Top 50 płyt - WYZWANIE - Vorgel

Zbiór ankiet i Waszych opinii dotyczących innych zespołów.

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Deleted User 2259

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Vorgel

Post autor: Deleted User 2259 »

Rush - klasyka, ale ten album to nie do końca moja bajka. Mój ulubiony okres jest od następnej płyty do Signals.
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Vorgel

Post autor: Vorgel »

Generalnie od 2112 do Signals byli najlepsi. Tak im się szczęśliwie trafiło w erze atrofii progresu. Chociaż Yes też wówczas (ciągle) nagrywali świetne płyt. Jethro Tull mieli swoją folkową trylogię, ale to już nieco inne klimaty, też zresztą doskonałe.
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Vorgel

Post autor: Vorgel »

18. Pink Floyd - Atom Heart Mother (1970)
Obrazek

W latach 90 rock progresywny stanowił dla mnie wyjątek, stąd nie znałem wielu albumów i tak naprawdę wielkim fanem gatunku stałem się dopiero w końcówce dekady. Pamiętam 5-godzinną audycję w nieistniejącym już radiu Flash, gdzie cały niedzielny wieczór napakowany był najlepsza muzą świata, czyli metalem i progresem. No i w pewnym momencie pojawiło się Atom Heart Mother. A znałem już wtedy takie rzeczy Floydów jak Dark Side, The Wall, uwielbiałem też The Final Cut i zwyczajnie lubiłem The Division Bell. Ten numer jednak wywrócił moje wyobrażenie o tym zespole do góry nogami. Bo ja ich uważałem co prawda za progres, ale taki trochę komercyjny, progres niekoniecznie dla fana progresu. Atom Heart Mother słuchałem przez całe lato, tego jednego utworu, który sobie nagrałem na kasetę. Później dotarłem do reszty albumu, ale pozostałe numery mnie zupełnie nie zachwyciły, zaś psychodeliczne śniadanko Alana solidnie poirytowało. Dzisiaj słucham całego krążka. Nie jest co prawda równy, bo nie wiem co musieliby wyczyniać po utworze tytułowym by sprostać oczekiwaniom, ale takie Summer '68 to niczym rekapitulacja dokonań Beatlesów. Nawet Alana już mogę słuchać, ale najważniejszy Alan na Atom Heart Mother, to ten przy konsolecie inżyniera dźwięku. Oczywiście Alan Parsons, który między Abbey Road i Dark Side zarejestrował progresywno psychodeliczne Pink Floyd. PS. Atom Heart Mother to mój ulubiony numer Pink Floyd i wielka w tym zasługa braku tekstu. Najlepsze utwory: Atom Heart Mother, Summer '68.

17. Judas Priest - Killing Machine (1978)
Obrazek

Ten album rozpoczął erę heavy metalu jako takiego. Wcześniej termin pojawiał się rzadko, nie było po prostu tej subkultury. Oceniano kwalifikowaną do terminu muzykę rockową jedynie pod kątem ciężkości, nawet Hendrix zaliczył etykietkę heavy metal, zresztą ponoć od jego występu się to wzięło. Judas Priest jako pierwsi mówili o sobie, że są zespołem heavy metalowym, stworzyli image i odpowiednio podeszli do samej muzyki. Hell Bent for Leather opowiada czym jest metal, o co chodzi w tej całej zabawie. Dalej już poszło, ale w erze punku nie dało się zrobić więcej niż zaliczyć pierwszy hit w top of the pops. Gdzie oczywiście Judasi od razu wywołali skandal. Od tamtego momentu ich kariera nabrała rozpędu. 5 lat później będą na rockowym Olimpie przed 300 tysięczną widownią na US Festival jako jedna z atrakcji. Killing Machine to ważna płyta, ale i bardzo dobra kompozycyjnie. Wiele z tych patentów będzie obrabianych później przez następców. Najlepsze utwory: Evening Star, Hell Bent for Leather, Burnin' Up, Running Wild, Evil Fantasies.
Deleted User 2259

