Nowa studyjna płyta Iron Maiden. Premiera 03/09/2021
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
-
Deleted User 5490
Re: Nowa studyjna płyta Iron Maiden. Co wiemy na dziś?
Ja chętnie zobaczyłbym historyczną trasę Iron Maiden o formule First Ten Years i usłyszał na niej kawałki z albumów od Iron Maiden po No Prayer For The Dying z zahaczeniem o parę dawno niegranych hitów. Skoro odkurzyli Icarusa, to mogliby odkurzyć np. Total Eclipse, Infinite Dreams czy jakieś inne fajne kawałki. Trzeba tylko chcieć. Daliby następnemu pokoleniu kolejną szansę na przeżycie tego, czego nie mogli doświadczyć nie żyjąc we wspaniałych dla muzyki latach 80tych. Wydali reedycję wszystkich albumów więc mogliby zrobić trasę-przypominajkę z czasów młodzieńczych i pierwszych sukcesów. Pewnie sami by się tym nieźle wzruszyli.
Re: Nowa studyjna płyta Iron Maiden. Co wiemy na dziś?
To jest myślenie kategoriami fana, a nie muzyka. Przecież od dawna gołym okiem widać, że to znudzeni tym co robią biznesmeni odhaczający kolejne trasy i przeliczający kasę. Ponieważ płyty już się nie sprzedają, a koncerty owszem, grają trasę za trasą i zbijają szmal. W tym nie ma oczywiście nic złego, natomiast podejście do muzyki mają całkiem letnie. Zresztą Steve Harris przyznał, że taki Dave Murray ostatnio interesuje się tylko bluesem. Ale w Maiden go grać nie może, w Maiden gra to, co przynosi kasę.
-
Deleted User 5490
Re: Nowa studyjna płyta Iron Maiden. Co wiemy na dziś?
Ja wiem, że oni ostatnio rypią sztuki głównie dla kasy, ale naiwnie wciąż mam nadzieję, że jeszcze trochę sentymentu do lat młodości mają i na fali tych sentymentów pograją jeszcze stare rzeczy nie ograniczając się do wyświechtanych standardów koncertowych, których nie odpuszczają od lat.
Re: Nowa studyjna płyta Iron Maiden. Co wiemy na dziś?
Należy pamiętać też, że to faceci po 60, nie mają tyle wigoru co w latach 80. Muzyka Maiden ich nudzi, nic dziwnego, że Steve zapowiada nowy album British Lion.
-
Deleted User 5490
Re: Nowa studyjna płyta Iron Maiden. Co wiemy na dziś?
British Lion to takie coś specyficznego jak angielski humor. Tyle, że angielski humor da się polubić, choć nie każdy potrafi, natomiast British Lion jest niestrawny totalnie. Byłem na jednym koncercie w Krakowie. Ze sceny wiało nudą. Wszyscy jarali się widokiem Stefana na scenie, bo dla niektórych to była jedyna możliwość dopchania się do niego jak najbliżej, bo na koncertach Maiden w wyścigu do barierek odpadliby w przedbiegach w walce z bardziej zdeterminowanymi. Sama muzyka. Po przesłuchaniu tego w Internecie stwierdziłem, że nigdy nie kupię płyty. Na koncert pojechałem dla towarzystwa bardziej z kumplami niż dla samej muzy.
Re: Nowa studyjna płyta Iron Maiden. Co wiemy na dziś?
Na tej pierwszej płycie jest jeden świetny numer "A World Without Heaven". Lepszy niż te nowe Irony.
-
Deleted User 5490
Re: Nowa studyjna płyta Iron Maiden. Co wiemy na dziś?
Na solowych płytach Dickinsona są same świetne utwory. 
A wokalista British Lion to przeciętniak. Nie kupuję takich wokali.
A wokalista British Lion to przeciętniak. Nie kupuję takich wokali.
Ostatnio zmieniony sob sie 17, 2019 2:40 pm przez Deleted User 5490, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Nowa studyjna płyta Iron Maiden. Co wiemy na dziś?
