Muzyczne podsumowanie 2016
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Muzyczne podsumowanie 2016
Cześć,
Piszcie jakie płyty zrobiły na was najlepsze wrażenie w kończącym się roku, jak obecny rok muzycznie wygląda w stosunku do ubiegłych - lepiej, gorzej? Ja w najbliższym czasie zrobię swój ranking tego roku, teraz tak w największym skrócie mówiąc: źle nie było, ale 2016 muzycznie nie miał nawet startu do ubiegłego.
Piszcie jakie płyty zrobiły na was najlepsze wrażenie w kończącym się roku, jak obecny rok muzycznie wygląda w stosunku do ubiegłych - lepiej, gorzej? Ja w najbliższym czasie zrobię swój ranking tego roku, teraz tak w największym skrócie mówiąc: źle nie było, ale 2016 muzycznie nie miał nawet startu do ubiegłego.
-
Deleted User 2259
Re: Muzyczne podsumowanie 2016
DT i tyle w temacie xD, Animals As Leaders, nowy Morse, Avenged Sevenfold oczywiscie, chyba tyle, najwyzej dopisze.
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 11839
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Muzyczne podsumowanie 2016
Dystopia Megadeth, For All Kings Anthraxu, XI Metal Church, Magma Gojiry... dobry, bardzo dobry rok dla metalu.
Lubie Iron Maiden i Megadeth
pz = shakin stevens
oddawac długie podpisy
pz = shakin stevens
oddawac długie podpisy
-
Deleted User 5147
Re: Muzyczne podsumowanie 2016
top 3 to jak dla mnie For All Kings, chyba najlepsze dzieło Anthrax, Dystopia MegaDejva i nowy A7X. To się wyróżniało moim zdaniem
Re: Muzyczne podsumowanie 2016
Najlepszym krążkiem roku jest dla mnie nowy Anthrax. Co poza tym? Bardzo podoba mi się debiut Bewitcher i ostatni krążek Countess, płyty bdb+. No i przyznam się - choć w kwestii The Rolling Stones jestem kompletnym laikiem, to bluesowa płytka siadła mi z miejsca i słuchałem już pewnie jakieś 6-7 razy. Ogólnie sporo interesujących premier było, muszę nadrobić jeszcze Testament i Metal Church, bo nie słuchałem. Do końca roku może wstawię zestawienie 10 najlepszych płyt.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Muzyczne podsumowanie 2016
W tym roku tylko dwie płyty zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie, były to:
Opeth - Sorceress

Haken - Affinity

inne albumy których trochę słuchałem albo będę jeszcze pewnie sporo słuchał:
Dream Theater - The Astonishing

Gdyby nagrał to jakiś inny zespół, to uznałbym że płyta jest dobra: ma świetne fragmenty i trochę takich przy których należałoby wcisnąć delete. Ale że to Dream Theater, to spodziewałem się że zdecydowanie będzie to płyta roku. Jak mówiłem na albumie jest sporo dobrych fragmentów (dojście do tego wymagało trochę słuchania tej płyty, ale było warto) ale wg mnie jest to zdecydowanie najsłabsza płyta DT.
Vektor - Terminal Redux

Tu z kolei miłe zaskoczenie, nie słucham dużo czystego metalu, a tutaj thrash metal zagrany i skomponowany jest w tak ciekawy sposób, że czapki z głów. Dobry album.
Testament - The Brotherhood of the Snake

Skoro przy thrash metalu jesteśmy - naprawdę dobra płyta.
Animals as Leaders - The Madness of Many

Na początku uważałem ten album za najsłabszy w ich dyskografii. Wciąż uważam, że jest słabszy od dwóch pierwszych płyt, ale od ostatniej lepszy i na albumie znajduje się kilka naprawdę świetnych utworów. Trochę mało dobrych riffów, ale np. pod względem gry solowej album świeży i ciekawy.
Yngwie Malmsteen - World on Fire

Jestem fanem Yngwiego i instrumentalnie płyta jest bardzo dobra (chociaż wtórna oczywiście). Gorzej z kwestią wokali i produkcji - tutaj Yngwie mógłby jednak mieć więcej zdrowego rozsądku i zatrudnić kogoś do tych kwestii a nie wszystko robić sam. To trochę kładzie płytę, natomiast co do samych utworów - jest dobrze i klasycznie.
Opeth - Sorceress

Haken - Affinity

inne albumy których trochę słuchałem albo będę jeszcze pewnie sporo słuchał:
Dream Theater - The Astonishing