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Vorgel

Post autor: Deleted User 2259 »

Krówka jest spoko, nie jest to co prawda mój najlepszy okres Floydów, ale te kompozycje to też moje ulubione, jeszcze If bym dodał.
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Vorgel

Post autor: Vorgel »

Ostatnimi czasy bardziej lubię wczesne, psychodeliczne Floyd od późniejszych, wygładzonych rzeczy. No ale jest ta Ściana, która eksponuje wizję Watersa i to też mi bardzo odpowiada. Nigdy nie uważałem natomiast Dark Side za dzieło wybitne. Oczywiście posiadam na CD wszystko od debiutu do Final Cut poza soundtrackami rzecz jasna. To wszystko dobra muzyka.
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Vorgel

Post autor: Vorgel »

16. Van Der Graaf Generator – Godbluff (1975)
Obrazek

Na samym początku mojej przygody z VDGG to był zdecydowanie mój numer 1. Nie ma się co dziwić. Zwłaszcza w porównaniu z wcześniejszymi dziełami, muzyka jest tutaj bardziej zwarta i pozbawiona większych zakrętów. Wyjątkiem jest improwizowany wstęp do utworu Arrow. Potrzeba było czasu, bym docenił wcześniejsze płyty, a ten drugi okres Van Der Graafa, zaczęty w 1975 roku, polecam tym, którzy mają ochotę dopiero poznać zespół. 4 krążki z lat 75-77, wśród których bryluje oczywiście Godbluff powinny pójść na pierwszy ogień. Album zakupiłem w dwóch egzemplarzach, oprócz remastera też pierwsze wydanie (to kupiłem wcześniej). Ulubione utwory: The Undercover Man, Arrow, The Sleepwalkers (to absolutnie top moich utworów w ogóle).

15. King Diamond - Conspiracy (1989)
Obrazek

Zaczęło się od winyla. Byłem lekko w szoku kiedy zobaczyłem na tylnej stronie okładki, trzech facetów ubranych w czarne smokingi z cylindrami na głowach, stojących w dodatku przed trumną z napisem King Diamond. Przecież metal to było "chains and leather and rivets", co ci goście odpieprzają? Był rok 1989, dobry rok dla metalu, nic się jeszcze przez jakiś czas nie zmieniło. Pierwsze frazy tekstu At the Graves wprawiły mnie w nawet większe osłupienie. W tamtym czasie zaczynałem się dopiero uczyć angielskiego, ale te pierwsze frazy są tak proste i tak czytelne do wyłapania, że szczena opadła mi do samej ziemi, a nawet niżej. To jednak nie była prowokacja, a początek długiej przygody z Królem Karo. Conspiracy to druga część Them, przynajmniej tekstowo, bo muzyka jest tutaj inna, bardziej chora i dysonansowa. Słychać inspiracje starymi dokonaniami Alice'a Coopera, gdzie stosowano podobne dysonanse (tutaj są np. w końcówce At the Graves). Cóż, najlepszy Diamond. Ulubione utwory: At the Graves, A Visit from the Dead, The Wedding Dream, Amon Belongs to Them, Victimized.
Deleted User 2259

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Vorgel

Post autor: Deleted User 2259 »

Ciężki ten VDGG, dawno go nie słuchałem. Mam chyba wersję zremasterowaną, ale musiałbym zobaczyć. King Diamond to klasyk. Zostalo 14 plus 10 HM.
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Vorgel

Post autor: Vorgel »

Posłuchaj, VDGG to potęga.
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Vorgel

Post autor: Vorgel »

