A Matter Of Life And Death - opinie

Tu dyskutujemy tylko o Iron Maiden

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

PanPrezes
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1731
Rejestracja: czw paź 21, 2010 5:06 pm
Skąd: Żywiec

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: PanPrezes »

koncert z Globen
Awatar użytkownika
wojteq
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1850
Rejestracja: pt cze 30, 2006 11:37 am
Skąd: Szczecin

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: wojteq »

Dejavu pisze:polecicie coś?
Poszukaj w necie koncertu ze Sztokholmu z 2006 roku, był transmitowany w radiu i ja jakimś cudem mam to u siebie (mimo że bootlegów nie zbieram generalnie). Tak samo gdzieś musi krążyć nagranie z 14. listopada 2006 roku z Helsinek, bo też kilka utworów mam. Helsinki IMO świetne, zwłaszcza "These Colours Don't Run" . Zaznaczam że nie jestem znawcą bootlegów, ale takie dwa mi się o uszy obiły i obu warto posłuchać.
Deleted User 5155

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: Deleted User 5155 »

AMOLAD - to moim zdaniem album, który jest (wg mnie) jednym z najlepszych albumów IM i równocześnie jednym z najbardziej niedocenionych. Bogaty, równy, konsekwentny w klimacie. Jak widać po komentach - niełatwy (dla niektórych) w odbiorze (ja łyknąłem go natychmiast).
Stefek nie przypadkiem zdecydował o graniu go na trasie od dechy do dechy. I równocześnie z całkowicie niezrozumiałych dla mnie powodów nie wydano wersji koncertowej. Tak trochę od ściany do ściany. Jeśli będzie mi czegoś brakowało - to chyba właśnie tego koncertu.
Awatar użytkownika
Dejavu
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4927
Rejestracja: pt maja 31, 2013 9:30 pm

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: Dejavu »

PanPrezes, wojteq - dzięki, sprawdzę te koncerty :) Bardzo mocno mi się wkręciła ta płyta.
Awatar użytkownika
hipcio_stg
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1681
Rejestracja: pn lip 08, 2013 7:13 am

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: hipcio_stg »

A ja za każdym razem jak do niej wracam to nie mogę się na niej skupić. Nie odróżniam utworów, nie dostrzegam pereł. Niestety :( Wiele razy próbowałem, rzadko do niej wracam. Pewnie przed survivorem się ponownie za nią zabiorę.
Awatar użytkownika
Dejavu
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4927
Rejestracja: pt maja 31, 2013 9:30 pm

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: Dejavu »

Ja perły zacząłem dostrzegać dopiero ostatnio, po tylu latach od premiery, a to pierwszy album Maiden na który czekałem. Dla mnie najlepszy jest jest Lord of Light, Brighter i For The Greater Good of God, jedyne których nie lubię i chyba nie polubię to Pilgrim, The Longest Day i The Legacy - nie uważam ich za złe kawałki, mają swoje momenty, ale jako całość mnie nie przekonują i przede wszystkim solówki jakieś takie bardzo przeciętne w nich są. Tak czy inaczej jestem bardzo zaskoczony że polubiłem tę płytę. Jedna rzecz którą uważam za totalną klapę to brzmienie tego albumu. Nie należę to wielkich krytyków Shirley'a, wyszło spod jego ręki sporo płyt których brzmienie lubię, ale w tym przypadku wydaje mi się, że brzmienie jest największym minusem płyty.
IvanRocks007
-#Wrathchild
-#Wrathchild
Posty: 71
Rejestracja: sob lip 13, 2013 12:25 am
Skąd: Garwolin

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: IvanRocks007 »

pinio pisze:AMOLAD - to moim zdaniem album, który jest (wg mnie) jednym z najlepszych albumów IM i równocześnie jednym z najbardziej niedocenionych. Bogaty, równy, konsekwentny w klimacie. Jak widać po komentach - niełatwy (dla niektórych) w odbiorze (ja łyknąłem go natychmiast).
Stefek nie przypadkiem zdecydował o graniu go na trasie od dechy do dechy. I równocześnie z całkowicie niezrozumiałych dla mnie powodów nie wydano wersji koncertowej. Tak trochę od ściany do ściany. Jeśli będzie mi czegoś brakowało - to chyba właśnie tego koncertu.
Absolutne TAK dla tej wypowiedzi. To wspaniały album. Mam wielki sentyment do "Brave New World", ale "A Matter..." to jak dla mnie najlepszy album Maiden od 1988 roku. Dziwi mnie argument niektórych o problemach z przyswajalnością owej płyty... Radykalnych zmian nie ma, jest za to parę nietypowych jak na ten zespół riffów, rozwiązań, które jednak doskonale łączą się z klasycznymi ich patentami. To jest Dziewica XXI wieku. Klasyczna, ale nie skostniała. Takiego riffu jak w "Brighter..." nie powstydziłby się sam Dickinson na "Tyranny Of Souls".
Awatar użytkownika
Truskawa
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 313
Rejestracja: wt sie 07, 2012 11:57 pm
Skąd: Murowana Goślina

