Senjutsu - opinie na temat albumu
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Senjutsu - opinie na temat albumu
Nie chcę niczego ujmować tej płycie, ale to właśnie tacy ludzie, jak ci oceniający ten album bardzo pozytywnie, tworzą potem rankingi w stylu tego zapostowanego tu w ostatnich dniach. Ot, słuchacze Maiden z playlist, którym wystarczy gitarka i nośny refrenik. Nie chcę tu też atakować zwolenników płyty (sam się przy niej dobrze bawię), po prostu z reguły nie traktuję "dużych" krytyków poważnie.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Senjutsu - opinie na temat albumu
Ale ci sami duzi krytycy potrafili niekiedy zbesztać TFF
Pamiętam, że recenzja tamtej płyty (albo DoD) w magazynie Rolling Stones była raczej negatywna, a teraz ten sam magazyn mocno pozytywnie piszę o Senjutsu
Więc nie jest też tak, ze sama nazwa kapeli od razu gwarantuje pozytywne recenzje. BTW. dopiero teraz sprawdziłem, że singiel WOTW dobił do top 3 singli Billboardu, to chyba najlepszy wynik w historii u Maiden w Ameryce?
"Moje dni upływają pomiędzy logiką, gwizdaniem, chodzeniem na spacery i stanami depresji."
Re: Senjutsu - opinie na temat albumu
Myślę, że Maiden jest dziś większym zespołem, niż za czasów DOD, więc i recenzje "muszą" być bardziej przychylneEmilio pisze: ↑pn wrz 06, 2021 12:24 am Ale ci sami duzi krytycy potrafili niekiedy zbesztać TFFPamiętam, że recenzja tamtej płyty (albo DoD) w magazynie Rolling Stones była raczej negatywna, a teraz ten sam magazyn mocno pozytywnie piszę o Senjutsu
Więc nie jest też tak, ze sama nazwa kapeli od razu gwarantuje pozytywne recenzje.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Senjutsu - opinie na temat albumu
Nie no, oni przecież wszyscy się na pewno mylą. Tylko narzekający forumowicze Sanktuarium mają rację. Czasami myślę, że to takie polskie. To narzekactwo. Niczym się nie umiemy, Polacy, cieszyć, wszystko trzeba 'najwpierw gónwem' obrzucić. A piszę o tym dlatego, że to chyba jakiś trend nowego pokolenia? Bo gdy ja się tu logowałem, to niektórzy użytkownicy forum musieli jeszcze na chleb 'bep' mówić.Emilio pisze: ↑pn wrz 06, 2021 12:16 am Przeglądam recenzje światowej prasy i widzę, ze zdecydowana większość jest BARDZO pozytywna. Chyba nawet lepsze recki niż przy okazji ostatniego LP. Pamiętam, że gdy wychodziło TFF czy DoD recenzje były mieszane - tutaj mamy prawie same pozytywne.
https://www.metacritic.com/music/senjutsu/iron-maiden
W każdym razie, każdy ma prawo do własnego zdania. Ja jednak, cieszę się, że ulubiony zespół z dzieciństwa wydał kolejną płytę i mogę ją sobie odkrywać i trochę się nawet momentami wzruszyć.
Re: Senjutsu - opinie na temat albumu
Wydaje mi się, że nic bardziej mylnego. To raczej starsi fani wychowani na Maiden w latach 80’ i 90’ nie są entuzjastami nowych albumów.cellman pisze: ↑pn wrz 06, 2021 12:31 amNie no, oni przecież wszyscy się na pewno mylą. Tylko narzekający forumowicze Sanktuarium mają rację. Czasami myślę, że to takie polskie. To narzekactwo. Niczym się nie umiemy, Polacy, cieszyć, wszystko trzeba 'najwpierw gónwem' obrzucić. A piszę o tym dlatego, że to chyba jakiś trend nowego pokolenia? Bo gdy ja się tu logowałem, to niektórzy użytkownicy forum musieli jeszcze na chleb 'bep' mówić.Emilio pisze: ↑pn wrz 06, 2021 12:16 am Przeglądam recenzje światowej prasy i widzę, ze zdecydowana większość jest BARDZO pozytywna. Chyba nawet lepsze recki niż przy okazji ostatniego LP. Pamiętam, że gdy wychodziło TFF czy DoD recenzje były mieszane - tutaj mamy prawie same pozytywne.
https://www.metacritic.com/music/senjutsu/iron-maiden
W każdym razie, każdy ma prawo do własnego zdania. Ja jednak, cieszę się, że ulubiony zespół z dzieciństwa wydał kolejną płytę i mogę ją sobie odkrywać i trochę się nawet momentami wzruszyć.