British Lion na żywo brzmi dobrze.
-
Deleted User 5490
Re: Nowa studyjna płyta Iron Maiden. Co wiemy na dziś?
No byłem w Krakowie na koncercie i wyziewałem się za wszystkie czasy.
Re: Nowa studyjna płyta Iron Maiden. Co wiemy na dziś?
1. Na płytach Dickinsona są wypełniacze
2. Stefkowi nie chodziło o dobry wokal, w Iron Maiden ma dobrego wokalistę, który go przyćmiewa jak i same nowe kompozycje. W British Lion chciał żeby ludzie nie koncentrowali się na wokaliście, tylko na muzyce. Dobrze zrobił.
2. Stefkowi nie chodziło o dobry wokal, w Iron Maiden ma dobrego wokalistę, który go przyćmiewa jak i same nowe kompozycje. W British Lion chciał żeby ludzie nie koncentrowali się na wokaliście, tylko na muzyce. Dobrze zrobił.
Re: Nowa studyjna płyta Iron Maiden. Co wiemy na dziś?
Na Accident i Chemical nie ma ani jednego wypełniacza. Teoretycznie najsłabsze kawałki, czyli The Magician czy Welcome to the Pit, na każdej z trzech ostatnich Maidenów automatycznie stałyby się najlepszymi numerami.
Lion ma słabego wokalistę, ale muzycznie nie jest zły, na debiucie było parę fajnych kawałków. Na żywo widziałem i było bardzo spoko.
Lion ma słabego wokalistę, ale muzycznie nie jest zły, na debiucie było parę fajnych kawałków. Na żywo widziałem i było bardzo spoko.
-
Deleted User 5490
Re: Nowa studyjna płyta Iron Maiden. Co wiemy na dziś?
Sorry Vorgel. Ta teoria jest naciągana.
1. Na płytach Dickinsona nawet wypełniacze są lepsze niż niektóre lepsze kawałki na ostatnich płytach Maiden.
2. Jeśli Stefkowi chodziło o to, żeby ludzie nie skupiali się na wokaliście, tylko na muzyce, to mógł założyć zespół instrumentalny i nie zatrudniać wokalisty.
1. Na płytach Dickinsona nawet wypełniacze są lepsze niż niektóre lepsze kawałki na ostatnich płytach Maiden.
2. Jeśli Stefkowi chodziło o to, żeby ludzie nie skupiali się na wokaliście, tylko na muzyce, to mógł założyć zespół instrumentalny i nie zatrudniać wokalisty.
Re: Nowa studyjna płyta Iron Maiden. Co wiemy na dziś?
I przede wszystkim w nim nie grać. Połowa ludzi skupia się na nim a nie na muzyce. 
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
- dostoevsky
- -#Assassin

- Posty: 2347
- Rejestracja: pn sty 30, 2006 3:55 pm
- Skąd: St Andrews
Re: Nowa studyjna płyta Iron Maiden. Co wiemy na dziś?
Dla mnie z kolei premiera nowej płyty Iron Maiden jest zawsze dużym wydarzeniem, i tym razem będzie podobnie.
Co do jakości muzyki, to wydaje mi się, że mocno przesadzacie. Na każdej płycie po reunion znajdzie się utwór (a nawet kilka utworów), który byłby mocnym punktem kolejnej trasy zespołu. If Eternity Should Fail, The Book of Souls, Starblind, The Talisman, The Reincarnation of Benjamin Breeg, For the Greater Good of God, Dance of Death, Paschendale, Ghost of the Navigator, Dream of Mirrors... każdy z tych utworów może być uznany za klasyk w dorobku Iron Maiden. Bez wstydu można je dodać do "The Best Of..." wraz z hitami lat 80tych i nie wywoła to żadnego dysonansu u słuchacza.
