Swoja droga... Bilety wygladaja oblesnie. Logo Iron Maiden wyglada, jakby zostalo narysowane krzywo w paincie (i pewnie wlasnie tak bylo...). Brak jakiegokolwiek poczucia estetyki
10/06/2011 - Sonisphere Festival - Warszawa
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: 10/06/2011 - Sonisphere Festival - Warszawa
Plyta nie wyprzeda sie na pewno, bo tam moze i z 200 tys ludzi wejsc. Ale GC raczej sie wyprzeda - tam liczba biletow jest ograniczona, w tamtym roku na miesiac, albo nawet 2 miesiace przed koncertem biletow na GC juz nie bylo. Pozniej dodawali jeszcze jakies niewielkie pule, ale schodzily w 2 dni - robota konikow 
Swoja droga... Bilety wygladaja oblesnie. Logo Iron Maiden wyglada, jakby zostalo narysowane krzywo w paincie (i pewnie wlasnie tak bylo...). Brak jakiegokolwiek poczucia estetyki
Swoja droga... Bilety wygladaja oblesnie. Logo Iron Maiden wyglada, jakby zostalo narysowane krzywo w paincie (i pewnie wlasnie tak bylo...). Brak jakiegokolwiek poczucia estetyki
Re: 10/06/2011 - Sonisphere Festival - Warszawa
Rozmawiałem z facetem ze Strefy Biletów - organizator liczy na ok. 60 000 i wygląda na to, ze może tak być. Zainteresowanie jest spore - sadzę, że jak dołożą SLIPKNOT - będzie dobrze, z pewnością "Gwardię" przebijemy ... 
Re: 10/06/2011 - Sonisphere Festival - Warszawa
Kto to pisał?
"Megadeath"
Drugą rockową sensacją będzie przyjazd Judas Priest. Pierwszy i ostatni
www.MetalSide.pl
Re: 10/06/2011 - Sonisphere Festival - Warszawa
Co do tego wątpliwości nie było, boję się jednak wyniku 45 tysięcy :/ Oby ten gościu ze strefy miał racjęRALF pisze:z pewnością "Gwardię" przebijemy ...
Re: 10/06/2011 - Sonisphere Festival - Warszawa
RALF pisze:z pewnością "Gwardię" przebijemy
Tylko jaką to różnice robi?
Re: 10/06/2011 - Sonisphere Festival - Warszawa
nie liczy się ilość ale jakość 
Re: 10/06/2011 - Sonisphere Festival - Warszawa
Stary: 40 - 45,000 to bardzo dobry wynik! Przecież IM już tyle razy u nas grali i nie jest to zespół reklamowany przez komercyjny nurt muzyczny... 
Re: 10/06/2011 - Sonisphere Festival - Warszawa
Jak dla mnie nie musi być przez nic reklamowany (wiem może wydaje się to dziwne, bo jak zespół ma grać -dla nikogo? nie bardzo) ale wystarczy, żeby przyszło trochę żywiołowych ludzi i tyle. Na pewno to byłaby lepsza publika niż druga połowa tego stojąca albo siedząca jak wbite kołki, albo przypadkowi ludzie.
Re: 10/06/2011 - Sonisphere Festival - Warszawa
Dla ciebie i nas - fanów, pewnie byłoby lepiej - ale wiesz, to jest biznes a organizator musi zarobić ... 
Re: 10/06/2011 - Sonisphere Festival - Warszawa
Na prawdę, Ralf, mam w dupie organizatora i jego pieniądze... Chciałbym tylko, żeby jak już robią imprezę masową z taką nazwą (a nawet bez nazwy) to żeby miało to ręce i nogi i żeby się postarali. Organizator powinien zadbać też o ludzi, którzy się bawią na takiej imprezie a nie o własny portfel wyłącznie.
Re: 10/06/2011 - Sonisphere Festival - Warszawa
Biznes to biznes, własny portfel ZAWSZE na 1 miejscu.
"Moje dni upływają pomiędzy logiką, gwizdaniem, chodzeniem na spacery i stanami depresji."
