geri92 pisze: ↑śr sie 14, 2019 11:11 pm
A ja się zgadzam ze Zdanem - trzeba patzreć szerzej, poza mainstream i to co puszczają a Antyradiu.
Sorry, ale jakbyś poszperał na bandcampie, albo nawet na YT, na kanałach gdzie promuje się różne gatunki muzyki i nowych wykonawców to znalazłbyś pełno perełek jak choćby polecony na forum Eternal Champion.
Tego jest mnóstwo. W latach 90 mógłbyś tylko pomarzyć o takiej ofercie. Tylko trzeba troche wychylić nosa i poszukać, a nie kręcić się wokół dinozaurów z lat 80.
Dobrze mówisz tylko, że to właśnie te nowe zespoły nie patrzą szerzej. Przecież ich muzyka to jest czysta kopia czy to Iron Maiden czy to Judas Priest czy to Manowar. Niech oni młodzi muzycy zaczną grać coś swojego to wtedy się nimi zainteresuję. Jeśli mają być kopią to wolę jednak oryginały z lat 80.
Lata 90 miały swoje patologie, główną była MTV, to ona sprawiła, że heavy-metal stał się obciachem i wiele zespołów kończyła kariery bo trzeba było grać jak Nirvana czy Pearl Jam. Mimo to jednak wiele zespołów walczyło czy to legend lat 70 i 80 czy np. takich kapel jak Grave Digger. Dlatego uważam, że mimo wszystko dla heavy-metalu były to lepsze czasy.
PowerSeventhSon pisze: ↑śr sie 14, 2019 11:06 pm
Uważam, że lata 90 to były o wiele lepsze czasy dla muzyki heavy-metalowej. Praktycznie każdy z wielkich zespołów ma w tej dekadzie jakiś bardzo dobry album ( Painkiller, X Factor, Unleash the Beast, Objection Overruled, Triump of Steel). Heavy-Metal kończy się gdy kończy się walka, determinacja to element składowy niezbędny tej muzyki. Dziś mamy na scenie emerytów zadowolonych z siebie i młodzież oraz recenzentów ich zagłaskującą. Heavy-Metal kojarzy się z czymś bezpiecznym, milutkim i pozbawionym siły. Takie granie dla każdego. Młode zespoły to tylko kopie, w dodatku przerysowane, zespoły inspirujące się Iron Maiden to tylko galopadki, zespoły inspirujące się Judas Priest to tylko wysokie wokale. Tak jakby ci muzycy słuchali tylko Powerslave i Painkillera. Pełno też kapel z wojskową stylówką i klimatem ala Sabaton. Zero feelingu, rock and rolla i przestrzeni w tej muzyce.
Po pierwsze - heavy metal nie kończy i nigdy nie kończył się na "wielkich" nazwach. Te oczywiście są najbardziej na świeczniku i każdy zwraca na nie uwagę ale kapel zawsze było pełno i faktycznie w latach 90 nagrywano świetne krążki - często w głębokim podziemiu. Po drugie nie wiem ile przesłuchałeś z tych nowych kapel ale to straszne uogólnienie - oczywiście, że są kopie. Bywały już w latach 90. A jednak scena ma się DOSKONALE - kapele powstają jak grzyby po deszczu, nowych płyt zatrzęsienie, młodzi muzycy nagrywają pomimo tego, że wiedzą, że kasy z tego nie będzie czyli z czystej pasji. O gustach możemy dyskutować ale jeśli coś takiego nie oznacza dobrej kondycji sceny heavy metalowej to nie wiem co nią jest.
PS. Zaraz dowiemy się, że Eternal Champion i reszta to tylko kmioty. Dobra. To gusta i o to możemy się sprzeczać do końca świata. Chodzi o to, że jeśli interesujesz się heavy metalem to możesz teraz wybierać a przebierać. To oznacza zdrową scenę.
PPS. Jakby zaczęli grać "coś swojego" to zaraz by się podniosły głosy ortodoksów, że to nie heavy metal już. I tak w kółko. Inspiracje - źle. Własne pomysły - też źle. Gromy poleciały na Idle Hands za to, że miksują stary gotycki rock z heavy metalem.
