Dla mnie Senjutsu byłoby bardzo zgrabną klamrą spinającą całą twórczość Maidenów. Od pierwszej płyty, zadziornej, punkowej, niczym młody, krnąbrny książę, który idzie pod prąd, bo chce wszystkim pokazać, że jest kimś, poprzez wszelkie inne formy pośrednie, aż po ostatnią, dostojną płytę, jakby majestatyczny, sędziwy król siedzący na wysokim tronie, który przez całe swoje życie pokazał się z jak najlepszej strony i nic już nie musi.
Celowo poleciałem w taką barwną metaforę, ale chciałbym tu przywołać wypowiedź z pewnego wywiadu naszego forumowego kolegi, tego co na basie klekocze, że dziś są zupełnie innymi ludźmi, niż 40-50 lat temu i zwyczajnie nie mogą tworzyć tego samego, co grało im w duszy przed laty.
Innymi słowy Senjutsu jest spoko




