Judas Priest
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Judas Priest
Fanbojem? Zbyt mocne słowo, krytykowałem i krytykuję ich za wiele rzeczy i nie traktuję jako objawienia rodem z Biblii, czego nie można powiedzieć o tobie i twoim stosunku do Iron Maiden.
Szczerze mówiąc, to heavy metal XXI wieku w ogóle mnie nie zachwyca, miał swój czas kilkadziesiąt lat wcześniej i wtedy wykorzystał go na tyle, na ile się dało. Kilka świetnych płyt z początku lat 90-tych w gruncie rzeczy zamknęło temat.
Szczerze mówiąc, to heavy metal XXI wieku w ogóle mnie nie zachwyca, miał swój czas kilkadziesiąt lat wcześniej i wtedy wykorzystał go na tyle, na ile się dało. Kilka świetnych płyt z początku lat 90-tych w gruncie rzeczy zamknęło temat.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Judas Priest
Jezu znowu to przerabiamy?
Pytanie ile tych płyt z XXI wieku się przesłuchało i które 
Re: Judas Priest
Dobrze Zdan, wytłumacz mi więc ile można zdziałać w muzyce opierającej się na kilku dość łatwych riffach, tendencyjnych tempach i standardowych aranżacjach. Od razu zaznaczę, że nie wychodzimy poza obręby heavy metalu i nie łączymy go z rapem, elektroniką, czy czymkolwiek, co powodowałoby, że przestajemy mówić o czystym heavy metalu (np. Chapel Of Disease). Bo dla mnie to trochę jakby przekonywać o tym, że w XXI wieku punk rock to jest terra incognita, gatunek obfitujący w zaskakujące rozwiązania i mający przed sobą świetlaną przyszłość.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Judas Priest
Najpierw wyklarujmy coś - czy mówimy o tym, że heavy metal ma być w XXI wieku zaskakujący i odkrywczy czy mają w nim wychodzić dobre albo nawet bardzo dobre krążki świetnie korzystające z istniejących wzorców? Bo to dwie różne rzeczy.
Re: Judas Priest
To pierwsze. Drugiego nie neguję, bo takie krążki się pojawiają. Doceniam dzieła wskrzeszonego Satana, naprawdę świetna robota, manufaktura Accept regularnie dostarcza mi fajnych wydawnictw i takich przypadków jest więcej, ale całościowo oceniam ten nurt negatywnie przez skrajną stagnację i brak czegoś, co trzymałoby mnie przy nim na dłuższą metę. Za krótkie jest to życie, żebym marnował je na różnego rodzaju hołdy i kopie tego, co znam od dawna i uważam za lepsze, a czasami doskonałe.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Judas Priest
To w takim razie praktycznie cały metal wyrzucamy do kosza (poza może blackiem i MOŻE niektórymi death metalowymi hordami). No można w ten sposób. Tak jak współczesny blues (i blues rock cały), punk (który jest bardzo żywotny żeby było śmiesznie), potężne fragmenty jazzu etc. Ja przyjmuję tą drugą opcję - dobre numery pozostają nimi nieważne czy nagrano je w 1986 czy w 2020.
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12621
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: Judas Priest
Oczywiście masz kupę racji, ale mieszać tu w to towarzystwo jazz? Gdy metal się rozwijał to jazz, który był już gatunkiem o naprawdę sporych tradycjach ciągle zaskakiwał i powstało wiele płyt przełomowych. Zresztą teraz... już ponad 100 lat od istnienia tego gatunku powstają rzeczy, przy których człowiek łapie się za głowę. Metal... powiedzmy, że ma połowę tego wieku i... no nie wiem czy jest sens mieszać te dwa światy 
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Re: Judas Priest
Ależ nikt nie mówi, że obecny blues jest nowatorski, czy nawet warty słuchania
To zresztą chyba jeszcze bardziej ograniczony gatunek.
Jazz żyje, ma się dobrze i rozwija się bardziej, niż wyżej wymienione gatunki poskładane do kupy. Ale to bierze się z "muzycznej inteligencji" jego twórców i dużo szerszego spektrum możliwości od tego, którym dysponują kuce zapatrzone w Slayera.