Nie wiem, ja nie biorę odpowiedzialności za nikogo. Chciałbym posłuchać czegoś nowego w wykonaniu młodych zespołów (ale autentycznie młodych, a nie 40 latków, którzy są za młodych uważani tylko dlatego, że nagrali dotąd 1-2 albumy). Wtedy to będzie miało sens. Muzyka Iron Maiden czy Judas Priest powstawała gdy to byli młodzi ludzie, a mimo to z ich ręki powstawały takie dzieła jak Number of the Beast czy Sad Wings of Destiny. To przecież słyszy się, że oni mieli bardzo dużo do powiedzenia i nie patrzyli specjalnie na innych. Oczywiście inspirowali się ale jednocześnie tworzyli. Nowe zespoły nie mają żadnych ambicji tworzenia czegoś nowego i uważam, że to jest w jakimś sensie oszukiwanie słuchaczy. Nie wszystkie oczywiście, ale ogólny obraz jest właśnie taki.
Ja uważam, że nie trzeba co płytę być innowacyjnym i wymyślać nowy gatunek, żeby grać interesująco.
Gdyby Dickinson dzisiaj wydał Accident Of Birth, to pewnie byłby jechany, że to już wszystko było i nic nowego nie zaprezentował? To nic, że to kawał solidnego heavy?
Oszukiwanie słuchaczy?! No bez jaj. Jeśli zespół gra heavy metal, obraca się w tej scenie, ma taką nazwę, okładkę, gra z tymi kapelami etc i na ich płycie jest heavy metal to jak to może być oszukiwanie słuchaczy. Jak oszukują ludzi goście z Eternal Champion czy Gatekeepera którzy wszem i wobec głoszą, że grają epicki heavy metal? I to właśnie jest na ich płytach. A porównania do Priest i Maiden uważam za skrajnie nieuczciwe. Nie wiemy czy cokolwiek z tego co nagrano teraz będzie uznane za klasyka heavy metalu. Choćby w podziemiu. Wymaganie od muzyków by w konserwatywnym gatunku takim jak heavy metal nagrywali ciągle coś nowego to ciężka sprawa. Jeśli startujesz z zespołem teraz to masz za sobą setki płyt historii. Ciężko nie być porównanym do kogoś innego. Ktoś kiedyś wyjechał "Painkillerowi" Priest, że to mało oryginalne bo podobna stylistycznie muzyka była wcześniej na "Thundersteel" Riot. Tak można bez końca i do usranej śmierci.
Dickinson nagrywał AoB w wieku 40 lat. Inspirował się na nim głównie swoimi wcześniejszymi dokonaniami w Iron Maiden. Jeśli kogoś kopiował to siebie. Gdy czwórka czy piątka 25 latków spotyka się w studiu i robi konkurs na to kto lepiej skopiuje Iron Maiden czy Judas Priest to to nie ma nic wspólnego z muzyką. To są zawody na to kto jest najlepszym metalowcem, a nie najlepszym muzykiem. Równie dobrze mogliby robić konkurs na to kto ma więcej naszywek zespołów heavy-metalowych lub dłuższe włosy. Tak traktuję całą tą falę NWOTHM, zresztą sama ta nazwa jest dla mnie jakimś absurdem. Daleko tą drogą nie zajedziemy.
Myślę, że jak kariery skończą wszystkie legendy, które ostatnie 20 lat mają mniej ciekawe niż 1-2 lata w latach największej sławy to może coś naprawdę nowego i ciekawego powstanie. Sytuacja wymusi pojawianie się nowych, dobrych zespołów. Kto wtedy zagra jako headliner wielkich festivalu? W muzycy liczą się wielcy a nie przeciętni, tylko tacy są zapamiętani. Oczywiście nie mam tu na myśli wielkości medialnej.
