The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
Średniak, ale do najgorszego (Dance Of Death) trochę mu brakuje
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
Serio DOD uważasz za najsłabszy?
NAJWIĘKSZY FAN DAWIDA PODSIADŁO NA SANATORIUM
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
Tak. Tam są ze 3 numery, które lubię.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
Dance Of Death jest w moim top 3 albumów Maiden
Final Frontier faktycznie obok Killers stawiam na ostatnim miejscu w dyskografii.
www.last.fm/user/darkfuneral18
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
pisząc w wersji niespełnionego fanserwisu, to w sumie chciałbym usłyszeć ten album na nowo zmiksowany, z wyraźniejszymi partiami przede wszystkim Adriana. W ogóle może napiszę teraz truizm, ale odnoszę wrażenie, że po reunion Smith jest jednak zawsze trochę schowany za pozostałymi gitarzystami i wydaje mi się, że wszystkie płyty na tym tracą. W każdym razie rzeczywiście w niektórych kawałkach czuć klimat SiT, ale jednak jest to takie zbyt nieśmiałe, jakby się bali, że wszyscy powiedzą, że zrobili mega biedną wersję jednego ze swoich najlepszych albumów.
-
Deleted User 5490
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
Bo niestety tandem Harris/Gers ma więcej do powiedzenia przy komponowaniu i koncepcja góralsko-kwadratowo-epicko-oleisto-rozwlekła jest ulubioną przez tego pierwszego.
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
To jest najlepszy album Iron Maiden po reunion. Wciąż nie trawię połowy kawałków, ale pierwsza połowa jest bardzo dobra. Nagrywanie ponownie na Bahamach, gdzie powstały ich najlepsze płyty im posłużyło.
-
Deleted User 5490
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
Szkoda, że nie posłużył im realizator.
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
Jest ubita jak prawie wszystko z ostatnich 20 lat, ale i tak mniej niż Brave New World i Dance of Death (najbardziej skopane brzmienie). A Caveman wiadomo, że jest cienki i się nie zna na inżynierii dźwięku.
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
Produkcja i wokal Bruce'a. Sprawia wrażenie mocno wymęczonego.
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Defenders of Steel
06: Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), Linkin Park
07: Judas Priest
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
Bardzo dawno nie słuchałem tej płyty i jakoś nie mam ochoty do niej wracać (to samo mam też z BoS). Kilka kawałków jest tam niezłych: Isle, Starblind, Mother of Mercy, Talisman.
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
WTWWB idealne na rozgrzwke na treningu, reszta albumu absolutnie dolna granica średnjawy muzycznej, a w rankingu Maidenow sam dół
The X Factor jest niedocenianym dziełem, change my mind
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
Ten album na początku kopał - zresztą pamiętam podjarkę na Sanatorium 10 la temu.
Teraz tylko u mnie leci The Final Frontier, Starblind i When the wild wind blows. Obok NPFTD i Killers dla mnie najgorszy.
Teraz tylko u mnie leci The Final Frontier, Starblind i When the wild wind blows. Obok NPFTD i Killers dla mnie najgorszy.
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
Wczoraj przesłuchałem sobie kilka kawałków z tego albumu. Pomysły w sumie nawet i niezłe, ale to wszystko jest rozściągnięte do zrzygania. Takie Isle: naprawdę z potencjałem na bardzo dobry utwór, kilka fajnych pomysłów i melodii, ale ciągnął mi się niemiłosiernie. Jak sie skończył to pierwsze co pomyslałem: jakbym słuchał takie Killers albo Numbera, to byłbym w połowie płyty, a tu zleciał jeden numer :-) To samo np. Starblind.
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
Po intro, myślałem że tytułowy numer mnie z butów wyrwie, a tu piosenka z tekstem pokroju Zenka Martyniuka.
Ze wszystkich utworów uwielbiam Starblind. WTWWB jest spoko, kawałek prosty jak budowa cepa.
Ze wszystkich utworów uwielbiam Starblind. WTWWB jest spoko, kawałek prosty jak budowa cepa.
To ride the storm to an empire of the clouds...
- dostoevsky
- -#Assassin

- Posty: 2347
- Rejestracja: pn sty 30, 2006 3:55 pm
- Skąd: St Andrews
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
"The Final Frontier" przez ostatnie lata omijałem, ale w ostatnich miesiącach to się zmieniło, ponieważ kompletuję swoją kolekcję albumów na winylu.
Pisałem już gdzieś, że niespecjalnie zależy mi na picture discach z powodu gorszej jakości audio. Winyle zbieram aby ich słuchać, a nie po to żeby wieszać na ścianie albo zachowywać "mint condition" w folii.
Każdy kolekcjoner ma swoją motywację. Dlatego z chęcią sięgam po niektóre reedycje albumów.
