Nie każdy album, który uwielbiam słuchać w domu ma przełożenie na samochód. Tak samo nie każdy album słuchany podczas biegania ma przełożenie na słuchanie w domu z whiskey w dłoni. Słucham dużo metalu, proga, jazzu i w większości za bardzo skupiam się na muzyce. To jest super do domu, na słuchawki. Od muzyki do auta oczekuję tego, żeby miała flow, chciało się przy niej prowadzić i żeby za bardzo nie drażniła postronnych pasażerów podczas kilkugodzinnych wypraw (czyli żadne ekstrema).
Próbowałem naprawdę różnych rzeczy, taka moja lista kilku, które u mnie póki co perfekcyjnie grają podczas jazdy:
1. GTA Vice City Emotion Radio Soundtrack (To akurat żony ulubione
2. Adrian Smith & Project - SIlver and gold
3. Night Ranger - Midnight Madness (A to chyba mój top - naprawdę solidny album od początku do końca)
4. Gary Moore - Wild Frontier
5. Rush - Power Windows
6. Warlock - Triumph And Agony
7. Bruce Dickinson - Balls To Picasso (o dziwo hard rockowy Bruce to jest to na autostradzie
Podsyłajcie swoje, bo w necie ciężko znaleźć dobre listy. Metoda prób i błędów u mnie.