14. Genesis - Foxtrot (1972)
Obrazek

Są dwa albumy Genesis, które powinien posiadać każdy szanujący się fan rocka progresywnego. Bardziej zrozumiem nieposiadanie The Dark Side of the Moon, niż brak w płytotece Foxtrota. Dlaczego o tym piszę. Zapewne każdy z Was zna ten zespół i o ile nie jest fanem progresu, o tyle na pewno słyszał piosenki z Philem Collinsem na wokalu, naprawdę nie będę przy opisie tak zacnego dzieła ich tu wymieniał. I jeśli ktokolwiek ma wątpliwości, czy Genesis kiedykolwiek grali porządną muzykę, to Foxtrot powinien je rozwiać. Tak powinien brzmieć rock progresywny, ale nie mam też najmniejszych złudzeń, iż ta formuła musiała się kiedyś wyczerpać. Dobrze, że wówczas była na czasie, bo kto wie co Mike Mechanic z żartownisiem Philem by zmajstrowali. Bee Geesom chyba się już wtedy nieźle powodziło. Najlepsze utwory: Time Table, Can-Utility and the Coastliners, Supper's Ready (opus magnum zespołu).

13. Iron Maiden - Somewhere in Time (1986)
Obrazek

Jak grać metal przez 50 minut to tylko w takim stylu. Album zawsze kojarzył mi się z nocą...na innej planecie. Ja wiem, że syntezatory gitarowe to żadna nowość w połowie lat 80, nowością natomiast było ich użycie przez zespół heavy metalowy. I to zespół o takiej randze. Przy czym Iron Maiden pozostali Iron Maiden. Nie ma tutaj wycieczek jak w przypadku Turbo Judasów. Więcej poszanowania dla rocka progresywnego niż prostego rock and rolla, nawet jeśli trzeba było zrezygnować z wnerwienia Tipper Gore jakimś tekstem. Somewhere in Time to album trudny dla zespołu. Kac po World Slavery Tour był zbyt duży, Bruce Dickinson ze swoimi pomysłami został odsunięty na bok, zrobiło się więcej miejsca dla Adriana i to on moim zdaniem dał największy popis na krążku. Nie tylko grając tak fantastycznie, ale komponując kluczowe utwory tak pod względem komercyjnym (dwa z nich trafią na klipy) jak i artystycznym. Bo Harris to Harris, wiadomo co napisze i jakie to będzie. Chociaż tutaj jest lepiej niż w 90% innych jego utworów (albo i więcej, Children of the Damned, To Tame a Land, Still Life i Seventh Son mi jedynie przychodzą do głowy jako godni rywale). Ulubione utwory: Caught, Somewhere in Time; Sea of Madness; Stranger in a Strange Land; The Loneliness of the Long Distance Runner; Alexander the Great
Hard Rock Fan
-#Prisoner
-#Prisoner
Posty: 100
Rejestracja: pn maja 06, 2019 6:17 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Vorgel

Post autor: Hard Rock Fan »

W.A.S.P wolę Headless Children choć Idol jest gitarowo bardzo mocnym albumem. Starczy posłuchać Chainsaw Charlie by się o tym przekonać. Z Queensryche najbardziej lubię debiut, a od Killing Machine minimalnie wyżej stawiam Stained Class. Nie ma jednak wątpliwości, że dla Queensryche Mindcrime, a dla Judas Priest Killing Machine były przełomowymi płytami. Bardzo dużo rocka progresywnego. Ciekawe czy znajdzie się miejsce dla Jethro Tull?
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Vorgel

Post autor: Vorgel »

Znajdzie się, ale nie chciałbym zdradzać szczegółów, bo Invader będzie zawiedziony.
Deleted User 2259

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Vorgel

Post autor: Deleted User 2259 »

Foxtrot to chyba mój najlepszy album Genesis, Supper's Ready to chyba najlepszy ich numer. SiT to kolejny ponadczasowy album, czyli nic Ironów nie będzie już w pierwszej 10, coraz bardziej duszno się robi na tej liście, a zostało tylko 12 miejsc.
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Vorgel

Post autor: Vorgel »

A będzie jeszcze duszniej jak zacznie się pierwsza dziesiątka.
Awatar użytkownika
Bon Dzosef
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 12450
Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Vorgel

Post autor: Bon Dzosef »