I ostatnio przeżyłem lekki szok, ponieważ reedycja TFF była praktycznie niedostępna. Przez chwilę miałem kolejny powód aby omijać ten album. Do momentu kiedy ktoś wrzucił duży zestaw kopii na sprzedaż w super cenie (polecam!): https://allegro.pl/oferta/iron-maiden-t ... 3356220808
Winyl zamówiony i opłacony, choć bez większego entuzjazmu - chodzi o skompletowanie kolekcji.
Stwierdziłem jednak, że sobie dziś posłucham... i sam byłem pozytywnie zaskoczony jak dobrze mi ta płyta weszła.
Na pierwszych dwóch-trzech numerach czuć, że w kompozycjach brakuje tego "flow" które dla mnie wróciło na TBOS i Senjutsu. Niemniej jednak ta płyta nie jest tak średnia jak ją zapamiętałem.
A co jest z nią nie tak? Po obejrzeniu dokumentu na temat albumu i przesłuchaniu płyty uważam, że gdzieś między napisaniem albumu a nagraniem całości wkradła się nerwowość i pośpiech.
Płyta sprawia wrażenie wyprodukowanej "na chybcika" ponieważ okazało się, że stara formuła tworzenia albumów jak przy Powerslave czy Somewhere in Time już nie działa w przypadku panów 50+. Jeśli dobrze pamiętam to napisali płytę w Paryżu, potem udali się do Compass Point na Bahamach (tam powstał POM i Powerslave) jednak płyta nie była skończona. Same kompozycje są bardziej "kwadratowe" i oparte na starych patentach jeśli chodzi o stronę rytmiczną i za mało w nich melodii i harmonii - a to dlatego, że były po prostu niedopracowane. W dodatku podczas prób Janick rozciął sobie dłoń o drzwi, co zwiększyło nerwowość w szeregach zespołu:
Jednak pomimo krytycznych słów muszę stwierdzić, że to naprawdę niezła płyta na 7+/10.
EDIT:
Czy ktoś z was zwrócił na fragment 1:38-1:40 w "The Alchemist"? Posłuchajcie uważnie Nicko. Co to za blasty? Ktoś podczas miksów kleił gary i zaspał?
Pisałem już gdzieś, że niespecjalnie zależy mi na picture discach z powodu gorszej jakości audio. Winyle zbieram aby ich słuchać, a nie po to żeby wieszać na ścianie albo zachowywać "mint condition" w folii.
I ostatnio przeżyłem lekki szok, ponieważ reedycja TFF była praktycznie niedostępna. Przez chwilę miałem kolejny powód aby omijać ten album. Do momentu kiedy ktoś wrzucił duży zestaw kopii na sprzedaż w super cenie (polecam!): https://allegro.pl/oferta/iron-maiden-t ... 3356220808
Winyl zamówiony i opłacony, choć bez większego entuzjazmu - chodzi o skompletowanie kolekcji.
Stwierdziłem jednak, że sobie dziś posłucham... i sam byłem pozytywnie zaskoczony jak dobrze mi ta płyta weszła.
A co jest z nią nie tak? Po obejrzeniu dokumentu na temat albumu i przesłuchaniu płyty uważam, że gdzieś między napisaniem albumu a nagraniem całości wkradła się nerwowość i pośpiech.
Płyta sprawia wrażenie wyprodukowanej "na chybcika" ponieważ okazało się, że stara formuła tworzenia albumów jak przy Powerslave czy Somewhere in Time już nie działa w przypadku panów 50+. Jeśli dobrze pamiętam to napisali płytę w Paryżu, potem udali się do Compass Point na Bahamach (tam powstał POM i Powerslave) jednak płyta nie była skończona. Same kompozycje są bardziej "kwadratowe" i oparte na starych patentach jeśli chodzi o stronę rytmiczną i za mało w nich melodii i harmonii - a to dlatego, że były po prostu niedopracowane. W dodatku podczas prób Janick rozciął sobie dłoń o drzwi, co zwiększyło nerwowość w szeregach zespołu:
W przeciwieństwie do TFF na TBOS i Senjutsu przychodzili do studia z zalążkami utworów i riffami i dopiero na miejscu tworzyli kompozycje. To czy zabieg wypalił czy nie to kwestia gustu, ale z mojego punktu widzenia wróciło dawne "flow" dzięki większej spontaniczności na etapie tworzenia.The band had two weeks in Paris to write the album and mostly worked off demos that were brought in by the guitar players. The rehearsals proved to be very productive with the band being able to run through 7 of the 10 songs by the end. The band meant to rehearse The Man Who Would Be King as the eighth song but, unfortunately, the Paris sessions came to an abrupt stop when Janick cut his hand on a door. He was rushed to the hospital and had to undergo surgery on his hands and fingers, meaning the rehearsals would have to come to an end. The remaining two songs were The Alchemist and When the Wild Wind Blows, which had not yet been completed by that point.