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: Truskawa »

Mnie się AMOLAD podoba. Album różniący się dosyć mocno od pozostałych, ciekawe urozmaicenie w dyskografii Ironów. Fajnie, że nagrali takie coś zamiast kolejnej płyty w klasycznym dla nich stylu. Kiedy czytam opinie o niej na tym forum, to widzę, że są dosyć skrajne. Dochodzę do wniosku, że ten album się albo kocha albo go nienawidzi.
Ja za każdym razem odkrywam w nim coś nowego.
Awatar użytkownika
Rattlehead
-#Invader
-#Invader
Posty: 181
Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
Skąd: Wrocław

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: Rattlehead »

Po BNW nr 2 zespół myślałem, że powstanie BNW nr 3 ale... na szczęście się pomyliłem. Iron Maiden nareszcie zaczęło brzmieć metalowo i z pazurem! Po mięciutkich dwóch poprzednich krążkach zostałem miło zaskoczony. Byłem zaskoczony bardzo pozytywnie Benjaminem.

Po dość słabym openerze, który jest Wicker Manem nr 2 jest już coraz lepiej. Dobry Brighter, bardzo dobry Benjamin i fajne The Legacy.
Zawiodłem się na The Longest Day. Po kapitalnym wstępie zaserwowano mi refren w ogóle nie pasujący do reszty utworu.

Reszta utworów nie jest może najwyższych lotów ale jest ok.
Niestety Dickinson jest coraz mniej słuchalny i jego głos zaczyna się starzeć co tutaj wyraźnie słychać, a jeszcze mocniej na Final Frontier.

Aha no i utwory są za ciut za długie czym już w ogóle przegięli na następnym albumie.

Ode mnie 7/10.
Awatar użytkownika
remi
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3067
Rejestracja: pn mar 14, 2005 7:01 pm
Skąd: Białystok

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: remi »

Rzadko słucham tego albumu, ale gdy już go puszczę leci od początku do końca. Zawsze jawił mi się jako jedna wielka całość. Co do Different World, nie dorasta co prawda do Wickera, Rainmakera czy nawet Wildest Dreams, ale melodyjność tego utworu bardzo pozytywnie mnie nastraja, do tego uwielbiam refren tej piosenki :).
Od Different World jest już bardzo jednostajnie - podobny, dobry poziom. Są momenty, które mnie irytują jak "ooo-ooo-ooo" w Kolorkach (zupełnie nie pasuje do kompozycji) czy dosłownie jedna zwrotka za dużo w FTGGoG. Utwory jak Brighter, Pilgrim, Out of the Shadows czy Lord of Light są idealne a Longest Day wręcz wyśmienity (wspaniała zwrotka i piękny refren). Mieszane uczucia mam do Benjamina ( w sumie duży sentyment, bo to pierwszy singiel, nigdy nie zapomnę oczekiwania na udostępnienie go w sieci) i do Legacy. Legacy uważam za coś oryginalnego, ale przyznaję, że często tego nie słucham, gdyż kompozycja o ile intrygująca o tyle jest dla mnie ciężko "słuchalna".

Podsumowując, po 8 (!) latach jest to płyta, jak dla mnie, na mocne 8/10, jednocześnie będąca najsłabszą IMO płytą wydaną po Reunion.

BNW>DoD=TFF>AMOLAD

Dodam, że poczynając od 2003 roku, każdą płytę bardzo oczekiwałem i z perspektywy czasu otoczkę wokół wydania TFF wspominam najlepiej.

P.S. Na żywo utwory z AMOLAD, szczególnie Kolorki, wywarły na mnie naprawdę kolosalne wrażenie.
Awatar użytkownika
Rattlehead
-#Invader
-#Invader
Posty: 181
Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
Skąd: Wrocław

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: Rattlehead »

remi pisze:Podsumowując, po 8 (!) latach jest to płyta, jak dla mnie, na mocne 8/10, jednocześnie będąca najsłabszą IMO płytą wydaną po Reunion.

BNW>DoD=TFF>AMOLAD
AMOLAD>BNW=DoD>TFF

Przecież AMOLAD to najbardziej metalowo, i ciężko jak na IM, brzmiąca płyta po BNW, włacznie. Na BNW jedynie Out of the Silent Planet ma podobnego pazura. Reszta przy AMOLAD jest plastikowa wręcz ;-)
Sam Benjamin zjada ciężarem i ostrością prawie całe BNW ;-)
A TFF jest niesamowicie męczący. Oni bawią się progrocka? Jak można dawać utwory trwające po 10 min prawie?. Jeden to bym jeszcze zrozumiał ale cztery?

