Być może to przez mój stan zdrowia, pogodę, publikę i parę innych czynników dla mnie ten koncert był daleki od udanego. Najgorszy, na jakim byłem.
Zacznijmy od nagłośnienia, które było mega chu... później publika, która była niewiele lepsza. Zespół jakiś taki też jakby nie w sosie był. Dickinson niby miał parę fajnych momentów w swoich pogadankach, ale moim zdaniem za mało się bawił z publiką. ale no tak w sumie z kim miał się bawić... Satelite jako intro się nie nadaje. Utwory z nowej płyty brzmią lepiej niż na płycie, ale dalej mnie nie zachwycają. Znałem wcześniej set, ale w praniu się okazało, że jednak było za dużo wolnych utworów, które w dodatku były za bardzo obok siebie.
No i jeszcze gdzie ta pirotechnika!!!
organizacja w sumie też pokazała swoją zajebistość, jak przy wyjściu z tego klepiska, zamiast zdjąć całe ogrodzenie, oni zrobili tylko wąski przesmyk. widziałem chłopaczka z ochrony, który bardzo przestraszonym wzrokiem patrzył na idący w niego tłum, który nie reagował na jego znaki. no ale tłum pomyślał za organizatora i sam sobie zrobił dodatkowe wyjście [mało nie zabijając paru osób]
Ale w sumie największym minusem była publika. nie pamiętam koncertu, na którym ja sam bym skakał i się wydzierał. stałem na zwyklej płycie po lewej stronie całkiem głęboko w tłumie i tam nie było żadnego "Maiden, klap, klap, klap, Maiden". nawet na zaczepki Bruce'a nie reagowali jakoś entuzjastycznie. podczas utworów, szczególnie tych szybszych. tylko przy trooperze się zrobiło jakieś małe ruszenie. już moje koleżanki, które kompletnie nie znając twórczości zespołu, lepiej i bardziej żywiołowo reagowały. i chyba właśnie po Dickinsonie było widac, że nie był zadowolony z publiki, bo też i Runnig Free szybko skończyli.
Publika była wczoraj jeszcze gorsza od Pepików...
Oczywiście porównuję to do wcześniejszych koncertów IM, bo mimo wszystko na tle innych zespołów i tak są zajebiści
a i pozdrawiam piękną panią posiadającą piękną pupę, która w kluczowych momentach wskakiwała na swojego chłopaka i swymi nęcącymi kształtami zasłaniała mi wszystko. no ale przynajmniej widok był przyjemny
Z koncertów które widziałem, to Wrocław 2003 i Gwardia 2008 pozostaną najlepszymi
no ale, żeby nie było, formą Bruce'a byłem zachwycony, reszta chłopaków też dalej daje radę także są nadzieje na kolejne, lepsze koncerty w Polsce, oby nie na Sonissrere
XLBeat pisze:Osobiście mi się motyw z Flarą podobał jak ktoś na ironach odpalił na płycie.
dla mnie był to kretyński pomysł