Gdyby nagrał to jakiś inny zespół, to uznałbym że płyta jest dobra: ma świetne fragmenty i trochę takich przy których należałoby wcisnąć delete. Ale że to Dream Theater, to spodziewałem się że zdecydowanie będzie to płyta roku. Jak mówiłem na albumie jest sporo dobrych fragmentów (dojście do tego wymagało trochę słuchania tej płyty, ale było warto) ale wg mnie jest to zdecydowanie najsłabsza płyta DT.
Vektor - Terminal Redux

Tu z kolei miłe zaskoczenie, nie słucham dużo czystego metalu, a tutaj thrash metal zagrany i skomponowany jest w tak ciekawy sposób, że czapki z głów. Dobry album.
Testament - The Brotherhood of the Snake

Skoro przy thrash metalu jesteśmy - naprawdę dobra płyta.
Animals as Leaders - The Madness of Many

Na początku uważałem ten album za najsłabszy w ich dyskografii. Wciąż uważam, że jest słabszy od dwóch pierwszych płyt, ale od ostatniej lepszy i na albumie znajduje się kilka naprawdę świetnych utworów. Trochę mało dobrych riffów, ale np. pod względem gry solowej album świeży i ciekawy.
Yngwie Malmsteen - World on Fire

Jestem fanem Yngwiego i instrumentalnie płyta jest bardzo dobra (chociaż wtórna oczywiście). Gorzej z kwestią wokali i produkcji - tutaj Yngwie mógłby jednak mieć więcej zdrowego rozsądku i zatrudnić kogoś do tych kwestii a nie wszystko robić sam. To trochę kładzie płytę, natomiast co do samych utworów - jest dobrze i klasycznie.
- Saimon1995
- -#Moderator

- Posty: 9510
- Rejestracja: wt cze 18, 2013 2:37 pm
- Skąd: Będzin
Jak dla mnie 2016 rok pod względem muzycznym był naprawdę okazały. Dużo ciekawych premier, zwłaszcza na naszym rynku (w zeszłym była posucha, przynajmniej ja nie znalazłem za dużo dla siebie rzeczy).
Zagranica:

1. Iggy Pop - Post Pop Depression
Dla mnie zdecydowany numer 1. Kapitalny album, bijący na głowę ostatnie dokonania Popa. W sumie można było się tego spodziewać: gdy w jednym studiu spotyka się "Ojciec Chrzestny Punk Rocka" ze współczesnym "Królem Midasem Rocka" (dokoptując do tego jeszcze dwóch świetnych muzykó, czyli Deana Feritę i Matta Heldersa) to musiało wyjść coś dobrego. Album, który cechuje się pomysłowością i świetnymi melodiami. Czego chcieć więcej?

2. Radiohead - A Moon Shaped Pool
Wielki powrót. Radiogłowi nagrali najlepszy i najpiękniejszy album w XXI wieku. Wystarczyło "przeprosić się" z melodiami, uprościć kompozycję i... powstała rzecz arcydobra. Wyprzedzili konkurencję o kilometr muzycznie, podobnie w kwestii marketingowej. Oni nic nie muszą, oni po prostu to robią.

