Judas Priest
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Judas Priest
Ja akurat uwielbiam Sad Wings of Destiny, bardziej niż nieco niespójne Screaming for Vengeance (z jednej strony arcyheavy-metalowe killery w postaci Electric Eye czy tytułowego, z drugiej Fever czy Devil's Child wyraźnie "pod amerykę") oraz Painkillera, który jest utrzymany w stylistyce typowej dla heavy-metalu lat 90, a to już nie do końca moje granie.
W zasadzie na SWOD nie ma słabego utworu, wgniatający w fotel Victim of Changes, pełen agresji i jadu The Ripper, energetyczny i niszczący wokalami Roba Tyrant, cudowny gitarowo Dreamer Deceiver...znakomity album, do tego czuć leciutkie wpływy Queen co jest dla mnie zaletą.
W zasadzie na SWOD nie ma słabego utworu, wgniatający w fotel Victim of Changes, pełen agresji i jadu The Ripper, energetyczny i niszczący wokalami Roba Tyrant, cudowny gitarowo Dreamer Deceiver...znakomity album, do tego czuć leciutkie wpływy Queen co jest dla mnie zaletą.
- Rattlehead
- -#Invader

- Posty: 181
- Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
- Skąd: Wrocław
Re: Judas Priest
Nawet wiem, do którego utworu pijesz z tymi wpływami Queen
Fakt, na SFV jest parę przebojów pod Amerykę ale to nie zmienia faktu, że to płyta po prostu lepsza niż SWOD. Równiejsza, dająca więcej czadu niż SWOD. Fever fajnie buja, Chains też. Do tego lepsza produkcja.
Wings to jednak przedsmak tego co JP zaprezentuje później. Killing Machine zjada całe SWOD moim zdaniem.
A co kolega powie na KM vs SWOD np.?
Wings to jednak przedsmak tego co JP zaprezentuje później. Killing Machine zjada całe SWOD moim zdaniem.
A co kolega powie na KM vs SWOD np.?
Re: Judas Priest
Wolę znacznie Sad Wings of Destiny 
Szczerze właśnie Killing Machine uważam za album średni, tak naprawdę gdy porównać go do British Steel to każdy element na British Steel jest lepszy i bardziej dopracowany. Poza tym Judasi na siłę chcieli robić przeboje typu Take on the World i to wyraźnie im nie wychodziło na tym albumie. Jest dużo utworów średniackich : Evil Fantasies czy nawet tytułowy. Dwa absolutnie świetne utwory czyli Hell bent for Leather i Delivering the Goods i tylko tyle.
Właśnie z lat 70 mam dwóch faworytów Sad Wings... i Stained Class. Ten drugi album ma kilka utworów naprawdę wgniatających w fotel : Exciter, tytułowy, Savage, Beyond the Realms of Death i w sumie każdy utwór podoba mi się bardziej niż te słabsze utwory na Killing Machine. Podobają mi się górki Roba, klimat albumu itd.
Szczerze właśnie Killing Machine uważam za album średni, tak naprawdę gdy porównać go do British Steel to każdy element na British Steel jest lepszy i bardziej dopracowany. Poza tym Judasi na siłę chcieli robić przeboje typu Take on the World i to wyraźnie im nie wychodziło na tym albumie. Jest dużo utworów średniackich : Evil Fantasies czy nawet tytułowy. Dwa absolutnie świetne utwory czyli Hell bent for Leather i Delivering the Goods i tylko tyle.
Właśnie z lat 70 mam dwóch faworytów Sad Wings... i Stained Class. Ten drugi album ma kilka utworów naprawdę wgniatających w fotel : Exciter, tytułowy, Savage, Beyond the Realms of Death i w sumie każdy utwór podoba mi się bardziej niż te słabsze utwory na Killing Machine. Podobają mi się górki Roba, klimat albumu itd.
- Rattlehead
- -#Invader

- Posty: 181
- Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
- Skąd: Wrocław
Re: Judas Priest
Killing to jedna z najlepszych płyt Judas Priest
Tutaj właśnie wszystko pasuje. Całość jest bardzo bluesowa i przebojowa i... o to chodzi. Jest tutaj też trochę utworów pod Amerykę ale, tak jak w przypadku SFV, niczego to nie zmienia.
