Spadek jakości wokalu B. Dickinsona
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
-
Deleted User 5155
Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona
Nie tak hop z tym Harrisem, choć wiele w tym racji. W komponowaniu muzyki Ironów BD ma swój udział. Najlepszy i najostatniejszy przykład to Empire - nawet mnie (a gwarantuję każdemu - niełatwe to) pomimo generalnie fantastycznej roboty śpiewaka na całym krążku, irytują (lekko) wysokie partie wokalu w drugiej części tego giganta. Generalnie są na miejscu i trzymają (dosłownie i w przenośni) poziom, ale wysiłek słychać mocno. A przecie to jego dzieło więc chyba miał w nim co-nieco do powiedzenia.
Skala głosu BD i jego techniczna sprawność pozwoliły stworzyć muzykę IM taką jaka ona jest. Czasy BB pokazały jak wygórowany to poziom i jaka jest skala trudności. Wiele razy wszyscy przyznawali, że specyfika wokalu BD była jedną z podstaw i warunkiem sine qua non TNOTB a potem kolejnych płyt. Możliwości harmoniczne przy takim wokaliście zostały wykorzystane na maxa i stały się jednym z zasadniczych elementów wpływających na sposób komponowania IM w ogóle. Bez BD nie byłoby muzyki IM takiej jaką znamy.
Otwartym jest pytanie, czy potrafią oni (jak np. Judasi na Firepower) komponować coś na tyle łatwiejszego do zaśpiewania, aby nie rozrywało gardła i przepony a nadal było dobre. Pożyjemy - posłuchamy.
Skala głosu BD i jego techniczna sprawność pozwoliły stworzyć muzykę IM taką jaka ona jest. Czasy BB pokazały jak wygórowany to poziom i jaka jest skala trudności. Wiele razy wszyscy przyznawali, że specyfika wokalu BD była jedną z podstaw i warunkiem sine qua non TNOTB a potem kolejnych płyt. Możliwości harmoniczne przy takim wokaliście zostały wykorzystane na maxa i stały się jednym z zasadniczych elementów wpływających na sposób komponowania IM w ogóle. Bez BD nie byłoby muzyki IM takiej jaką znamy.
Otwartym jest pytanie, czy potrafią oni (jak np. Judasi na Firepower) komponować coś na tyle łatwiejszego do zaśpiewania, aby nie rozrywało gardła i przepony a nadal było dobre. Pożyjemy - posłuchamy.
Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona
Moja Żona - jako obiektywny obserwator - ostatnio powiedziała, że koncert w Krakowie o wiele bardziej jej się podobał niż na TBoS w 2016/17, bo Bruce nie brzmiał jak stary, jękliwy dziadek ;D
Dodała też, po seansie Rock in Rio 2001 w ubiegły weekend, że gdyby była to pierwsza rzecz jaka usłyszała od Maiden, to zespół o wiele bardziej by się jej podobał od początku i może nawet stała się fanką. Przygoda od TBoS zniechęciła ją do tego stopnia, że zajęło mi bardzo długo aby zrozumiała jak wielkim wokalistą jest Bruce i przestała mówić, że "muzyka, melodia spoko ale ten okropny wokal niszczy całą magię" xD
Dodała też, po seansie Rock in Rio 2001 w ubiegły weekend, że gdyby była to pierwsza rzecz jaka usłyszała od Maiden, to zespół o wiele bardziej by się jej podobał od początku i może nawet stała się fanką. Przygoda od TBoS zniechęciła ją do tego stopnia, że zajęło mi bardzo długo aby zrozumiała jak wielkim wokalistą jest Bruce i przestała mówić, że "muzyka, melodia spoko ale ten okropny wokal niszczy całą magię" xD
Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona
Wystarczy porównać Tyranny of Souls z AMOLAD. Na ToS Bruce brzmi potężnie, wcale jakoś mocno nie wysilając przy tym wokalu, a na AMOLAD?
Takie Kill Devil Hill ma moc jakiej w Iron Maiden nie było od BNW.
Takie Kill Devil Hill ma moc jakiej w Iron Maiden nie było od BNW.
Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona
Wiek i przebyta ciężka choroba swoje robią - wiadomo. To, co nieco irytuje, to partie śpiewano wysoko na żywo. Nie wiem wprawdzie jak było na trasie Legacy, bo nie byłem na koncercie, ale na trasie Book of Souls dało się to odczuć. Może niższe strojenie gitar by pomogło? Tylko jak by wówczas te utwory brzmiały, chyba nie za dobrze.