UP THE IRONS !!!
Re: Senjutsu - opinie na temat albumu
Możliwe, nie prowadzę statystyk, to było takie wolne przemyślenie rzucone w eter.ClouD pisze: ↑pn wrz 06, 2021 12:48 amWydaje mi się, że nic bardziej mylnego. To raczej starsi fani wychowani na Maiden w latach 80’ i 90’ nie są entuzjastami nowych albumów.cellman pisze: ↑pn wrz 06, 2021 12:31 amNie no, oni przecież wszyscy się na pewno mylą. Tylko narzekający forumowicze Sanktuarium mają rację. Czasami myślę, że to takie polskie. To narzekactwo. Niczym się nie umiemy, Polacy, cieszyć, wszystko trzeba 'najwpierw gónwem' obrzucić. A piszę o tym dlatego, że to chyba jakiś trend nowego pokolenia? Bo gdy ja się tu logowałem, to niektórzy użytkownicy forum musieli jeszcze na chleb 'bep' mówić.Emilio pisze: ↑pn wrz 06, 2021 12:16 am Przeglądam recenzje światowej prasy i widzę, ze zdecydowana większość jest BARDZO pozytywna. Chyba nawet lepsze recki niż przy okazji ostatniego LP. Pamiętam, że gdy wychodziło TFF czy DoD recenzje były mieszane - tutaj mamy prawie same pozytywne.
https://www.metacritic.com/music/senjutsu/iron-maiden
W każdym razie, każdy ma prawo do własnego zdania. Ja jednak, cieszę się, że ulubiony zespół z dzieciństwa wydał kolejną płytę i mogę ją sobie odkrywać i trochę się nawet momentami wzruszyć.
Głowę trzeba mieć otwartą, nie ważne ile ma się lat.
Ten album może się podobać i się podoba, a to ma odzwierciedlenie w recenzjach. Tu nie ma pomyłki.
A ja, nie ważne, czy album jest gónwem czy nie, ciszę się nim. Bo jak go sobie puszczę na słuchawkach to czuję się jakbym miał znowu 12 lat. I o to w tym wszystkim chodzi. I wiem, że będę wracał do Senjutsu dużo częściej niż do The Book of Souls, a to już duży wyznacznik wartości tego albumu.
P.S. a jak chcę posłuchać oryginalnej i skomplikowanej muzyki i chwalić się jakim to ja nie jestem znawcą i melomanem to sobie, np. Johna Coltrane'a puszczam i udaję, że kumam i cenię
-
Zakkahletz
- -#Rainmaker

- Posty: 6536
- Rejestracja: sob sie 28, 2010 7:43 pm
- Skąd: na północ (od W-wy)
Re: Senjutsu - opinie na temat albumu
Zacznę przewrotnie, czyli od końca: na pierwszy ogień ocenię kolosy, na nie-kolosy przyjdzie czas.
"Hell on Earth" - 10/10
"The Parchment" - 8/10
"Death of the Celts" - 3/10
"Lost in a Lost World" - 3/10
"Hell on Earth" - 10/10
"The Parchment" - 8/10
"Death of the Celts" - 3/10
"Lost in a Lost World" - 3/10
Re: Senjutsu - opinie na temat albumu
"Hell on Earth" - 10/10
"The Parchment" - 10/10
"Death of the Celts" - 8/10
"Lost in a Lost World" - 8/10
"The Parchment" - 10/10
"Death of the Celts" - 8/10
"Lost in a Lost World" - 8/10
-
Deleted User 5155
Re: Senjutsu - opinie na temat albumu
Tu nie ma reguły. Jestem z Maiden od 1982 r. Wszystkie płyty od 2000 stawiam nie niżej i słucham tak samo chętnie jak płyty od pierwszej do siódmej. Oraz dużo wyżej cenię i chętniej słucham niż płyt od 8 do 11.
Senjutsu to świetna płyta. Wstępnie oceniłem 8 / 10, ale są szanse na więcej.
cdn - jak się nasycę
Re: Senjutsu - opinie na temat albumu
Ja jestem w pewnym rozkroku. Pamietam, ze TBoS dał mi dużo więcej radości przy pierwszych odsłuchach, ale wydaje mi sie, ze Senjutsu jest jednak lepsze i chyba będę do niego całościowo częściej wracał. Tak, jak od samego początku pisałem, autoplagiaty mi nie przeszkadzają. Może niektóre są już zbyt chamsko użyte, ale wszystko jak dla mnie jest jeszcze na granicy dobrego smaku. Do ciągnących sie dwa razy za długo utworów przyzwyczaiłem sie i są tam momenty na które czekam i przy których usta lekko sie wykrzywiają w uśmiechu.