3. Anthrax - For All Kings
Jeśli ktoś uważał, że w thrash metalu nic ciekawego się nie dzieje, oznacza że nie obserwuje bacznie rynku. Anthrax w tym gronie radzi sobie najlepiej, a świadczy o tym najnowszy album, zawierający wszystko czego byśmy oczekiwali po ekipie Wąglika. Są wgniatające riffy, świetne solówki, melodyjne refreny, teksty zmuszające do refleksji. Jest po prostu bardzo dobrze. Tak trzymać!
Poza tym:
Deftones - Gore - chłopaki nie zawodzą, tylko oni potrafią tak łączyć brutalność z łagodnością, tutaj znowu to potwierdzają,
Black Mountain - IV - moje osobiste odkrycie - wcześniej o nich nie słyszałem, poznałem przez przypadek w jednej z audycji w Trójce i... zakochałem się w tej mieszance psychodelii, hard rocka i Bóg wie jeszcze czego; kapitalna rzecz!,
Avenged Sevenfold - The Stage - z początku płyta nie "wchodziła", dopiero z czasem się do niej przekonałem, uważam że to chyba ich najlepszy album, przemyślany i dopracowany w każdym szczególe,
Korn - The Serenity of Suffering - Korn w klasycznym wydaniu, bardzo przekonującym,
Gone is Gone - Gone is Gone - supergrupa złożona między innymi z muzyków, którzy grają w QOTSA czy Mastodon, regularny ich album wyjdzie w styczniu, ale już EPka, którą wydali w tym roku potwierdza, że to naprawdę ciekawe zjawisko muzyczne,
The Claypool Lennon Dellirium - Monolith of Phobos - połączenie sił Lesa Claypoola z synem Johna Lennona, wyszła z tego smakowita mieszanka - ogólnie rzecz biorąc rzecz mocno związana z przełomem lat 60 i 70 - dużo psychodelii, wariactwa a'la Frank Zappa itd.,
Gojira - Magma - muszę przyznać, że nie znam ich wcześniejszych albumów, chociaż słuchałem fragmentów, ale to nie było dla mnie, co innego najnowsza płyta - pewnie dlatego, że jest prościej i przystępniej,
David Bowie - Blackstar - Mistrz pożegnał się z Nami w najlepszy możliwy sposób, cóż więcej napisać: genialny album genialnego artysty,
Metallica - Hardwired... To Self-Destruct - Meta nie zawiodła, to na pewno, nie jest to może album marzeń (można było go spokojnie skrócić do 45-50 minut i dodając do podstawowego zestawu Lords of Summer), ale są tutaj utwory naprawdę zacne, ja nie czuję się rozczarowany.
Ponadto dobre albumy wydali: Megadeth, The Cult, Primal Scream, Biffy Clyro, Red Hot Chili Peppers, Nick Cave czy The Kills.
W przypadku polskiego podwórka to był świetny rok, dużo dobrego się ukazało.
1. Love de Vice - Pills - jeśli jeszcze ich nazwa wam nic nie mówi, to warto jak najszybciej nadrobić zaległości, bo robią kapitalną muzykę.
2. Fisz Emade Tworzywo - Drony - kiedyś wyłącznie braci Waglewskich można było utożsamiać z hip-hopem, dzisiaj ta łatka jest nieaktualna, zarówno poprzez działalność pod szyldem Kim Nowak, pokazują to też 2 ostatnie albumy - Mamut i Drony,
3. Organek - Czarna Madonna - Organek to odkrycie, chociaż nowicjuszem nie można go nazwać, jeszcze niedawno grał w małych klubach, dzisiaj bez problemu wraz z zespołem zapełnia największe sale w Polsce, ich debiutancki album odniósł olbrzymi sukces komercyjny, a Czarna Madonna powinna pójść w ślady poprzednika, ponieważ to jeszcze lepiej dopracowana i przemyślana płyta,
+ Acid Drinkers, Hey, T. Love, Krzysztof Zalewski, Kult, Brodka, Luxtorpeda, Ukeje czy Speculum.
Zagranica:

1. Iggy Pop - Post Pop Depression
Dla mnie zdecydowany numer 1. Kapitalny album, bijący na głowę ostatnie dokonania Popa. W sumie można było się tego spodziewać: gdy w jednym studiu spotyka się "Ojciec Chrzestny Punk Rocka" ze współczesnym "Królem Midasem Rocka" (dokoptując do tego jeszcze dwóch świetnych muzykó, czyli Deana Feritę i Matta Heldersa) to musiało wyjść coś dobrego. Album, który cechuje się pomysłowością i świetnymi melodiami. Czego chcieć więcej?

2. Radiohead - A Moon Shaped Pool
Wielki powrót. Radiogłowi nagrali najlepszy i najpiękniejszy album w XXI wieku. Wystarczyło "przeprosić się" z melodiami, uprościć kompozycję i... powstała rzecz arcydobra. Wyprzedzili konkurencję o kilometr muzycznie, podobnie w kwestii marketingowej. Oni nic nie muszą, oni po prostu to robią.