PowerSeventhSon pisze: ↑śr sie 14, 2019 11:28 pm
Dickinson nagrywał AoB w wieku 40 lat. Inspirował się na nim głównie swoimi wcześniejszymi dokonaniami w Iron Maiden. Jeśli kogoś kopiował to siebie. Gdy czwórka czy piątka 25 latków spotyka się w studiu i robi konkurs na to kto lepiej skopiuje Iron Maiden czy Judas Priest to to nie ma nic wspólnego z muzyką. To są zawody na to kto jest najlepszym metalowcem, a nie najlepszym muzykiem. Równie dobrze mogliby robić konkurs na to kto ma więcej naszywek zespołów heavy-metalowych lub dłuższe włosy. Tak traktuję całą tą falę NWOTHM, zresztą sama ta nazwa jest dla mnie jakimś absurdem. Daleko tą drogą nie zajedziemy.
Tak szczerze i bez hejtu byłbym ciekaw jakichś młodych kapel, które kopiują Maiden, ale tak jeden do jednego. Bo mam czasami ochotę posłuchać patatajów nie od Ironów, żeby odświeżyć głowę. Nigdy nie znalazłem kalki - ale ja za bardzo w heavy nie wchodzę.
Ok. Czyli mamy setki płyt z heavy metalem za sobą. Gramy z heavy metalowej kapeli. Czym się inspirujemy? Tym czego słuchamy. Czego słuchamy? Heavy metalu - często różnej szkoły, różnych styli etc. Jak mają więc brzmieć młode kapele? Brzmią jak zainspirowane tym czego słuchali. Muzycy Gatekeeper słuchali Savatage, Omen, NWOBHM etc. Wszystko to miejscami słychać u nich. To źle? Źle, że są autentycznymi heavy metalowcami którzy zebrali się by pograć....heavy metal. Często srogo do tego dopłacając, poświęcając czas etc. Młodzi z pasją grają metal i to źle. Bo powinni być oryginalni mimo, że w gatunku nagrano już od zarąbania płyt.
Nie jest to źle, ale niech potem się oni nie dziwią, że ciągle punktem odniesienia w heavy-metalu są płyty nagrane nie 10, nie 20 a 30-40 lat temu!. To nie jest normalna sytuacja, że w takim 1983 lub 1984 roku nagrano więcej wybitnych płyt niż między 2000 a 2019 rokiem. Nie wierzę, że jak ktoś ma umiejętności gry na gitarze, basie, bębnach etc. nie jest w stanie przemycać do muzyki jakichś elementów własnego stylu. Co do dokładania do biznesu nie przesadzajmy. Szwecja czy Niemcy to są bardzo bogate, socjalne kraje, gdzie nawet bezrobotni mogą sobie fajnie żyć z zasiłków, a co dopiero ludzie którzy gdzieś pracują. To jednak nie to samo co Anglia późnych lat 70 czy nawet RFN tamtych czasów. Dzisiaj nikt nie głoduje, nie żyje na ulicy i może między innymi dlatego ma takie bezpieczne podejście do muzyki. Po co ryzykować skoro można jechać na schemaciku.
PowerSeventhSon pisze: ↑śr sie 14, 2019 11:47 pm
Nie jest to źle, ale niech potem się oni nie dziwią, że ciągle punktem odniesienia w heavy-metalu są płyty nagrane nie 10, nie 20 a 30-40 lat temu!. To nie jest normalna sytuacja, że w takim 1983 lub 1984 roku nagrano więcej wybitnych płyt niż między 2000 a 2019 rokiem. Nie wierzę, że jak ktoś ma umiejętności gry na gitarze, basie, bębnach etc. nie jest w stanie przemycać do muzyki jakichś elementów własnego stylu. Co do dokładania do biznesu nie przesadzajmy. Szwecja czy Niemcy to są bardzo bogate, socjalne kraje, gdzie nawet bezrobotni mogą sobie fajnie żyć z zasiłków, a co dopiero ludzie którzy gdzieś pracują. To jednak nie to samo co Anglia późnych lat 70 czy nawet RFN tamtych czasów. Dzisiaj nikt nie głoduje, nie żyje na ulicy i może między innymi dlatego ma takie bezpieczne podejście do muzyki. Po co ryzykować skoro można jechać na schemaciku.