Ogólnie ostatnie trzy płyty są dla mnie na wyrównanym, niezbyt wysokim poziomie i razem z NPFTD i VXI tworzą niechlubny top 5 najsłabszych płyt, ale mimo wszystko to jest Maiden, wiec nie uważam, ze mamy tu do czynienia z gównem. Jest to niezła muzyka, ktora zapewnia miłą rozrywkę i to mnie cieszy. Nie zawsze mamy potrzebę posłuchania czegoś wybitnego, na czym dobrze jest sie skupić oraz należy mieć przy sobie odpowiedni sprzęt. W takich bezrefleksyjnych momentach, taka płyta jak Senjutsu jest idealna.
Ogólnie ostatnie trzy płyty są dla mnie na wyrównanym, niezbyt wysokim poziomie i razem z NPFTD i VXI tworzą niechlubny top 5 najsłabszych płyt, ale mimo wszystko to jest Maiden, wiec nie uważam, ze mamy tu do czynienia z gównem. Jest to niezła muzyka, ktora zapewnia miłą rozrywkę i to mnie cieszy. Nie zawsze mamy potrzebę posłuchania czegoś wybitnego, na czym dobrze jest sie skupić oraz należy mieć przy sobie odpowiedni sprzęt. W takich bezrefleksyjnych momentach, taka płyta jak Senjutsu jest idealna.
- Saimon1995
- -#Moderator

- Posty: 9594
- Rejestracja: wt cze 18, 2013 2:37 pm
- Skąd: Będzin
Re: Senjutsu - opinie na temat albumu
Na dniach sklecę recenzję "Senjutsu". Ale mogę zaspoilerować, że poziom podobny do "TBOS" i "TFF". Mocne 7,5. I raczej nic w ocenie się nie zmieni.
Re: Senjutsu - opinie na temat albumu
Album bardzo mi podchodzi, dużo lepszy niż dwa poprzednie
Daję 8/10
Daję 8/10
Re: Senjutsu - opinie na temat albumu
Witam Wszystkich po kilku latach nieudzielania się na forum, aczkolwiek czerpania z niego codziennej porcji cringowej rozrywki. Wydaje mi się, że osłuchałem się z nowym materiałem na tyle, by wyrobić sobie już jakieś konkretne zdanie na jego temat.
Ogólnie to mam wrażenie, że nowy materiał brzmi jak dziecko The X Factor i TFF, więc dwóch najbardziej kontrowersyjnych płyt IM, które po latach dalej potrafią wywołać gównoburzę wśród fanów. Nie dziwi mnie reakcja wielu osób i to, że Nomad przeżywa to, że dla IM skończyły się już lata osiedzidziesiąte, tak jakby znalazł swoją babę na Mokebe Senegalskim.
Z mojej perspektywy to kolejny świetny album, ale ja mam specyficzny gust i jestem fanem nowego Maiden, a moje ulubione albumy to AMOAD i TBOS, dopiero później POM i Killers. Z całym szacunkiem dla starego materiału, to na dobrą sprawę mógłbym go już nie słuchać - wydaje mi się, że znam piersze 7 płyt dosłownie na pamięć, prawie nuta w nutę i jestem sobie je w stanie z grubsza oddtworzyć w głowie. Na nowszych płytach obok oklepanych patentów zawsze znajedzie się jakiś elemnt zaskoczenia i Bruce z Adrianem przemycą coś, na co Harris kiedyś by nie pozwolił i musiałoby trafić na solowe krążki, a sama muzyka ma trochę więcej warstw. Tym razem nie wydaje mi się żeby było inaczej.
Płyta jest strasznie długa i wymaga sporo uwagi, z czym mam ostatnio dość poważny problem, chyba jak większość współczesnych ludzi. Nie pamiętam kiedy ostatnio słuchałem jakiejś płyty od deski do deski, a cały mój kontakt z muzyką w ostatnim czasie ograniczył się do skakania po youtubie, a to zdecydowanie nie to samo. Zaawansowana cyfroza robi niestety swoje i rozwala skutecznie obwody dopaminowe w mózgu, a tym samym zdolność skupienia się na jednej rzeczy przez dłuższy okres. Przez Senjutsu udało mi się jednak przebić kilka razy bez większych problemów i odrywania się, więc myślę, że to bardzo dobrze świadczy o nowym materiale.
