Podobają mi się również wokale z lat 82-88 jednak na ,, No Prayer for the Dying" i ,, Fear of the dark " wokale jakby to nazwać są najbardziej wyraziste i jak powiedziałem wcześniej heavy metalowe.Invader pisze:Serio bardziej Ci leży jego głos tam niż na albumach z lat 82-88 ?
No Prayer to świetna płyta
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: No Prayer to świetna płyta
-
Deleted User 2259
Re: No Prayer to świetna płyta
Rozumiem i doceniam
mnie akurat właśnie wtedy jego głos najmniej leżał, najlepsze imo to lata 80 i jego solowe albumy z lat 90, ale teraz też jest bardzo ok.
- dostoevsky
- -#Assassin

- Posty: 2347
- Rejestracja: pn sty 30, 2006 3:55 pm
- Skąd: St Andrews
Re: No Prayer to świetna płyta
Z "No Prayer..." uwielbiam przede wszystkim pierwszy numer i utwór tytułowy.
Ale właśnie złapałem się na tym, że choć fanem Maiden jestem od kilkunastu lat, to NPFTD nigdy nie przesłuchałem w skupieniu od początku do końca. Jeszcze dam temu albumowi szansę, dopiero wtedy się wypowiem.
Ale właśnie złapałem się na tym, że choć fanem Maiden jestem od kilkunastu lat, to NPFTD nigdy nie przesłuchałem w skupieniu od początku do końca. Jeszcze dam temu albumowi szansę, dopiero wtedy się wypowiem.
Re: No Prayer to świetna płyta
Chyba najgorsza płyta Ironów, ale i tak dobra. Są tam bardzo mocne kawałki jak np Public Enema, Run Silent Run Deep, czy Fates Warning.
Re: No Prayer to świetna płyta
są gorszePanPrezes pisze:Chyba najgorsza płyta Ironów, ale i tak dobra. Są tam bardzo mocne kawałki jak np Public Enema, Run Silent Run Deep, czy Fates Warning.
Re: No Prayer to świetna płyta
No może Virtual jest porównywalny.
Re: No Prayer to świetna płyta
Przesada. No Prayer nie jest zła, ma swoje słabsze momenty, ale generalnie trzyma poziom. Prawda jest taka, że z płyt wydanych po '90 żadna w sposób bardzo zdecydowany nie przebija NPFTD , a niektóre - jak płyty z Blazem czy TFF - są znacznie słabsze.
Re: No Prayer to świetna płyta
Nigdy w życiu.
Re: No Prayer to świetna płyta
Według mnie z płyt wydanych w latach 90 i później, No Prayer i Fear to najsłabsze płyty. Niezłe albumy, mające swoje momenty i kilka mocno niedocenianych utworów ale bez startu do X Factor i Virtual XI oraz do płyt nagranych po reunion.
Re: No Prayer to świetna płyta
Jeżeli dla kogoś Virtual czy TFF jest lepsze od No Prayer czy FoTD - jego prawo do takiej opinii jak i do każdej innej.
Re: No Prayer to świetna płyta
Kazdy ma prawo do nawet najbardziej kuriozalnej opinii, nie mniej samo Bring Your Daughter... zdmuchuje wszystkie albumy od X Factor w gore, jak swieczki na urodzinowym torcie.
-
Powerslave_Dś
- -#Ancient mariner

- Posty: 500
- Rejestracja: wt sty 19, 2016 6:42 pm
Re: No Prayer to świetna płyta
Właśnie Hooks in You i Bring Your Daughter.. nie pasują mi na ten album bo są zbyt rock and rollowe i amerykańskie. Wprowadzają taki denerwujący luz do albumu. Wywaliłbym też beznadziejne Mother Russia. Poza tymi utworami są same znakomite kawałki z tytułowym, Run Silent Run Deep i The Assasin na czele. Gdyby jeszcze Janick był bardziej dograny z Davem byłoby jeszcze lepiej, ale i tak jest to dużo lepszy album niż Frontier czy ostatni. Bez porównania, dwie klasy wyżej.
Re: No Prayer to świetna płyta
Wlasnie glowna zaleta NPFTD jest to, ze po kilku bardzo "powaznych", "progresywnych" albumach troche zluzowali gacie i spojrzeli w strone swoich korzeni, niestety nie trwalo to dlugo.
-
Powerslave_Dś
- -#Ancient mariner

