Krążą legendy że jakiś koncert miał kiedyś dobre nagłośnienie na Narodowym

ale ja tego nie doświadczyłem niestety. No ale do rzeczy.
Byłem na dniu 1, dość karkołomna wyprawa bo o 1 w nocy wracałem z Aerosmith w Łodzi, o 8 miałem egzamin we Wrocławiu a o 11 już bus do Wawy... który dodatkowo miał 2h opóźnienia stąd nawet nie udało mi się ugadać z chłopakami na piwko, baa wszedłem na teren festu jak grało już Pixies. Ucieszyła mnie wiadomość, że odwołali Pretty Reckless, przynajmniej nie żałuję że przegapiłem
Pixies - znam tak sobie ale koncert fajny, gdyby jeszcze nie to nagłośnienie...
QotSa - nie byłem na całym, czego żałuję no ale niestety taki timetable, ale ponownie pełna profeska, świetny występ.
Lily Allen - dla niej tam pojechałem i się nie rozczarowałem, były stresy: czy odwołali, czy nie odwołali? Okazało się że nie i była pierwszym wykonawcą na odbudowanej

scenie, mimo kiepskich warunków pogodowych (innymi słowy, lało jak ch**) podobało mi się bardzo, dobra setlista itd itd.
Kings of Leon - widziałem całe 9 minut po czym zawinąłem się na Snoop Dogga, kompletnie nie moja muzyka.
Snoop Dogg - też nie moja muzyka

ale występ mi się podobał, zaskoczyło mnie że mimo clashu z KoL Snoop zgarnął taką widownię.
Na minus - płacenie tylko paypassem Mastercardu, nagłośnienie na stadionie oczywiście, pogoda

ale i tak żałuję że nie mogłem zostać na wszystkie 3 dni, szczególnie 3ci bo było tam parę kapel które chętnie bym obejrzał.