Po raz enty oglądane, ale miazga taka, że za każdym razem spadam z krzesła. Steve Grimmett!!! Dla mnie topowy wokal wszech czasów, szkoda, że jednak jego kariera nie potoczyła się nieco inaczej bo mógłby być teraz postrzegany na równi z Dickinsonem i Halfordem, a tak pozostał raczej anonimowy dla szerszego grona.
