Tak samo mnie dziwi jak do top 10 dekady mogły wejść takie shity jak płyty Saxon czy MotorheadMr. M pisze:Głos na AMoLaD... no proszę, jeden z największych shitów ostatnich kilkunastu lat wszedł do TOP 5 dekady...![]()
Głos na Lionheart.
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Tak samo mnie dziwi jak do top 10 dekady mogły wejść takie shity jak płyty Saxon czy MotorheadMr. M pisze:Głos na AMoLaD... no proszę, jeden z największych shitów ostatnich kilkunastu lat wszedł do TOP 5 dekady...![]()
O, widzę, że mam kolejny tekst do podpisu. DziękiFaithNoMore pisze:Tak samo mnie dziwi jak do top 10 dekady mogły wejść takie shity jak płyty Saxon czy Motorhead
To było dużym zaskoczeniem, naprawdę dobra trójeczka.3.Graveyard - Hisingen Blues 33 pkt.
2.The Black Keys - El Camino 34 pkt.
1.Mastodon - The Hunter 36 pkt.

Polemizowałbym ze stwierdzeniem, że akurat ta płyta AiC jest genialna.FaithNoMore pisze: genialnym albumem Alice in Chains.

Innej reakcji się nie spodziewałem. Akurat nie wiem co w tym śmiesznego. Można być fanem tych zespołów, ale na chłodno oceniając te płyty nie zasługują na miano najlepszej płyty roku (czy tym bardziej dekady).Mr. M pisze: O, widzę, że mam kolejny tekst do podpisu. Dzięki
Genialna nie jest na pewno, ale z takim samym przekonaniem mogę napisać, że jest dobra.The Burczax pisze:Polemizowałbym ze stwierdzeniem, że akurat ta płyta AiC jest genialna.
Bo to forum Maiden, a nie Deftones czy innej kapeli spod znaku nu shit. Co w tym dziwnego, że na forum fanów zespołu heavymetalowego wygrywają płyty heavymetalowe?Matek pisze:Wyniki są zabawne. Wychodzi na to, że kapelą wszechczasów jest Motorhead, bo w każdej dekadzie ma swój album rokuA najlepsze kapele nowego wieku to Iron Maiden i Saxon
![]()
Niestety nie upłynęły, a szkoda. Dobrze, że chociaż tutaj doceniono parę dobrych płyt.Matek pisze:A całe lata 90-te upłynęły pod dyktando heavy metalu.
Bo poszukiwanie za wszelką cenę czegoś "nowego i świeżego" niekoniecznie przynosi spodziewane rezultaty. O wiele lepiej sprawdza się umiejętność sprawnego poruszania się w danej konwencji, z której nieraz da się wycisnąć rzeczy, o których nikt wcześniej nie pomyślał. A poza tym od co najmniej 15 lat w muzyce nie pojawiło się nic naprawdę nowego, a prawdziwej rewolucji nie było od początku lat 90.Matek pisze:I w ogóle, ostatni rocznik, w którym wygrało coś nowego i świeżego to był 1980 i zwycięstwo Iron Maiden
Nie jestem fanem Motorhead, więc na ich temat nie będę się wypowiadać. Natomiast Lionheart to chyba najlepszy album Saxon od wczesnych lat 80., toteż jego obecność w zestawieniu jest jak najbardziej uzasadniona. Natomiast płyta Alicji to szajs, bo to nawet nie jest prawdziwa Alicja - ta skończyła się wraz ze śmiercią Stayley'a. A genialny album to Dirt.FaithNoMore pisze:Tak samo mnie dziwi jak do top 10 dekady mogły wejść takie shity jak płyty Saxon czy Motorhead. Najciekawsze, że wygrały chociażby z genialnym albumem Alice in Chains.

100% racji. Znaczy, tego się można było spodziewać, no ale ludzie...Matek pisze:dajcie spokój
Wyniki są zabawne. Wychodzi na to, że kapelą wszechczasów jest Motorhead, bo w każdej dekadzie ma swój album rokuA najlepsze kapele nowego wieku to Iron Maiden i Saxon
![]()
grunge to nurt z 2009 rokuA całe lata 90-te upłynęły pod dyktando heavy metalu.