Czepiasz się Take on the World kiedy na SWOD masz takie Prelude, które jest co prawda wstępniakiem ale można by zamiast tego wstawić coś innego i płyta by nie ucierpiała.
Epitaph też tutaj nie pasuje. To byłoby dobre na Queen II ale nie tutaj. A Take on the world to takie Living after midnight z BS przecież.
Stained Class jest... Straaasznie wyprodukowany. Nawet na remasterze to słychać ale KM jest od niego równiejsza i lepiej wyprodukowana:)
Ale fakt BS>KM
PS: Ale szanuję gusta kolegi.
Czepiasz się Take on the World kiedy na SWOD masz takie Prelude, które jest co prawda wstępniakiem ale można by zamiast tego wstawić coś innego i płyta by nie ucierpiała.
Epitaph też tutaj nie pasuje. To byłoby dobre na Queen II ale nie tutaj. A Take on the world to takie Living after midnight z BS przecież.
Stained Class jest... Straaasznie wyprodukowany. Nawet na remasterze to słychać ale KM jest od niego równiejsza i lepiej wyprodukowana:)
Ale fakt BS>KM
PS: Ale szanuję gusta kolegi.
Re: Judas Priest
Tzn ja też lubię ogólnie Killing Machine, fakt, że album ma świetny feeling, Rob wokalami wręcz buja, ten album ma swoje atuty ale Sad Wings ma dla mnie taki posmak szlachetności który kocham w tego typu muzyce, np. Dreamer Deceiver! Poza tym ogólnie uwielbiam środek lat '70, wtedy hard-rock z jednej strony uwolnił się z pod wpływów bluesa, z drugiej miał w sobię pewną surowość którą lata 80 już nieco gubiły. Wtedy powstał Rising Rainbow, Johny the Fox i Jailbreak Thin Lizzy czy Lights Out Ufo, genialne hard-rockowe albumy.
Stained Class ma taki chory klimat, nawet takie utwory lekko w cieniu jak Heroes End, Saints in Hell czy White Head Red Heat są bardzo dobre. Wg.mnie King Diamond mocno inspirował się wokalami Roba właśnie z tej płyty! Myślę, że to są już początki klasycznego heavy u Judasów. W tamtym czasie jedynie Motorhead grał ostrzej.
Stained Class ma taki chory klimat, nawet takie utwory lekko w cieniu jak Heroes End, Saints in Hell czy White Head Red Heat są bardzo dobre. Wg.mnie King Diamond mocno inspirował się wokalami Roba właśnie z tej płyty! Myślę, że to są już początki klasycznego heavy u Judasów. W tamtym czasie jedynie Motorhead grał ostrzej.
Re: Judas Priest
Pablo Was pogodzi
Krótko tylko do ostatnich 2 utworów na Defenders of the faith - Haevy duty wg mnie bardzo dobry, lecz niepotrzebnie rozdzielony (numerycznie że tak powiem) od ostatniego. Powinien był być z tego jeden kawałek, dłuższy oczywiście, trochę bardziej urozmaicony muzycznie i wokalnie. Jest tu wielka moc, to są gitary które wgniatają w fotel
Album "Defenders...' to chyba obecnie mój nr 1 w dyskografii Judasów.
Acha, ciekaw jestem jeszcze ze strony fanów JP opinii dot. albumu Nostradamus, który jest odbierany bardzo kontrowersyjnie jeśli wierzyć temu co przeczytałem gdzieś tam.
Krótko tylko do ostatnich 2 utworów na Defenders of the faith - Haevy duty wg mnie bardzo dobry, lecz niepotrzebnie rozdzielony (numerycznie że tak powiem) od ostatniego. Powinien był być z tego jeden kawałek, dłuższy oczywiście, trochę bardziej urozmaicony muzycznie i wokalnie. Jest tu wielka moc, to są gitary które wgniatają w fotel
Acha, ciekaw jestem jeszcze ze strony fanów JP opinii dot. albumu Nostradamus, który jest odbierany bardzo kontrowersyjnie jeśli wierzyć temu co przeczytałem gdzieś tam.
"Still my heart calculate and pray"
Re: Judas Priest
Totalna cienizna, w ogóle nie odpowiada mi ten album, dla mnie to nie ma nic wspólnego z Judas Priest, ale Angel of Retribution to dobry album, gdyby nie beznadziejne Angel i Revolution byłby wręcz bardzo dobry.
