Czy z Iron Maiden się wyrasta?

Tu dyskutujemy tylko o Iron Maiden

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Deleted User 5490

Re: Czy z Iron Maiden się wyrasta?

Post autor: Deleted User 5490 »

Sanatorium to takie forum, które ma dużo wspólnego ze starożytną Grecją. Sara nie przejmuj się. Przywykniesz.
Siwy
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3399
Rejestracja: sob cze 14, 2003 9:36 am
Skąd: już nie Warszawa

Re: Czy z Iron Maiden się wyrasta?

Post autor: Siwy »

geri92 pisze: wt maja 25, 2021 10:28 am No nie wiem, ja cały czas twierdzę, że z muzyki da się wyrosnąć. I to nie znaczy, że ta muzyka była słaba, bo się z niej wyrosło.

Jak mialem 14 lat to słuchałem gangsta rapu Siedziałem dużo na forach, czytałem i tłumaczyłem teksty. Nikt mi tego nie narzucił, środowisko wręcz błagało, żebym nie chodził z za dużych o 2-3 rozmiary spodniach. No, a później mi się zmieniło i z tego wyrosłem.

No i potrafię sobie wyobrazić, że tak samo ktoś w wieku nastoletnim słuchał Maidenów, a później całkowicie zmienił mu się gust muzyczny.
Ani ja, ani ten ktoś nie jesteśmy pozerami. Po prostu z wiekiem zmienia się smak i gust. :D
Ale już w ogóle nie wracasz do tych rapsów? Ciężko mi uwierzyć w to, że jeżeli w czymś się aż tak siedziało, po prostu się porzuciło.
Ja od końca liceum do ok. 25 roku życia byłem mocno wkręcony w twórczość Ciechowskiego i Republiki oraz ogólnie polski rock i tzw. nową falę z lat 80. Na studiach otworzyłem się na jakiś indie rock czy ambitniejszy pop w stylu Tres.B, Julii Marcell itp. do tego też trochę garażowego, warszawskiego grania i takie kapele jak Vagitarians, Magnificent Muttley. Gdzieś tam też kręciły się polskie, bigbitowe klimaty. Kilka lat temu ponownie zszedłem na łono metalu i słucham w zasadzie tylko takiej muzyki. Ale absolutnie nie uważam, że z czegokolwiek mogłem wyrosnąć, czasem wracam do każdego wykonawcy, rodzaju muzyki (nawet do Britney Spears, miłości z piątej, szóstej klasy podstawówki :B ). Z tego też powodu nie wiem na czym będę się koncentrować za kilka lat, ale na pewno nie mogę powiedzieć, że z czegokolwiek wyrosłem.
Awatar użytkownika
Steve Harris
-#Prisoner
-#Prisoner
Posty: 117
Rejestracja: śr lip 13, 2022 11:11 am
Skąd: London

Re: Czy z Iron Maiden się wyrasta?

Post autor: Steve Harris »

Witam you know, jestem w Iron Maiden prawie całe moje życie, you know, a nie wyrosłem mało tego, you know ciągle chce mi się nagrywać długie utwory, bo czuje, że mam do tego talent. You know, to nie jest łatwo wymyślić dobre intro you know musisz nad tym popracować aż w końcu wstaniesz i powiesz, you know to jest dobre.
You walk through the subway
His eyes burn a hole in your back
Deleted User 8107

Re: Czy z Iron Maiden się wyrasta?

Post autor: Deleted User 8107 »

Steve Harris pisze: śr lip 27, 2022 1:17 am Witam you know, jestem w Iron Maiden prawie całe moje życie, you know, a nie wyrosłem mało tego, you know ciągle chce mi się nagrywać długie utwory, bo czuje, że mam do tego talent. You know, to nie jest łatwo wymyślić dobre intro you know musisz nad tym popracować aż w końcu wstaniesz i powiesz, you know to jest dobre.
Steve, wypowiedz się proszę w temacie o trasie, bo jestem ciekawy jaki set przygotujecie na przyszły rok, you know :P
Deleted User 5490

Re: Czy z Iron Maiden się wyrasta?