-
Deleted User 1499
Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona
Trasy TBOS chyba nie ma co brać jako przykład bo jednak ruszyła krótko po chorobie Bruce. Natomiast na Legacy of the Beast Bruce brzmiał od pierwszego koncertu fenomenalnie. Takie Aces High wyszło mu zdecydowanie lepiej niż na ME, fakt że tam grali go na bisy , ale Legacy cały set był dość wymagający dla wokalu i nawet na Run to the Hills Bruce wyciągał ładne górki bez efektu piejącego koguta 
Jednak żeby nie było to wydaje mi się że od reunion Bruce miewał spadki formy. Pierwszy zauważalny był na trasie AMOLAD , a drugi na Maiden England ( Tam chyba tylko Seventh Son wykonał rewelacyjnie).
Jednak żeby nie było to wydaje mi się że od reunion Bruce miewał spadki formy. Pierwszy zauważalny był na trasie AMOLAD , a drugi na Maiden England ( Tam chyba tylko Seventh Son wykonał rewelacyjnie).
Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona
Chyba największy spadek jakości był na trasie AMOLAD, można by powiedzieć że wtedy był dołek bo chyba jak dotąd gorzej nie było. Ciekawe jest to, że właśnie na Tyranny brzmi fenomenalnie, a to płyta wydana była ledwie rok wcześniej? Podobnie z trasą Early Years z 2005, tam nie można mu dużo zarzucić. Samo AMOLAD też nie jest najgorsze, ale trasa promująca to już tragedia. Ja byłem na koncercie w 2007 kiedy nie grali całego materiału z płyty i było już nieźle, kolejna trasa wspominkowa też była spoko i chyba wyznaczyła poziom, w którym Bruce się trzyma. Wydaje mi się że ogólnie przy ostatnich dwóch płytach jest lepiej na żywo niż w studio (wyjątkiem jest TRATB, w którym nie wiem co Dickinson robi tak ogólnie
). Jak wszyscy podejrzewam produkcję i to co Harris każe mu śpiewać
jestem szalenie ciekaw solowego materiału i czy w ogóle się pojawi, ale Bruce z Royem pracują nad tym już kilka ładnych lat, więc tez mają czas na dopracowanie wszystkiego. Kolejnym pytaniem jest czy jak powstanie ta plyta, to czy będzie trasa? Bo bez trasy to też ciężko będzie ocenić czy kiepska forma Bruca to wina kawałków IM...
-
PowerSeventhSon
- -#Trooper

- Posty: 296
- Rejestracja: śr paź 15, 2014 11:08 am
Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona
Bruce Dickinson kiedyś i dziś to tak duża różnica jakościowa, że nawet nie ma sensu o tym mówić. Starczy sobie posłuchać The Prisoner z trasy koncertowej z 1988 r. i wykonania z 2013/2014 r. Znam osoby, które uważają, że to teraz Bruce ma lepszy głos niż wtedy, ale nawet nie podejmuję dyskusji. Dla mnie taki pogląd się w ogóle nie broni. Może mówią tak osoby, które mają pokoleniowy sentyment do tych czasów, do np. koncertu z Rock in Rio, dzisiejszego "starszego" Dickinsona. Sam nie pamiętam lat 80, ale w przypadku Iron Maiden są wyznacznikiem ich muzyki.
Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona
Mnie bardziej podobają się wykonania z 2013/2014 niż z 1988. Najlepsze Prisonery i tak były w 82.
-
Deleted User 2259
Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona
Przypominam, ze jeszcze na trasie No PRAYER go grali 
-
PowerSeventhSon
- -#Trooper

- Posty: 296
- Rejestracja: śr paź 15, 2014 11:08 am
Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona
Wykonanie z Birmingham z 1988 r. to dla mnie jedna z 4/5 najlepszych rzeczy jaką zrobili kiedykolwiek. W mojej ekipie kolegów te wykonanie ma wręcz status kultowy.
-
Deleted User 5490
Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona
Ciekawe co szanowni dyskutanci zachwycający się Dickinsonem z lat 80tych powiedzieliby o nieoficjalnych, niepacykowanych nagraniach, bo niektórzy mam wrażenie, że znają tylko Maiden England, Live After Death i coś tam może jeszcze.
Bruce na żywo najlepiej śpiewał na końcówce trasy promującej Killers, kiedy wskoczył za wyrzuconego Di'Anno, na trasie Beast on the Road 82 i World Piece Tour 83. Później, kiedy Rod Smallwood zaczął organizować gigantyczne trasy z ogromną ilością koncertów, to z wokalem Dickinsona nie było już tak dobrze.