Re: Judas Priest
Mam bardzo podobne opinie. Na Nostradamusie są max 2 słuchalne utwory. "AoR" niezły, ale nie słuchałem go z 5 lat. Wolę solowe płyty Halforda, czy to Rezurekcję, czy Made of (?) Metal czy nawet tę bożonarodzeniowąOdyseusz pisze:Totalna cienizna, w ogóle nie odpowiada mi ten album, dla mnie to nie ma nic wspólnego z Judas Priest, ale Angel of Retribution to dobry album, gdyby nie beznadziejne Angel i Revolution byłby wręcz bardzo dobry.
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
- Rattlehead
- -#Invader

- Posty: 181
- Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
- Skąd: Wrocław
Re: Judas Priest
Ta płyta jest bardzo ciężka do przerobienia w całości. Dodatkowo fakt, że nie specjalnie lubię podwójne albumy studyjne potęguje niezadowolenie. Jednakże jest tam trochę dobrego materiału. Dobry Persecution i utwór tytułowy. Fajne i spokojne Exiled, Alone oraz Conquest. Lubię też Pestilence and Plague i Visions.
Reszta... jest taka sobie. Za dużo wypełniaczy, melodyjki ala Manowar, pompa i epickość. Tutaj spokojnie starczyłoby materiału na jedną płytę gdyby powywalać wszystkie ozdobniki, orkiestry etc.
Pamiętam, że jak pokazali utwór tytułowy to się jarałem. Taki trochę Painkillerowy był. Ale jak zobaczyłem resztę...
Ogólnie baaardzo średnia płyta. Tak z 6/10 za parę dobrych nutek i dobrą produkcję
Jugulator zjadą tę płytę bez popity i specjalnego wysiłku.
Reszta... jest taka sobie. Za dużo wypełniaczy, melodyjki ala Manowar, pompa i epickość. Tutaj spokojnie starczyłoby materiału na jedną płytę gdyby powywalać wszystkie ozdobniki, orkiestry etc.
Pamiętam, że jak pokazali utwór tytułowy to się jarałem. Taki trochę Painkillerowy był. Ale jak zobaczyłem resztę...
Ogólnie baaardzo średnia płyta. Tak z 6/10 za parę dobrych nutek i dobrą produkcję
Jugulator zjadą tę płytę bez popity i specjalnego wysiłku.
Re: Judas Priest
człowieku, dobra produkcja to jest na płytach z ECM, a nie na NostradamusieRattlehead pisze:dobrą produkcję
- Rattlehead
- -#Invader

- Posty: 181
- Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
- Skąd: Wrocław
Re: Judas Priest
Mi tam się podoba chociaż jest trochę zbyt "miękko".
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19555
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Judas Priest
Rattlehead. Widzę, że u Ciebie kwestia produkcji, brzmienia czy to u Judasów czy innych to bardzo ważna sprawa. Ale tak na prawdę, można nagrać dobry materiał choćby w piwnicy, garażu bez tych wszystkich ulepszaczy i tego typu zabiegów. Kompozycje, materiał bronią sie same, brzmienie to jednak nie wszystko. To nie jakiś tam priorytet. Są przecież płyty, które są bardzo dobrze wyprodukowane, a jednak same kawałki łba nie urywają.
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
- Rattlehead
- -#Invader

- Posty: 181
- Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
- Skąd: Wrocław
Re: Judas Priest
Pewnie, choćby So far... Megadeth jest tego doskonałym przykładem.LukaSieka pisze:Rattlehead. Widzę, że u Ciebie kwestia produkcji, brzmienia czy to u Judasów czy innych to bardzo ważna sprawa. Ale tak na prawdę, można nagrać dobry materiał choćby w piwnicy, garażu bez tych wszystkich ulepszaczy i tego typu zabiegów.
Nie twierdzę inaczej.LukaSieka pisze: Kompozycje, materiał bronią sie same, brzmienie to jednak nie wszystko. To nie jakiś tam priorytet. Są przecież płyty, które są bardzo dobrze wyprodukowane, a jednak same kawałki łba nie urywają.