I w ogóle, ostatni rocznik, w którym wygrało coś nowego i świeżego to był 1980 i zwycięstwo Iron Maiden

No tak z tej dekady to chyba najlepsza, może oprócz BNW.FaithNoMore pisze: Płyta AIC... genialna czy nie - na pewno lepsza niż niektóre tytuły wygrywające w danym roku.
No właśnie nie upłynęły, a tutaj w płytach dekady prawie same płyty HM. Nie mówię, że są one złe, ale na pewno nie wszystkie, obiektywnie, zasługują na znalezienie się w top 10, a lata 2000-2010 to już jest moim zdaniem przegięcie.Maximus pisze: Niestety nie upłynęły, a szkoda. Dobrze, że chociaż tutaj doceniono parę dobrych płyt.
0.Maximus pisze:Bo poszukiwanie za wszelką cenę czegoś "nowego i świeżego" niekoniecznie przynosi spodziewane rezultaty. O wiele lepiej sprawdza się umiejętność sprawnego poruszania się w danej konwencji, z której nieraz da się wycisnąć rzeczy, o których nikt wcześniej nie pomyślał.
Co w tym śmiesznego? Po prostu niektórzy mają "dziwne", nierozumiane przez innych poczucie humoru. I tyleFaithNoMore pisze:Innej reakcji się nie spodziewałem. Akurat nie wiem co w tym śmiesznego. Można być fanem tych zespołów, ale na chłodno oceniając te płyty nie zasługują na miano najlepszej płyty roku (czy tym bardziej dekady).
Ale dlaczego Ty do mnei piszesz zawsze w takim tonie, jakby ja Ci kazał deftones i inne nu shit lubić?Maximus pisze:Bo to forum Maiden, a nie Deftones czy innej kapeli spod znaku nu shit. Co w tym dziwnego, że na forum fanów zespołu heavymetalowego wygrywają płyty heavymetalowe?Matek pisze:Wyniki są zabawne. Wychodzi na to, że kapelą wszechczasów jest Motorhead, bo w każdej dekadzie ma swój album rokuA najlepsze kapele nowego wieku to Iron Maiden i Saxon
![]()
![]()
Właśnie - głosujesz, bo lubisz. I dobrze, tak powinno być. Tylko niepotrzebnie zawsze podkreślasz swoją wyższość, drwiąc jednocześnie z wyborów innych. Bo Ty jesteś przecież nowoczesny, więc jakimś badziewnym Saxon nie będziesz zawracać sobie głowy, żałosne stare dziady tylko na to głosują. Zauważ, że wszelkie przytyki na temat wyników głosowania zawsze wychodzą od Ciebie i innych osób o gustach zbliżonych do Twoich. Nigdy zadyma nie zaczyna się od słów "cholera, co ten Mastodon tu robi, przecież Motorhead bije toto na głowę", tylko zawsze Motor zły, Saxon zły, nawet Maiden zły, bo skończył się 20 lat temu. Czyli poniekąd jednak wmawiasz, że zespół A grający gatunek X jest lepszy niż kapela B grająca gatunek Y, bo jest nowoczesny, postępowy, odkrywający nowe horyzonty itp.Matek pisze:Ale dlaczego Ty do mnei piszesz zawsze w takim tonie, jakby ja Ci kazał deftones i inne nu shit lubić?Albo jakbym próbował komukolwiek wmówić, że tego trzeba, albo warto słuchać? Ja sobie głosuje bo lubię i tyle.
"Ktoś z boku", czyli kto? Pani Halina z warzywniaka? Czy ktoś z forum Nirvany, Lady Gagi czy Lamb of God? Osobiście na forum dotyczącym np. grunge nie zdziwiłyby mnie wcale wyniki, w których zwyciężałby, powiedzmy, Pearl Jam. I nie parskałbym śmiechem. Dla mnie przezabawne są np. Twoje typy, ale staram się powstrzymać.Matek pisze:I kolejna sprawa... Odpowiadając na Twoje pytanie: nic dziwnego, że wygrywają płyty heavymetalowe. NIC. Takie forum, normalka. Napisałem jedynie, że wyniki zabawne. Bo są. Jakby ktoś zerknął z boku na listę najlepszych płyt poszczególnych roczników, nie znając kontekstu, to by parsknął śmiechem. I tyle miałem na myśli.