Mówiąc, że dokładają mam na myśli dokładnie to - ludzie jadą w trasy wiedząc, że nie wyjdą z tym nawet na zero. To nie są biznesmeni, nie ma za nimi wielkich wytwórni. To grupa facetów (zwykle) która po prostu chce grać swoją muzykę. Mają pracę a kasę wydają na pasję - heavy metal. To nie czasy wielkich kontraktów i wielkich tras - przynajmniej dla młodych. Jeśli ktoś natomiast twierdzi, że nowa scena heavy metalowa to same podróbki i nikt nie ma swojego stylu to ja wysiadam i idę do domu. Ale na odchodne zapytam - ile tych kapel przesłuchał? Ile płyt? Jest na bieżąco? Ja jestem - przynajmniej w miarę. Natomiast to, że co chwila ludzie odnoszą się do klasyków a nie do czegoś nagranego 10 lat temu jest STANDARDEM w całej muzyce rockowej. Nic nowego i tutaj. Zastanawiam się czasem nad jednym - jeśli ta scena heavy metalowa jest teraz taka cienka to po co ludzie się tym zajmują? Czasem chciałbym żeby te wszystkie stare zespoły skończyły kariery i razem z nimi odeszli od heavy metalu ci którzy uważają, że jest on teraz taki cienki. Ten czas zresztą się zbliża.
Jesteś niekonsekwentny i to bardzo. Przecież to właśnie te młody zespoły widzą tylko te stare kapele. Krytykujesz fanów, którzy widzą tylko stare zespoły natomiast bronisz zespołów, które na kopiowaniu tych staroci budują swoje muzyczne ja. Prezentujesz postawę dość dziwną to znaczy większe wymagania stawiasz heavy-metalowej publiczności niż heavy-metalowym muzykom. Nie rozumiem tego bo powinno być dokładnie na odwrót. Ludzie którzy słuchają muzyki mogą sobie mieć najróżniejsze poglądy. Sam osobiście znam ludzi, którzy słuchają w zasadzie tylko Iron Maiden i nikomu nic do tego. Muzycy to jednak co innego, jeśli chcą być traktowani jako poważni powinni próbować coś tam jednak tworzyć. Nie mówię, że każdy z nich ma mieć umiejętności Iommiego, Harrisa, Smitha, Tiptona, Diamonda czy Hoffmana ale niech się stara. Wiesz ja w ogóle myślę, że dziś ci muzycy tak naprawdę grają dokładnie to co metalowa młodzież od nich oczekuje. Myślę czasem, że gdyby muzycy System of a Down i Korn zapuścili długie włosy i założyli katany z naszywkami to metalowa młodzież wzięła by ich tak samo za swoich jak te kapele z tego nurtu NWOTHM. Tam ten akcent subkulturowy przytłacza samą muzykę i nie umiem pozbyć się tego wrażenia.
PowerSeventhSon pisze: ↑czw sie 15, 2019 12:02 am
Jesteś niekonsekwentny i to bardzo. Przecież to właśnie te młody zespoły widzą tylko te stare kapele. Krytykujesz fanów, którzy widzą tylko stare zespoły natomiast bronisz zespołów, które na kopiowaniu tych staroci budują swoje muzyczne ja. Prezentujesz postawę dość dziwną to znaczy większe wymagania stawiasz heavy-metalowej publiczności niż heavy-metalowym muzykom. Nie rozumiem tego bo powinno być dokładnie na odwrót. Ludzie którzy słuchają muzyki mogą sobie mieć najróżniejsze poglądy. Sam osobiście znam ludzi, którzy słuchają w zasadzie tylko Iron Maiden i nikomu nic do tego. Muzycy to jednak co innego, jeśli chcą być traktowani jako poważni powinni próbować coś tam jednak tworzyć. Nie mówię, że każdy z nich ma mieć umiejętności Iommiego, Harrisa, Smitha, Tiptona, Diamonda czy Hoffmana ale niech się stara. Wiesz ja w ogóle myślę, że dziś ci muzycy tak naprawdę grają dokładnie to co metalowa młodzież od nich oczekuje. Myślę czasem, że gdyby muzycy System of a Down i Korn zapuścili długie włosy i założyli katany z naszywkami to metalowa młodzież wzięła by ich tak samo za swoich jak te kapele z tego nurtu NWOTHM. Tam ten akcent subkulturowy przytłacza samą muzykę i nie umiem pozbyć się tego wrażenia.
