Fear of the Dark vs Brave New World
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Fear of the Dark vs Brave New World
Są słabe.
@nugz widocznie mamy zupełnie inne definicje metalowej ballady. WL jest dla mnie nudne i nijakie.
@nugz widocznie mamy zupełnie inne definicje metalowej ballady. WL jest dla mnie nudne i nijakie.
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Re: Fear of the Dark vs Brave New World
Brave New World lepsze
Re: Fear of the Dark vs Brave New World
pz, zastanów się nad sobą 
- Frank Drebin
- -#Clansman

- Posty: 4094
- Rejestracja: ndz gru 10, 2017 7:39 pm
- Skąd: Valley Of The Kings
Re: Fear of the Dark vs Brave New World
Zgadzam się z główną tezą (tj. Fear > BNW), ale pianie koguta zaczęło się od AMOLAD. Na BNW głos Dickinsona co prawda brzmi inaczej niż na wcześniejszych studyjniakach (przede wszystkim Dickie śpiewa niżej), ale jeszcze nie kaleczy uszu (na DoD jest "na skraju", słychać regres w jakości wokalu).krusejder pisze: ↑czw wrz 07, 2023 12:37 am Brave przegrywa zarówno kompozycyjnie jak i brzmieniowo. OK, jest reunion, była fajna trasa i radujące do dziś 20 dalszych lat grania. Ale regres między BNW a AOB czy ChW jest ogromny. Zawsze było mi ciężko wysłuchać na raz BNW, bo od tej płyty zaczęło sie to pianie koguta oraz powtarzanie refrenów po pierdyliard razy.
Wprawdzie Fear to nie jest topowa płyta Maiden, ale to górne poziomy stanów średnich. Podczas gdy BNW to dolne.
Fear to: Be Quick, Afraid, From Here, tytułowy czy Wasting Love. Do poziomu żadnego z tych utworów nasi Brytole nawet się nie zbliżyli się 8 lat później.
FotD = TOP5 albumów Maiden
Re: Fear of the Dark vs Brave New World
Są słabe jak na Maiden i jak na heavy metal. Ja tam lubię zarówno te kawałki, jak i Chains i From Here to Eternity, ale rzeczywiście Fear jest taki bardziej hard rockowy. Przez powerballadę, czyli Wasting Love, chyba najbardziej bym porównał styl całej płyty do Whitesnake'a?
Może się mylę, ale sto pro ajon mejden hejwi metal to Be Quick, Judas i tytułowy, reszta to takie granie trochę pod radio...
Brave natomiast to 100% metalowego Maiden i mimo wielu oczywistych wad, może właśnie dlatego wolę ten album
Re: Fear of the Dark vs Brave New World
Żeby grać AC/DC to też trzeba umić, a Maiden nie umi. I naprawdę ciężko mi się przychylić do tezy, jakoby głos Bruce'a był w takim graniu lepszy od wokalu Bona czy Briana. Zupełnie inna para kaloszy.
Brave New World zestarzało się w sposób wyśmienity i w gruncie rzeczy jakbym miał dzisiaj komuś wskazać 3 płyty, od których powinien zaczynać przygodę z IM, to padłoby między innymi na BNW. Pozbierali tam do kupy wszystko to, za co ludzie kochali ich kilkanaście lat wcześniej i ten mix zażarł. Nie jest to płyta bez wad, ale FotD wadami stoi.
Brave New World zestarzało się w sposób wyśmienity i w gruncie rzeczy jakbym miał dzisiaj komuś wskazać 3 płyty, od których powinien zaczynać przygodę z IM, to padłoby między innymi na BNW. Pozbierali tam do kupy wszystko to, za co ludzie kochali ich kilkanaście lat wcześniej i ten mix zażarł. Nie jest to płyta bez wad, ale FotD wadami stoi.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Fear of the Dark vs Brave New World
Właśnie sobie przypomniałem, jak na początku mojej miłości do tego zespołu uważałem, że Fear jest ich najlepszą płytą i miałem marzenia o cofnięciu się w czasie na koncert w Donington, bo wydawało mi się, że nie było lepszego show w historii
Ale prawdopodobnie w tej lekkości utworów i ich większej radiowości tkwi ten cały mir o FotD, wśród szerokiego grona odbiorców.
Ale prawdopodobnie w tej lekkości utworów i ich większej radiowości tkwi ten cały mir o FotD, wśród szerokiego grona odbiorców.
Re: Fear of the Dark vs Brave New World
BNW. Najlepsze kawałki z Fear są co prawda tak samo dobre jak te z BNW (Be quick może nawet lepszy), ale na Brave nie ma tylu słabszych utworów. Jest po prostu dużo równiejszy.
-
Deleted User 8107
Re: Fear of the Dark vs Brave New World
Ok Bnw ocenione, głos na Feara (nawet nie wiem teraz po latach, czy to nie ostatni niezły album Maiden)
-
NomadKilkapostów
- -#Prodigal son

- Posty: 45
- Rejestracja: wt paź 17, 2023 11:38 pm
Re: Fear of the Dark vs Brave New World
Też skłaniam się jak Invader ku opcji Fear of the Dark. Brave New World to chyba album, który stracił u mnie najbardziej z czasem. Nie tylko z dyskografii Iron Maiden, ale w ogóle w muzyce. Dla mnie to niestety początek tego kierunku w Iron Maiden, który mi nie odpowiada. Czyli brzmienie Shirleya plus rozwklekanie kompozycji. To drugie było już wcześniej, ale w połączeniu z tym fatalnym brzmieniem robi dodatkowy, negatywny efekt. Do tego kilka utworów, których fenomenu nigdy nie rozumiałem jak Blood Brothers czy Out of the Silent Planet. Z czasem Dream of Mirrors czy TLBLaH też zaczęły lekko męczyć. Wicker Man i Fallen Angel to też nie jest ta liga hitów jak te krótkie utwory z lat 80 czy nawet 90.
Fear of the Dark wybitnym albumem nie jest, ale znakomicie brzmi, ma bardzo dużo nawiązań do klasycznego hard-rocka i Dickinson ciągle jest w bardzo dobrej formie. Album ma jakiś taki lekko amerykański klimacik co z czasem też polubiłem. Zmienił mi się poprostu gust i wolę takie korzenne, old-schoolowe granie. Jedyne do czego bym się tam doczepił to bezsensowny kult utwory tytułowego i może ze 2-3 słabsze utwory. Za długi jest ten album, ale BNW też to się tyczy.
Fear of the Dark wybitnym albumem nie jest, ale znakomicie brzmi, ma bardzo dużo nawiązań do klasycznego hard-rocka i Dickinson ciągle jest w bardzo dobrej formie. Album ma jakiś taki lekko amerykański klimacik co z czasem też polubiłem. Zmienił mi się poprostu gust i wolę takie korzenne, old-schoolowe granie. Jedyne do czego bym się tam doczepił to bezsensowny kult utwory tytułowego i może ze 2-3 słabsze utwory. Za długi jest ten album, ale BNW też to się tyczy.