Jedyne wałki, z którymi mam problemy to Lost In A Lost World i Celtowie - nie są złe, ale mam wrażenie, że można by je zdecydowanie lepiej poskładać. W Celtach bezwarunowo wypadałoby wywalić ten cały beznadziejny pasaż po pierwszej solówce Adriana. Nic on kompletnie nie wnosi i brakuje w nim jakichś zapadających w pamięć melodii, choćby jak w TRATB, które bardzo lubię. To mógłby być jeden z lepszych numerów na płycie i jeszcze bardziej dokurwiony Clansman, niestety całe napięcie siada po pierwszych pięciu minutach jego skutecznego budowania.
Nie wiem czy zauważyliście pewien smaczek - w środku pierwszego solo zmienia się tonacja i tam gdzie normalnie powinniśny usłyć Dave'a, Adrian ciśnie kolejny świetny lick. Mała rzecz, a cieszy. Przynajmniej mnie.
Cała reszta weszła mi bez popity.
Nie mam problemu z otwieraczem i siadł mi praktycznie tak samo jak IESF. Senjutsu od początku kojarzyło mi się z czymś z Tyrrany of Souls i po jakimś czasie doszedłem do wniosku, że pod względem budowy jest to brat bliźniak Kill Devil Hill - tam jest identyczny zabieg ze skontrastowniem ogromnego kotłuącego się napięcia w zwrotkach, z trochę cukierkowym patetycznym refrenem, podpartym jeszcze przez klawisze. W sumie ten numer sam z siebie się nie rozwiązuje do końca, a samo rozwiązanie następuje dopiero w Stratego. Dopiero jako elemnt większej całości ten numer przekonał mnie do siebie.
Z TWOTW nie miałem żadnego problemu od samego początku - dla mnie to najlepszy singiel jaki wypuścili w obecnym składzie i przebił nawet Wicker Mana. Już bardziej nie mogli trafić w mój gust, ja siedzę bardziej w bluesrockowych klimatach niż w metalu, a Writing brzmi jak synteza Maiden z czymś w stylu Black Country Communion. Jak dla mnie to już klasyk i numer lepszy od wielu oklepanych szlagierów zespołu.
Cała reszta płyty jest świetna, a zdecydowanie najlepsze dwa ostanie wałki Harrisa. Najbardziej siadł mi Parchment, które nie brzmi zupełnie jak jego numer - jakbym nie widzał kto go napisał dałbym sobie uciąć to i tamto, że to dzieło Bruce'a, z tymi wszystkimi biblijnymi klimatami, w których się lubuje i frygijskim-dominantowym brzmieniem. Jak dla mnie to jest numer prawie na miarę tytułowego z TBOS, a to obok Marynarza mój ulubiony wałek Maiden.
Hell on Eath to zupełne przeciwieństwo - 120% Maiden w Maiden, z wszystkimi oklepanymi przez lata schematami. Normalnie czuję się przy nim jakbym po całym dni ciężkiej roboty mógł w końcu założyć ulubione ciepłe kapcie - niby nic nowego, ale to przecież ulubione ciepłe kapcie, które się nigdy nie znudzą i zawsze będą grzać w nogi. Trudno mi sobie wyobrazić by mogli zamknąć karierę lepszym numerem, normalnie się przy nim wzruszyłem.
Abstrahując od samej zawartości muzcznej - osoby, które narzekają na brzmienie mają chyba whooya w uszach, albo słuchają tego na jakimś kompletnym syfie. To zdecydowanie najlepsza robota Shirleya - brzmienie ma mnóstwo przestrzeni i kompletnie nic wspólnego ze ścianą dźwięku. Na studyjnych słuchawkach jest żyleta, niestety takie brzmienie jest bardzo czułe na kopresję i na tych plikach, które wyciekły album brzmiał jakby był puszczony w kilbu.
Ogólnie uważam, że to kolejny świetny materiał, może odrobinę słabszy od TBOS, ale wyraźnie lepszy od TFF i w odróżneiu od niego porządnie wyprodukowany. Ode mnie spokojnie 9/10.
Ogólnie to mam wrażenie, że nowy materiał brzmi jak dziecko The X Factor i TFF, więc dwóch najbardziej kontrowersyjnych płyt IM, które po latach dalej potrafią wywołać gównoburzę wśród fanów. Nie dziwi mnie reakcja wielu osób i to, że Nomad przeżywa to, że dla IM skończyły się już lata osiedzidziesiąte, tak jakby znalazł swoją babę na Mokebe Senegalskim.