Re: 10/06/2011 - Sonisphere Festival - Warszawa
Ja tam bym organizatorów w dupie nie miał, zresztą zgadzam się z RALFEM i dobrze jakby przyszło dużo osób z tego względu że organizatorzy zobaczą że takie festiwale maja w naszym kraju rację bytu. BIG 4 była moim zdaniem czymś zupełnie innym i po części historycznym wydarzeniem więc długo nie zobaczymy podobnego show (jeśli chodzi o rangę zespołów). Zauważyłem że wszyscy krytykują SONI11 ale wydaje mi się że jest tak bo maja w pamięci imprezę z tamtego roku. Ja tam jestem dobrej myśli fakt może tegoroczny skład niue powala i przyszłoroczny jeśli impreza się odbędzie też nie będzie powalał ale po pewnym czasie jak organizatory zobaczą że nas rynek muzyczny i koncertowy jest taki jak Czeski czy Niemiecki to zaczną zapraszać więcej konkretnych kapel. No bo co za sztuka zaprosić 4 mega super gwiazdy? Żadna wystarczy im zapłacić sztuką jest na tym zarobić a to w naszym kraju może być problemem.
Re: 10/06/2011 - Sonisphere Festival - Warszawa
To bardzo ważne, co mówisz... Jasne, pamiętajmy że frekwencja na tegorocznym Soni "pracuje" na opinię o zasadności organizowania podobnych imprez ....
Re: 10/06/2011 - Sonisphere Festival - Warszawa
Dokładnie bo jak zobaczą że na taki festiwal przyjdzie tyle samo osób co na Gwardie bądź niewiele więcej to podejrzewam że będziemy mogli zapomnieć o festiwalach na miarę czeskich, niemieckich itp. Wacken na pewno nam od razu nie zrobią trzeba o tym pamiętać. Trzeba cieszyć się z tego co na razie mamy i liczyć że w przyszłości będzie lepiej bo jak wszyscy się po obrażają i będą jeździć za granicę to no cóż Polska stanie się czerwonym miejscem na mapie koncertowej i o festiwalach zapomnieć będziemy mogli. Ci co mogą będą sobie jeździć do Czech czy Niemiec a Ci co nie mogą no niestety będą musieli czytać recenzje na forum. Ja mimo wszystko wolał bym iść na festiwal we własnym kraju.
Re: 10/06/2011 - Sonisphere Festival - Warszawa
To, co piszecie to jedna strona medalu, pozytywne spojrzenie na sprawe frekwencji na festiwalu. I niestety, jest troche zbyt optymistyczna
Biznes rzadzi sie troszke innymi prawami. Pierwsza zasada jest taka, ze organizator za cel ma nie uszczesliwienie publiki, tylko napchanie wlasnego portfela. A jak najlepiej to osiagnac? Malo wydac, duzo zarobic.
Kazda sciagnieta na dany festiwal kapela kosztuje. Wiadomo - im bardziej znany zespol, tym wyzsze koszty. Jezeli organizator moze przyciagnac na festiwal 60tys ludzi (jak ktos tu wspomnial, podobno na tyle licza) przy tanszym zestawie zespolow (1 wielka gwiazda + kilka zespolow mniej znanych, ale bardzo dobrych + tansze zapychacze), to nie bedzie na sile uszczesliwial tych ludzi dajac im 5 najwiekszych gwiazd i 20 innych zespolow, bo to mu sie po prostu nie oplaca. Skoro zainteresowanie ludzi jest nawet przy mniej powalajacym, i co najwazniejsze, tanszym skladzie, organizatorowi zostanie wiecej pieniedzy dla niego.
