New Live DVD (EN VIVO!)
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
- Władysław_Warneńczyk
- -#Ancient mariner

- Posty: 505
- Rejestracja: śr sty 19, 2011 8:10 pm
Re: New Live DVD (EN VIVO!)
chciałem napisać, że DVD mi się bardzo podoba, ale zastanawiam się czy to dobry temat...
- Emilio
- -#Lord of the flies

- Posty: 3952
- Rejestracja: sob cze 12, 2010 12:47 am
- Skąd: Oborniki, k Poznania
Re: New Live DVD (EN VIVO!)
Ja akurat staram się reagować żywiołowo na muzykę rockową ale mam w d*pie czy 20 tysięcy ludzi za moimi plecami ma w łapie zapalniczkę, racę, flarę czy telefon
Znacznie bardziej niż koncertowe mimy, denerwują mnie gimnazjalne jabolpunki, którzy rzucają się ludziom na plecy niezależnie od tego czy jest ku temu aprobata czy nie. Czasem takiemu gimbusowi trzeba dać wychowawczego liścia i kulturalnie powiedzieć, "wypier*alaj do mamy, do domu"
A co do postawy, która najbardziej pasuje na ajron mejden to moim zdaniem nie ma uniwersalnej recepty. To tak jak na meczu piłkarskim jeden lubi pokrzyczeć, że lech/legia/wisła/widzew etc to stara k***** i porzucać petardami a drugiemu wystarczy szalki w łapie i klubowe przyśpiewki.
A może set IM był po prostu drętwy w 2011 roku i w tym problem?
Ja byłem tylko w Berlinie i tam przynajmniej pod barierkami się nawet działo ale dalej też raczej spokojniutko. Natomiast w 2008 na Gwardii byłem kilkadziesiąt metrów od sceny a pamiętam, że było dosyć konkretnie 
A może set IM był po prostu drętwy w 2011 roku i w tym problem?
"Moje dni upływają pomiędzy logiką, gwizdaniem, chodzeniem na spacery i stanami depresji."
-
Deleted User 5155
Re: New Live DVD (EN VIVO!)
beaviso - w pełni podzielam twoje zdanie i ocenę. Gwoli przypomnienia - chodzi zdaje się o żart na temat live płyty z Polski. Raczcie się cofnąć i przeczytać, że znakomita większość opisujących wrażenia po obejrzeniu En Vivo podkreślała zachowanie publiki. Gdyby to był zapis z Bemowa - widać byłoby drętwotę. Smutne acz prawdziwe.
Ale za rok będzie lepiej
Osobiście jestem En Vivo zachwycony na całego. Bywały dni, że jechałem płytę 3x raz za razem. Do 3 nad ranem. Miodzio.
Nawet jeśli tej muzyki nie napisał Mozart, to ten kto ją stworzył - jest Mozartem
Ale za rok będzie lepiej
Osobiście jestem En Vivo zachwycony na całego. Bywały dni, że jechałem płytę 3x raz za razem. Do 3 nad ranem. Miodzio.
Nawet jeśli tej muzyki nie napisał Mozart, to ten kto ją stworzył - jest Mozartem
Re: New Live DVD (EN VIVO!)
Ja również uważam, że żywiołowość na polkich koncertach jest coraz słabsza, i nie dotyczy to tylko IM, choć reakcje fanów (nie koniecznie tych 'pogujących', ale po prostu ekscytujących się koncertem) były np we wspomnianych latach 2000-2003 znakomite! Istne szaleństwo szczegolnie na Give Me Ed gdzie w Spodku praktycznie nikt nie siedział czy na DOD we Wrocławiu. Może zbyt pochopnie ale polscy fani wielokrotnie myśleli że należą do tych najlepszych. Potem okazało się, że wcale tak nie jest, a wiele państw nawet tych 'kulturalnych szaleńców' ze Skandynawii, czy Włoch (wspomne Mediolan 2006) swoją euforią i zachowaniem bije nas na głowe! Zobaczcie filmiki np z Ullevi, nie trzeba od razu pogować by robić swietną atmosferę, nie mówiąc dokładniej już o tej z Ameryki Płd.