Maiden od 2000 roku trzyma równy i solidny poziom. Kiedy inne zespoły, nawet o znacznie krótszym stażu, traktują swoje premiery jako pretekst do wyruszenia w trasę (co widać często po setlistach, na których goszczą dwa, góra trzy, nowe kawałki), Maiden konsekwentnie gra 5-6 utworów z nowej płyty, a reakcja fanów na nie jest w większości pozytywna.
Nie zgodzę się z opinią, że wypełniacze Bruce'a są lepsze od mocniejszych utworów na ostatnich płytach Maiden. Jedynym utworem od 2000 roku, który mnie zawiódł i po latach w ogóle do niego nie wracam, jest The Man Who Would Be King.
Co do zaangażowania członków zespołu, to moim zdaniem nie podlega ono dyskusji. Adrian i Janick są znakomitymi kompozytorami, którzy sami podnoszą sobie poprzeczkę, Bruce'owi nigdy nie brakuje pomysłów, podobnie Steve'owi, który przy okazji ostatniej płyty był wyjątkowo mniej zaangażowany ze względu na śmierć dwóch bliskich mu osób. Jedynie Dave nie ma tak świetnych pomysłów jak przy okazji "A Matter of Life and Death" czy "Dance of Death", mimo że "The Man of Sorrow" jest lubianym utworem przez część fanów. Nicko sam się określa jako leń i gra to, co mu podsunie reszta zespołu.
Pomijając moją ocenę poszczególnych muzyków, dokumenty ze studia czy wywiady z premier ostatnich płyt dają jasno do zrozumienia, że panom wciąż zależy na podtrzymaniu możliwie wysokiego poziomu, a to ze względów ambicjonalnych czy też świadomości, że Maiden to marka a zarazem duża odpowiedzialność ciążąca na muzykach. Mam wrażenie, że panowie są tego bardzo świadomi kiedy wchodzą do studia. To wszystko przekłada się na jakość muzyki. Większość ludzi na forum bardzo pozytywnie oceniła "The Book of Souls", w przeciwieństwie do dwóch poprzednich albumów.
Masy określają, co jest dobrym, a co złym rock'n'rollem, nie garstka użytkowników forum.
Co do jakości muzyki, to wydaje mi się, że mocno przesadzacie. Na każdej płycie po reunion znajdzie się utwór (a nawet kilka utworów), który byłby mocnym punktem kolejnej trasy zespołu. If Eternity Should Fail, The Book of Souls, Starblind, The Talisman, The Reincarnation of Benjamin Breeg, For the Greater Good of God, Dance of Death, Paschendale, Ghost of the Navigator, Dream of Mirrors... każdy z tych utworów może być uznany za klasyk w dorobku Iron Maiden. Bez wstydu można je dodać do "The Best Of..." wraz z hitami lat 80tych i nie wywoła to żadnego dysonansu u słuchacza.
Maiden od 2000 roku trzyma równy i solidny poziom. Kiedy inne zespoły, nawet o znacznie krótszym stażu, traktują swoje premiery jako pretekst do wyruszenia w trasę (co widać często po setlistach, na których goszczą dwa, góra trzy, nowe kawałki), Maiden konsekwentnie gra 5-6 utworów z nowej płyty, a reakcja fanów na nie jest w większości pozytywna.
Nie zgodzę się z opinią, że wypełniacze Bruce'a są lepsze od mocniejszych utworów na ostatnich płytach Maiden. Jedynym utworem od 2000 roku, który mnie zawiódł i po latach w ogóle do niego nie wracam, jest The Man Who Would Be King.
Co do zaangażowania członków zespołu, to moim zdaniem nie podlega ono dyskusji. Adrian i Janick są znakomitymi kompozytorami, którzy sami podnoszą sobie poprzeczkę, Bruce'owi nigdy nie brakuje pomysłów, podobnie Steve'owi, który przy okazji ostatniej płyty był wyjątkowo mniej zaangażowany ze względu na śmierć dwóch bliskich mu osób. Jedynie Dave nie ma tak świetnych pomysłów jak przy okazji "A Matter of Life and Death" czy "Dance of Death", mimo że "The Man of Sorrow" jest lubianym utworem przez część fanów. Nicko sam się określa jako leń i gra to, co mu podsunie reszta zespołu.