Może i nie rozumiem, a na pewno nie znoszę. Natomiast tzw. hejtowanie, co już wcześniej podkreśliłem, wychodzi zawsze z Twojej strony - może nie tyle w formie rzeczywistej nienawiści, co raczej drwiny i pogardy. A co do mojego "ograniczenia muzycznego", to nie wyskakuj z takimi opiniami, bo nie znasz mnie i nie masz pojęcia co słyszałem, na jakich koncertach byłem itd. Zresztą na rocku i szeroko rozumianej muzyce popularnej świat się nie kończy - słuchasz Berlioza, Rachmaninowa, Mahlera, Brahmsa? Ja słucham, ale przecież jestem ograniczony, bo mi się nu metal nie podoba... Co do "słabości" tekstów: dla mnie Twoje pogardliwe stwierdzenia w tym wątku są najsłabszą rzeczą na tym forum, wręcz dramatyczną. Wytykasz mi to, co sam z upodobaniem robisz. Jakże to stereotypowe. Gratuluję.Matek pisze:NIe rozumiem jeszcze jednej kwestii. Jaki masz cel w podkreślaniu na każdym kroku swojego ograniczenia muzycznego? te Twoje wszystkie "nu shity" i "pryszczaci nastolatkowie" są tak strasznie słabe... Nie rozumiesz czegoś to hejtujesz. Jakże to stereotypowe. Gratuluje.
To Ty właśnie non stop wtrącasz swoje trzy grosze właściwie przy każdym podsumowaniu dekady i nie odpuszczasz żadnej okazji do zademonstrowania swojej wątpliwej wyższości nad tymi, którzy wolą inną muzykę. To dopiero jest autentycznie żałosne. Są tutaj osoby, które zawsze głosują na zespoły powermetalowe (osobiście mam dystans do tego nurtu) i jakoś nie przeszkadzają im Twoje typy. Nikt nie pisze o "parskaniu śmiechem" na widok wyników.Matek pisze:Widzisz, ja dla przykładu nie rozumiem Hip Hopu. Nie rozumiem i już fenomenu tej muzyki. Tzn kilka płyt lubię z tego gatunku, ale daleko mi do zrozumienia całego zjawiska, nie moja bajka. Albo Jazzu. I się po prostu nie wypowiadam. Nie hejtuję. Śmiem twierdzić, że taka postawa jest jednak mniej żałosna niż Twoje ciągłe wyrażanie pogardy dla nurtów, których za grosz nie kumasz. Takie akcje to dobre są dla gimnazjalistów, którymi tak gardzisz.