Produkcja nie jest dla mnie jakimś priorytetem ale bardzo lubię kiedy jest płyta prawidłowo 'zmasterowana'.
Re: Judas Priest
Hehe, no dokładnie, bez przesady z tą "produkcją". Oczywiście ważny aspekt, ale dla mnie przede wszystkim na pierwszym miejscu jest ogólny materiał, a później jakieś miksy i pierdy na stole mikserskim. Według mnie wszystkie płyty Priest maja świetne brzmienie. Mało co bym w nich zmienił. Co do ostatnich płyt, co kto lubi, ale ja AOR i Nostradamusa cenie całkiem wysoko, hejtujcie mnie jeśli chcecie ale przecież Maiden po BNW jest gorsze niż ostatnie albumy Priest 
Re: Judas Priest
co dla Ciebie w ogóle znaczy "dobra produkcja"?Rattlehead pisze:Nie twierdzę inaczej. Nostradamus ma całkiem niezłą produkcję w porównaniu z resztą płyt Judas Priest, a jest bardzo przeciętny. Zresztą dobrym przykładem jest Black Metal Venomu, który jest świetną płytą (którą bardzo lubię) ale fatalnie wyprodukowaną. I nie ważne czy komuś się ta produkcja podoba, bo jest garażowa itp. Obiektywnie jej produkcja jest fatalna.
Wysłany: Wczoraj 21:41
LukaSieka napisał/a:
Rattlehead. Widzę, że u Ciebie kwestia produkcji, brzmienia czy to u Judasów czy innych to bardzo ważna sprawa. Ale tak na prawdę, można nagrać dobry materiał choćby w piwnicy, garażu bez tych wszystkich ulepszaczy i tego typu zabiegów.
Pewnie, choćby So far... Megadeth jest tego doskonałym przykładem.
LukaSieka napisał/a:
Kompozycje, materiał bronią sie same, brzmienie to jednak nie wszystko. To nie jakiś tam priorytet. Są przecież płyty, które są bardzo dobrze wyprodukowane, a jednak same kawałki łba nie urywają.
Nie twierdzę inaczej.Nostradamus ma całkiem niezłą produkcję w porównaniu z resztą płyt Judas Priest, a jest bardzo przeciętny.
Zresztą dobrym przykładem jest Black Metal Venomu, który jest świetną płytą (którą bardzo lubię) ale fatalnie wyprodukowaną. I nie ważne czy komuś się ta produkcja podoba, bo jest garażowa itp. Obiektywnie jej produkcja jest fatalna.
Produkcja nie jest dla mnie jakimś priorytetem ale bardzo lubię kiedy jest płyta prawidłowo 'zmasterowana'.
który album jest lepiej wyprodukowany Sin After Sin czy Painkiller?
- Rattlehead
- -#Invader

- Posty: 181
- Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
- Skąd: Wrocław
Re: Judas Priest
Oczywiście, że Painkiller. Sin After Sin, oczywiście wersja niezremasterowana, ma drugie/trzecie najgorsze brzmienie w historii zespołu. Gorzej jest tylko na Rocka Rolli i ewentualnie na Ram it Down. Na ten pierwszy album to już nawet sam zespół narzekał więc to o czymś świadczy. Glovera chyba to wszystko przerosło 
A dobra produkcja? To zależy... Stained Class sprawia wrażenie jakby był nagrywany w jakimś tunelu, a na Killing Machine jest już właściwe "mięsko" wylewające się z głośników. Nie potrafię fachowo opisać czym jest dobra produkcja, bo nie siedzę w masteringu ale to czego słucham z głośników daje bardzo wiele w wyrobieniu sobie poglądów na to czy coś jest dobrze wyprodukowane czy nie. Popatrz chociażby na So What Megadeth. Oryginał brzmiał fatalnie, a remaster ma brzmienie już porównywalne z PS, która to w oryginale brzmiała sto razy lepiej niż So What
Od razu słychać kiedy płyta jest "sucha", zawiera szumy, pogłosy itp. rzeczy.