Natomiast, jezeli przy obecnym skladzie zespolow zainteresowanie byloby niewielkie, organizator w przyszlym roku musialby sie postarac o duzo lepszy sklad, zeby sciagnac ludzi i zarobic. Oczywiscie, gdyby tegoroczna edycja okazala sie calkowita klapa finansowa, kolejne edycje moglyby sie nie odbyc w ogole, takie ryzyko istnieje zawsze. Ale o ile mi wiadomo, umowy o organizacji kolejnych edycji sa podpisane, a zerwanie takich umow to dodatkowe koszty. Wiec raczej o odwolaniu nie byloby mowy. Chociaz, zyjemy w chorym kraju, w ktorym Poznan mogl zorganizowac w tym roku edycje Rock in Rio, byly podpisane wstepne umowy, zaawansowane negocjacje... a nic z tego nie wyszlo
Kazda sciagnieta na dany festiwal kapela kosztuje. Wiadomo - im bardziej znany zespol, tym wyzsze koszty. Jezeli organizator moze przyciagnac na festiwal 60tys ludzi (jak ktos tu wspomnial, podobno na tyle licza) przy tanszym zestawie zespolow (1 wielka gwiazda + kilka zespolow mniej znanych, ale bardzo dobrych + tansze zapychacze), to nie bedzie na sile uszczesliwial tych ludzi dajac im 5 najwiekszych gwiazd i 20 innych zespolow, bo to mu sie po prostu nie oplaca. Skoro zainteresowanie ludzi jest nawet przy mniej powalajacym, i co najwazniejsze, tanszym skladzie, organizatorowi zostanie wiecej pieniedzy dla niego.
Natomiast, jezeli przy obecnym skladzie zespolow zainteresowanie byloby niewielkie, organizator w przyszlym roku musialby sie postarac o duzo lepszy sklad, zeby sciagnac ludzi i zarobic. Oczywiscie, gdyby tegoroczna edycja okazala sie calkowita klapa finansowa, kolejne edycje moglyby sie nie odbyc w ogole, takie ryzyko istnieje zawsze. Ale o ile mi wiadomo, umowy o organizacji kolejnych edycji sa podpisane, a zerwanie takich umow to dodatkowe koszty. Wiec raczej o odwolaniu nie byloby mowy. Chociaz, zyjemy w chorym kraju, w ktorym Poznan mogl zorganizowac w tym roku edycje Rock in Rio, byly podpisane wstepne umowy, zaawansowane negocjacje... a nic z tego nie wyszlo
Re: 10/06/2011 - Sonisphere Festival - Warszawa
Nie jest prawdą, że liczba osób na festiwalu "pracuje" na sens organizowania tego typu imprez w Polsce. Mówiąc w ten sposób, podchodzicie do sprawy od odwrotnej strony niż trzeba
.
My, jako publiczność, nie musimy niczego udowadniać, ani, że jesteśmy godni, że ktoś nam zrobi łaskę i da festiwal, ani, że mogą sprawdzać się u takie imprezy i żadnych innych, podobnych bzdur.
To w interesie organizatora/sprzedawcy, który "zawsze dba o własny portfel", jak to ktoś tu napisał, jest zapewnienie takiego produktu, który zadowoli klientów - widzów festiwalu.
Na odpowiedni produkt składa się tutaj składu festiwalu, odpowiednia, dostosowana do możliwości klientów cena biletu i zapewnieniu satysfakcjonujących kwestii organizacyjnych, które złożą się na ogólny "klimat" imprezy. Klimat, o którym będzie się mówiło jeszcze po latach "jaka to fajna była impreza/wydarzenie". Ktoś z Was albo Waszych znajomych mówi tak o Sonisphere 2010 w Warszawie? Wątpię, przynajmniej ja wśród swoich tego nie słyszę. Natomiast mnóstwo ludzi chwali sobie Wacken, Brutal Assault czy inne festiwale, o których wiadomo, że przynajmniej na początku robili je prawdziwi pasjonaci, potrafiący zadbać o tą atmosferę właśnie.
Klient / fan będzie zadowolony to przyjdzie i następnym razem. Poczuje się robiony w wuja - to następnym razem wybierze sie na bardziej wartościowy festiwal do Czech czy innych Niemiec
.
Na tym polega rozsądnie pojmowany kapitalizm, oparty na racjonalnych przesłankach, a nie ideologicznym bełkocie.