To co dobre nigdy się nie będzie nieaktualne. Satisfaction Stonesów brzmi równie znakomicie dzisiaj, jak w momencie powstania. Gdyby teraz nagrali coś równie fajnego, to wcale nie brakowałoby mi "modnych" i "nowoczesnych" elementów. Przywołując jeszcze raz ten nieszczęsny Saxon - skoro ostatnią płytą na miarę Lionheart było Power & the Glory z 1983 r., to już wybór "Lwiego Serca" na album roku jest niewłaściwy, bo heavy się zdezaktualizował? Tylko dlatego, że album powstał w 2004 r., a nie dwie dekady wcześniej, jego wartość spada automatycznie? Trendy się zmieniają, owszem, ale akurat większość kapel, które cenię, nigdy specjalnie nie oglądało się za modą i robiło swoje. Napisałem wcześniej, że nie jestem fanem Motorhead, ale akurat darzę ich wielkim szacunkiem za to, że od trzydziestu paru lat robią swoje i grają prostego ciężkiego rocka. W tym czasie milion trendów pojawiło się i zniknęło, a oni wciąż trwają, mają fanów i jakoś im się wiedzie, czego o wielu "nowocześniejszych" w pewnym momencie bandach powiedzieć nie można. Poza tym nie widzę powodu, dla którego miałbym oglądać się za tym, co usiłują wcisnąć mi koncerny medialne pod hasłem "dobra nowoczesna muzyka". Tobie się to podoba, a mnie nie. Na marginesie - w połowie lat 90. Ironi uchodzili niemal za obciach; świetnie pamiętam, jak moi kumple z liceum słuchali Pantery, Biohazard, Dog Eat Dog i innych ówcześnie trendowych zespołów. A ja spokojnie sobie chodziłem w bluzie Maiden i z ich naszywką na wojskowej "kostce", i miałem gdzieś, że moi ulubieńcy to dla większości rówieśników skansen. Gdzie są dzisiaj tamte kapele, a gdzie jest Maiden? Kto okazał się ważniejszy w historii rocka? Pytania retoryczne. Dlatego z bardzo dużym dystansem podchodzę do muzycznych trendów i aktualnych mód.Matek pisze:Ostatnia sprawa. Ja nie jestem anty-heavy. HM to akurat lubię, co zresztą widać po moich typach z lat 80-tych. Tylko, że HM się zwyczajnie zdeaktualizował i zdechnął bym z nudów jakbym nie otworzył się na inne gatunki. Muzyka się zmienia, trendy się zmieniają i dobrze umieć się cieszyć z nowego.
"Twoim zdaniem" a "obiektywnie" to dwie różne sprawy. Skoro te albumy jednak znalazły się w notowaniu, to dlatego, że tak zagłosowano. Nie wiem jaki sposób byłby bardziej obiektywny, może coś zaproponujesz?The Burczax pisze:No właśnie nie upłynęły, a tutaj w płytach dekady prawie same płyty HM. Nie mówię, że są one złe, ale na pewno nie wszystkie, obiektywnie, zasługują na znalezienie się w top 10, a lata 2000-2010 to już jest moim zdaniem przegięcie.
Zdefiniuj określenie "współczesny", tzn. z jakiego okresu czasu mają być te przykłady.The Burczax pisze:Poprosił bym o współczesne przykłady tych "wyciśniętych rzeczy z konwecji hm".
Twoje argumenty są tak kulawe, że słów mi brakło. Ale weźmy ten najbardziej idiotyczny, czyli wywyższanie się. Czym niby? Wyniki są śmieszne dla mnie i tyle, to tylko zauważam. Zwróć łaskawie uwagę, że nigdy nawet nie zasugerowałem, że to płyty, które ja typuję powinny wygrać. Wręcz przewnie. Jakby np. Deftones zostało w jakimkolwiek zestawieniu, z jakąkolwiek swoją płytą, wytypowane do albumu roku, to byłoby to równie zabawne co Oceanborn wybrany tutaj. Bo deftones to kapela zupełnie nic nie znacząca, za kilkadziesiąt lat nikt o nich nie będzie pamiętał, poza garstką zboczeńców. Nic tu nie zmienia fakt, ze jest jedną z moich ulubionych. Równie mało znaczy Saxon.Maximus pisze:Właśnie - głosujesz, bo lubisz. I dobrze, tak powinno być. Tylko niepotrzebnie zawsze podkreślasz swoją wyższość, drwiąc jednocześnie z wyborów innych. Bo Ty jesteś przecież nowoczesny, więc jakimś badziewnym Saxon nie będziesz zawracać sobie głowy, żałosne stare dziady tylko na to głosują. Zauważ, że wszelkie przytyki na temat wyników głosowania zawsze wychodzą od Ciebie i innych osób o gustach zbliżonych do Twoich. Nigdy zadyma nie zaczyna się od słów "cholera, co ten Mastodon tu robi, przecież Motorhead bije toto na głowę", tylko zawsze Motor zły, Saxon zły, nawet Maiden zły, bo skończył się 20 lat temu. Czyli poniekąd jednak wmawiasz, że zespół A grający gatunek X jest lepszy niż kapela B grająca gatunek Y, bo jest nowoczesny, postępowy, odkrywający nowe horyzonty itp.Matek pisze:Ale dlaczego Ty do mnei piszesz zawsze w takim tonie, jakby ja Ci kazał deftones i inne nu shit lubić?Albo jakbym próbował komukolwiek wmówić, że tego trzeba, albo warto słuchać? Ja sobie głosuje bo lubię i tyle.