Post autor: Deleted User 5490 »

Steve jest zajebisty. Potrafi nawet posługiwać się polską czcionką. Dla mnie bohater. ;)
Awatar użytkownika
Bon Dzosef
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 12413
Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm

Re: Czy z Iron Maiden się wyrasta?

Post autor: Bon Dzosef »

Nie wyrasta się
Lubie Iron Maiden i Megadeth

pz = shakin stevens

oddawac długie podpisy
johnny_o pisze: wt sie 18, 2026 9:50 pm Jebać czarnuchów
pz
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 21960
Rejestracja: śr maja 07, 2014 12:56 am
Skąd: z Sanatorium

Re: Czy z Iron Maiden się wyrasta?

Post autor: pz »

Chyba zostało ustalone w innym temacie, że nie jesteś jeszcze dorosły, więc za wcześnie na mówienie o wyrastaniu. :mryellow:

02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Zakkahletz
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6536
Rejestracja: sob sie 28, 2010 7:43 pm
Skąd: na północ (od W-wy)

Re: Czy z Iron Maiden się wyrasta?

Post autor: Zakkahletz »

Chyba nawet w kilku innych tematach. ;)
Awatar użytkownika
Bon Dzosef
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 12413
Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm

Re: Czy z Iron Maiden się wyrasta?

Post autor: Bon Dzosef »

pz pisze: śr lip 27, 2022 11:11 am Chyba zostało ustalone w innym temacie, że nie jesteś jeszcze dorosły, więc za wcześnie na mówienie o wyrastaniu. :mryellow:
Przekonaj do tego skarbowke :p
Lubie Iron Maiden i Megadeth

pz = shakin stevens

oddawac długie podpisy
johnny_o pisze: wt sie 18, 2026 9:50 pm Jebać czarnuchów
Awatar użytkownika
Kevin18
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1994
Rejestracja: sob mar 27, 2010 4:17 pm

Re: Czy z Iron Maiden się wyrasta?

Post autor: Kevin18 »

Nie da się wyrosnąć. Mało dzisiaj słucham klasycznego Heavy Metalu, coraz mniej też Poweru. Siedzę raczej w Blacku, Death czy Prog Metalu. Ale nie było, nie ma i nie będzie dla mnie ważniejszego zespołu niż Maiden. Jarałem się nimi mając 14 lat, pierwszy raz słysząc Fear Of The Dark i jaram się nimi mając 30, słuchając kolejny raz kotletów na Narodowym. Nie słucham Maiden codziennie, czasem minie miesiąc nim puszczę jakiś utwór tego zespołu. Ale gdy już leci to wiem że nie ma lepszej muzyki. Up The Irons i pozdrock.
www.last.fm/user/darkfuneral18
Neon
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 14556
Rejestracja: sob cze 08, 2019 7:47 pm
Skąd: Kozienice

Re: Czy z Iron Maiden się wyrasta?

Post autor: Neon »

Iron Maiden słucham już 32 lata.
Awatar użytkownika
Sadek
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3963
Rejestracja: sob cze 11, 2005 8:39 pm

Re: Czy z Iron Maiden się wyrasta?

Post autor: Sadek »

Wyrosnąć można z ubrań. Maiden był i zawsze będzie jednym z najważniejszych zespołów, od którego wszystko się zaczęło. Sentyment nadal bardzo silny.
Awatar użytkownika
beaviso
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2054
Rejestracja: pn mar 31, 2003 4:15 pm
Skąd: Gdańsk

Re: Czy z Iron Maiden się wyrasta?

Post autor: beaviso »

Wyrasta się z koszulek z napisem Iron Maiden. Brzuch się nie mieści po paru latach.

M.
pz
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 21960
Rejestracja: śr maja 07, 2014 12:56 am
Skąd: z Sanatorium

Re: Czy z Iron Maiden się wyrasta?

Post autor: pz »

Etam. Ja się mieszczę w koszulkę z 4. klasy liceum.

02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Awatar użytkownika
gumbyy
ZASŁUŻONY SANATORIANIN
Posty: 16718
Rejestracja: śr cze 01, 2005 1:49 am
Skąd: Wrocław

Re: Czy z Iron Maiden się wyrasta?

