A Matter of Life and Death vs The Book of Souls
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: A Matter of Life and Death vs The Book of Souls
też uwielbiam. Świetny utwór.
Amolad > TBOS
Amolad to album bardzo dobry, TBOS dobry.
Amolad > TBOS
Amolad to album bardzo dobry, TBOS dobry.
NAJWIĘKSZY FAN DAWIDA PODSIADŁO NA SANATORIUM
-
GuardianOfMetal
- -#Wrathchild

- Posty: 61
- Rejestracja: pt gru 16, 2022 10:56 am
Re: A Matter of Life and Death vs The Book of Souls
Oj no tutaj to Amoladzik bezwzględnie.
Six six six, the number of the beast
Hell and fire was spawned to be released
29 kwietnia 1927 urodził się ON!
Hell and fire was spawned to be released
29 kwietnia 1927 urodził się ON!
-
Piotr Lange
- -#Moonchild

- Posty: 1535
- Rejestracja: czw paź 27, 2022 5:06 pm
- Skąd: Łódź
-
Zakkahletz
- -#Rainmaker

- Posty: 6536
- Rejestracja: sob sie 28, 2010 7:43 pm
- Skąd: na północ (od W-wy)
Re: A Matter of Life and Death vs The Book of Souls
Zdecydowanie głos na TBoS. W moim prywatnym rankingu AMoLaD szoruje po dnie, to jedna z najsłabszych płyt Maiden, w zasadzie ma tylko 3 dobre utwory, więc powinna być EP-ką.
-
Deleted User 626
Re: A Matter of Life and Death vs The Book of Souls
AMOLAD. TBOS w ogóle już nie słucham. A tak piałem z zachwytu po premierze. Czas uczy pokory.
Re: A Matter of Life and Death vs The Book of Souls
Parę osób pisało, że tak jest zawsze- zachwyt po premierze, nie dopuszczanie krytyki, a przy kolejnym albumie nagła weryfikacja. Z Senjutsu będzie to samo.
A jeśli chodzi o ankietę- AMOLAD, choć obu nie lubię.
A jeśli chodzi o ankietę- AMOLAD, choć obu nie lubię.
Re: A Matter of Life and Death vs The Book of Souls
TBoS jest zbyt długi, żebym robił większe podejście 
-
Deleted User 626
Re: A Matter of Life and Death vs The Book of Souls
Co do TBOS to moja weryfikacja in minus była dużo wcześniej przed premierą Senjutsu. Chociaż zgodzę się, że zachłyśnięcie się nowym materiałem... jak to w życiu - pierwsza, druga, trzecia żona a każda gorsza od poprzedniej
Re: A Matter of Life and Death vs The Book of Souls
Teraz postawiłbym na AMOLAD.
Re: A Matter of Life and Death vs The Book of Souls
Zdecydowanie A Matter of Life and Death.
Re: A Matter of Life and Death vs The Book of Souls
AMOLAD.
W półtorej godziby oblece 4 Slayery
W półtorej godziby oblece 4 Slayery
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12618
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: A Matter of Life and Death vs The Book of Souls
AMOLAD bez dwóch zdań
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Re: A Matter of Life and Death vs The Book of Souls
Widzę, że mój post sprzed niemalże 7 lat jest nadal aktualny. Fajna rzecz, bo często nieźle się dziwię temu, co x lat temu wypisywałem w internetach
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
-
Double Impact
- -#Wrathchild

- Posty: 98
- Rejestracja: sob mar 02, 2024 2:20 am
Re: A Matter of Life and Death vs The Book of Souls
Gdy A Matter of Life and Death wychodziło bardzo narzekałem na ten album. Byłem rozczarowany dłużyznami, brakowało mi szybkości i energii. Dalej mam swoje "ale" do tego albumu. Stawiam go niżej od wszystkich wcześniejszych, może z wyjątkiem Virtual XI. Mimo to porównując do następnych chciałbym go pochwalić. Muzyka na nim nie jest wtórna, trudno nie docenić ciekawych muzycznych poszukiwań i nieszablonowości. Utwory są za długie, ale mają jakieś momenty.
Book of Souls to esencja wszystkich wad nowego Iron Maiden. O ile na AMOLAD czasem coś trwa za długo, to na Book of Souls jest tak zawsze. Jest nawet chyba słabiej niż Final Frontier gdzie melodie z Talisman czy Isle of Avalon zostają na długo. Tutaj jest to takie równe w przeciętności. Trudno coś wyróżnić, a nawet jeśli (jak np. tytułowy czy When the River Runs Deep) to i tak coś nie pasuje. Dodając tragiczną wręcz ilość autoplagiatów wybór jest prosty.
Book of Souls to esencja wszystkich wad nowego Iron Maiden. O ile na AMOLAD czasem coś trwa za długo, to na Book of Souls jest tak zawsze. Jest nawet chyba słabiej niż Final Frontier gdzie melodie z Talisman czy Isle of Avalon zostają na długo. Tutaj jest to takie równe w przeciętności. Trudno coś wyróżnić, a nawet jeśli (jak np. tytułowy czy When the River Runs Deep) to i tak coś nie pasuje. Dodając tragiczną wręcz ilość autoplagiatów wybór jest prosty.
