Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
Ze wstydem przyznam, że wcześniej nie znałem, a to naprawdę świetna płyta.
Bardzo fajny album. Nie jest najlepszy z post-Maidenowskiego Di'Anno ale bardzo w porządku.
a tak z ciekawości - który album post-Maidenowskiego Di'Anno uważasz za najlepszy?
Killers "Murder One". Ten jest naprawdę znakomity kawałkiem klasycznego heavy metalu. Di'Anno w znakomitej formie, świetne kompozycje, odpowiednia produkcja.
Bardzo fajny album. Nie jest najlepszy z post-Maidenowskiego Di'Anno ale bardzo w porządku.
a tak z ciekawości - który album post-Maidenowskiego Di'Anno uważasz za najlepszy?
Killers "Murder One". Ten jest naprawdę znakomity kawałkiem klasycznego heavy metalu. Di'Anno w znakomitej formie, świetne kompozycje, odpowiednia produkcja.
Dla mnie właśnie:
które teraz leci
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
Bardzo fajny album. Nie jest najlepszy z post-Maidenowskiego Di'Anno ale bardzo w porządku.
a tak z ciekawości - który album post-Maidenowskiego Di'Anno uważasz za najlepszy?
Killers "Murder One". Ten jest naprawdę znakomity kawałkiem klasycznego heavy metalu. Di'Anno w znakomitej formie, świetne kompozycje, odpowiednia produkcja.
Tak podejrzewałem :-) "Murder One" to oczywiście świetna płyta, ale ten Battlezone też mi bardzo przypasował, choć akurat produkcja nie jest najlepsza.
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
a tak z ciekawości - który album post-Maidenowskiego Di'Anno uważasz za najlepszy?
Killers "Murder One". Ten jest naprawdę znakomity kawałkiem klasycznego heavy metalu. Di'Anno w znakomitej formie, świetne kompozycje, odpowiednia produkcja.
Tak podejrzewałem :-) "Murder One" to oczywiście świetna płyta, ale ten Battlezone też mi bardzo przypasował, choć akurat produkcja nie jest najlepsza.
To dość oczywista odpowiedź Na Battlezone produkcja trochę chrupie ale numery są świetne. "Murder One" ma wszystko co potrzeba. Nawet cover Maiden nie mierzi
Serio?! Przed "Fire Down Under" czy absolutnie niszczącym wszystko "Thundersteel"? To mnie zdziwiłeś.
No akurat Restless Breed stawiałbym trochę niżej niż "Fire Down Under" chociaż bardzo lubię też ten materiał. Co do "ThunderSteel" bym za mocno się nie odnosił, bo trochę inaczej już grali - szybciej przede wszystkim i typowo speed metalowo, na "Restless" są jednak nawet bluesowe motywy.
Serio?! Przed "Fire Down Under" czy absolutnie niszczącym wszystko "Thundersteel"? To mnie zdziwiłeś.
No akurat Restless Breed stawiałbym trochę niżej niż "Fire Down Under" chociaż bardzo lubię też ten materiał. Co do "ThunderSteel" bym za mocno się nie odnosił, bo trochę inaczej już grali - szybciej przede wszystkim i typowo speed metalowo, na "Restless" są jednak nawet bluesowe motywy.
"Restless Breed" to moim zdaniem po prostu materiał trochę bardziej rockowy i hiciarski. Nic w tym złego i mnie podoba się ten materiał ale moim zdaniem "Fire Down Under" to jedna z absolutnie najlepszy płyt z amerykańskim heavy metalem. Z kolei "Thundersteel" to mała rewelacja pod względem energii, riffów, melodii i wokali.