Post autor: gumbyy »

U mnie 30+ lat z IM i jeszcze nie wyrosłem, więc mi to już nie grozi. Wciąż słucham ich płyt i wciąż mi się nie nudzą.

Ale to nie dotyczy tylko IM, bo sporo jest kapel, których od tylu lat słucham. No ale IM ma wciąż pozycję nr 1. Pomimo tego, że ostatnio sporo mnie "zawodzą" studyjnie.
www.MetalSide.pl
Awatar użytkownika
Bon Dzosef
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 12413
Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm

Re: Czy z Iron Maiden się wyrasta?

Post autor: Bon Dzosef »

beaviso pisze: czw lip 28, 2022 9:02 am Wyrasta się z koszulek z napisem Iron Maiden. Brzuch się nie mieści po paru latach.

M.
Oj tak :(
Lubie Iron Maiden i Megadeth

pz = shakin stevens

oddawac długie podpisy
johnny_o pisze: wt sie 18, 2026 9:50 pm Jebać czarnuchów
Siwy
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3399
Rejestracja: sob cze 14, 2003 9:36 am
Skąd: już nie Warszawa

Re: Czy z Iron Maiden się wyrasta?

Post autor: Siwy »

Bon Dzosef pisze: czw lip 28, 2022 9:36 am
beaviso pisze: czw lip 28, 2022 9:02 am Wyrasta się z koszulek z napisem Iron Maiden. Brzuch się nie mieści po paru latach.

M.
Oj tak :(
+1

być może emocje na koncercie już nie te same, ale chyba mały chłopczyk, który wciąż siedzi we mnie, chce skakać i krzyczeć na tych wszystkich kotletach. I mimo wszystkich narzekań i całego mojego stetryczałego ględzenia, to tak naprawdę nie ma utworu Maidenów, który by mi się nie podobał, nawet na Senjutsu. Nawet jeżeli to jest autoplagiat autoplagiatu, to jest w tym coś tak miłego dla mojego ucha, że jak leci, to nie przełączę, że czasami posłucham specjalnie. Nie mogę napisać tego samego o np. solowych dokonaniach członków tego zespołu a już tym bardziej o innych zespołach.
Oh Well, wherever, wherever you are
Iron Maiden's gonna get you, no matter how far
See the blood flow watching it shed up above my head
Iron Maiden wants you for dead
Coś w tym jest...
Xardas2309
-#Invader
-#Invader
Posty: 248
Rejestracja: ndz lip 29, 2018 2:38 pm

Re: Czy z Iron Maiden się wyrasta?

Post autor: Xardas2309 »

Ja myślę że fanem jest się cały czas. Z tego się nie wyrasta. Po prostu się jest.

Pamiętam jako małe dziecko niczego nie rozumiejące bawiłem się głupio do ich muzyki. Pierwsza płyta jaka była w domu to somewhere in time.
Potem przestałem słuchać muzyki. Sam nie wiem dlaczego.

Zmieniło się to kiedy ojciec zaproponował mi że pojedziemy na koncert. IRON MAIDEN 11 czerwca 2011 roku na Bemowo do Warszawy.

Sporo się zastanawiałem. Miałem niecałe 15 lat. Estem z września więc miałem 3 miesiące do 15 lat. Zacząłem słuchać i po tej przerwie jakoś muzyka bardzo zaczęła mi odpowiadać. Potem pojawił się seven son.

Potem taka znalazł koncert live after death.

Zdecydowałem się pojechać. Przekonał mnie. Ja co nigdy muzyki nie słuchałem a już nie metalu jadę na festiwal.

Kiedy wszedł Im po prostu stała się magia. Wpadłem w hipnoze. Tego nawet nie da się opisać. Ardzo orzezywalem ten koncert po powrocie pod względem wizualnym i muzycznym. Zacząłem dalej się interesować i słuchać.

Na zajęciach muzyki mieliśmy opowiedzieć o swoim ulubionym zespole. I zrobić plakat. To było gimnazjum jeszcze. Nauczyciel dawał 2 oceny. Dał mi 6.6. I był pod wrażeniem mojej recenzji. Zastanawiałem się jaki hit puścić bo trzeba było też puścić kawałek piosenki.

