Kiss
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Kiss
10. Naked City (Unmasked, 1980). Taki utwór mógł napisać Paul Stanley, ale autorem tego kawałka jest akurat Gienek. Słychać, że to lata 80, ale w tamtym czasie dekada się dopiero zaczynała i było to niezwykle nowatorskie podejście w konstruowaniu riffów. Chociaż tak naprawdę to podrasowana stara dobra pentatonika.
9. Goin' Blind (Hotter Than Hell, 1974). To z kolei bardzo nietypowy utwór dla KISS z początku ich kariery. Tekst mocno kontrowersyjny, ale taka jest też muzyka. Walec jedzie równo, do tego te nietypowe zagrywki gitary prowadzącej. Utwór jest autorstwa Gienka i kolegi z zespołu, w którym kiedyś ze Stanleyem występowali. Ten zespół to Wicked Lester, a Stephen Coronel pomógł napisać numer.
8. Magic Touch (Dynasty, 1979). To już Paul Stanley i jego styl. W tamtym okresie grupa kręciła się w okół hard rocka w molowych, tudzież molowo-durowych skalach. Nie ma w tym luzu rock and rolli z lat 70 (chociaż KISS grali wtedy też i cięższe utwory np na Hotter Than Hell), ale jest coś w zamian. Jest po prostu mocniejsze i przede wszystkim bogatsze brzmienie gitar. Lubię obie odsłony KISS, ta jest mi trochę bliższa.
7. Charisma (Dynasty, 1979). Idealnie podsumowuje Simmonsa. To jest po prostu jego opus magnum. Żaden inny utwór chyba lepiej nie oddaje charakteru tego wielkiego (pod każdym względem) człowieka.
6. Is That You? (Unmasked, 1980). Gdzie byłoby Def Leppard gdyby nie ten numer? Kawałek rozpoczyna album, śpiewa go Stanley ale autorem całego utworu jest niejaki Gerard McMahon. Nie jest to cover, po prostu facet napisał utwór dla KISS. Bombastyczny hard rock. McMahon specjalizował się w tworzeniu muzyki filmowej, ale tutaj idealnie wpasował się w styl Paula.
9. Goin' Blind (Hotter Than Hell, 1974). To z kolei bardzo nietypowy utwór dla KISS z początku ich kariery. Tekst mocno kontrowersyjny, ale taka jest też muzyka. Walec jedzie równo, do tego te nietypowe zagrywki gitary prowadzącej. Utwór jest autorstwa Gienka i kolegi z zespołu, w którym kiedyś ze Stanleyem występowali. Ten zespół to Wicked Lester, a Stephen Coronel pomógł napisać numer.
8. Magic Touch (Dynasty, 1979). To już Paul Stanley i jego styl. W tamtym okresie grupa kręciła się w okół hard rocka w molowych, tudzież molowo-durowych skalach. Nie ma w tym luzu rock and rolli z lat 70 (chociaż KISS grali wtedy też i cięższe utwory np na Hotter Than Hell), ale jest coś w zamian. Jest po prostu mocniejsze i przede wszystkim bogatsze brzmienie gitar. Lubię obie odsłony KISS, ta jest mi trochę bliższa.
7. Charisma (Dynasty, 1979). Idealnie podsumowuje Simmonsa. To jest po prostu jego opus magnum. Żaden inny utwór chyba lepiej nie oddaje charakteru tego wielkiego (pod każdym względem) człowieka.
6. Is That You? (Unmasked, 1980). Gdzie byłoby Def Leppard gdyby nie ten numer? Kawałek rozpoczyna album, śpiewa go Stanley ale autorem całego utworu jest niejaki Gerard McMahon. Nie jest to cover, po prostu facet napisał utwór dla KISS. Bombastyczny hard rock. McMahon specjalizował się w tworzeniu muzyki filmowej, ale tutaj idealnie wpasował się w styl Paula.
Re: Kiss
Posłuchałem dzisiaj tego "Eldera" i PRAWIE skończyło się tak jak zawsze. Oczywiście nadal mój faworyt z płyty to "The Oath" ale znalazłem w niektórych numerach trochę dobrych riffów i bardzo wpadających w ucho patentów na melodie. Może kiedyś jeszcze do tematu wrócę bo coś tam się otworzyło.