Jazz żyje, ma się dobrze i rozwija się bardziej, niż wyżej wymienione gatunki poskładane do kupy. Ale to bierze się z "muzycznej inteligencji" jego twórców i dużo szerszego spektrum możliwości od tego, którym dysponują kuce zapatrzone w Slayera.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Judas Priest
Jasne, że powstają takie rzeczy ale gros jazzowych tematów to nie są specjalnie odkrywcze rzeczy ale spokojne trawienie tego co było. Jak napisałeś jest się czym inspirować
W przypadku metalu i tak dorobiliśmy się bardzo szerokiego spektrum brzmień, stylów, podejść itd. w bardzo krótkim czasie. W mojej skromnej opinii dobry (czy świetny) heavy metalowy krążek nie musi być czymś wytyczającym nowe szlaki w muzyce 
Re: Judas Priest
W takim razie poproszę o gatunki "warte słuchania". Mówię poważnie. Może się czegoś dowiem. I te nowatorskie jazzowe krążkiSchizoid pisze: ↑wt lut 04, 2020 9:02 pm Ależ nikt nie mówi, że obecny blues jest nowatorski, czy nawet warty słuchaniaTo zresztą chyba jeszcze bardziej ograniczony gatunek.
Jazz żyje, ma się dobrze i rozwija się bardziej, niż wyżej wymienione gatunki poskładane do kupy. Ale to bierze się z "muzycznej inteligencji" jego twórców i dużo szerszego spektrum możliwości od tego, którym dysponują kuce zapatrzone w Slayera.
Re: Judas Priest
To sobie wyobraźcie, że pierwszy album JP, który tak naprawdę świadomie przesłuchałem w całości to był Nostradamus... było to jakoś w 2009 roku, gdy złapałem temat Judasów przez takie utwory jak Painkiller(którego obecnie np nie trawię), All guns blazing czy mój ulubiony Hell Patrol.
Ale wtedy tak się zraziłem, że do dyskografii JP wróciłem dopiero kilka miesięcy temu.
Re: Judas Priest
Wcale nie widzę offtopa. Temat czysto Judas Priest. Ale ok. Zdan, we are brothers in metal.
Muzyka ma sprawiać przyjemność, że chce się do niej wracać, słuchać po kilka razy pod rząd. Bez względu na to czy jest prosta czy pokombinowana. W heavy metalu za dużo się już nie wymyśli, ale można nagrać dużo przyjemnych do słuchania utworów, mniej lub bardziej nawiązujących do tradycji. Jedni uwielbiają "Stained Class", inni wolą "Killing Machine", mimo, że oba wydano w 1978, to znacząco się różnią. Ja zawsze bardziej ceniłem "Killing Machine" za bardziej przystępne, skondensowane kompozycje, które do dzisiaj brzmią dobrze. Inni z kolei tej płyty nie znoszą, wychwalając "Stained Class". Dla niektórych fanów dawnego Judas Priest "Painkiller" był szokiem, a co dopiero płyty nagrane z Ripperem Owensem. Ile ludzi tyle poglądów.
Muzyka ma sprawiać przyjemność, że chce się do niej wracać, słuchać po kilka razy pod rząd. Bez względu na to czy jest prosta czy pokombinowana. W heavy metalu za dużo się już nie wymyśli, ale można nagrać dużo przyjemnych do słuchania utworów, mniej lub bardziej nawiązujących do tradycji. Jedni uwielbiają "Stained Class", inni wolą "Killing Machine", mimo, że oba wydano w 1978, to znacząco się różnią. Ja zawsze bardziej ceniłem "Killing Machine" za bardziej przystępne, skondensowane kompozycje, które do dzisiaj brzmią dobrze. Inni z kolei tej płyty nie znoszą, wychwalając "Stained Class". Dla niektórych fanów dawnego Judas Priest "Painkiller" był szokiem, a co dopiero płyty nagrane z Ripperem Owensem. Ile ludzi tyle poglądów.
Re: Judas Priest
Nie wiem, czy warto w ogóle mówić, że jakiś gatunek jest całościowo "warty słuchania". Nieironicznie mówiąc, to współczesny pop oferuje coraz bardziej malownicze kolaże stylistyczne. Kwestią sporną (choć pewnie nie na takim forum) jest to, czy to dobra muzyka, ale na pewno staje się coraz mniej oczywista. W sumie szeroko rozumiany synthwave, czy może nawet ogólnie elektronika, też ma trochę do zaoferowania, bo czerpie z wielu innych gatunków, niektóre łączy i czasami wychodzą intrygujące efekty. Prog też sprawia wrażenie muzyki "żyjącej", ale z tego co kojarzę, to kapel pokroju Opeth raczej nie uznajesz za warte uwagi.Zdan pisze: ↑wt lut 04, 2020 9:05 pmW takim razie poproszę o gatunki "warte słuchania". Mówię poważnie. Może się czegoś dowiem. I te nowatorskie jazzowe krążkiSchizoid pisze: ↑wt lut 04, 2020 9:02 pm Ależ nikt nie mówi, że obecny blues jest nowatorski, czy nawet warty słuchaniaTo zresztą chyba jeszcze bardziej ograniczony gatunek.