Pomijając moją ocenę poszczególnych muzyków, dokumenty ze studia czy wywiady z premier ostatnich płyt dają jasno do zrozumienia, że panom wciąż zależy na podtrzymaniu możliwie wysokiego poziomu, a to ze względów ambicjonalnych czy też świadomości, że Maiden to marka a zarazem duża odpowiedzialność ciążąca na muzykach. Mam wrażenie, że panowie są tego bardzo świadomi kiedy wchodzą do studia. To wszystko przekłada się na jakość muzyki. Większość ludzi na forum bardzo pozytywnie oceniła "The Book of Souls", w przeciwieństwie do dwóch poprzednich albumów.
Masy określają, co jest dobrym, a co złym rock'n'rollem, nie garstka użytkowników forum.
Re: Nowa studyjna płyta Iron Maiden. Co wiemy na dziś?
No właśnie się nie przekłada.To wszystko przekłada się na jakość muzyki.
Co mają mówić w wywiadach? Że im się nie chce? Że nagrali słabą płytę? Wiadomo, że będą zachwalać.
Jakby to masy decydowały co jest dobre, a co nie, to najlepszy byłby Bieber czy inny One Erection.Masy określają, co jest dobrym, a co złym rock'n'rollem, nie garstka użytkowników forum.
Re: Nowa studyjna płyta Iron Maiden. Co wiemy na dziś?
Czysto subiektywne odczucie. Żadna z płyt Dickinsona nie jest idealna, mnie najbardziej podoba się Skunkworks bo jest rzeczywiście inna i eksperymentalna. Metalowego Bruce'a wolę w Iron Maiden, chociaż faktem jest, że ostatnio nie nagrywają niczego co by powalało na kolana. Płyty Dickinsona zostały nagrane w latach 90, wtedy jeszcze Maiden dawało radę. Ostatni Dickinson to chyba 2005 i nie jest już tak dobry jak choćby Accident, czy lepszy niż ówczesne Iron Maiden? Pewnie tak, bo Maiden w tamtym okresie było w absolutnym dołku.Pierre Dolinski pisze: ↑sob sie 17, 2019 7:19 pm Sorry Vorgel. Ta teoria jest naciągana.
1. Na płytach Dickinsona nawet wypełniacze są lepsze niż niektóre lepsze kawałki na ostatnich płytach Maiden.
2. Jeśli Stefkowi chodziło o to, żeby ludzie nie skupiali się na wokaliście, tylko na muzyce, to mógł założyć zespół instrumentalny i nie zatrudniać wokalisty.![]()
Tattooed Millionaire vs No Prayer czy Fear of the Dark, wygrywa Maiden
Balls to Picasso vs X Factor, X Factor wygrywa
Skunkworks vs X Factor remis, X Factor vs Accident wygrywa X Factor
Chemical Wedding vs Virtual XI, obie słabe, przy czym wolę jednak Virtual XI
Wokal Bruce'a tutaj niczego nie zmienia. Maiden wciąż lepsze niż on solo, nawet bez niego.
Re: Nowa studyjna płyta Iron Maiden. Co wiemy na dziś?
Pierwszy raz słyszę ze chemical jest słabe 
Dla mnie najlepszy Bruce i lepszy od każdego Maiden po 7th Son oprócz BNW.
Dla mnie najlepszy Bruce i lepszy od każdego Maiden po 7th Son oprócz BNW.
Re: Nowa studyjna płyta Iron Maiden. Co wiemy na dziś?
Wszystkie trzy po Seventh Sonie (oczywiście wszystkie poprzednie też, ale rozumiem, że tu nie ma sprzeciwu) miażdżą bezlitośnie Chemical Wedding. Pierwsze dwie pod każdym względem, trzecia ma gorszego wokalistę, chociaż pasuje on do materiału z X Factor.