Hard Rock Fan pisze: wt maja 07, 2019 11:16 am W.A.S.P wolę Headless Children choć Idol jest gitarowo bardzo mocnym albumem. Starczy posłuchać Chainsaw Charlie by się o tym przekonać. Z Queensryche najbardziej lubię debiut, a od Killing Machine minimalnie wyżej stawiam Stained Class. Nie ma jednak wątpliwości, że dla Queensryche Mindcrime, a dla Judas Priest Killing Machine były przełomowymi płytami. Bardzo dużo rocka progresywnego. Ciekawe czy znajdzie się miejsce dla Jethro Tull?
Headless Children kawał albumu, niedoceniany i trochę zapomniany poza "Trail of Tears", ale ja bardzo wysoko go cenię.
Lubie Iron Maiden i Megadeth

pz = shakin stevens

oddawac długie podpisy
johnny_o pisze: wt sie 18, 2026 9:50 pm Jebać czarnuchów
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Vorgel

Post autor: Vorgel »

12. Emerson, Lake & Palmer - Brain Salad Surgery (1973)
Obrazek

Album miał się nazywać Whip Some Skull on Ya, ale ostatecznie zrezygnowano z kontrowersyjnej frazy i dano.... niemniej kontrowersyjną. Płytę ozdabia okładka autorstwa szwajcarskiego malarza H.R. Gigera. Idealnie oddaje nastrój tej muzyki, brzmiącej jak zza światów (nawet luzackie fragmenty typu Benny the Bouncer). Najlepszy jest oczywiście prawie półgodzinny, 3 częściowy Karn Evil 9, gdzie Emerson korzysta z bogatego zasobu pomysłów, mieszając wpływy impresjonizmu argentyńskiego (jest nawet na płycie kompozycja Ginastery, Toccata), jazzu Sonnyego Rollinsa, a nawet klasycznych sonat. Najlepsze utwory: Toccata, Still...You Turn Me On, Karn Evil 9 (najlepszy utwór ELP).

11. Jethro Tull - Aqualung (1971)
Obrazek

Jethro Tull i Rush to dwa zespoły, które na tyle skutecznie odciągnęły mnie od heavy metalu, że mogłem w końcu poznać więcej progresu. Na ile obie formacje są progresywne, tzn ile typowo progresywnych płyt mają w katalogach to już inna sprawa. Aqualung łączy kilka gatunków. Jest hard rock, folk, blues, jazz, pojawia się nawet chór męski. W tamtych czasach każdy zespół, który klasyfikowano jako progresywny miał swój własny niepowtarzalny styl. Jethro nie byli wyjątkiem, a to co proponują na Aqualungu to czysty naturalizm. Opisom obleśnych i innych generalnie mało chwalebnych zachowań niektórych bohaterów (chociaż są wyjątki), towarzyszy zróżnicowana muzyka, o czym już zresztą wspomniałem, ale wszystko łączy specyficzny, ironiczny, nosowy wokal lidera Iana Andersona. To mój najstarszy kompakt, datuje się na 1983 rok, chociaż oczywiście kupiłem go później. Mam też jednak remaster z 1996 roku (o dziwo ta sama dynamika nagrania). Ulubione utwory: Aqualung, Cross-Eyed Mary, My God, Wind-Up.
Ostatnio zmieniony wt maja 07, 2019 7:12 pm przez Vorgel, łącznie zmieniany 3 razy.
Hard Rock Fan
-#Prisoner
-#Prisoner
Posty: 100
Rejestracja: pn maja 06, 2019 6:17 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Vorgel

Post autor: Hard Rock Fan »

Aqualung to prawdziwie legendarny album. Mój faworyt to chyba Locomotive Breath. Bardzo też lubię nastrojowe i melancholijne Cheap Day Return przechodzące w Mother Goose. My God to już typowy, klasyczny rock progresywny. Cross Eyed Mary jak dobrze wiemy bardzo dobrze wypadł w wydaniu heavy-metalowym. Brak słabych punktów, ale ja wyżej stawiam Heavy Horses. Jethro Tull w takiej odsłonie podoba mi się najbardziej. Lubię też Songs of the Wood, Minstrel in the Gallery i będące bardzo w cieniu Too Old to Rock and Roll Too Young to Die. Z lat '80 dla tego zespołu słabszych Broadsword and the Beast.
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Vorgel

