ale to nie to co Bruce.
Z Blazem też jest dobra, lubię ją bardzo, ale to nie to co Bruce.
Re: Gdyby Bruce nie wrócił do Maiden.....
Mysle ze gdyby był Bruce w zespole nigdy X-Factor nie powstałby . Steve miał wtedy doła po przejściach osobistych i zawodowych stąd taki klimat tej płyty . Gdyby Bruce był w zespole na pewno płyta byłaby bardziej optymistycznaMaidenFan pisze:A według mnie, gdyby X Factor zaśpiewał Bruce, była by to najlepsza płyta.
Who motivates the motivator