3. Anthrax - For All Kings
Jeśli ktoś uważał, że w thrash metalu nic ciekawego się nie dzieje, oznacza że nie obserwuje bacznie rynku. Anthrax w tym gronie radzi sobie najlepiej, a świadczy o tym najnowszy album, zawierający wszystko czego byśmy oczekiwali po ekipie Wąglika. Są wgniatające riffy, świetne solówki, melodyjne refreny, teksty zmuszające do refleksji. Jest po prostu bardzo dobrze. Tak trzymać!
Poza tym:
Deftones - Gore - chłopaki nie zawodzą, tylko oni potrafią tak łączyć brutalność z łagodnością, tutaj znowu to potwierdzają,
Black Mountain - IV - moje osobiste odkrycie - wcześniej o nich nie słyszałem, poznałem przez przypadek w jednej z audycji w Trójce i... zakochałem się w tej mieszance psychodelii, hard rocka i Bóg wie jeszcze czego; kapitalna rzecz!,
Avenged Sevenfold - The Stage - z początku płyta nie "wchodziła", dopiero z czasem się do niej przekonałem, uważam że to chyba ich najlepszy album, przemyślany i dopracowany w każdym szczególe,
Korn - The Serenity of Suffering - Korn w klasycznym wydaniu, bardzo przekonującym,
Gone is Gone - Gone is Gone - supergrupa złożona między innymi z muzyków, którzy grają w QOTSA czy Mastodon, regularny ich album wyjdzie w styczniu, ale już EPka, którą wydali w tym roku potwierdza, że to naprawdę ciekawe zjawisko muzyczne,
The Claypool Lennon Dellirium - Monolith of Phobos - połączenie sił Lesa Claypoola z synem Johna Lennona, wyszła z tego smakowita mieszanka - ogólnie rzecz biorąc rzecz mocno związana z przełomem lat 60 i 70 - dużo psychodelii, wariactwa a'la Frank Zappa itd.,
Gojira - Magma - muszę przyznać, że nie znam ich wcześniejszych albumów, chociaż słuchałem fragmentów, ale to nie było dla mnie, co innego najnowsza płyta - pewnie dlatego, że jest prościej i przystępniej,
David Bowie - Blackstar - Mistrz pożegnał się z Nami w najlepszy możliwy sposób, cóż więcej napisać: genialny album genialnego artysty,
Metallica - Hardwired... To Self-Destruct - Meta nie zawiodła, to na pewno, nie jest to może album marzeń (można było go spokojnie skrócić do 45-50 minut i dodając do podstawowego zestawu Lords of Summer), ale są tutaj utwory naprawdę zacne, ja nie czuję się rozczarowany.
Ponadto dobre albumy wydali: Megadeth, The Cult, Primal Scream, Biffy Clyro, Red Hot Chili Peppers, Nick Cave czy The Kills.
W przypadku polskiego podwórka to był świetny rok, dużo dobrego się ukazało.
1. Love de Vice - Pills - jeśli jeszcze ich nazwa wam nic nie mówi, to warto jak najszybciej nadrobić zaległości, bo robią kapitalną muzykę.
2. Fisz Emade Tworzywo - Drony - kiedyś wyłącznie braci Waglewskich można było utożsamiać z hip-hopem, dzisiaj ta łatka jest nieaktualna, zarówno poprzez działalność pod szyldem Kim Nowak, pokazują to też 2 ostatnie albumy - Mamut i Drony,
3. Organek - Czarna Madonna - Organek to odkrycie, chociaż nowicjuszem nie można go nazwać, jeszcze niedawno grał w małych klubach, dzisiaj bez problemu wraz z zespołem zapełnia największe sale w Polsce, ich debiutancki album odniósł olbrzymi sukces komercyjny, a Czarna Madonna powinna pójść w ślady poprzednika, ponieważ to jeszcze lepiej dopracowana i przemyślana płyta,
+ Acid Drinkers, Hey, T. Love, Krzysztof Zalewski, Kult, Brodka, Luxtorpeda, Ukeje czy Speculum.
Re: Muzyczne podsumowanie 2016
David Bowie - ★ [Blackstar]
LOTTO - Elite Feline
Run The Jewels - 3
Death Grips - Bottomless Pit
LAM - LAM
Skepta - Konnichiwa
Danny Brown - Atrocity Exhibition
Aluk Todolo - Voix
Iggy Pop - Post Pop Depression
Witchcraft - Nucleus
LOTTO - Elite Feline
Run The Jewels - 3
Death Grips - Bottomless Pit
LAM - LAM
Skepta - Konnichiwa
Danny Brown - Atrocity Exhibition
Aluk Todolo - Voix
Iggy Pop - Post Pop Depression
Witchcraft - Nucleus
Re: Muzyczne podsumowanie 2016
Słaby rok. Nie odnotowałem płyt wybitnych, choć kilka zostanie mi do częstego słuchania. Jakbym miał jakąś wyróżnić, to: AVANTASIA - Ghostlights. wysoko też oceniam MEGADETH - Dystopia. Z polskiej sceny najwyżej oceniam INTERNAL QUIET - When The Rain Comes Down i THERMIT - Saints.
Dobry rok dla thrashu, którego słucham relatywnie niewiele.