Z mojej perspektywy to kolejny świetny album, ale ja mam specyficzny gust i jestem fanem nowego Maiden, a moje ulubione albumy to AMOAD i TBOS, dopiero później POM i Killers. Z całym szacunkiem dla starego materiału, to na dobrą sprawę mógłbym go już nie słuchać - wydaje mi się, że znam piersze 7 płyt dosłownie na pamięć, prawie nuta w nutę i jestem sobie je w stanie z grubsza oddtworzyć w głowie. Na nowszych płytach obok oklepanych patentów zawsze znajedzie się jakiś elemnt zaskoczenia i Bruce z Adrianem przemycą coś, na co Harris kiedyś by nie pozwolił i musiałoby trafić na solowe krążki, a sama muzyka ma trochę więcej warstw. Tym razem nie wydaje mi się żeby było inaczej.
Płyta jest strasznie długa i wymaga sporo uwagi, z czym mam ostatnio dość poważny problem, chyba jak większość współczesnych ludzi. Nie pamiętam kiedy ostatnio słuchałem jakiejś płyty od deski do deski, a cały mój kontakt z muzyką w ostatnim czasie ograniczył się do skakania po youtubie, a to zdecydowanie nie to samo. Zaawansowana cyfroza robi niestety swoje i rozwala skutecznie obwody dopaminowe w mózgu, a tym samym zdolność skupienia się na jednej rzeczy przez dłuższy okres. Przez Senjutsu udało mi się jednak przebić kilka razy bez większych problemów i odrywania się, więc myślę, że to bardzo dobrze świadczy o nowym materiale.
Jedyne wałki, z którymi mam problemy to Lost In A Lost World i Celtowie - nie są złe, ale mam wrażenie, że można by je zdecydowanie lepiej poskładać. W Celtach bezwarunowo wypadałoby wywalić ten cały beznadziejny pasaż po pierwszej solówce Adriana. Nic on kompletnie nie wnosi i brakuje w nim jakichś zapadających w pamięć melodii, choćby jak w TRATB, które bardzo lubię. To mógłby być jeden z lepszych numerów na płycie i jeszcze bardziej dokurwiony Clansman, niestety całe napięcie siada po pierwszych pięciu minutach jego skutecznego budowania.
Nie wiem czy zauważyliście pewien smaczek - w środku pierwszego solo zmienia się tonacja i tam gdzie normalnie powinniśny usłyć Dave'a, Adrian ciśnie kolejny świetny lick. Mała rzecz, a cieszy. Przynajmniej mnie.
Cała reszta weszła mi bez popity.
Nie mam problemu z otwieraczem i siadł mi praktycznie tak samo jak IESF. Senjutsu od początku kojarzyło mi się z czymś z Tyrrany of Souls i po jakimś czasie doszedłem do wniosku, że pod względem budowy jest to brat bliźniak Kill Devil Hill - tam jest identyczny zabieg ze skontrastowniem ogromnego kotłuącego się napięcia w zwrotkach, z trochę cukierkowym patetycznym refrenem, podpartym jeszcze przez klawisze. W sumie ten numer sam z siebie się nie rozwiązuje do końca, a samo rozwiązanie następuje dopiero w Stratego. Dopiero jako elemnt większej całości ten numer przekonał mnie do siebie.
Z TWOTW nie miałem żadnego problemu od samego początku - dla mnie to najlepszy singiel jaki wypuścili w obecnym składzie i przebił nawet Wicker Mana. Już bardziej nie mogli trafić w mój gust, ja siedzę bardziej w bluesrockowych klimatach niż w metalu, a Writing brzmi jak synteza Maiden z czymś w stylu Black Country Communion. Jak dla mnie to już klasyk i numer lepszy od wielu oklepanych szlagierów zespołu.
Cała reszta płyty jest świetna, a zdecydowanie najlepsze dwa ostanie wałki Harrisa. Najbardziej siadł mi Parchment, które nie brzmi zupełnie jak jego numer - jakbym nie widzał kto go napisał dałbym sobie uciąć to i tamto, że to dzieło Bruce'a, z tymi wszystkimi biblijnymi klimatami, w których się lubuje i frygijskim-dominantowym brzmieniem. Jak dla mnie to jest numer prawie na miarę tytułowego z TBOS, a to obok Marynarza mój ulubiony wałek Maiden.