Lubię jedynie El Dorado i Comming Home. No i Dickinson jest tutaj o klasę niżej wokalnie niż choćby na AMOLAD. Tam jeszcze dawał radę ale na TFF już dla mnie odpada.
Odyseusz
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 309
Rejestracja: pn lis 04, 2013 1:00 pm

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: Odyseusz »

Wg.mnie Brave New World deklasuje następne płyty, to jest poprostu inny poziom, starczy posłuchać solówki Dave'a w Nomadzie czy Brave New World lub refrenu Ghost of Navigator, energia, polot, świeżość, pomysły to wszystko jest na tym albumie. Co prawda w moim rankingu 4-5 płyt Ironów ją wyprzedza ale na pewno nie te następne.

Jeśli chodzi o A Matter... to jakoś do mnie nie trafia, właśnie ten ciężar do Ironów nie pasuje ani troszkę, Ironi nigdy nie byli ciężcy tak naprawdę, zawsze byli energetyczni, szybcy, melodyjni, ciężar do domena innej słynnej kapeli heavy-metalowej ale Black Sabbath ;) Siłą Iron Maiden nawet nie były nigdy riffy, tylko raczej harmonie gitarowe i intra basowo-perkusyjna.
Awatar użytkownika
Dejavu
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4927
Rejestracja: pt maja 31, 2013 9:30 pm

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: Dejavu »

Rattlehead pisze:Przecież AMOLAD to najbardziej metalowo, i ciężko jak na IM, brzmiąca płyta po BNW
Ok, ale czy ciężkość to taki wyznacznik? Na przykład dla mnie o wiele bardziej liczą się kompozycje. Takie TFF brzmi dużo lżej, a lubię jednak bardziej niż AMOLAD.

Jak chcę bardzo ciężkiego brzmienia, to puszczam sobie Decapitated, a od Iron Maiden oczekuję czegoś innego ;)
Rattlehead pisze: Jak można dawać utwory trwające po 10 min prawie?
Jednak jak widać można i ja na przykład bardzo się z tego cieszę.

A co do AMOLAD to wraz z czasem utwierdziłem się w przekonaniu, że na żywo ta płyta brzmi rewelacyjnie. Słyszałem wypowiedzi muzyków z tego okresu, że w studiu starali się uchwycić brzmienie które osiągają na żywo. Słuchając bootlegów i znając ich brzmienie na żywo, mogę powiedzieć, że brzmienie studyjnej wersji tego albumu a brzmienie ich na koncertach, to dwie totalnie różne sprawy.
Awatar użytkownika
Rattlehead
-#Invader
-#Invader
Posty: 181
Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
Skąd: Wrocław

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: Rattlehead »

Odyseusz pisze:Jeśli chodzi o A Matter... to jakoś do mnie nie trafia, właśnie ten ciężar do Ironów nie pasuje ani troszkę, Ironi nigdy nie byli ciężcy tak naprawdę, zawsze byli energetyczni, szybcy, melodyjni, ciężar do domena innej słynnej kapeli heavy-metalowej ale Black Sabbath ;) Siłą Iron Maiden nawet nie były nigdy riffy, tylko raczej harmonie gitarowe i intra basowo-perkusyjna.
Właśnie to jest plusem tej płyty. Ludzie, którzy są przyzwyczajeni do klasycznego Maidenowania zawsze będą niezadowoleni z tego krążka. IM nareszcie odważyli się nagrać coś świeższego i cięższego niż reszta płyt. BNW było wtedy świeże tak jak teraz AMOLAD, a konserwatywni fani Maiden będą mieli pewnie zazwyczaj zdanie podobne do Twojego. ;-) ;-)
Awatar użytkownika
Rattlehead
-#Invader
-#Invader
Posty: 181
Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
Skąd: Wrocław

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: Rattlehead »

Dejavu pisze: Ok, ale czy ciężkość to taki wyznacznik? Na przykład dla mnie o wiele bardziej liczą się kompozycje. Takie TFF brzmi dużo lżej, a lubię jednak bardziej niż AMOLAD.