Ponieważ NOTB różnie jest odbierany. Też jako szatanski. Dałem 2 minutes to midnight.

Potem ojciec niestety nie chciał jechać. Stwierdził że raz mu wystarcza. Trochę mnie bolało że nie mogę jechać do Łodzi do Wrocławia.

Pojechałem do Krakowa po 7 latach. Byłem chyba jeszcze bardziej podjarany i również ten koncert orzezywalem. Szczególnie bo chciałem usłyszeć na żywo Aces High. Wizualnosc i melodia. No bajka.

Znowu przez następne tygodnie przezywalem. Obiecałem sobie ze pojadę za granicę. Jeden koncert. To za mało.

Niestety życie nie ułożyło się jak chciałem. Zamknąłem się na ludzi. Dodatkowo na metę bilety zeszły w 8 minut. A. Ja w pracy nie miałem jak kupić.
Posypały się studia. Praca. Ogólnie sam spadlem na dnom ludzie w tym nie pomagali i nic mi się nie chciało.

Teraz mam pracę i mogę się cieszyć ponownie. Musiałem trochę się zmienić i nad sobą popracować.

Kiedy IM miał zagrać w 2020 roku znowu byłem podjarany. To magiczne czekanie od momentu zakupu biletów. W międzyczasie poznałem pewna kobietę. Z Warszawy. Mieliśmy się spotkać po koncercie. Ale że wyszło jak wyszło i sucze odbiło... No cóż.

Stalo się. Pojechałem. Ucieszony wracam z roboty. W sobotę robię małe zakupy. Przed wyjazdem jak zwykle spać nie mogę.

I dotarłem. Czas znowu minął za szybko. Wpadłem w hipnoze ponowną. Tym razem powiedziałem sobie ze będę najbliżej. Powyzywam się za wszystkie czasy i mam nadzieję że ona usłyszy jak grają żeby wiedziała że tu jestem i się bała. Tak. Bo wiedziała że zawaliła.

Znowu wpadłem w hipnoze. Cieszyłem się jak dziecko. Skacząc bawiąc się. Nie wiem czy to wynik emocji za długo tlumionych w sobie i złych doświadczeń? Że to tak przeżywam ponownie? Że nagle zobaczyłem inny świat?

Zupełnie jak kobieta zachwycająca się pięknem natury. Zastanawiam się czy coś ze mną nie tak jeżeli każdy koncert przeżywam na jaki jestem.
Słuchałem innych zespołów. Ale IM ma to coś w sobie. Słuchasz np Aleksandra i czujesz ten klimat starożytności. Trooper. I czujesz ten klimat wojny. Plus scenografia.

Słuchałem też. Innych. Judasow. Sabbatona. Ale jakoś takiego wrażenia na mnie nie zrobiły. Marzę jeszcze. By metallice. Zobaczyć bo 2 razy nie udało mi się kupić biletu.

Czy się wyrasta z zespołu? Uważam że jeżeli wyrosles to nie byłeś nigdy fanem.
Awatar użytkownika
Wakterstein
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 365
Rejestracja: ndz lis 20, 2005 2:01 am

Re: Czy z Iron Maiden się wyrasta?

Post autor: Wakterstein »

W porównaniu do was jestem lipnym fanem Iron Maiden. Nigdy nie byłem na koncercie (max co osiągnąłem to publiczna projekcja DVD Visions of The Beast w kinie o czym pisałem z 16 lat temu na tym forum), poznałem raptem kilku fanów IM na żywo. Myślę, że gdybym stąd nie odszedł, moje życie wyglądałoby inaczej ;).


Miałem jakieś albumy (na początku piraty), słuchałem od deski do deski. Przez kilka lat Iron Maiden był jedynym faktycznym zespołem, którego słuchałem. Zmieniałem tylko albumy pomijając okres Blaze'a. Dosłownie waliłem dzień w dzień całe albumy, przede wszystkim interesowały mnie solówki i głos Bruce'a. Dopuściłem w końcu jeszcze inne zespoły, np. Deep Purple, Black Sabbath etc. Miałem wtedy 13-16 lat. Pewnego wspaniałego dnia coś mnie mocno uderzyło i praktycznie momentalnie przestałem słuchać IM i nawet nie wchodziłem na forum. W późniejszym czasie słuchanie przejął ojciec (lecąc głównie na The Book of Souls, a wcześniej na tym co było dostępne).