Mylisz się i to potężnie. Dosłownie każdy młody muzyk z którym rozmawiałem jest fanem starych kapel i zna je świetnie. Jednocześnie praktycznie każdy z nich słucha też nowości i to w dużej ilości. Co więcej - jak sami oni mówią inspirują się nawzajem. Nie chodzi tu o wymagania. Niczego nie wymagam. Nie ma obowiązku słuchania nowych kapel. Jak ktoś nie chce - nie ma problemu. Ale niech nie mówi potem, że zna tą scenę albo wie co się na niej dzieje bo to brzmi jak totalna ignorancja. Zastanawia mnie to całe trwanie na scenie metalowej tych którzy są dawno pogrzebali - po co? Nie łatwiej słuchać tego co już się zna jeśli nowości to tylko sieczka i kopie? Jeśli tak bym uznał to faktycznie bym nie słuchał tych nowości ale na pewno bym się o tym nie wypowiadał. Natomiast to o metalowej młodzieży pominę milczeniem - jeśli ktoś uważa, że takie Aphrodite czy Ice War albo Haunt grają muzykę pod metalową publikę. Co z tego, że wszystkie trzy różnią się od siebie i to dość znacząco. Młodzi metalowcy to idioci i wszystko łykną tak? Bo tak to brzmi - "my jesteśmy zajebiści, a ci młodzi to tłuki". Mam wrażenie, że niektórzy by chcieli żeby heavy metal zdechł w 1996 powiedzmy i nie było tego całego NWOTHM i wtedy byłoby pięknie.
Chciałbym tego by zespoły istniejące 15 lat nie były uważane za młode, miały na koncie nie 2-3 tylko 7-8 albumów studyjnych i by media od nich wymagały dokładnie tego czego Black Sabbath na Heaven and Helll czy Iron Maiden na Fear of the Dark. Zespół istniejący 15 lat to już nie są młodzi gniewni ,a tak teraz media i fani traktują te zespoły. Heavy-Metal naprawdę zdechnie jak stanie się takim mentalnym domem starców bo to do niczego nie prowadzi. Od zespołów z 10-15 letnim stażem należy wymagać, a nie podchodzić na zasadzie, że chłopaki grają heavy-metal i chwała im za to.
NWOTHM odrzuca mnie akcentowaniem kwestii pozamuzycznych. Gdyby muzycy Judas Priest założyli spodnie w kroku to dalej będzie to wspaniały heavy-metal, tak samo jak gdyby muzycy Korn założyli katany z naszywkami będą beznadziejnym nu-metalem. Harris może ściąć włosy i będzie znakomitym muzykiem, tak samo jak gitarzysta System of a Down może zapuścić dokładnie takie same włosy jak ma Harris i jego gra dalej będzie nie do zniesienia. Beznadziejność projektów Halforda z lat 90 nie polega na tym, że nosił się on jak grungowiec tylko, że jego muzyka szła w tym kierunku. Potęga heavy-metalu nie polega na kwestiach pozamuzycznych tylko na kwestiach czysto muzycznych. Te są teraz pomijane bo ważniejsze jest pokazywanie kto jest bardziej old-schoolowy.
Jeśli ktoś nie zauważył że żyjemy teraz w innym świecie i klimacie jeśli chodzi o wydawanie i nagrywanie muzyki to ma klapki na oczach. To nie są lata 70 i 80 gdzie faktycznie można było trzaskać płytę za płytą. Były na to budżety, było zapotrzebowanie, był popyt. Teraz tego nie ma. Ot tak po prostu - czasy się zmieniły. Nie chodzi o to by wszystkich co grają heavy metal głaskać po głowie bo jak nagrają szajs to trzeba ich jechać i to solidnie. Natomiast ilość nagranych płyt ma znaczenie małe - niech nagrają mniej ale dobrych. Jakość przed ilością. Na szczęście tak jak powiedziałem kiedyś heavy metal nie zdechnie bo są Ci którzy chcą go grać i tacy którzy chcą słuchać. Najwyżej zejdziemy do podziemia - w sumie to nie problem. Już kiedyś tak było z heavy metalem i przetrwał. Teraz też przetrwa. Jeśli chodzi o wyścig o old school to fani nie są debilami - jeśli masz osiemset naszywek na katanie ale nie będzie im pasowało to co grasz to możesz spadać. To proste.
