Ścisły creme de la creme twórczości IM. Za każdym razem kiedy słucham mam wrażenie, że w czasie tworzenia / nagrywania tego krążka chłopaków rozrywała wręcz energia. Chyba dla jej ujścia powstał instrumentalny, FotB czy BitV. W pozostałych ta energia jest wciąż, ale bardziej okiełznana, co połączone z właściwą IM melodyjnością jak i konstrukcyjnym dramatyzmem w efekcie dało hity absolutne, które powtórzone po ponad 30-u latach - nadal kopią (AH, marynarz, tytułowy). Marynarza doprawdy baaaaardzo chętnie bym przeżył jeszcze raz.
Osobiście jestem od dawna (choć nie od początku) zawściekłym fanem The Duellists - tam połączenie siły, tempa a w szczególności gitarowej maestrii w 3 minutowej

części instrumentalnej to kwintesencja tego okresu w ogóle a charakteru tej płyty - w szczególności. Ta partia gitar (fragment grany na cztery dźwięki - mniam!!!) jest też dla mnie najlepszym przykładem na określenie "bliźniaczych gitar" przypisane zespołowi. Może to po tej płycie Adrian zaczął narzekać, że IM gra "za szybko"

?
3 a właściwie 4 kawałki z tej płyty to ja widzę w swojej extra lidze arcydzieł IM "bez podziału na wagę" czyli w grupie, w której nie potrafię (i nie chcę) wskazywać "lepszych" i "lepsiejszych".
Płyta kapitalna, nie do przecenienia, słusznie uznana za szczytowe osiągnięcie heavy metalu w tamtym czasie.
PS. jak ja byłam wq...ony

, kiedy w konkursie na płytę roku "Trójki" (wtedy słuchalnej) przegrała bodajże z Fugazi (też lubię) bo jakiś "ktoś" podobno przysłał jedną kartkę z ilomaś-tam podpisami, które przeważyły ....