Jednak pomimo krytycznych słów muszę stwierdzić, że to naprawdę niezła płyta na 7+/10.
EDIT:
Czy ktoś z was zwrócił na fragment 1:38-1:40 w "The Alchemist"? Posłuchajcie uważnie Nicko. Co to za blasty? Ktoś podczas miksów kleił gary i zaspał?
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
Zgadzam z przedmówcą. Daleko jej do złożoności i "przyłożenia" się do kompozycji jak w Senjutsu, ale ma swoje momenty. Wiaterek jest spokojnie w moim TOP20 i leci średnio co tydzień (fakt - wersja live). Wersje live tych 5 kawałków zyskują _+1 a Wiaterek +2.
Produkcja albumu chyba najsłabsza z post reunion. Winyl wydany ładnie ale brakuje tematycznych wkładek jak mamy w TBOS czy S. Obrazki w środku do mnie nie trafiają.
Dziwi lekkie przeciągnięcie na siłę Starblind czy Isle, bo w sumie to piosenki Adriana (a nie Steve'a).
El Dorado jest chyba najsłabszym singlem post-reunion a Satelita otwieraczem. (Znów wrócę - do En VIVO - tu jest +1). Marzy mi się wstęp do Alchemist coś a'la Be Quick or be Dead - wówczas byłby prawie idealny banger (wyraźny bas na plus).
Album "polubiłem" dopiero po fajnej, aczkolwiek bardzo zachowawczej pod względem produkcji, trasie.
Talisman i Wiaterek to złoto, Coming Home to prawie złoto i reszta "średnia" jak na Nich. Oceniam na 7/10.
Mimo wszystko to chyba najsłabszy album po reunion ale poprzeczkę sami sobie wysoko postawili
Produkcja albumu chyba najsłabsza z post reunion. Winyl wydany ładnie ale brakuje tematycznych wkładek jak mamy w TBOS czy S. Obrazki w środku do mnie nie trafiają.
Dziwi lekkie przeciągnięcie na siłę Starblind czy Isle, bo w sumie to piosenki Adriana (a nie Steve'a).
El Dorado jest chyba najsłabszym singlem post-reunion a Satelita otwieraczem. (Znów wrócę - do En VIVO - tu jest +1). Marzy mi się wstęp do Alchemist coś a'la Be Quick or be Dead - wówczas byłby prawie idealny banger (wyraźny bas na plus).
Album "polubiłem" dopiero po fajnej, aczkolwiek bardzo zachowawczej pod względem produkcji, trasie.
Talisman i Wiaterek to złoto, Coming Home to prawie złoto i reszta "średnia" jak na Nich. Oceniam na 7/10.
Mimo wszystko to chyba najsłabszy album po reunion ale poprzeczkę sami sobie wysoko postawili
- Frank Drebin
- -#Lord of the flies

- Posty: 3903
- Rejestracja: ndz gru 10, 2017 7:39 pm
- Skąd: Blashyrkh
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
Najgorsza płyta Maiden. Fatalnie skomponowana, słabo wyprodukowana, całkowicie pozbawiona metalowego pazura, rozwleczona, męcząca i montonna. Dickinson w najgorszej formie ever w odsłonie studyjnej.
"Frontier" to takie "Senjutsu", tylko jeszcze bardziej.
"TFF" nie słuchałem od bardzo dawna i nie zamierzam do tej płyty wracać, szkoda czasu na tak kiepską muzykę.
"Frontier" to takie "Senjutsu", tylko jeszcze bardziej.
"TFF" nie słuchałem od bardzo dawna i nie zamierzam do tej płyty wracać, szkoda czasu na tak kiepską muzykę.
FotD = TOP5 albumów Maiden
- dostoevsky
- -#Assassin

- Posty: 2347
- Rejestracja: pn sty 30, 2006 3:55 pm
- Skąd: St Andrews
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
"Bardziej" co? Zlituj się nad boomerem i przełóż na polski proszę.Frank Drebin pisze: ↑śr mar 08, 2023 5:06 pm "Frontier" to takie "Senjutsu", tylko jeszcze bardziej.
- Frank Drebin
- -#Lord of the flies

- Posty: 3903
- Rejestracja: ndz gru 10, 2017 7:39 pm
- Skąd: Blashyrkh
Re: The Final Frontier - co z tym albumem jest nie tak?
Spoko, zlituję się: zarówno "Senjutsu", jak i "TFF" można zarzucić dokładnie te same wady, tylko w tym drugim przypadku są one bardziej irytujące.
FotD = TOP5 albumów Maiden