Barwowo wolę głos młodego Dickinsona. Live podoba mi się bardziej z okresu reunion, czyli tras The Ed Hunter Tour 1999 i Brave New World Tour 2000 - 2002, kiedy moim zdaniem Dickinson prezentował najrówniejszą i najlepszą formę w historii swoich występów z Iron Maiden.
Bruce na żywo najlepiej śpiewał na końcówce trasy promującej Killers, kiedy wskoczył za wyrzuconego Di'Anno, na trasie Beast on the Road 82 i World Piece Tour 83. Później, kiedy Rod Smallwood zaczął organizować gigantyczne trasy z ogromną ilością koncertów, to z wokalem Dickinsona nie było już tak dobrze.
Barwowo wolę głos młodego Dickinsona. Live podoba mi się bardziej z okresu reunion, czyli tras The Ed Hunter Tour 1999 i Brave New World Tour 2000 - 2002, kiedy moim zdaniem Dickinson prezentował najrówniejszą i najlepszą formę w historii swoich występów z Iron Maiden.
Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona
Słuchając bootlegów jest ewidentny zjazd w dół u Bruce'a. Najbardziej rzucił mi się w uszy na nagraniach z trasy 7 syna. Nieprzypadkowo po niej na NPFTD i trasie zmienił styl śpiewu.
Na płycie FOTD wokale są bardzo dobre i różnorodne. Wiemy, że na trasie było nierówno.
A dla mnie najlepiej Bruce śpiewał na AoB i ChW. Czyli lata 1997-1999. To się wręcz uzupełnia z Pierrem
Na płycie FOTD wokale są bardzo dobre i różnorodne. Wiemy, że na trasie było nierówno.
A dla mnie najlepiej Bruce śpiewał na AoB i ChW. Czyli lata 1997-1999. To się wręcz uzupełnia z Pierrem
Najbliższe koncerty w 2026: Geoff Tate, Eric Clapton, Frontiers Rock Festival, Neil Zaza, Paul Quinn, Uli Jon Roth, SBB, IRON MAIDEN
-
Deleted User 5490
Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona
Nie wspominałem o solowych albumach Dickinsona, bo skupiłem się na jego działalności w Maiden. 
Generalnie zgadzam się z Tobą. Bruce w okresie działalności solowej po odejściu z Maiden nie śpiewał tylu sztuk, co na trasach z Iron Maiden, więc przez lata wypoczął, aparat głosowy zdążył się zregenerować. Dlatego pierwsze lata po Reunion śpiewał tak dobrze.
Odnośnie bootlegów. Moim zdaniem począwszy od World Slavery Tour a skończywszy na Fear Of The Dark Tour, Dickinson śpiewał strasznie nierówno. Świetne występy przeplatał naprawdę bardzo kiepskimi, kiedy śpiewał zachowawczo, niechlujnie i dużo cyganił. Można było zaobserwować, że niekiedy nie wyrabiał w wysokich rejestrach, to co śpiewał na jeden oddech śpiewał na dwa albo trzy, albo odsuwał gębę od mikrofonu, żeby tych najwyższych dźwięków nie było "przypadkiem" słychać. Typowe cwaniactwo w chwilach słabości.
Generalnie zgadzam się z Tobą. Bruce w okresie działalności solowej po odejściu z Maiden nie śpiewał tylu sztuk, co na trasach z Iron Maiden, więc przez lata wypoczął, aparat głosowy zdążył się zregenerować. Dlatego pierwsze lata po Reunion śpiewał tak dobrze.
Odnośnie bootlegów. Moim zdaniem począwszy od World Slavery Tour a skończywszy na Fear Of The Dark Tour, Dickinson śpiewał strasznie nierówno. Świetne występy przeplatał naprawdę bardzo kiepskimi, kiedy śpiewał zachowawczo, niechlujnie i dużo cyganił. Można było zaobserwować, że niekiedy nie wyrabiał w wysokich rejestrach, to co śpiewał na jeden oddech śpiewał na dwa albo trzy, albo odsuwał gębę od mikrofonu, żeby tych najwyższych dźwięków nie było "przypadkiem" słychać. Typowe cwaniactwo w chwilach słabości.