Jazz żyje, ma się dobrze i rozwija się bardziej, niż wyżej wymienione gatunki poskładane do kupy. Ale to bierze się z "muzycznej inteligencji" jego twórców i dużo szerszego spektrum możliwości od tego, którym dysponują kuce zapatrzone w Slayera.![]()
Nowatorskie jazzowe krążki? Nowatorstwo w muzyce mającej prawie 100 lat jest raczej trudne, ale wymienię kilka artystów reprezentujących nowoczesny, mniej oczywisty jazz, na który można zwrócić uwagę. Tu przede wszystkim wskazać mogę na twórczość The Comet Is Coming, która odwołując się do tradycji tego mniej eleganckiego jazzu spod znaku Sun Ra robi to we własnym stylu i na własnych zasadach, bez żadnych ograniczeń. Myślę, że te płyty będą stanowiły drogowskaz dla kolejnych wykonawców jazzowych. Z polskiej sceny mogę polecić ostatni krążek Kuby Więcka - Multitasking, gdzie postawiono na dość nieoczywiste rozwiązania rytmiczne. Za ciekawe zjawisko uważam również twórczość Flying Lotus, gdzie ten jazz już w ogóle miesza się z różnorakimi samplami itp. Co prawda niezbyt zagłębiam się w te odmęty jazzu, ale dość dużo wykonawców stara się go dopełniać wstawkami rapowymi i robi to na dużo większą skalę, niż Miles Davis lata temu. Być może właśnie to jest jazz na czasy obecne, chociaż ja pozostanę przy bardziej tradycyjnych stylach. Ze świeższych rzeczy lubię być może powtarzalne, ale zdecydowanie klimatyczne kapele wykonujące mroczny jazz, np. The Mout Fuji Doomjazz Corporation, Bohren & Der Club Of Gore. Sam preferuję bardziej klasyczne brzmienia, bo wiem też, że mam jeszcze spore braki w tej materii, ale w gruncie rzeczy dość często natrafiam na coś, co jest interesujące (choć niekoniecznie dobre). Ostatnio znalazłem ciekawy krążek nie tyle jazzowy, co fajnie wykorzystujący tę muzykę: White Ward - Love Exchange Failure. Podejrzewam, że możesz znać, ale jeśli nie, to polecam.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Judas Priest
Najpierw "prog" który absolutnie jest muzyką żyjącą w tym sensie, że jest go sporo. Natomiast bardzo dużo z niego w sposób bezpośredni odnosi się do klasyki progresywnego rocka z lat 70 i 80. Może nie są to kopie jeden do jednego ale nie nazwałbym tego muzyką wytaczającą nowe szlaki (chyba, że bierzemy pod uwagę djent który faktycznie był czymś nowym).
Wszystkie wymienione krążki są mi dość dobrze znane ale wszędzie widzę mocne odniesienia do przeszłości (poza może Flying Lotus ale tego nie zaliczam do jazzu). The Comet Is Coming to reinterpretacja współczesna tego co przez lata robił Sun Ra i bardzo to doceniam. Jeśli chodzi o Więcka to jego działania kojarzą mi się z różnymi etnicznymi formami jazzu z przeszłości pod względem rytmicznym. Jak skojarzenie oczywisty jest Shabaka ale chyba także Pharaoh Sanders. Co do tego mrocznego jazzu to tutal chylę czoła bo to faktycznie bardzo ciekawy nurt do eksploracji. White Ward to faktycznie ciekawa rzecz ale nie podpinałbym tego pod jazz.
Wracając do meritum - nie dogadamy się. Mamy inny paradygmat patrzenia na muzykę. Weźmy taki blues - ma on wiele formuł. Oczywiście to muzyka praktycznie totalnie odtwórcza. Natomiast ten fakt dla mnie nie jest specjalnie przeszkadzający. Dobry bluesowy numer pozostaje nim nawet jeśli oparty jest na fundamentach które postawili starsi bluesmani. Podobnie mam z heavy metalem.