- Posty: 500
- Rejestracja: wt sty 19, 2016 6:42 pm
Re: No Prayer to świetna płyta
Mi się podoba, że te utwory trwają ile powinny trwać czyli 4-5 minut i każdego słucha się znakomicie. Gdyby Ironi wtedy mieli takie podejście jak teraz to takie kawałki jak Run Silent Run Deep, No Prayer for Dying czy Fates Warning też by pewnie trwały 8-9 minut i byłyby niesłuchalne. Podoba mi się też to, że jest tu miejsce dla takich kąśliwych i pełnych agresji heavy-metalowych utworów jak Assasin, Tailgunner czy Public Enema No.1. Czegoś takiego już w Iron Maiden nie uświadczymy nigdy. Krótko mówiąc, Iron Maiden AD 1990 to zespół heavy-metalowy, który zamiast przesadnie kombinować gra bardzo dobry heavy-metal.
Re: No Prayer to świetna płyta
Klimat ma tą plyta
- hipcio_stg
- -#Moonchild

- Posty: 1681
- Rejestracja: pn lip 08, 2013 7:13 am
Re: No Prayer to świetna płyta
Krótko mówiąc to IM Ad 1990 to zespół, który jest na skraju. Kryzys w składzie, kryzysy prywatne członków zespołu, kryzys twórczy - krok dzielił IM od spuszczenia kurtyny grając ten "bardzo dobry heavy-metal". Dla mnie NPFTD to najsłabsza płyta w dorobku. Nic specjalnie błyszczącego, hitowego, ponadczasowego. Ot nagrana płyta dla podtrzymania pulsu, który zanikał. Dolina paraboli.Powerslave_Dś pisze:...Krótko mówiąc, Iron Maiden AD 1990 to zespół heavy-metalowy, który zamiast przesadnie kombinować gra bardzo dobry heavy-metal.
- Saimon1995
- -#Moderator

- Posty: 9594
- Rejestracja: wt cze 18, 2013 2:37 pm
- Skąd: Będzin
Re: No Prayer to świetna płyta
+1hipcio_stg pisze: Krótko mówiąc to IM Ad 1990 to zespół, który jest na skraju. Kryzys w składzie, kryzysy prywatne członków zespołu, kryzys twórczy - krok dzielił IM od spuszczenia kurtyny grając ten "bardzo dobry heavy-metal". Dla mnie NPFTD to najsłabsza płyta w dorobku. Nic specjalnie błyszczącego, hitowego, ponadczasowego. Ot nagrana płyta dla podtrzymania pulsu, który zanikał. Dolina paraboli.
Zgadzam się z tą opinią. Nadal uważam, że to najsłabsza ich płyta, są na niej momenty (tytułowy, Tailgunner czy Bring...), ale w ostatecznym rozrachunku ten album mnie ani nie grzeje, ani nie ziębi. Bez urazy, ale dla mnie to przykład takiej płyty "bezpłciowej" - przesłuchuję, a potem odkładam i nie za bardzo pamiętam co przed chwilą słuchałem. Kryzys twórczy nastał dla zespołów, takich jak IM w latach 90, a ponadto kryzys był wewnątrz (odejście Adriana, Bruce w rozkroku - pomiędzy solową karierą a karierą w Ironach) - to się nie mogło udać.
-
Powerslave_Dś
- -#Ancient mariner

- Posty: 500
- Rejestracja: wt sty 19, 2016 6:42 pm
Re: No Prayer to świetna płyta
Widzisz, a dla mnie esencją takiego bezpłciowego Iron Maiden są takie kompozycje jak Out of the Shadows, Different World, El Dorado, Coming Home, momentami nawet When the Wild WInd Blows czy Empire of Clouds. Na No Prayer nie ma zbędnych dźwięków poza słabiutkim pseudo-epikiem na siłę Mother Russia. Cała reszta to dobre lub bardzo dobre heavy-metalowe utwory.FaithNoMore pisze:+1hipcio_stg pisze: Krótko mówiąc to IM Ad 1990 to zespół, który jest na skraju. Kryzys w składzie, kryzysy prywatne członków zespołu, kryzys twórczy - krok dzielił IM od spuszczenia kurtyny grając ten "bardzo dobry heavy-metal". Dla mnie NPFTD to najsłabsza płyta w dorobku. Nic specjalnie błyszczącego, hitowego, ponadczasowego. Ot nagrana płyta dla podtrzymania pulsu, który zanikał. Dolina paraboli.
Zgadzam się z tą opinią. Nadal uważam, że to najsłabsza ich płyta, są na niej momenty (tytułowy, Tailgunner czy Bring...), ale w ostatecznym rozrachunku ten album mnie ani nie grzeje, ani nie ziębi. Bez urazy, ale dla mnie to przykład takiej płyty "bezpłciowej" - przesłuchuję, a potem odkładam i nie za bardzo pamiętam co przed chwilą słuchałem. Kryzys twórczy nastał dla zespołów, takich jak IM w latach 90, a ponadto kryzys był wewnątrz (odejście Adriana, Bruce w rozkroku - pomiędzy solową karierą a karierą w Ironach) - to się nie mogło udać.
Jeszcze trzeba przyznać, że trasa No Prayer on the Road była bardzo dobra, świetny set, sporo utworów, bardzo dobra forma Brusa. To były dobre czasy dla grania prostego heavy, a nie pseudo progresywnych smętów.
Oczywiście różnimy się i każdy ma swoje zdanie. Gdyby wszyscy mieli takie samo nie byłoby dyskutowania.
-
Majkel1970
- -#Prodigal son