Jak chcę bardzo ciężkiego brzmienia, to puszczam sobie Decapitated, a od Iron Maiden oczekuję czegoś innego ;)
Jesteś po prostu konserwatywnym fanem Maiden. Nie mówię rzecz jasna, że to źle ale ja bardzo się cieszę, że postanowili zagrać inaczej, ciężej i z pazurem, a na AMOLAD są świetne kompozycje. ;-)
Odyseusz
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 309
Rejestracja: pn lis 04, 2013 1:00 pm

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: Odyseusz »

No nie wiem, bo przez takich fanów konserwatywnych X Factor jest z reguły bardzo źle oceniana, a ją tą płytę bardzo lubię, dużo bardziej niż dwie ostatnie płyty, chyba od Dance of Death też, a pod względem kompozycji to jest najlepsza płyta Ironów po Seventh Sonie.
Tam właśnie jest ciężar, moc, dramatyzm, nie chodzi o brzmienie tylko o siłę która bije z tej muzyki. Gdzie tym epikom typu Longest Day, For the Greater Good of God czy Brighter than a 1000 Suns do takiego kawałka jak Blood on the World's Hands, jaki tam jest klimat, te zwolnienia, albo Aftermath czy Lord of the Flies, że o Sign of the Cross nie wspomnę.
Bardzo lubię ten album i co ciekawe, rozwalił mnie za pierwszym przesłuchaniem, może dlatego, że byłem ze 2 lata starszy jak go poznawałem niż klasyki z lat 80.
Awatar użytkownika
Dejavu
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4927
Rejestracja: pt maja 31, 2013 9:30 pm

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: Dejavu »

Rattlehead pisze:
Dejavu pisze: Ok, ale czy ciężkość to taki wyznacznik? Na przykład dla mnie o wiele bardziej liczą się kompozycje. Takie TFF brzmi dużo lżej, a lubię jednak bardziej niż AMOLAD.

Jak chcę bardzo ciężkiego brzmienia, to puszczam sobie Decapitated, a od Iron Maiden oczekuję czegoś innego ;)
Jesteś po prostu konserwatywnym fanem Maiden. Nie mówię rzecz jasna, że to źle ale ja bardzo się cieszę, że postanowili zagrać inaczej, ciężej i z pazurem, a na AMOLAD są świetne kompozycje. ;-)
Nie wiem czy konserwatywnym ;) Po prostu bardzo lubię ten progresywny pierwiastek w Iron Maiden stąd moje zamiłowanie do tych dłuuugich kawałków jak na poprzedniej płycie. Ciężkość, jak pisałem, nie jest dla mnie wyznacznikiem, ale też nie uważam ciężkości za wadę. Też sądzę, że kompozycje na AMOLAD są świetne, ale bliższy mi jest klimat tych które nagrali na TFF.

Odyseusz pisze: Gdzie tym epikom typu Longest Day, For the Greater Good of God czy Brighter than a 1000 Suns do takiego kawałka jak Blood on the World's Hands, jaki tam jest klimat, te zwolnienia, albo Aftermath czy Lord of the Flies, że o Sign of the Cross
Z tych które wymieniłeś dla mnie pierwsza trójka: 1)Sign of the cross, ale w wersji live z Dickinsonem 2)For The Greater Good of God 3) Brighter Than a 1000 Suns

Blood on the World's Hands i Lord of the Files nie lubię, za to Aftermath jest świetny i zgadzam się z Tobą, że jest w nim ten dramatyzm o którym piszesz. Natomiast uważam, że zyskałby niezmiernie dużo z Brucem i innym brzmieniem.
Awatar użytkownika
Rattlehead
-#Invader
-#Invader
Posty: 181
Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
Skąd: Wrocław

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: Rattlehead »

Blood on the World's Hands i Lord of the Files nie lubię, za to Aftermath jest świetny i zgadzam się z Tobą, że jest w nim ten dramatyzm o którym piszesz. Natomiast uważam, że zyskałby niezmiernie dużo z Brucem i innym brzmieniem.
Cały Factor to byłaby nieporównywalnie lepsza płyta z Brucem. Bez dwóch zdań! Chciałbym jej posłuchać właśnie z Dickinsonem i założę się, że byłaby od dwie gwiazdki lepsza, bo pod Bruce'a zagrana bardziej dynamicznie.

Co do VXI to nie mam przekonania, bo to kiepska płyta.
Odyseusz
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 309
Rejestracja: pn lis 04, 2013 1:00 pm

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: Odyseusz »

Średnia...ale i tak wyżej ją stawiam niż dwie ostatnie płyty za Clansman, Futureal czy Educated Fool. W sumie tylko dwa długasy z powtarzanymi refrenami dołują, reszta trzyma fason. Z Brucem i Martinem za konsoletą byłaby lepsza o wiele.
X Factor z Brucem by wg.mnie stracił swój klimat.
Deleted User 1499

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: Deleted User 1499 »

Rattlehead pisze:Cały Factor to byłaby nieporównywalnie lepsza płyta z Brucem. Bez dwóch zdań! Chciałbym jej posłuchać właśnie z Dickinsonem i założę się, że byłaby od dwie gwiazdki lepsza, bo pod Bruce'a zagrana bardziej dynamicznie.
W sumie też bym chciałbym to usłyszeć aczkolwiek wersja z Blazem jest spoko
Rattlehead pisze:Co do VXI to nie mam przekonania, bo to kiepska płyta.
Bzdura , oprócz Angel ... to bardzo fajny album.
ODPOWIEDZ