Re: Kiss
5. I Was Made for Lovin' You (Dynasty, 1979). W zasadzie ostatni tak wielki przebój KISS. Łączy w sobie w sposób doprawdy przedziwny rytmy disco i hard rock. W tamtym czasie nagrywanie przez zespoły rockowe kawałków "dyskotekowych" nie było niczym dziwnym. Robił to Rod Stewart, robili Stonesi, jednak KISS postanowili zmieszać pulsujący rytm z hard rockowymi riffami, jakie dopiero wchodziły do mainstreamu. Utwory w skali molowej nie należą do wesołych i ciężko przypisać temu kawałkowi radosną stylistykę Bee Gees. Po prostu KISS jakie wtedy zaczynało być, plus ten beat.
4. Hotter Than Hell (Hotter Than Hell, 1974). KISS to zawsze był Gienek i Paul, z niewielką asystą Ace'a. W pierwszej piątce mam kawałki samego Paula, tak akurat wyszło, ale jakoś zawsze wolałem go od Gienka. Utwór Hotter Than Hell jest o tyle ciekawy, że przez pierwsze 2 i pół minuty mamy raczej przewidywalny hard rock z tamtego okresu, natomiast ostatnia minuta tego numeru zrywa dachy z domów i pałaców. Riff z piekła rodem. PS. Ulubionym gadżetem Crissa we wczesnych latach KISS był z pewnością cowbell.
3. What Makes the World Go 'Round (Unmasked, 1980). Kolejny utwór Stanleya, najlepszy na Unmasked moim zdaniem. Zaczyna się od paru uderzeń w perkusję, po czym rusza rock and rollowym riffem. Jest przebojowy w stylu całego albumu, ale wyróżnia go pewien element. Ok 2:10 następuje coś, co występowało często w latach 80 u zespołów rockowych i metalowych, czyli wstęp do solówki, na ogół śpiewany. To przejście podczas gdy Paul śpiewa "whenever you're ready" i solidny power chord jeszcze zanim Stanley zacznie grać solo (A on je tutaj gra, nie Ace) to jest taki moment, który najbardziej podoba mi się w tego rodzaju muzyce.
2. Love Gun (Love Gun, 1977). Tytułowy numer z Love Gun wyznaczał pewien kierunek w jakim miał zamiar iść zespół. Riffy nabrały gęstości, zatracił się rock and rollowy luz, a zrobiło się bardziej... metalowo. Ale to nie ten sound. Po prostu hard rock wkraczał w zupełnie nową fazę. Nie da się w nieskończoność przerabiać starych akordów Chucka Berryego i Little Richarda. Rzesze muzyków pasły się na patencie Stanleya. Z W.A.S.P. na czele.
1. Sure Know Something (Dynasty, 1979). Trochę jakby chill outowy funk wymieszany z potężnym power chordem. Uwielbiam ten moment, gdy z lekkiego, funkowego luzu Stanley mocnym slidem po gryfie przechodzi do heavy rocka. W utworze zmiksowano też dwie różne tonacje i może dlatego lubię go najbardziej, chociaż to nie pierwszy tego typu zabieg u KISS, no a na pewno nie ostatni.
4. Hotter Than Hell (Hotter Than Hell, 1974). KISS to zawsze był Gienek i Paul, z niewielką asystą Ace'a. W pierwszej piątce mam kawałki samego Paula, tak akurat wyszło, ale jakoś zawsze wolałem go od Gienka. Utwór Hotter Than Hell jest o tyle ciekawy, że przez pierwsze 2 i pół minuty mamy raczej przewidywalny hard rock z tamtego okresu, natomiast ostatnia minuta tego numeru zrywa dachy z domów i pałaców. Riff z piekła rodem. PS. Ulubionym gadżetem Crissa we wczesnych latach KISS był z pewnością cowbell.
3. What Makes the World Go 'Round (Unmasked, 1980). Kolejny utwór Stanleya, najlepszy na Unmasked moim zdaniem. Zaczyna się od paru uderzeń w perkusję, po czym rusza rock and rollowym riffem. Jest przebojowy w stylu całego albumu, ale wyróżnia go pewien element. Ok 2:10 następuje coś, co występowało często w latach 80 u zespołów rockowych i metalowych, czyli wstęp do solówki, na ogół śpiewany. To przejście podczas gdy Paul śpiewa "whenever you're ready" i solidny power chord jeszcze zanim Stanley zacznie grać solo (A on je tutaj gra, nie Ace) to jest taki moment, który najbardziej podoba mi się w tego rodzaju muzyce.