Dobry rok dla thrashu, którego słucham relatywnie niewiele.

Najbliższe koncerty w 2026: Geoff Tate, Eric Clapton, Frontiers Rock Festival, Neil Zaza, Paul Quinn, Uli Jon Roth, SBB, IRON MAIDEN
-
Deleted User 1499
Re: Muzyczne podsumowanie 2016
Za wiele w tym roku nie miałem okazji przesłuchać , ale to moje propozycję. W sumie Coma i Meta powinny mieć szufladkę - neutralne.
Najlepsze płyty:
Faktycznie rok Thrashu
- Steven Wilson - 4½
- Exumer - The Raging Tides
- Destruction - Under Attack
- Metal Church - XI
- Sodom - Decision Day
- Riverside - Eye Of The Soundscape
- Testament - The Brotherhood Of The Snake
- Airbag - Disconnected
- Marillion - FEAR
Najsłabsze płyty:
- Tarja - The Brightest Void
- Metallica - Hardwired... To Self-Destruct
- Lady Pank - Miłość i władza
- Red Hot Chili Peppers - The Getaway
- Coma - 2005 YU55
- Meller Golyzniak Duda - Breaking Habits
Rozczarowanie roku:
- Śmierć Piotrka Grudzińskiego
- Śmierć pozostałych muzyków
- Golden Circle na IM
- Przyszłoroczna Metalmania
- Brak organizacji koncertów w Szczecinie
Nadzieje na przyszły rok:
- Niech że piekło w przyszłym roku oszczędzi muzyków
- Nowy Riverside
- Iron Maiden w studio
- Więcej koncertów
- Mniej zachłanni organizatorzy
- Reaktywacja Porcupine Tree
- Metallica w Polsce
Najlepsze płyty:
Faktycznie rok Thrashu
- Steven Wilson - 4½
- Exumer - The Raging Tides
- Destruction - Under Attack
- Metal Church - XI
- Sodom - Decision Day
- Riverside - Eye Of The Soundscape
- Testament - The Brotherhood Of The Snake
- Airbag - Disconnected
- Marillion - FEAR
Najsłabsze płyty:
- Tarja - The Brightest Void
- Metallica - Hardwired... To Self-Destruct
- Lady Pank - Miłość i władza
- Red Hot Chili Peppers - The Getaway
- Coma - 2005 YU55
- Meller Golyzniak Duda - Breaking Habits
Rozczarowanie roku:
- Śmierć Piotrka Grudzińskiego
- Śmierć pozostałych muzyków
- Golden Circle na IM
- Przyszłoroczna Metalmania
- Brak organizacji koncertów w Szczecinie
Nadzieje na przyszły rok:
- Niech że piekło w przyszłym roku oszczędzi muzyków
- Nowy Riverside
- Iron Maiden w studio
- Więcej koncertów
- Mniej zachłanni organizatorzy
- Reaktywacja Porcupine Tree
- Metallica w Polsce
Re: Muzyczne podsumowanie 2016
1. Anthrax – For All Kings
Niekwestionowane miejsce 1. Naprawdę kapitalny materiał, który zachęcił mnie do przesłuchania innych albumów Anthrax. Ten krążek ma w sumie wszystko na najwyższym poziomie.
2. Testament – Brotherhood Of The Snake
Tak się gra thrash metal. Taki rasowy, mięsisty. Chyba tyle w temacie.
3. Bewitcher – Bewitcher
To dopiero debiut amerykańskiego Bewitchera, ale już on pokazuje, że ci muzycy mogą w przyszłości ratować ten gatunek. Uczta dla uszu fanów prymitywnego black metalu pierwszej fali.
4. Bolzer – Hero
Materiał z EP'ek mnie nie przekonał. Co innego LP. Trudno zdefiniować, co właściwie Bolzer gra na tej płycie, ale wiem jedno: to absolutnie jeden z ciekawszych długograjów tego roku. Dużo się dzieje i ciekawie się dzieje. Mam ochotę na więcej.
5. Leonard Cohen – You Want It Darker
Pierwszy niemetalowy album. Dlaczego akurat ten? Z wielu powodów. Zachwyciły mnie teksty Cohena, pewien smutek i tęsknota zawarta w nich i w muzyce...Jakoś to wszystko do mnie trafia. A co ważne, ja w kwestii twórczości Cohena jestem zupełnym laikiem.
6. Artillery – Penalty By Perception