Gdy przyjechało AC/DC blisko po 20 latach byłem w szoku jak ludzie słabo reagowali na muzykę. Nawet na ostatniej Mecie pare dni temu aż takiego szaleństwa nie zauważyłem, wrecz przecwinie dość kulturalnie można było podejść praktycznie pod samą scenę. Owszem pogo było i chwilami prawie takie jak na Judasach
Ale szybko się konczyło 
Pewnie ma na to czynnik kilka spraw, np. zamożność społeczenstwa, niegdyś ludzie bardziej utożsamiali się z muzyką, która czesto była filozofią życiową, a trudniej dostępny koncert stawał się wielkim wydarzeniem. Podobnie jak z grą w piłkę, niegdyś pełno było dzieciaków na placach, czekało sie na swoją kolej aby dołączyć do przepełnionej drużyny, a dziś dzieciaki wiecie jak najchętniej spędzają czas. Idąc na koncert mamy więc więcej gadzetów, mozliwości, a znaczna czesc osób chce nagrac, zrobić trochę zdjęć, które dla niektórych są pamiątką, kolekcją, a dla innych źródłem lansu
Czasem mam wrażenie, że postawa tez stała sie taka bardziej na zasadzie 'płacimy to się należy'. Może nawet zbytnio przyzwyczailismy się do powrotów Maiden średnio co 2-3 lata do naszego kraju...
Inna sprawą jest organizacja koncertów na Bemowie gdzie jak zapewne wiecie bardzo duuuzo biletów trafia za frreee przy AC/DC było to nawet 3 tys!!! Rok temu na IM bodajże 1 tys. Co zwiększa udział osób 'przypadkowych', bynajmniej nie twierdze, że to bardzo źle. Może nawet część z nich zostanie w przyszłości potencjalnymi fanami. Zresztą o jeszcze kilku powodach smiało mozna byłoby pogdybać.
Sami Maideni też najchetniej bedę wracać i wspominać takie koncerty jak te z Kanady, Meksyku gdzie dosłownie mieli łzy w oczach po rekacjach publiczności z przejęcia, Ameryki Płd - tak chetnie teraz nagrywanej przez różne kapele, czy te latające żołnierskie czapki z koncertów ...w Polsce w 1984 roku
Gdy przyjechało AC/DC blisko po 20 latach byłem w szoku jak ludzie słabo reagowali na muzykę. Nawet na ostatniej Mecie pare dni temu aż takiego szaleństwa nie zauważyłem, wrecz przecwinie dość kulturalnie można było podejść praktycznie pod samą scenę. Owszem pogo było i chwilami prawie takie jak na Judasach
Pewnie ma na to czynnik kilka spraw, np. zamożność społeczenstwa, niegdyś ludzie bardziej utożsamiali się z muzyką, która czesto była filozofią życiową, a trudniej dostępny koncert stawał się wielkim wydarzeniem. Podobnie jak z grą w piłkę, niegdyś pełno było dzieciaków na placach, czekało sie na swoją kolej aby dołączyć do przepełnionej drużyny, a dziś dzieciaki wiecie jak najchętniej spędzają czas. Idąc na koncert mamy więc więcej gadzetów, mozliwości, a znaczna czesc osób chce nagrac, zrobić trochę zdjęć, które dla niektórych są pamiątką, kolekcją, a dla innych źródłem lansu
Inna sprawą jest organizacja koncertów na Bemowie gdzie jak zapewne wiecie bardzo duuuzo biletów trafia za frreee przy AC/DC było to nawet 3 tys!!! Rok temu na IM bodajże 1 tys. Co zwiększa udział osób 'przypadkowych', bynajmniej nie twierdze, że to bardzo źle. Może nawet część z nich zostanie w przyszłości potencjalnymi fanami. Zresztą o jeszcze kilku powodach smiało mozna byłoby pogdybać.
Sami Maideni też najchetniej bedę wracać i wspominać takie koncerty jak te z Kanady, Meksyku gdzie dosłownie mieli łzy w oczach po rekacjach publiczności z przejęcia, Ameryki Płd - tak chetnie teraz nagrywanej przez różne kapele, czy te latające żołnierskie czapki z koncertów ...w Polsce w 1984 roku
Re: New Live DVD (EN VIVO!)
+1Emilio pisze:nacznie bardziej niż koncertowe mimy, denerwują mnie gimnazjalne jabolpunki, którzy rzucają się ludziom na plecy niezależnie od tego czy jest ku temu aprobata czy nie.
Dokładnie.
Dla mnie każdy może przeżywać koncert jak chce, byle nie przeszkadzał innymi, a oni ogólnie mają wszystkich gdzieś.
Sam najczęściej staram się bawić w żywy, acz spokojny sposób. O dziwo bardzo mi się podobała publiczność w Czechach, nikt nikomu nie przeszkadzął, wszyscy żywo reagowali na Maidenów, śpiewali, klaskali, powtarzali za Bruce'em co trza itd...
Co Ty ostatnio tak się wszystkiego tu czepiaszdeath_busters pisze:chciałem napisać, że DVD mi się bardzo podoba, ale zastanawiam się czy to dobry temat...