2. Love Gun (Love Gun, 1977). Tytułowy numer z Love Gun wyznaczał pewien kierunek w jakim miał zamiar iść zespół. Riffy nabrały gęstości, zatracił się rock and rollowy luz, a zrobiło się bardziej... metalowo. Ale to nie ten sound. Po prostu hard rock wkraczał w zupełnie nową fazę. Nie da się w nieskończoność przerabiać starych akordów Chucka Berryego i Little Richarda. Rzesze muzyków pasły się na patencie Stanleya. Z W.A.S.P. na czele.
1. Sure Know Something (Dynasty, 1979). Trochę jakby chill outowy funk wymieszany z potężnym power chordem. Uwielbiam ten moment, gdy z lekkiego, funkowego luzu Stanley mocnym slidem po gryfie przechodzi do heavy rocka. W utworze zmiksowano też dwie różne tonacje i może dlatego lubię go najbardziej, chociaż to nie pierwszy tego typu zabieg u KISS, no a na pewno nie ostatni.
- Adrian S.O.S.
- -#Rainmaker

- Posty: 6565
- Rejestracja: ndz lut 09, 2014 3:11 pm
Re: Kiss
Taki przecietny utwór na pierwszym miejscu ? nie spodziewałbym się.
Re: Kiss
Jest nietypowy, same kontrasty w nim zrywają podeszwy z butów. W zasadzie to jak dwa różne, połączone ze sobą numery. W sumie w top 12 to się tam coś mogłoby wymienić miejscami. Do całej listy dodałbym Deuce i 100 000 Years. I może jeszcze She.
Re: Kiss
Rock and Roll Over ma takie wejście jak żadna inna płyta KISS. 3 pierwsze numery świetne (zazwyczaj były dwa takie na trzy, albo nawet jeden). Szkoda, że później jest o wiele gorzej i nawet najlepsze momenty przy tym bledną. Inne płyty na tym tle po prostu błyszczą. W tym przypadku KISS się wystrzelali już na samym początku.
-
PowerSeventhSon
- -#Trooper

- Posty: 296
- Rejestracja: śr paź 15, 2014 11:08 am
Re: Kiss
Najlepszy album to Creatures of the Night. Uważam, że to był jedyny moment gdy weszli na naprawdę bardzo wysoki poziom. Z płyt z lat '70 można sklecić dwa mocne albumy. Oczywiście szanuję te albumy, ale dopiero na Kreaturach zagrali tak jak ten zespół powinien grać zawsze. Danger to esencja ich w mocniejszej odsłonie. Choć oczywiście o takich utworach jak God of Thunder, Black Diamond czy Strutter pamiętać trzeba.
Re: Kiss
Kiedyś też uważałem, że płyty z lat 70 są mocno przeceniane. Ale później stwierdziłem, że dam im szansę. I odkryłem na nich masę świetnych rzeczy (momentami zaskakujących np. Goin' Blind). Są też tradycyjne rock and rolle, ale one nie kolą w uszy, niejako oddzielają nowe od starego, sprawiają, że te płyty są nieco bardziej urozmaicone niż typowa płyta AC/DC (których też bardzo lubię).
Re: Kiss
Vorgel, skoro zabrałeś się za pierwszą połowę studyjnych dzieł Kiss, to zamierzasz przypomnieć też sobie albumy od "Creatures of the Night"?
http://muzycznerecenzje123.blogspot.com
https://rateyourmusic.com/~Rosa2207
Re: Kiss
"Creatures of the Night" to faktycznie bardzo fajna płyta, "Lick It Up" też daje radę, ale w latach 1984-1989 nie nagrali niczego specjalnie ciekawego. Z kolei jeśli ktoś lubi ostre, grunge'owe klimaty, to polecam zapoznać się z albumem "Carnival of Souls" The Final Sessions" z 1997 roku - żadne z tego arcydzieło, ale lubię i cenię chyba każdy utwór z tego zestawu. Bardzo niedoceniana i mniej konwencjonalna płyta Kiss, podobnie jak "Music from 'The Elder'".
http://muzycznerecenzje123.blogspot.com
https://rateyourmusic.com/~Rosa2207