Jak dla mnie czegoś im brakuje, jakby mocy, polotu... niby wszystko ładnie, Blaze fajnie śpiewa, ale jakoś tak zwyczajnie. Za to te pierwsze albumy tryskają młodzieńczą energią, wychodząc poza różnice w wokalistach - są po prostu żywsze i więcej się dziejettomek pisze:Ja bardzo bardzo lubie Virtual -a i X-factor. Virtual ma jedna slaba strone - jest za krotki.
Najgorszy studyjny album Iron Maiden
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Najgorszy studyjny album Iron Maiden
Re: Najgorszy studyjny album Iron Maiden
Oddałem swój głos na Virtual XI. Nie toleruję albumów z Blaze'm, którego wokal brzmi dla mnie jak skrzyżowanie śpiewu kościelnego z odgłosem paszczowym zwierząt kopytnych. Na żywo zresztą wypadał jeszcze gorzej.
W sumie szkoda, bo obie płyty z Bayley'em, a zwłaszcza pierwsza, zawierają naprawdę dobre kompozycje i ich potencjał był bardzo duży, znacznie większy niż AMOLAD czy TFF na przykład. The X Factor to również najdojrzalszy tekstowo album Ironów. Wszystko zabił głos wokalisty i koszmarna produkcja (gdzie są gitary?!). Co można było "wyciągnąć" z tamtych utworów pokazał Bruce na koncertach.
Swoją drogą po odejściu z Maiden Blaze przestał mi przeszkadzać. Już na Silicon Messiah śpiewał zupełnie przyzwoicie. Ale prawdziwe IM tylko z Dickinsonem
W sumie szkoda, bo obie płyty z Bayley'em, a zwłaszcza pierwsza, zawierają naprawdę dobre kompozycje i ich potencjał był bardzo duży, znacznie większy niż AMOLAD czy TFF na przykład. The X Factor to również najdojrzalszy tekstowo album Ironów. Wszystko zabił głos wokalisty i koszmarna produkcja (gdzie są gitary?!). Co można było "wyciągnąć" z tamtych utworów pokazał Bruce na koncertach.
Swoją drogą po odejściu z Maiden Blaze przestał mi przeszkadzać. Już na Silicon Messiah śpiewał zupełnie przyzwoicie. Ale prawdziwe IM tylko z Dickinsonem
Re: Najgorszy studyjny album Iron Maiden
Głos na Siódmego Syna, od zawsze najmniej mi leżał...
Night Mistress Fan Club Łódź
Re: Najgorszy studyjny album Iron Maiden
wszystko jak zawsze jest kwestia gustu. pozdr.Brooce pisze:Jak dla mnie czegoś im brakuje, jakby mocy, polotu... niby wszystko ładnie, Blaze fajnie śpiewa, ale jakoś tak zwyczajnie. Za to te pierwsze albumy tryskają młodzieńczą energią, wychodząc poza różnice w wokalistach - są po prostu żywsze i więcej się dzieje
Re: Najgorszy studyjny album Iron Maiden
Głos na Killers.
Nie przepadam za wokalem Paula, a kompozycyjnie pierwszy album uważam za odrobinę lepszy. Na Killers jakoś bardzo trafia do mnie jedynie utwór tytułowy, Ides of March i Another Life, reszta podoba mi się, ale Di'anno jest kompletnie nie w moim guście i wolę te kawałki w wykonaniu Dickinsona.
Nie przepadam za wokalem Paula, a kompozycyjnie pierwszy album uważam za odrobinę lepszy. Na Killers jakoś bardzo trafia do mnie jedynie utwór tytułowy, Ides of March i Another Life, reszta podoba mi się, ale Di'anno jest kompletnie nie w moim guście i wolę te kawałki w wykonaniu Dickinsona.
- Saimon1995
- -#Moderator

- Posty: 9619
- Rejestracja: wt cze 18, 2013 2:37 pm
- Skąd: Będzin
Re: Najgorszy studyjny album Iron Maiden
Virtual XI. Przede wszystkim za nijakie kompozycje (bronią się tylko Clansman i Futureal). To tutaj znajduje się jedna z najgorszych piosenek IM - The Angel & The Gambler (po co powtarzać refren 1458 razy?).
-
Deleted User 6661
Re: Najgorszy studyjny album Iron Maiden
No Prayer... - jest poprawne otwarcie, drugi utwór to średniak, trzeci to jedyny dobry na płycie. A potem już do końca kicha. Może jeszcze przedostatni ociera się o maidenową przeciętność. Bardzo mnie zawiódł ten album, gdy się ukazał...
-
Deleted User 8107
Re: Najgorszy studyjny album Iron Maiden
Ciekawe tutaj zestawienie głosów, glos na Senjtutsu, aha wtedy jeszcze go nie bylo. To z tych co są głos na DoD