W sumie tu mogę napisać to samo, co przy Brotherhood Of The Snake. Szkoda, że odwołali koncerty w Polsce.
7. Mentor – Guts, Graves And Blasphemy
Od fanów dla fanów. Tak chyba mogę określić ten album. Jest brudno, bezwzględnie i bezkompromisowo. Gratka dla fanów "niepoprawnego" metalu. No i cieszy fakt, że to rodacy.
8. The Rolling Stones – Blue & Lonesome
Podobnie jak z Cohenem, na muzyce Stonesów praktycznie w ogóle się nie znam. Ale to nie przeszkadza docenić mi rewelacyjnego bluesa, który serwują na ostatniej płycie.
9. Countess – Fires Of Destiny
Znów hołd dla oldschoolowego metalu, znów udany. Swego czasu nieźle mnie ten album wkręcił i nie miałem żadnych wątpliwości, że pojawi się w tegorocznym TOP 10.
10. Baptism – The Devil’s Fire
Black metal bardzo dobrej jakości. Nic rewolucyjnego, po prostu przyjemna płytka dla fanów takich klimatów.
Ogólnie, to 2016 przyniósł nam dużo dobrej muzyki. Wybitnych płyt nie było (nawet Anthrax w skali 1-10 nie daję dyszki), ale bardzo dobre owszem. Moją uwagę przykuła też rewelacyjna EP'ka Gruesome czy długograj polskiego Thermita. Będzie co wspominać, jeśli chodzi o 2016.
Niekwestionowane miejsce 1. Naprawdę kapitalny materiał, który zachęcił mnie do przesłuchania innych albumów Anthrax. Ten krążek ma w sumie wszystko na najwyższym poziomie.
2. Testament – Brotherhood Of The Snake
Tak się gra thrash metal. Taki rasowy, mięsisty. Chyba tyle w temacie.
3. Bewitcher – Bewitcher
To dopiero debiut amerykańskiego Bewitchera, ale już on pokazuje, że ci muzycy mogą w przyszłości ratować ten gatunek. Uczta dla uszu fanów prymitywnego black metalu pierwszej fali.
4. Bolzer – Hero
Materiał z EP'ek mnie nie przekonał. Co innego LP. Trudno zdefiniować, co właściwie Bolzer gra na tej płycie, ale wiem jedno: to absolutnie jeden z ciekawszych długograjów tego roku. Dużo się dzieje i ciekawie się dzieje. Mam ochotę na więcej.
5. Leonard Cohen – You Want It Darker
Pierwszy niemetalowy album. Dlaczego akurat ten? Z wielu powodów. Zachwyciły mnie teksty Cohena, pewien smutek i tęsknota zawarta w nich i w muzyce...Jakoś to wszystko do mnie trafia. A co ważne, ja w kwestii twórczości Cohena jestem zupełnym laikiem.
6. Artillery – Penalty By Perception
W sumie tu mogę napisać to samo, co przy Brotherhood Of The Snake. Szkoda, że odwołali koncerty w Polsce.
7. Mentor – Guts, Graves And Blasphemy
Od fanów dla fanów. Tak chyba mogę określić ten album. Jest brudno, bezwzględnie i bezkompromisowo. Gratka dla fanów "niepoprawnego" metalu. No i cieszy fakt, że to rodacy.
8. The Rolling Stones – Blue & Lonesome
Podobnie jak z Cohenem, na muzyce Stonesów praktycznie w ogóle się nie znam. Ale to nie przeszkadza docenić mi rewelacyjnego bluesa, który serwują na ostatniej płycie.
9. Countess – Fires Of Destiny
Znów hołd dla oldschoolowego metalu, znów udany. Swego czasu nieźle mnie ten album wkręcił i nie miałem żadnych wątpliwości, że pojawi się w tegorocznym TOP 10.
10. Baptism – The Devil’s Fire
Black metal bardzo dobrej jakości. Nic rewolucyjnego, po prostu przyjemna płytka dla fanów takich klimatów.
Ogólnie, to 2016 przyniósł nam dużo dobrej muzyki. Wybitnych płyt nie było (nawet Anthrax w skali 1-10 nie daję dyszki), ale bardzo dobre owszem. Moją uwagę przykuła też rewelacyjna EP'ka Gruesome czy długograj polskiego Thermita. Będzie co wspominać, jeśli chodzi o 2016.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller

