Vader - niestety przegapiłem, ale z tego co mówili znajomi nie mam czego żałować. Przyszły, zagrali, wyszli. Pół godziny i po sprawie.
Megadeth: Miliard razy lepiej niż rok temu. Rudy nie piał a śpiewał, solówki dopracowane, standardowo jednak - praktycznie zero kontaktu z publicznością. Fajnie zapowiedział She Wolf mówiąc "a teraz kawałek dla wszystkich pokrętnych panienek"
Set:
Trust
In My Darkest Hour
Hangar 18
Wake Up Dead
Poison Was the Cure
1,320'
Sweating Bullets
She-Wolf
Head Crusher
A Tout Le Monde
Symphony of Destruction
Peace Sells
Encore:
Holy Wars... The Punishment Due / Mechanix
Jednak po tym koncercie uznałem, że mimo iż Megadetha uwielbiam, to na ich solowy koncert, bez innej kapeli na którą "mam parcie" dalej niż do Krakowa nie pojadę. Widziałem 3 razy i mi styknie. Rudy jak mówiłem dużo lepiej śpiewał, ale nadal nie jest to ideał.
Szybki papierosek, pisuarek i stało się...
SLAYER(!!!)
Jak się za pewne domyślacie, nosiło mnie już dość konkretnie przez ostatnie minuty przed rozpoczęciem aż wreszcie się zaczęło. World Painted Blood i całe(CAŁE) GC zaczęło skakać. Zmiażdżyli totalnie, nie biorąc jeńców. Tom w wybornej formie wokalnej, Kerry sadził takie solówki, że aż w bebechy wywijało, Dave grał tak, że się zastanawiałem czy on przypadkiem nie chce opatentować potrójnej stopy a Pat... choć Holt bardziej do SLAYERa pasuje, tak Pat imo wywiązał się ze swojego zadania dużo dużo lepiej. Nie kopiował solówek Dżefa tylko grał jest po swojemu. Zmienili również set(poniżej), co mnie ucieszyło, bo w poprzednim nie było Seasons in the Abyss a wczoraj zagrali to z takim powerem... gdy usłyszałem pierwsze takty tego kawałka, zrobiłem wielkie oczy, i zacząłem nap...arzać jak po...kręcony.
SET:
World Painted Blood
Hate Worldwide
War Ensemble
Postmortem
Temptation
Dead Skin Mask
Silent Scream
The Antichrist
Americon
Payback
Seasons in the Abyss
Snuff
Encore:
South of Heaven
Raining Blood
Black Magic
Angel of Death
Ten koncert umocnił mnie w przekonaniu, że SLAYER jest moim ulubionym zespołem i to się już nie zmieni. Ci którzy nie byli, a SLAYERa słuchają, mają na prawdę czego żałować, gdyż był to najlepszy koncert Mordulca na jakim byłem(Soni/Spodek się chowają).
pozdro dla spotkanych czyli: Andzia(już zdążyłem zapomnieć jak piękną kobietą jest