"Ktoś z boku", czyli kto? Pani Halina z warzywniaka? Czy ktoś z forum Nirvany, Lady Gagi czy Lamb of God? Osobiście na forum dotyczącym np. grunge nie zdziwiłyby mnie wcale wyniki, w których zwyciężałby, powiedzmy, Pearl Jam. I nie parskałbym śmiechem. Dla mnie przezabawne są np. Twoje typy, ale staram się powstrzymać.Matek pisze:I kolejna sprawa... Odpowiadając na Twoje pytanie: nic dziwnego, że wygrywają płyty heavymetalowe. NIC. Takie forum, normalka. Napisałem jedynie, że wyniki zabawne. Bo są. Jakby ktoś zerknął z boku na listę najlepszych płyt poszczególnych roczników, nie znając kontekstu, to by parsknął śmiechem. I tyle miałem na myśli.
Może i nie rozumiem, a na pewno nie znoszę. Natomiast tzw. hejtowanie, co już wcześniej podkreśliłem, wychodzi zawsze z Twojej strony - może nie tyle w formie rzeczywistej nienawiści, co raczej drwiny i pogardy. A co do mojego "ograniczenia muzycznego", to nie wyskakuj z takimi opiniami, bo nie znasz mnie i nie masz pojęcia co słyszałem, na jakich koncertach byłem itd. Zresztą na rocku i szeroko rozumianej muzyce popularnej świat się nie kończy - słuchasz Berlioza, Rachmaninowa, Mahlera, Brahmsa? Ja słucham, ale przecież jestem ograniczony, bo mi się nu metal nie podoba... Co do "słabości" tekstów: dla mnie Twoje pogardliwe stwierdzenia w tym wątku są najsłabszą rzeczą na tym forum, wręcz dramatyczną. Wytykasz mi to, co sam z upodobaniem robisz. Jakże to stereotypowe. Gratuluję.Matek pisze:NIe rozumiem jeszcze jednej kwestii. Jaki masz cel w podkreślaniu na każdym kroku swojego ograniczenia muzycznego? te Twoje wszystkie "nu shity" i "pryszczaci nastolatkowie" są tak strasznie słabe... Nie rozumiesz czegoś to hejtujesz. Jakże to stereotypowe. Gratuluje.
To Ty właśnie non stop wtrącasz swoje trzy grosze właściwie przy każdym podsumowaniu dekady i nie odpuszczasz żadnej okazji do zademonstrowania swojej wątpliwej wyższości nad tymi, którzy wolą inną muzykę. To dopiero jest autentycznie żałosne. Są tutaj osoby, które zawsze głosują na zespoły powermetalowe (osobiście mam dystans do tego nurtu) i jakoś nie przeszkadzają im Twoje typy. Nikt nie pisze o "parskaniu śmiechem" na widok wyników.Matek pisze:Widzisz, ja dla przykładu nie rozumiem Hip Hopu. Nie rozumiem i już fenomenu tej muzyki. Tzn kilka płyt lubię z tego gatunku, ale daleko mi do zrozumienia całego zjawiska, nie moja bajka. Albo Jazzu. I się po prostu nie wypowiadam. Nie hejtuję. Śmiem twierdzić, że taka postawa jest jednak mniej żałosna niż Twoje ciągłe wyrażanie pogardy dla nurtów, których za grosz nie kumasz. Takie akcje to dobre są dla gimnazjalistów, którymi tak gardzisz.