Wszystkie wymienione krążki są mi dość dobrze znane ale wszędzie widzę mocne odniesienia do przeszłości (poza może Flying Lotus ale tego nie zaliczam do jazzu). The Comet Is Coming to reinterpretacja współczesna tego co przez lata robił Sun Ra i bardzo to doceniam. Jeśli chodzi o Więcka to jego działania kojarzą mi się z różnymi etnicznymi formami jazzu z przeszłości pod względem rytmicznym. Jak skojarzenie oczywisty jest Shabaka ale chyba także Pharaoh Sanders. Co do tego mrocznego jazzu to tutal chylę czoła bo to faktycznie bardzo ciekawy nurt do eksploracji. White Ward to faktycznie ciekawa rzecz ale nie podpinałbym tego pod jazz.
Wracając do meritum - nie dogadamy się. Mamy inny paradygmat patrzenia na muzykę. Weźmy taki blues - ma on wiele formuł. Oczywiście to muzyka praktycznie totalnie odtwórcza. Natomiast ten fakt dla mnie nie jest specjalnie przeszkadzający. Dobry bluesowy numer pozostaje nim nawet jeśli oparty jest na fundamentach które postawili starsi bluesmani. Podobnie mam z heavy metalem.
Re: Judas Priest
No tak, prog odnosi się do przeszłości, ale każda muzyka odnosi się do swoich korzeni w taki czy inny sposób. Żeby tego nie robiła, to musi być novum samą w sobie, nowym gatunkiem. Ale przecież taka Pantera dość jasno nawiązywała do swoich inspiracji, a jednocześnie oferowała coś nowego (pomińmy tu wątek Exhordera). Jej twórczość nie odcinała się od źródeł, ale także przy nich nie trwała. Problem w tym, że są kapele nawiązujące do tego, co znamy i lubimy, a z drugiej strony mamy w tym nurcie Airbag, które wręcz garściami czerpie z Floydów i robi to bardzo jawnie. Mamy też Haken, który idzie w klimaty tak odległe od King Crimson, Yes i innych Marillionów, jak tylko się da. I w sumie o to się rozchodzi: by nie brać 1:1 z tego, co było już lata temu. Stąd na przykład horrorpunk uważam za zupełnie nietrafiony pomysł, bo w gruncie rzeczy znakomita większość takich kapel mogłaby po prostu grać covery Misfits i wychodziłoby na to samo.
Sun Ra to mój ulubiony wykonawca jazzowy, więc z natury The Comet Is Coming zaskarbiło sobie moją przychylność, ale reinterpretacja to IMO niewłaściwe słowo. Oczywiście, że jego dzieła są punktem wyjścia, z tym nawet oni sami się nie kryją, o czym zresztą dowiedziałem się stosunkowo niedawno, ale uważam je za dość odległe od tego, co proponuje Shabaka w swoim projekcie. Przecież miejscami bliżej temu do rocka, niż jazzu, tak daleko nie zapędzał się ani Sun Ra, ani chyba nikt inny w tamtych czasach. Nie używali też rozwiązań rodem z muzyki klubowej, a te przecież są bardzo łatwe do wychwycenia szczególnie na debiucie Komety. To stwierdzenie bardziej pasuje do Sons Of Kemet, gdzie ten Sun Ra w nowszej formie faktycznie wylewa się z głośników.
White Ward to jak pisałem nie jazz, ale warto ten krążek wspomnieć, bo według mnie płyta jest warta uwagi, fajnie posługuje się innym gatunkiem i chyba nikt na forum jeszcze o niej nie wspominał, a może parę osób ją po tej dyskusji odpali.
Sun Ra to mój ulubiony wykonawca jazzowy, więc z natury The Comet Is Coming zaskarbiło sobie moją przychylność, ale reinterpretacja to IMO niewłaściwe słowo. Oczywiście, że jego dzieła są punktem wyjścia, z tym nawet oni sami się nie kryją, o czym zresztą dowiedziałem się stosunkowo niedawno, ale uważam je za dość odległe od tego, co proponuje Shabaka w swoim projekcie. Przecież miejscami bliżej temu do rocka, niż jazzu, tak daleko nie zapędzał się ani Sun Ra, ani chyba nikt inny w tamtych czasach. Nie używali też rozwiązań rodem z muzyki klubowej, a te przecież są bardzo łatwe do wychwycenia szczególnie na debiucie Komety. To stwierdzenie bardziej pasuje do Sons Of Kemet, gdzie ten Sun Ra w nowszej formie faktycznie wylewa się z głośników.