Hell on Eath to zupełne przeciwieństwo - 120% Maiden w Maiden, z wszystkimi oklepanymi przez lata schematami. Normalnie czuję się przy nim jakbym po całym dni ciężkiej roboty mógł w końcu założyć ulubione ciepłe kapcie - niby nic nowego, ale to przecież ulubione ciepłe kapcie, które się nigdy nie znudzą i zawsze będą grzać w nogi. Trudno mi sobie wyobrazić by mogli zamknąć karierę lepszym numerem, normalnie się przy nim wzruszyłem.
Abstrahując od samej zawartości muzcznej - osoby, które narzekają na brzmienie mają chyba whooya w uszach, albo słuchają tego na jakimś kompletnym syfie. To zdecydowanie najlepsza robota Shirleya - brzmienie ma mnóstwo przestrzeni i kompletnie nic wspólnego ze ścianą dźwięku. Na studyjnych słuchawkach jest żyleta, niestety takie brzmienie jest bardzo czułe na kopresję i na tych plikach, które wyciekły album brzmiał jakby był puszczony w kilbu.
Ogólnie uważam, że to kolejny świetny materiał, może odrobinę słabszy od TBOS, ale wyraźnie lepszy od TFF i w odróżneiu od niego porządnie wyprodukowany. Ode mnie spokojnie 9/10.
Ostatnio zmieniony pn wrz 06, 2021 2:54 pm przez PanPrezes, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Senjutsu - opinie na temat albumu
PanPrezes pisze: ↑pn wrz 06, 2021 1:45 pm Witam Wszystkich po kilku latach nieudzielania się na forum, aczkolwiek czerpania z niego codziennej porcji cringowej rozrywki. Wydaje mi się, że osłuchałem się z nowym materiałem na tyle, by wybrobić sobie już jakieś konkretne zdanie na jego temat.
Ogólnie to mam wrażenie, że nowy materiał brzmi jak dziecko The X Factor i TFF, więc dwóch najbardziej kontrowersyjnych płyt IM, które po latach dalej potrafią wywołać gównoburzę wśród fanów. Nie dziwi mnie reakcja wielu osób i to, że Nomad przeżywa to, że dla IM skończyły się już lata osiedzidziesiąte, tak jakby znalazł swoją babę na Mokebe Senegalskim.
Z mojej perspektywy to kolejny świetny album, ale ja mam specyficzny gust i jestem fanem nowego Maiden, a moje ulubione albumy to AMOAD i TBOS, dopiero później POM i Killers. Z całym szacunkiem dla starego materiału, to na dobrą sprawę mógłbym go już nie słuchać - wydaje mi się, że znam piersze 7 płyt dosłownie na pamięć, prawie nuta w nutę i jestem sobie je w stanie z grubsza oddtworzyć w głowie. Na nowszych płytach obok oklepanych patentów zawsze znajedzie się jakiś elemnt zaskoczenia i Bruce z Adrianem przemycą coś, na co Harris kiedyś by nie pozwolił i musiałoby trafić na solowe krążki, a sama muzyka ma trochę więcej warstw. Tym razem nie wydaje mi się żeby było inaczej.
Płyta jest strasznie długa i wymaga sporo uwagi, z czym mam ostatnio dość poważny problem, chyba jak większość współczesnych ludzi. Nie pamiętam kiedy ostatnio słuchałem jakiejś płyty od deski do deski, a cały mój kontakt z muzyką w ostatnim czasie ograniczył się do skakania po youtubie, a to zdecydowanie nie to samo. Zaawansowana cyfroza robi niestety swoje i rozwala skutecznie obwody dopaminowe w mózgu, a tym samym zdolność skupienia się na jednej rzeczy przez dłuższy okres. Przez Senjutsu udało mi się jednak przebić kilka razy bez większych problemów i odrywania się, więc myślę, że to bardzo dobrze świadczy o nowym materiale.
Jedyne wałki, z którymi mam problemy to Lost In A Lost World i Celtowie - nie są złe, ale mam wrażenie, że można by je zdecydowanie lepiej poskładać. W Celtach bezwarunowo wypadałoby wywalić ten cały beznadziejny pasaż po pierwszej solówce Adriana. Nic on kompletnie nie wnosi i brakuje w nim jakichś zapadających w pamięć melodii, choćby jak w TRATB, które bardzo lubię. To mógłby być jeden z lepszych numerów na płycie i jeszcze bardziej dokurwiony Clansman, niestety całe napięcie siada po pierwszych pięciu minutach jego skutecznego budowania.