Ale finalnie - nie jestem za przepychankami. Na szczęście możemy spokojnie egzystować nie wchodząc sobie w paradę. Idę słuchać jakiś heavy metalowych młodzików.
Heavy-Metal dzisiaj to tak naprawdę w 90% Skandynawia i Niemcy. Tam zresztą nigdy w tym gatunku nie było żadnego kryzysu, w latach 90 też nie. Duże sukcesy odnosiły takie zespoły jak Blind Guardian czy Hammerfall, a zespoły takie jak Iron Maiden nawet w '90 miały pewność wysprzedanych koncertów. Myślę, że tam rynek muzyczny musi być poprostu tak skonstruowany. W USA czy w Anglii dominuje muzyka popowa, latynoska, r'n'b czy rap, często gwiazdami zostają boysbandy, gwiazdki pop i o wszystkim decydują chwilowe mody. Z kolei w krajach byłego bloku wschodniego jest bardzo mała ilość zespołów grających rocka dlatego, że rock to nie jest to co w duszy gra statystycznemu Polakowi, Czechowi, Węgrowi, Serbowi czy Bułgarowi. W tych krajach ogromną część rynku zajęły szeroko pojęte zespoły ludowe, folkowe, poezja śpiewana itd. Jeśli słuchany jest rock to raczej artystów zagranicznych.
Vorgel pisze: ↑czw sie 15, 2019 8:36 am
Nie da się już niczego nowego wymyślić. 40 lat temu sie dało, teraz można jedynie powtarzać po innych.
No tak, bo Ty tak mówisz... Nie wiem skąd przekonanie, ze masz pozycje mędrca na tym forum - ze każde zdanie jest prawdą objawioną, Z boku to Ty wyglądasz jak pijany wujek w fotelu na wielkanoc, który na wszystkim się zna i zamyka pole do polemiki rzucając utarte frazesy.
Po prostu zatrzymałeś się w muzyce na progowych dinozaurach i żyjesz sobie w swojej słodkiej strefie komfortu. A Świat poszedł do przodu.
Ps. Muzyka to nie tylko rock i metal, ale to trzeba wyjść ze swojej ignorancji.
A po co wychodzić ze słodkiej szafy komfortu, kiedy na zewnątrz nic ciekawego się nie dzieje? Jeśli ktoś kocha rock i metal, to dlaczego na siłę ma zmieniać dietę muzyczną? Żeby zaimponować swoją otwartością młodszemu pokoleniu, które chce zmieniać świat, a często modyfikuje tylko to co już było, robiąc to w niestrawny sposób? Możliwość przypodobania się innym, to kiepska motywacja do zmieniania się. Upodobania ma się dla siebie, a nie na pokaz, dla bliźnich.
Jeśli ktoś krzyknie - "Ludzie!! Żryjcie gówno!! Sto bilionów much nie może się mylić!!!" - to trzeba lecieć na łąkę i żreć te gówna?
Ostatnio zmieniony czw sie 15, 2019 9:05 am przez Deleted User 5490, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie mam nic do zespołów kopiujących innych, ale czy w takim razie nie lepiej grać dobrze zrobionych coverów? W każdym razie można to oczywiście robić i nie mam nic do tego. Nie ma jednak co udawać, że to wnosi coś do historii muzyki. Jeśli mamy jeszcze być świadkami czegoś wielkiego w muzyce heavy-metalowej to musi być to jednak w jakimś stopniu odkrywcze. Oczywiście nie może być to czysty eksperyment. Jak to zrobić by coś było jednocześnie klasycznie, ale nowatorskie? Trzeba do tego znakomitych muzyków, na miarę tych z lat 70 i 80.