-
PowerSeventhSon
- -#Trooper

- Posty: 296
- Rejestracja: śr paź 15, 2014 11:08 am
Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona
Nie wiem kiedy Dickinson śpiewał najlepiej (czy bardziej wczesne lata 80 czy może Seventh Son of a Seventh Son), wiem kiedy śpiewał najgorzej. Najgorzej śpiewa teraz, takie wokale jak w El Dorado czy w refrenie Speed of Light to jest tragedia i coś na płycie nie do zaakceptowania. Jakiś wokalista trzecioligowego zespołu heavy-metalowego mógłby nagrać lepsze partie.
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 11843
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona
W wieku 60 lat? 
Lubie Iron Maiden i Megadeth
pz = shakin stevens
oddawac długie podpisy
pz = shakin stevens
oddawac długie podpisy
Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona
Koncerty można zrozumieć, ale w studio jest dużo czasu aby wszystko poprawić. Może teraz tak wokal BD ma brzmieć?
Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona
Najbardziej lubię wokal Brucea z okresu 1997-2001, czyli od Accident do Rock in Rio. Wtedy też nagrywał najlepsze płyty.
Spadek jakości głosu miał miejsce na DoD, gdzie np. we fragmentach Montsegur śpiewa z wyraźnym wysiłkiem. Co ciekawe na AMOLAD mam wrażenie, że śpiewa swobodniej ale za to głos jest mniej obrobiony i nagrywany bardziej na żywioł. Dwie ostatnie to już wyraźnie słabiej, ale wciąż uważam, że po dobrej obróbce i większej ilości podejść brzmiałby bardzo dobrze. Bardzo jestem ciekaw jak zabrzmi na nowej solówce wyprodukowanej przez Roya.
Z kolei zupełnie nie rozumiem zachwytów nad wokalem live, imo jest po prostu cienko, ostatnich koncertówek nie jestem w stanie słuchać przez wymuszony wokal. W porównaniu z Rio 2001 to jest przepaść.
Co ciekawe po operacji zmienił się wyraźnie jego sposób wymowy i dziwi mnie, że nikt na to uwagi nie zwraca. Bardziej niezrozumiały i bełkotliwy, co też jest problemem w odbiorze muzyki.
Spadek jakości głosu miał miejsce na DoD, gdzie np. we fragmentach Montsegur śpiewa z wyraźnym wysiłkiem. Co ciekawe na AMOLAD mam wrażenie, że śpiewa swobodniej ale za to głos jest mniej obrobiony i nagrywany bardziej na żywioł. Dwie ostatnie to już wyraźnie słabiej, ale wciąż uważam, że po dobrej obróbce i większej ilości podejść brzmiałby bardzo dobrze. Bardzo jestem ciekaw jak zabrzmi na nowej solówce wyprodukowanej przez Roya.
Z kolei zupełnie nie rozumiem zachwytów nad wokalem live, imo jest po prostu cienko, ostatnich koncertówek nie jestem w stanie słuchać przez wymuszony wokal. W porównaniu z Rio 2001 to jest przepaść.
Co ciekawe po operacji zmienił się wyraźnie jego sposób wymowy i dziwi mnie, że nikt na to uwagi nie zwraca. Bardziej niezrozumiały i bełkotliwy, co też jest problemem w odbiorze muzyki.
Ostatnio zmieniony sob sty 25, 2020 12:39 pm przez sajki, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona
To co mogło się stać na skutek jego problemów zdrowotnych, może być zrozumiałe. Koncerty też. Czasami jest lepiej, czasami gorzej. Na to może składać się szereg czynników, w tym staż sceniczny, wiek, etc. W studio jednak, przy obecnej technice nagraniowej, możliwościach poprawek, etc. jest to niezrozumiałe. No chyba, że z założenia tak ma śpiewać i tak jego wokal ma brzmieć. Bardziej "operowo". Zresztą na jednym z filmików zamieszczonych przez forumowiczów z koncertu Paula Dianno (chodziło o naganne zachowanie wobec fana, który krzyczał Bruce Dickinson), w/w wskazał ironicznie na sposób śpiewu BD. Może to jednak tak BD ma teraz śpiewać ?
Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona
Co ma operowy sposób jego śpiewania (bo tak śpiewa prawie od zawsze) do jego obecnych możliwości?
Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona
Mówisz, że zawsze? Hm. Myślę, że w latach 80 bardziej rockowo, ale to moje odczucie. Od kilku dni męczę AMOLAD, aby przyzwyczaić się do wokalu. Ciągle mam wrażenie, że jakby śpiewał "niżej" całość lepiej by brzmiała. Słuchając BNW takich odczuć nie mam.