White Ward to jak pisałem nie jazz, ale warto ten krążek wspomnieć, bo według mnie płyta jest warta uwagi, fajnie posługuje się innym gatunkiem i chyba nikt na forum jeszcze o niej nie wspominał, a może parę osób ją po tej dyskusji odpali.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Judas Priest
No ale jeśli tak stawiasz sprawę to w takim razie są heavy metalowe kapele które powinny spokojnie pasować - takie które czerpią z wielu wzorców i robią to w wyśmienity sposób. Nie ma tam kopii 1:1 z tego co już nagrano - a raczej "tu dodamy trochę tego, potem trochę tamtego, potem jeszcze co innego i będzie gitara". Są też odtwórcy ale to jest wszędzie (i żeby nie było - wszędzie mi nie przeszkadza). Tak samo z bluesem czy nawet punkiem.
Co do The Comet Is Coming reinterpretacja to na tyle pojemne pojęcie, że ich podejście moim zdaniem spokojnie się w tym mieści. Oczywiście to nie jedyna składowa bo słyszę też tam zagrywki rodem z jazz fusion ale trzonem wszystkiego jest IMHO Sun Ra. Sons Of Kemet to dla mnie takie niepublikowane a wydane współcześnie nagrania Sun Ra. Bardzo to cenię oczywiście. Ba! Osobiście lubię też Kamasi Washingtona a przecież jego największe dzieło to praktycznie po prostu wycieczka po historii jazzu (oczywiście nie kompletna bo się nie da).
Co do The Comet Is Coming reinterpretacja to na tyle pojemne pojęcie, że ich podejście moim zdaniem spokojnie się w tym mieści. Oczywiście to nie jedyna składowa bo słyszę też tam zagrywki rodem z jazz fusion ale trzonem wszystkiego jest IMHO Sun Ra. Sons Of Kemet to dla mnie takie niepublikowane a wydane współcześnie nagrania Sun Ra. Bardzo to cenię oczywiście. Ba! Osobiście lubię też Kamasi Washingtona a przecież jego największe dzieło to praktycznie po prostu wycieczka po historii jazzu (oczywiście nie kompletna bo się nie da).
Re: Judas Priest
Jak słyszę taki retro heavy zespół, to zazwyczaj zauważam kilka składników. Wysoki/szorstki wokal (chyba najczęściej Di'Anno, Tate, Halford, rzadziej Udo), galopady (Maiden), unisona (Priest, Lizzy, Maiden). No i dla mnie to wtedy jest kopia 1:1 z tego, co znam już doskonale, bo nie wprowadzają niczego nowego, a jedynie miksują to, na czym wychowywał się zarówno wykonawca, jak i słuchacz. I na tym koniec. Jeśli ma to swoją niszę, to git, ale ja do niej nie należę.
W ogóle uważam, że twórcy nurtu retro nie patrzą na to, że w sumie praktycznie nikt nie wziął na warsztat metalu drugiej połowy lat siedemdziesiątych, który uważam za coś dającego większe możliwości reinterpretacyjne, coś bardziej niezdefiniowanego. Przecież metal nie zaczął się na Killers i Restless And Wild. Na jakieś kapele się natknąłem, ale nie kupiły mnie na tyle, bym do nich wracał.
W ogóle uważam, że twórcy nurtu retro nie patrzą na to, że w sumie praktycznie nikt nie wziął na warsztat metalu drugiej połowy lat siedemdziesiątych, który uważam za coś dającego większe możliwości reinterpretacyjne, coś bardziej niezdefiniowanego. Przecież metal nie zaczął się na Killers i Restless And Wild. Na jakieś kapele się natknąłem, ale nie kupiły mnie na tyle, bym do nich wracał.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 12445
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Judas Priest
Wybór zespołów, które grają heavy metal w nowatorski sposób trochę jest. Pewnie, przeważają klony Maiden i Priest, ale nie można sprowadzać całego nurtu retro heavy do odgrzewania kotletów. Pojawiają się zespoły, które udowadniają, że jest coś jeszcze do powiedzenia.
Czy jest to odkrywanie muzyki na nowo? Nie, ale chyba jesteśmy na etapie gdzie nie da się już wyznaczyć całkowicie nowego trendu. Liczba dźwięków jest mimo wszystko ograniczona, nie mamy nieograniczonego spektrum tonacji. Co za tym idzie, zawsze będą słyszalne echa poprzednich wykonawców.