Jeszcze a propos pierwszego akapitu napisanego przez Leada. Nie masz racji. Zadaniem organizatora jest właśnie uszczęśliwienie publiki
. Jak mu się to uda, to publika napcha mu tą kasę. Jak publika będzie nieszczęśliwa, to następnym razem organizator zwinie interes. Elementem racjonalizmu w kapitalizmie jest właśnie branie pod uwagę zwyczajów, opinii, reakcji zwrotnej klientów, ich sfery uczuciowej, a nie patrzenie tylko w cyferki. Wie to każdy, który prowadzi jakiś biznes, w którym coś komuś sprzedaje. Przynajmniej ten, któremu się udaje.
My, jako publiczność, nie musimy niczego udowadniać, ani, że jesteśmy godni, że ktoś nam zrobi łaskę i da festiwal, ani, że mogą sprawdzać się u takie imprezy i żadnych innych, podobnych bzdur.
To w interesie organizatora/sprzedawcy, który "zawsze dba o własny portfel", jak to ktoś tu napisał, jest zapewnienie takiego produktu, który zadowoli klientów - widzów festiwalu.
Na odpowiedni produkt składa się tutaj składu festiwalu, odpowiednia, dostosowana do możliwości klientów cena biletu i zapewnieniu satysfakcjonujących kwestii organizacyjnych, które złożą się na ogólny "klimat" imprezy. Klimat, o którym będzie się mówiło jeszcze po latach "jaka to fajna była impreza/wydarzenie". Ktoś z Was albo Waszych znajomych mówi tak o Sonisphere 2010 w Warszawie? Wątpię, przynajmniej ja wśród swoich tego nie słyszę. Natomiast mnóstwo ludzi chwali sobie Wacken, Brutal Assault czy inne festiwale, o których wiadomo, że przynajmniej na początku robili je prawdziwi pasjonaci, potrafiący zadbać o tą atmosferę właśnie.
Klient / fan będzie zadowolony to przyjdzie i następnym razem. Poczuje się robiony w wuja - to następnym razem wybierze sie na bardziej wartościowy festiwal do Czech czy innych Niemiec
Na tym polega rozsądnie pojmowany kapitalizm, oparty na racjonalnych przesłankach, a nie ideologicznym bełkocie.
Jeszcze a propos pierwszego akapitu napisanego przez Leada. Nie masz racji. Zadaniem organizatora jest właśnie uszczęśliwienie publiki
Re: 10/06/2011 - Sonisphere Festival - Warszawa
Zgadzam sie czesciowo, z tym co napisales. Ale z tym uszczesliwianiem klientow, to troche za bardzo poplynales
Jasne, ze zeby zarobic, klient musi byc zadowolony z produktu ktory mu sie dostarcza. Ale o zadowoleniu klientow najlepiej swiadcza wlasnie wyniki sprzedazy. Jezeli 60 tys osob kupi w tym roku bilet na festiwal, to znaczy ze produkt w takiej formie mu odpowiada i na sile klientow uszczesliwiac nie trzeba, czy to przez dodawanie bardziej znanych zespolow, czy przez poprawe organizacji, czy cokolwiek innego, ponoszac przy tym dodatkowe koszty i zmniejszajac wlasny zysk.
Dlatego, jezeli zarobia tyle ile sobie zalozyli, nie beda mieli zadnej motywacji do tego, zeby rozwijac ten festiwal w naszym kraju
Rok temu mielismy najbardziej okrojony sklad, a zjechala sie na nasza edycje najwieksza publicznosc. Po co w takim razie wysilac sie, skoro 5 zespolow przyciagnelo taka liczbe klientow? Jestesmy malo wymagajacym rynkiem jezeli chodzi o koncerty, ciagle dopiero rozwijajacym sie, wystarczy 1 znany zespol, zeby festiwal przyniosl zadowalajace zyski. Nie ma potrzeby walki o klienta, bo w zasadzie nie ma zadnej konkurencji. Dla wiekszosci Polakow wypady na zagraniczne festiwale to zbyt duzy koszt, w Polsce zadnego konkurencyjnego festiwalu tez nie ma. Wiec organizator starac sie za bardzo nie musi. Takie niestety sa prawa rynku, tak dzialaja korporacje.