- Posty: 33
- Rejestracja: sob lut 27, 2016 10:02 pm
Re: No Prayer to świetna płyta
Ja uwielbiam tytułowy i "Holy Smoke", fajne są też "Public Enema Number One" i "Fates Warning". Reszta średnia, a nawet słaba. Jak dla mnie średni album.
- dostoevsky
- -#Assassin

- Posty: 2347
- Rejestracja: pn sty 30, 2006 3:55 pm
- Skąd: St Andrews
Re: No Prayer to świetna płyta
Słuchając ostatnio NPFTD pomyślałem sobie, że byłaby to fantastyczna płyta... gdyby więcej kawałków było nagrane w klimacie świetnego "Tailgunnera". 
Oglądałem niedawno reportaż z trasy promującej album, i w wypowiedziach muzyków powtarza się opinia, że jako zespół zatoczyli koło - stąd skromniejszy wystrój jak i bardziej surowe brzmienie. Chyba tylko w "Tailgunnerze" im się to udało. Swoim klimatem przypomina mi nieco "Peace of Mind" - mam tu na myśli zarówno muzykę, jak i tematykę utworu. Gdyby historia posłużyła im jako inspiracja do innych kawałków, to moim zdaniem mielibyśmy do czynienia z fantastycznym albumem (przy standordowo 3-4 wypełniaczach). Niestety, reszta albumu sprawia wrażenie pisanej na szybko, jest mniej rozbudowana, z naciskiem na riffy - i nawet jeśli twórczy luz był celowym i szczerym zabiegiem, to efekt końcowy jest nie do końca udany. Innymi słowy, zamiary były doskonałe, ale wykonanie średnie.
Moim zdaniem o większym kryzysie można mówić na FOTD... album cholernie nierówny, ewidentnie brakuje mu luzu NPFTD, jak i kreatywności i polotu albumów lat osiemdziesiątych. Dopiero na X Factorze (z wiadomych względów) czuć przyjście nowej energii, co przełożyło się na nastawienie twórcze muzyków i chęć nagrania solidnego materiału. To samo czuć na BNW, przy zachowaniu wszelkich proporcji.
Oglądałem niedawno reportaż z trasy promującej album, i w wypowiedziach muzyków powtarza się opinia, że jako zespół zatoczyli koło - stąd skromniejszy wystrój jak i bardziej surowe brzmienie. Chyba tylko w "Tailgunnerze" im się to udało. Swoim klimatem przypomina mi nieco "Peace of Mind" - mam tu na myśli zarówno muzykę, jak i tematykę utworu. Gdyby historia posłużyła im jako inspiracja do innych kawałków, to moim zdaniem mielibyśmy do czynienia z fantastycznym albumem (przy standordowo 3-4 wypełniaczach). Niestety, reszta albumu sprawia wrażenie pisanej na szybko, jest mniej rozbudowana, z naciskiem na riffy - i nawet jeśli twórczy luz był celowym i szczerym zabiegiem, to efekt końcowy jest nie do końca udany. Innymi słowy, zamiary były doskonałe, ale wykonanie średnie.
Moim zdaniem o większym kryzysie można mówić na FOTD... album cholernie nierówny, ewidentnie brakuje mu luzu NPFTD, jak i kreatywności i polotu albumów lat osiemdziesiątych. Dopiero na X Factorze (z wiadomych względów) czuć przyjście nowej energii, co przełożyło się na nastawienie twórcze muzyków i chęć nagrania solidnego materiału. To samo czuć na BNW, przy zachowaniu wszelkich proporcji.