A dobra produkcja? To zależy... Stained Class sprawia wrażenie jakby był nagrywany w jakimś tunelu, a na Killing Machine jest już właściwe "mięsko" wylewające się z głośników. Nie potrafię fachowo opisać czym jest dobra produkcja, bo nie siedzę w masteringu ale to czego słucham z głośników daje bardzo wiele w wyrobieniu sobie poglądów na to czy coś jest dobrze wyprodukowane czy nie. Popatrz chociażby na So What Megadeth. Oryginał brzmiał fatalnie, a remaster ma brzmienie już porównywalne z PS, która to w oryginale brzmiała sto razy lepiej niż So What
Re: Judas Priest
mamy chyba skrajnie odmienne wyobrażenie na temat dobrze brzmiącego albumuRattlehead pisze:Oczywiście, że Painkiller.
- Rattlehead
- -#Invader

- Posty: 181
- Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
- Skąd: Wrocław
Re: Judas Priest
Być może. Cóż, gusta są różne.voivod' pisze:mamy chyba skrajnie odmienne wyobrażenie na temat dobrze brzmiącego albumuRattlehead pisze:Oczywiście, że Painkiller.
Re: Judas Priest
oj tu się z Tobą Michał nie zgodzę, tzn dla mnie Made of Metal jest koszmarne instrumentalnie, to dla mnie aspekt ważniejszy niż wokal i nie ma dosłownie czego posłuchać, jeden utwór brzmi wręcz jak Freedom Call itd. Ressurection pod tym względem jest niesamowite, riffy, solówki- wszystko na poziomie bardzo wysokim choć wiem, ze sporo maniaków Priest krytykowało ten album z zasadykrusejder pisze:Mam bardzo podobne opinie. Na Nostradamusie są max 2 słuchalne utwory. "AoR" niezły, ale nie słuchałem go z 5 lat. Wolę solowe płyty Halforda, czy to Rezurekcję, czy Made of (?) Metal czy nawet tę bożonarodzeniowąOdyseusz pisze:Totalna cienizna, w ogóle nie odpowiada mi ten album, dla mnie to nie ma nic wspólnego z Judas Priest, ale Angel of Retribution to dobry album, gdyby nie beznadziejne Angel i Revolution byłby wręcz bardzo dobry.
Ja właśnie się boje, że nowy album JP o ile powstanie, bliższy będzie MoM niż Ressurection, Tipton mam wrażenie już całkiem zdziadział i nie ma żadnych pomysłow, ten album Priest jest zapowiadany od "stu lat" Faulkner to mi się wydaje sam zdaję sobie sprawę, że do tak wielkiego zespołu ze swoim lichym warsztatem niewiele wniesie ale przecież nikt na jego miejscu by nie odmówił...Rob? no można go odpowiednio dopracować w studiu ale czy heavy-metal na tym polega?
Ja żałuję, że oni mieli aż taki długi okres przerwy, bodaj 12 czy 13 lat kiedy naprawdę Rob dysponował znakomitym wokalem.
Ogólnie to reunion Accept stawiam wyżej, bo na nich nikt absolutnie nie stawiał, a Judasi narobili spore nadzieje, które skończyły się na 2 płytach (w tym jedna pomyłka) i tej brzydkiej historii z KK w zasadzie na sam koniec kariery.
Co do płyt to mój ranking wygląda jakoś tak z grubsza
1.Defenders of the Faith
2.Sad Wings of Destiny
3.British Steel ( przy czym najbardziej lubię te mniej znane utwory z tej płyty)
4. Stained Class
5.Screaming for Vengeance/ Painkiller- na równi jakoś, nie wiem którą bardziej
i potem spora przerwa i właśnie z tych następnych płyt najlepiej lubię Point of Entry, potem Killing Machine a potem to już wybitnie utworami
- Rattlehead
- -#Invader

- Posty: 181
- Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
- Skąd: Wrocław
Re: Judas Priest
Jeżeli nowy album będzie taki jak Ressurection to będę wniebowziętyOdyseusz pisze:Ja właśnie się boje, że nowy album JP o ile powstanie, bliższy będzie MoM niż Ressurection
Też tak myślałem ale w sumie mamy z tego okresu Resurrection czy świetle Live Insurrection, a ze strony Judasów znakomitego Juga.Odyseusz pisze:Ja żałuję, że oni mieli aż taki długi okres przerwy, bodaj 12 czy 13 lat kiedy naprawdę Rob dysponował znakomitym wokalem.
Z drugiej strony... nie powstałaby fatalna Demolka.