A ja osobiscie jestem bardzo zadowolony z obecnego skladu. Nie ma sensu sciagac wiecej zespolow, bo to bedzie oznaczalo rozlozenie ich na 2 sceny. Na plakacie fajnie bedzie wygladalo, ze jest 20 zespolow, ale na jednodniowym festiwalu nie ma po prostu mozliwosci obejrzec wystepy wszystkich, bo beda sie na siebie nakladac na dwoch scenach. A niekoniecznie chcialbym musiec wybierac miedzy przykladowo Motorhead a Volbeat. Do tego dochodzi klopot z przemieszczaniem ludzi miedzy jedna a druga scena, ktore beda od siebie oddalone dosc znacznie wedlug planu ze strony festiwalu. Jak na jednodniowy festiwal, to 7-8 zespolow to maksymalna liczba wedlug mnie, + jakies malo znane jak Made of Hate ewentualnie na malej scenie. Wiecej zespolow ma sens jedynie przy 2 dniowym festiwalu.
A dobor zespolow moze sie podobac, albo nie... Ja osobiscie wole zdecydowanie takie zespoly jak Volbeat, Killing Joke, czy nasz rodzimy Hunter, niz przykladowo Slipknot. Ale trafic w gust wszystkich niestety sie nie da
Dlatego, jezeli zarobia tyle ile sobie zalozyli, nie beda mieli zadnej motywacji do tego, zeby rozwijac ten festiwal w naszym kraju
A ja osobiscie jestem bardzo zadowolony z obecnego skladu. Nie ma sensu sciagac wiecej zespolow, bo to bedzie oznaczalo rozlozenie ich na 2 sceny. Na plakacie fajnie bedzie wygladalo, ze jest 20 zespolow, ale na jednodniowym festiwalu nie ma po prostu mozliwosci obejrzec wystepy wszystkich, bo beda sie na siebie nakladac na dwoch scenach. A niekoniecznie chcialbym musiec wybierac miedzy przykladowo Motorhead a Volbeat. Do tego dochodzi klopot z przemieszczaniem ludzi miedzy jedna a druga scena, ktore beda od siebie oddalone dosc znacznie wedlug planu ze strony festiwalu. Jak na jednodniowy festiwal, to 7-8 zespolow to maksymalna liczba wedlug mnie, + jakies malo znane jak Made of Hate ewentualnie na malej scenie. Wiecej zespolow ma sens jedynie przy 2 dniowym festiwalu.
A dobor zespolow moze sie podobac, albo nie... Ja osobiscie wole zdecydowanie takie zespoly jak Volbeat, Killing Joke, czy nasz rodzimy Hunter, niz przykladowo Slipknot. Ale trafic w gust wszystkich niestety sie nie da
Re: 10/06/2011 - Sonisphere Festival - Warszawa
lead pisze:Jezeli 60 tys osob kupi w tym roku bilet na festiwal, to znaczy ze produkt w takiej formie mu odpowiada i na sile klientow uszczesliwiac nie trzeba,
Oczywiście, masz rację
Cóż, tutaj też się zgodzę, bo nie wyklucza to tego, o czym sam pisałem. Niestety, monopol nie jest zdrową rzeczą w kapitalizmie, co widzimy w branżach i sferach życia znacznie bardziej istotnych niż rozrywka i koncerty. A korporacje, posiadające czasem środki większe, niż pomniejsze kraje, do osiągnięcia monopolów dążąlead pisze: Jestesmy malo wymagajacym rynkiem jezeli chodzi o koncerty, ciagle dopiero rozwijajacym sie, wystarczy 1 znany zespol, zeby festiwal przyniosl zadowalajace zyski. Nie ma potrzeby walki o klienta, bo w zasadzie nie ma zadnej konkurencji. [...] Wiec organizator starac sie za bardzo nie musi. Takie niestety sa prawa rynku, tak dzialaja korporacje.
Re: 10/06/2011 - Sonisphere Festival - Warszawa
Ciekawe, że ludzie w punktach sprzedaży nie mówią o Sonisphere 2011, tylko koncercie Iron Maiden 