Zdarzało mi się mimo wszystko coś o IM wiedzieć. Jaka płyta wyszła etc. Wypiłem też kilka razy ichnie piwo. Jakiś czasem temu kupiłem gazetkę Teraz Rock i wieczorem zamówiłem rzeczy związane z IM za ponad 300 zł. Niby niewiele, ale czy ktoś czytając o jakimś zespole postanawia nagle wywalić jakiś pieniądz tak z marszu, bo tak? Może ktoś znacznie bogatszy niż ja.

Wydaje mi się, że z IM nie da się wyrosnąć (Można ich najwyżej uznać za obciachowych przypałowców i zrezygnować ze słuchania. Ale czy to jest wyrastanie? Raczej ateizm maidenowy, gimboateizm.) Są ku temu istotne przesłanki. IM gra dobrą muzykę, ma dużo solówek, świetne riffy. Nie trzeba lubić IM, żeby docenić ich muzycznie. Wokal to kwestia dyskusyjna. Bruce jest nierówny i zdarzy mu się przegiąć, ale myślę, że nigdy nie wył tak jak wokalista na pierwszej płycie Uriah Heep (przyznam, że ja to lubię :D). Z Bruce jest taki problem, że w niektórych utworach mam wrażenie, że gość się męczy wyciągając coś zbyt wysokiego. Jednak posłuchamy innego utworu, i tam nie słychać tej męki. To jest ta nierówność. Poza tym IM ma bardzo ciekawą historię, zarówno grupy samej w sobie jak i historię zawartą na krążkach (choćby w grafice i tekstach).

Po prostu istnieje coś takiego jak Świat Iron Maiden.
Nomaosławski
-#Prisoner
-#Prisoner
Posty: 144
Rejestracja: pt paź 21, 2022 8:49 pm

Re: Czy z Iron Maiden się wyrasta?

Post autor: Nomaosławski »

Jak ktoś mówi, że wyrósł w wieku 20 lat to pierdzieli głupoty bo niby w czym 20-latek jest tak dużo bardziej dojrzały niż dajmy na to 16-latek? Tyle tylko, że zmieniło mu się środowisko w którym przebywa. Bezsensowne pieprzenie. Co innego gdy zaczyna inaczej dostrzegać pewne rzeczy ktoś kto ma 35, 40, więcej lat itd. Można zmienić punkt widzenia. Sama muzyka Iron Maiden podoba mi się tak samo jak zawsze, ale np. męczy mnie to, że na koncertach wszystko staje się zakładnikiem scenografii, wszystko jest podporządkowane show. Mam coraz mniej tolerancji na ich tumiwisizm w nagrywaniu albumów, beznadziejną produkcję płyt, plagiatowanie samych siebie (a czasem i nie samych siebie), często powtarzające się setlisty (tak, wiem prawie wszyscy tak robią, ale ja teraz piszę o IM). Drażni mnie megalomania Dickinsona i skostniałe podejście do muzyki Harrisa. Poza tym im jest starszy tym bardziej szukam muzyki bardziej jakiejś takiej osobistej, gdzie teksty są o konkretnych sytuacjach, a nie o wielkich, epickich wydarzeniach. Jak Elvis Presley śpiewał Heartbreak Hotel to on tam był, jak David Byron śpiewa o samotności to on przewidział, że ona go czeka, a Phil Lynott nie wymyślił sobie tych wszystkich sytuacji z ulic Dublina tylko je widział. Gdy pojawiają się w życiu problemy to taka muzyka bardziej krzepi niż epickie teksty o wojnach czy wielkich wydarzeniach historycznych. Tylko, że ten ostatni argument to ma tu najmniejsze znaczenie.
GLORY MAN UNITED

ALEX FERGUSSON IS MASTER OF FOOTBALL!!!!
ODPOWIEDZ