Post autor: Vorgel »

Ja generalnie najbardziej lubię Jethro Tull z lat 70. Nie mieli wtedy słabej, ani nawet średniej płyty. Nawet najsłabsza wtedy nagrana (Too Old to RNR) to naprawdę dobry album.
Hard Rock Fan
-#Prisoner
-#Prisoner
Posty: 100
Rejestracja: pn maja 06, 2019 6:17 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Vorgel

Post autor: Hard Rock Fan »

Too Old to Rock and Roll i chyba też War child. Oba są na tle dyskografii JT z '70 tylko niezłe, ale to i tak bardzo solidne albumy. Słabo znam np. Stormwatch, tylko jakieś momenty, więc tutaj nie wiem.
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Vorgel

Post autor: Vorgel »

War Child akurat uważam za bardzo dobry album. To była trudna płyta, wydana po dwóch stricte progresywnych albumach. Żałuję, że nie dodano więcej utworów odrzuconych z sesji A Passion Play, m.in. Scenario, Audition i No Rehearsal. W wersji remaster jest za to sporo dobrych bonusów z sesji War Child. Stormwatch to bardzo dobra płyta, jeszcze w klimacie Horses.
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Vorgel

Post autor: Vorgel »

10. Yes- Fragile (1971)
Obrazek

W tym samym roku ukazała się inna ważna (i zarazem świetna) płyta Yes, The Yes Album, można powiedzieć kamień milowy w rozwoju zespołu. Gitarzystą był już wtedy Steve Howe, natomiast przed nagraniem Fragile wymieniono klawiszowca. W składzie Anderson, Howe, Squire, Wakeman i Bruford powstały dwa albumy będące do dzisiaj wizytówką Yes. Fragile to pierwszy z nich. Składa się wyłącznie z długich i krótkich utworów, w zasadzie nie ma nic po środku, biorąc oczywiście pod uwagę, że długie wtedy jeszcze nie oznaczało 20 minutowych suit. Osią albumu są trzy utwory: Roundabout, South Side of the Sky oraz Heart of the Sunrise. Stanowią też 2/3 długości całej płyty. Fajnie pomyślane, gdyż długie kawałki mamy na początku, w środku i na końcu. Ten ostatni stał się zresztą pożywką dla masy innych progresywnych wykonawców, próbujących naśladować Yes. Najlepsze utwory to te, które wymieniłem.

9. Genesis - Selling England by the Pound (1973)
Obrazek

Nie da się być fanem rocka progresywnego nie posiadając w swojej kolekcji jednej z dwóch najważniejszych płyt definiujących ten gatunek. Rock progresywny to jest właśnie coś takiego jak na Selling England. Jeśli komuś takie granie nie pasuje, może oczywiście sięgnąć po Michaela Jacksona, albo -będę złośliwy - Philla Collinsa solo, czy solo z zespołem który zeszmacił w latach 80 (i później). W 1973 roku nie było jednak mowy o jakiejkolwiek zdradzie ideałów, a Peter Gabriel śpiewa tu tak, jakby rock progresywny miał się nigdy nie skończyć. Pasaże klawiszy, solówki gitarowe, to wszystko buduje jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny klimat. Znaczy się, chcieli po nich powtórzyć Marillion, Pendragon, IQ, ale to już nie było to samo, choć przecież to wszystko zacne zespoły. Wieść niesie, że John Lennon był wielkim fanem tej płyty, wymienił ją w jednym z wywiadów jako album którego najczęściej słuchał (a pamiętajmy, to był ten jego słynny lost weekend). Od tamtej pory Genesis mieli więcej propozycji koncertowych niż kiedykolwiek wcześniej. Ulubione utwory: Dancing with the Moonlit Knight, Firth of Fifth, The Battle of Epping Forest, The Cinema Show (czyli w zasadzie samo mięcho).
ODPOWIEDZ