Nie wiem czy zauważyliście pewien smaczek - w środku pierwszego solo zmienia się tonacja i tam gdzie normalnie powinniśny usłyć Dave'a, Adrian ciśnie kolejny świetny lick. Mała rzecz, a cieszy. Przynajmniej mnie.
Cała reszta weszła mi bez popity.
Nie mam problemu z otwieraczem i siadł mi praktycznie tak samo jak IESF. Senjutsu od początku kojarzyło mi się z czymś z Tyrrany of Souls i po jakimś czasie doszedłem do wniosku, że pod względem budowy jest to brat bliźniak Kill Devil Hill - tam jest identyczny zabieg ze skontrastowniem ogromnego kotłuącego się napięcia w zwrotkach, z trochę cukierkowym patetycznym refrenem, podpartym jeszcze przez klawisze. W sumie ten numer sam z siebie się nie rozwiązuje do końca, a samo rozwiązanie następuje dopiero w Stratego. Dopiero jako elemnt większej całości ten numer przekonał mnie do siebie.
Z TWOTW nie miałem żadnego problemu od samego początku - dla mnie to najlepszy singiel jaki wypuścili w obecnym składzie i przebił nawet Wicker Mana. Już bardziej nie mogli trafić w mój gust, ja siedzę bardziej w bluesrockowych klimatach niż w metalu, a Writing brzmi jak synteza Maiden z czymś w stylu Black Country Communion. Jak dla mnie to już klasyk i numer lepszy od wielu oklepanych szlagierów zespołu.
Cała reszta płyty jest świetna, a zdecydowanie najlepsze dwa ostanie wałki Harrisa. Najbardziej siadł mi Parchment, które nie brzmi zupełnie jak jego numer - jakbym nie widzał kto go napisał dałbym sobie uciąć to i tamto, że to dzieło Bruce'a, z tymi wszystkimi biblijnymi klimatami, w których się lubuje i frygijskim-dominantowym brzmieniem. Jak dla mnie to jest numer prawie na miarę tytułowego z TBOS, a to obok Marynarza mój ulubiony wałek Maiden.
Hell on Eath to zupełne przeciwieństwo - 120% Maiden w Maiden, z wszystkimi oklepanymi przez lata schematami. Normalnie czuję się przy nim jakbym po całym dni ciężkiej roboty mógł w końcu założyć ulubione ciepłe kapcie - niby nic nowego, ale to przecież ulubione ciepłe kapcie, które się nigdy nie znudzą i zawsze będą grzać w nogi. Trudno mi sobie wyobrazić by mogli zamknąć karierę lepszym numerem, normalnie się przy nim wzruszyłem.
Abstrahując od samej zawartości muzcznej - osoby, które narzekają na brzmienie mają chyba whooya w uszach, albo słuchają tego na jakimś kompletnym syfie. To zdecydowanie najlepsza robota Shirleya - brzmienie ma mnóstwo przestrzeni i kompletnie nic wspólnego ze ścianą dźwięku. Na studyjnych słuchawkach jest żyleta, niestety takie brzmienie jest bardzo czułe na kopresję i na tych plikach, które wyciekły album brzmiał jakby był puszczony w kilbu.
Ogólnie uważam, że to kolejny świetny materiał, może odrobinę słabszy od TBOS, ale wyraźnie lepszy od TFF i w odróżneiu od niego porządnie wyprodukowany. Ode mnie spokojnie 9/10.
Czekam aż ktoś się dopieprzy że czytanie wpisu dłuży sie jak słuchanie Senjutsu, że jakby wywalić 3-4 akapity było by o wiele lepiej
Everything I hear influences me. I can't tell you all my influences as a musician.
Lemmy
Lemmy
Re: Senjutsu - opinie na temat albumu
Przeglądając recenzje na różnych stronach czy kanałach YT, zauważyłem, że sporo oceniających twierdzi, że album jest świetny jako całość, te półtorej godziny spokojnie sobie leci i ma się ochotę wrócić ponownie do słuchania od początku, ale ciężko wskazać najlepszy utwór/moment. Do tego najgorsze oceny jakie widziałem, to 3/5 względnie 6/10 ale niektórzy jawnie dodają punkt za to, że to Maiden.