Re: New Live DVD (EN VIVO!)
nie rozumiem ludzi ktorzy ida na koncert po to zeby go nagrywac telefonem. przeciez to juz lepiej zostac w domu i dvd wlaczyc.
Re: New Live DVD (EN VIVO!)
To dziwne, na koncertach ostatnio widać właśnie bardzo wyraźny podział: kołki i na siłę pogujące bydło. Każdy koncert na jakim jestem przeżywam z euforią. To też nigdy nie stałem z pokerową miną i patrzyłem się w scenę. Szanuje innych uczestników wydarzenia i jeśli widzę, że chcą stać jak kołki, to niech sobie stoją, ale nie pod samą sceną. To jest raczej smutne dla wykonawcy jeśli publika stojąca najbliżej podczas najbardziej popisowych i sztandarowych utworów wcina sobie hotdoga bądź ostentacyjnie palący fajeczkę(której osobiście dymu nie znoszę), no grać się odechciewa. Niejednokrotnie na koncertach miałem łzy w oczach, podczas ulubionych kawałków, niejednokrotnie mi się słabo robiło, ale zawsze była jakaś pomocna dłoń. Staram się szaleć jak mogę, ale w granicy uszanowania sposobu uczestnictwa w koncercie innych. Co to gimbazjalistów, śmiesznie to ode mnie zabrzmi, ale mając 17 lat, ta grupa jednak wkurza mnie najbardziej. Przychodzą na koncerty, w ćwiekach, glanach, z biletem za pieniądze matki, często nie znając żadnej piosenki artysty na którego koncert idą. "Ale chuj", rzeźnie trzeba zrobić.
Re: New Live DVD (EN VIVO!)
Powiem tak - zawsze bardzo cenię sobie w miarę spokojne delektowanie się koncertem. Tym razem na Mecie siedziałem sobie na trybunce ale kiedy trzeba - "kibicowałem". Czy w Polsce jest aż tak źle, a może ze względu na łatwość dostępności wszelakich imprez jak i upowszechnieniu muzy w necie staliśmy się mniej "bezkrytyczni" i teraz bardziej refleksyjnie podchodzimy do artystów. Pamiętam SLAYER w 1992 w Zabrzu - to była totalna dzicz, ponad 12 000 ludzi, masa policji i ochrony, "napieprzanki" i burdy nono-stop.... Tyle, że muzycznie mało z tego się wynosiło. Ja wolę jednak aby na koncertach przeważali stonowani koneserzy dźwięku nad zgrają kolesi szukających okazji do kolejnej draki....
Re: New Live DVD (EN VIVO!)
Co do Live After Death. Czy ktoś wie, gdzie można obejrzeć zapis wideo z tego koncertu w całości? 
- DeJMIeN Wielki
- -#Clansman

- Posty: 4138
- Rejestracja: pt kwie 01, 2011 10:12 pm
- Skąd: ze wsi warszawa
Re: New Live DVD (EN VIVO!)
Na Long Beach poza solem Dave'a po Powerslave chyba nie ma żadnych cięć. A numery z drugiej płyty audio, których brak na wersji wideo, zostały zarejestrowane w Londynie parę miesięcy wcześniej i niestety te koncerty nie zostały sfilmowane.
Re: New Live DVD (EN VIVO!)
Cena kusiła mnie od jakiegoś czasu, więc w końcu nabyłem blu-ray. Jakość dźwięku bardzo dobra - do wyboru stereo lub wielkokanałowy HD master audio (większosć obejrzałem na stereo zanim się zorientowałem i przełączyłem na master audio). Obraz już nie taki dobry, ale może być. Niektóre ujęcia ostre chociaż jak na HD mogłyby być bardziej, a nie które tej ostrości nie mają. Podejrzewam, że te mniej ostre ujęcia to efekt kadrowania w celu uzyskania lepszych zbliżeń i przez co utraciło się tą wyjściową rozdzielczość. Trochę nie podobało mi się to dzielenie ekranu i bardzo szybki montaż - bardziej to przypominało teledysk niż rejestrację koncertu, ale później (po satelicie 15 i final frontierze) jest pod tym względem znacznie spokojniej i nie ma tego tak dużo. Sam koncert podobał mi się (zwłaszcza przyjemnie popatrzeć jak nicko wali w bębny). Płyty final frontier nie znałem, więc przy okazji poznałem pare kawałków z tej płyty - podobał mi się the talisman, coming home i jeśli dobrze pamiętam, to wild winds także przypadł mi do gustu.