To co dobre nigdy się nie będzie nieaktualne. Satisfaction Stonesów brzmi równie znakomicie dzisiaj, jak w momencie powstania. Gdyby teraz nagrali coś równie fajnego, to wcale nie brakowałoby mi "modnych" i "nowoczesnych" elementów. Przywołując jeszcze raz ten nieszczęsny Saxon - skoro ostatnią płytą na miarę Lionheart było Power & the Glory z 1983 r., to już wybór "Lwiego Serca" na album roku jest niewłaściwy, bo heavy się zdezaktualizował? Tylko dlatego, że album powstał w 2004 r., a nie dwie dekady wcześniej, jego wartość spada automatycznie? Trendy się zmieniają, owszem, ale akurat większość kapel, które cenię, nigdy specjalnie nie oglądało się za modą i robiło swoje. Napisałem wcześniej, że nie jestem fanem Motorhead, ale akurat darzę ich wielkim szacunkiem za to, że od trzydziestu paru lat robią swoje i grają prostego ciężkiego rocka. W tym czasie milion trendów pojawiło się i zniknęło, a oni wciąż trwają, mają fanów i jakoś im się wiedzie, czego o wielu "nowocześniejszych" w pewnym momencie bandach powiedzieć nie można. Poza tym nie widzę powodu, dla którego miałbym oglądać się za tym, co usiłują wcisnąć mi koncerny medialne pod hasłem "dobra nowoczesna muzyka". Tobie się to podoba, a mnie nie. Na marginesie - w połowie lat 90. Ironi uchodzili niemal za obciach; świetnie pamiętam, jak moi kumple z liceum słuchali Pantery, Biohazard, Dog Eat Dog i innych ówcześnie trendowych zespołów. A ja spokojnie sobie chodziłem w bluzie Maiden i z ich naszywką na wojskowej "kostce", i miałem gdzieś, że moi ulubieńcy to dla większości rówieśników skansen. Gdzie są dzisiaj tamte kapele, a gdzie jest Maiden? Kto okazał się ważniejszy w historii rocka? Pytania retoryczne. Dlatego z bardzo dużym dystansem podchodzę do muzycznych trendów i aktualnych mMatek pisze:Ostatnia sprawa. Ja nie jestem anty-heavy. HM to akurat lubię, co zresztą widać po moich typach z lat 80-tych. Tylko, że HM się zwyczajnie zdeaktualizował i zdechnął bym z nudów jakbym nie otworzył się na inne gatunki. Muzyka się zmienia, trendy się zmieniają i dobrze umieć się cieszyć z nowego.

Dobrze, że czasem słów Ci braknie, w sumie lepiej dla wszystkich. Tak zresztą najłatwiej, prawda? Ale oświeć mnie, jako wybitny specjalista i znawca tematu (wyłącznie w Twoim własnym mniemaniu, rzecz jasna), co zasługiwałoby na to, by znaleźć się w zacnym gronie płyt roku tudzież dekady? Co jest na tyle znaczące, żeby zająć miejsce na podium i nie wzbudzić Twego rozbawienia? Jakie zespoły i płyty na to zasługują? Użycz maluczkim niedostępnej wiedzy, którą jedynie Ty posiadłeś i rozsądź.Matek pisze:Twoje argumenty są tak kulawe, że słów mi brakło. Ale weźmy ten najbardziej idiotyczny, czyli wywyższanie się. Czym niby? Wyniki są śmieszne dla mnie i tyle, to tylko zauważam. Zwróć łaskawie uwagę, że nigdy nawet nie zasugerowałem, że to płyty, które ja typuję powinny wygrać. Wręcz przewnie. Jakby np. Deftones zostało w jakimkolwiek zestawieniu, z jakąkolwiek swoją płytą, wytypowane do albumu roku, to byłoby to równie zabawne co Oceanborn wybrany tutaj. Bo deftones to kapela zupełnie nic nie znacząca, za kilkadziesiąt lat nikt o nich nie będzie pamiętał, poza garstką zboczeńców. Nic tu nie zmienia fakt, ze jest jedną z moich ulubionych. Równie mało znaczy Saxon.
I nie pisałem Ci wcale, mistrzu dedukcji, żeś ograniczony bo nie lubisz numetalu czy czegokolwiek. Tylko, że się wypowiadasz jak ekspert na tematy, które Ci obce zupełnie.