- Frank Drebin
- -#Clansman

- Posty: 4093
- Rejestracja: ndz gru 10, 2017 7:39 pm
- Skąd: Valley Of The Kings
Re: Senjutsu - opinie na temat albumu
Oho, czyli jak ktoś nie zachwyca się Senjutsu, to nie ma otwartej głowy, tak? I jeszcze odnoszenie krytyki albumu metalowego do przywar narodowych.cellman pisze: ↑pn wrz 06, 2021 1:25 amMożliwe, nie prowadzę statystyk, to było takie wolne przemyślenie rzucone w eter.ClouD pisze: ↑pn wrz 06, 2021 12:48 amWydaje mi się, że nic bardziej mylnego. To raczej starsi fani wychowani na Maiden w latach 80’ i 90’ nie są entuzjastami nowych albumów.cellman pisze: ↑pn wrz 06, 2021 12:31 am
Nie no, oni przecież wszyscy się na pewno mylą. Tylko narzekający forumowicze Sanktuarium mają rację. Czasami myślę, że to takie polskie. To narzekactwo. Niczym się nie umiemy, Polacy, cieszyć, wszystko trzeba 'najwpierw gónwem' obrzucić. A piszę o tym dlatego, że to chyba jakiś trend nowego pokolenia? Bo gdy ja się tu logowałem, to niektórzy użytkownicy forum musieli jeszcze na chleb 'bep' mówić.
W każdym razie, każdy ma prawo do własnego zdania. Ja jednak, cieszę się, że ulubiony zespół z dzieciństwa wydał kolejną płytę i mogę ją sobie odkrywać i trochę się nawet momentami wzruszyć.
Głowę trzeba mieć otwartą, nie ważne ile ma się lat.
Ten album może się podobać i się podoba, a to ma odzwierciedlenie w recenzjach. Tu nie ma pomyłki.
A ja, nie ważne, czy album jest gónwem czy nie, ciszę się nim. Bo jak go sobie puszczę na słuchawkach to czuję się jakbym miał znowu 12 lat. I o to w tym wszystkim chodzi. I wiem, że będę wracał do Senjutsu dużo częściej niż do The Book of Souls, a to już duży wyznacznik wartości tego albumu.
P.S. a jak chcę posłuchać oryginalnej i skomplikowanej muzyki i chwalić się jakim to ja nie jestem znawcą i melomanem to sobie, np. Johna Coltrane'a puszczam i udaję, że kumam i cenię![]()
To już podchodzi pod sekciarstwo, serio. Tak, zgadza się - "album ma prawo się podobać". Nikt na tym forum nie ma z tym problemu. I analogicznie - ma również prawo się NIE podobać. Ale z tym jak widać już niektórzy problem mają.
FotD = TOP5 albumów Maiden
Re: Senjutsu - opinie na temat albumu
A daj pan spokój Panie Frank, szkoda gadać. Co niektórzy swoje mądrości stawiają ponad wszystko i nie ma miejsca na jakąkolwiek dyskusjęFrank Drebin pisze: ↑pn wrz 06, 2021 2:22 pm
Oho, czyli jak ktoś nie zachwyca się Senjutsu, to nie ma otwartej głowy, tak? I jeszcze odnoszenie krytyki albumu metalowego do przywar narodowych.
To już podchodzi pod sekciarstwo, serio. Tak, zgadza się - "album ma prawo się podobać". Nikt na tym forum nie ma z tym problemu. I analogicznie - ma również prawo się NIE podobać. Ale z tym jak widać już niektórzy problem mają.
www.MetalSide.pl
Re: Senjutsu - opinie na temat albumu
I koniec tematu!gumbyy pisze: ↑pn wrz 06, 2021 3:14 pmA daj pan spokój Panie Frank, szkoda gadać. Co niektórzy swoje mądrości stawiają ponad wszystko i nie ma miejsca na jakąkolwiek dyskusjęFrank Drebin pisze: ↑pn wrz 06, 2021 2:22 pm
Oho, czyli jak ktoś nie zachwyca się Senjutsu, to nie ma otwartej głowy, tak? I jeszcze odnoszenie krytyki albumu metalowego do przywar narodowych.
To już podchodzi pod sekciarstwo, serio. Tak, zgadza się - "album ma prawo się podobać". Nikt na tym forum nie ma z tym problemu. I analogicznie - ma również prawo się NIE podobać. Ale z tym jak widać już niektórzy problem mają.![]()
Everything I hear influences me. I can't tell you all my influences as a musician.
Lemmy
Lemmy
- Saimon1995
- -#Moderator

- Posty: 9594
- Rejestracja: wt cze 18, 2013 2:37 pm
- Skąd: Będzin