W dzisiejszym, XXI-wiecznym heavy jest bardzo duża grupa zespołów, która kontynuuje dorobek mniej oczywistych zespołów. Jest Blazon Stone wiernie rozwijające złoty okres Running Wild, Sabire całkiem nieźle odtworzył ducha pierwszych WASPów, Eternal Champion i Visigoth dobrze kontynuują epicki metal.
Ale okej, mamy mówić o całkowitym nowatorstwie. Mastodon potrafił stworzyć nowy styl, trudno znaleźć proste skojarzenia do tego co było przed nimi. Parę zespołów nawet udanie podążyło ich ścieżką, a to mimo paru progresji i brzmienia ciągle heavy metal. Gojira także zrobiła coś [/b] unikalnego, ale miało być o heavy... no to In Solitude, wielokrotnie polecałem Ci sprawdzenie tej perełki - zwłaszcza Sister to płyta, która wymyka się szufladkom i moim zdaniem możemy mówić tu o nowym stylu. Idle Hands to też odkrywczy zespół.
Celowo nie wspominam o Atlantean Kodex, bo... wiadomo
Czy jest to odkrywanie muzyki na nowo? Nie, ale chyba jesteśmy na etapie gdzie nie da się już wyznaczyć całkowicie nowego trendu. Liczba dźwięków jest mimo wszystko ograniczona, nie mamy nieograniczonego spektrum tonacji. Co za tym idzie, zawsze będą słyszalne echa poprzednich wykonawców.
W dzisiejszym, XXI-wiecznym heavy jest bardzo duża grupa zespołów, która kontynuuje dorobek mniej oczywistych zespołów. Jest Blazon Stone wiernie rozwijające złoty okres Running Wild, Sabire całkiem nieźle odtworzył ducha pierwszych WASPów, Eternal Champion i Visigoth dobrze kontynuują epicki metal.
Ale okej, mamy mówić o całkowitym nowatorstwie. Mastodon potrafił stworzyć nowy styl, trudno znaleźć proste skojarzenia do tego co było przed nimi. Parę zespołów nawet udanie podążyło ich ścieżką, a to mimo paru progresji i brzmienia ciągle heavy metal. Gojira także zrobiła coś [/b] unikalnego, ale miało być o heavy... no to In Solitude, wielokrotnie polecałem Ci sprawdzenie tej perełki - zwłaszcza Sister to płyta, która wymyka się szufladkom i moim zdaniem możemy mówić tu o nowym stylu. Idle Hands to też odkrywczy zespół.
Celowo nie wspominam o Atlantean Kodex, bo... wiadomo
- Metalophil
- -#Moonchild

- Posty: 1944
- Rejestracja: pn cze 30, 2003 10:21 am
- Skąd: Lublin
Re: Judas Priest
Osz kurde, ale offtop....
Re: Judas Priest
Dżosef dobrze napisał ale ja dodam od siebie jeszcze jedną rzecz.
To co opisujesz moim zdaniem to nie jest kopiowanie 1:1 ale branie z różnych źródeł i tworzenie własnej mikstury. Jeśli nie to ile musi być tych źródeł i jakie inspiracje tak by zespół nie kopiował? Taki zespół Iron Curtain na nowej płycie skupia się raczej na surowszej i prostszej stronie NWOBHM, Vigilance ze Słowenii gra dość unikalną kombinację heavy i black metalu. Smoulder to mieszanina epickiego amerykańskiego metalu, us powera i doom metalu. Tak można długo wymieniać. Dużo gorzej jest w thrashu gdzie zespoły przyjmują sobie jeden, dwa bandy do kopiowania i na tym lecą. Rozumiem, że kogoś nie bierze współczesny heavy metal ale zrobienie z dobrych wzorców odpowiedniej płyty to też sztuka.
To co opisujesz moim zdaniem to nie jest kopiowanie 1:1 ale branie z różnych źródeł i tworzenie własnej mikstury. Jeśli nie to ile musi być tych źródeł i jakie inspiracje tak by zespół nie kopiował? Taki zespół Iron Curtain na nowej płycie skupia się raczej na surowszej i prostszej stronie NWOBHM, Vigilance ze Słowenii gra dość unikalną kombinację heavy i black metalu. Smoulder to mieszanina epickiego amerykańskiego metalu, us powera i doom metalu. Tak można długo wymieniać. Dużo gorzej jest w thrashu gdzie zespoły przyjmują sobie jeden, dwa bandy do kopiowania i na tym lecą. Rozumiem, że kogoś nie bierze współczesny heavy metal ale zrobienie z dobrych wzorców odpowiedniej płyty to też sztuka.
