Nevermore

Dyskusje o innych zespołach i albumach

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Artur
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5547
Rejestracja: wt wrz 06, 2005 4:37 pm
Skąd: Siem-ce Śl./Kraków

Re: Nevermore

Post autor: Artur »

Ładnie nam Firuś naskrobałeś :wink: I owszem, nie zrażaj się :wink: 3 utwory, które z początku mi nie weszły to właśnie wspomniane przez Ciebie jako niezbyt zachęcajace "Bittersweet Feast" i "Medicated Nation" oraz "The Psalm Of Lydia"... Ale to już przeszło :twisted: Natomiast "A Future Uncertain" jest jak na mój gust fantastyczny - dość progresywny, ze świetnym początkiem na akustykach :rocx Ale to miło, że się chociaż troszkę podobało, może z biegiem czasu jeszcze lepiej Ci podejdzie :rocx
Fear
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2221
Rejestracja: pn lip 04, 2005 10:28 pm
Skąd: Czeladź Główna

Re: Nevermore

Post autor: Fear »

Vacter pisze:ale co masz do Medicated Nation, jest to jeden z moich ulubionych utworów z tej płytki.
Mnie się narazie trudno do niego przekonać. Przecież nie musze lubić tego co Ty :P
M@ti pisze:No no Fear żeś zaszalał, ale to bardzo dobrze.
Ale to jeszcze nie koniec :P Trochę płyt NM mi zostało do ocenienia 8)
M@ti pisze:Świetny opis (recenzja).
Txh :rocx
Artur pisze:Ładnie nam Firuś naskrobałeś
:oops:
Artur pisze:I owszem, nie zrażaj się 3 utwory, które z początku mi nie weszły to właśnie wspomniane przez Ciebie jako niezbyt zachęcajace "Bittersweet Feast" i "Medicated Nation" oraz "The Psalm Of Lydia"... Ale to już przeszło Natomiast "A Future Uncertain" jest jak na mój gust fantastyczny - dość progresywny, ze świetnym początkiem na akustykach Ale to miło, że się chociaż troszkę podobało, może z biegiem czasu jeszcze lepiej Ci podejdzie
Pewnie :wink: . Zawsze trzeba brac poprawkę, że to było nie bylo pierwsze zetknięcie się z ich muzyką, która jest dosyć obiecująca. W końcu nie od razu się lubi dany zespół. [ U mnie DT musiało czekac ponad pół roku :P A teraz... ] Jesli się dzisiaj wyrobie, to jeszcze sobie napisze coś o Enemies Of Reality. Ale to się zobaczy ;]
Awatar użytkownika
Wakterstein
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 365
Rejestracja: ndz lis 20, 2005 2:01 am

Re: Nevermore

Post autor: Wakterstein »

Nie musisz lubić :D, po prostu do mnie to trafiło. Wracając do ogólnego tematu. Born wymiata. Odstrasza ludzi nie słuchających takiej muzyki i na wstępie pokazuje niektórym, że powinni zacząć od czegoś lżejszego, jeśli ktoś to wytrzyma jest dobry i może wysłuchać całej płytki :D. Wsłuchałem się w utwór instrumentalny i mam dziwne wyobrażenia jeśli o niego chodzi. Najpierw rozcinają gościa, a potem wiercą mu flaki, w zwolnieniu tną kręgosłub, a ty czujesz się jakbyś był tym gościem. Nie jest to może arcydzieło, ale takie miałem skojażenia, bo świetnie operują sprzętem i stwarzają takie efekty! Wsłuchajcie się w to i nie traktujcie tylko jako przejścia do następnego utworu.
Awatar użytkownika
M@ti
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6375
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:51 pm
Skąd: z Norwegii

Re: Nevermore

Post autor: M@ti »

Vacter pisze:Najpierw rozcinają gościa, a potem wiercą mu flaki, w zwolnieniu tną kręgosłub, a ty czujesz się jakbyś był tym gościem. Nie jest to może arcydzieło, ale takie miałem skojażenia
Hmmmm ciekawe. :wink:
Awatar użytkownika
Wakterstein
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 365
Rejestracja: ndz lis 20, 2005 2:01 am

Re: Nevermore

Post autor: Wakterstein »

Kiedy do tego doszedłem zastanowiłem się po co tego słucham :D i wtedy wrzuciłem enemies of reality i I Voager, też mi nasuwa skojarzenia, ale mało oryginalne. Mają bardzo obrazotwórczą muzykę, mogę wam pokazać rysunek, który rysowałem na Polskim mającw głowie jakiś utwór Nevermore :D. Ze mnie beztalencie, muszę tylko poszukać.

PS Czemu słucham, śmieszne pytanie. Podoba mi się i tyle... :twisted:
Artur
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5547
Rejestracja: wt wrz 06, 2005 4:37 pm
Skąd: Siem-ce Śl./Kraków

Re: Nevermore

Post autor: Artur »

Fear pisze:A teraz... ] Jesli się dzisiaj wyrobie, to jeszcze sobie napisze coś o Enemies Of Reality. Ale to się zobaczy ;]
No ten album jednak jest słabszy niż "This Godless Endeavor"... Znaczy i tak świetny, jak to wielokrotnie mówiłem, ale qrcze od chwili kiedy poznałem wszystkie albumy NM stwierdziłem, że jest najsłabszy.....
I ten jest też zdecydowanie prostszy niż "TGE", taki cios prosto w ryj bardziej :lol: "This Godless Endeavor" jest, jak sądzę, bardziej wymagający...
Zależy też którą wersję masz - pierwszą czy remiksowaną... różnica znaczna. Pierwsza wersja - producentem Kelly Gray a efektem płyta o chwilami nieczytelnym brzmieniu, wręcz takim syfiastym(ale w pozytywnym znaczeniu :wink: ), zbasowanym i bardzo ciężkim; natomiast remiskowany "EOR" to już inna śpiewka - Andy Sneap, który przejął po Neilu Kernonie funkcję nadwornego producenta płyt NM, zrobił to do czego wszystkich przyzwyczaił - świetne, ciężkie, selektywne, krystaliczne wręcz brzmienie...
I tutaj też zarysowuje się różnica między Kernonem a Sneapem - "za Kernona" NM brzmiał bardziej przestrzennie, natomiast brzmienie płyt ery Sneapa jest takie skomasowane, ściśnięte, ale chyba jeszcze cięższe.. Dodam, że cholenie lubię obie "ery" :wink: I znowu się rozwlekłem tak sam od siebie, luuudzie :lol: :mrgreen:
Awatar użytkownika
Wakterstein
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 365
Rejestracja: ndz lis 20, 2005 2:01 am

Re: Nevermore

Post autor: Wakterstein »

Nie ma sensu porównywać płyt wstecznie ;), oni się rozwijają, powinnno tak być, że im płyta nowsza tym lepsza, a nie odcinanie kuponów.
Artur
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5547
Rejestracja: wt wrz 06, 2005 4:37 pm
Skąd: Siem-ce Śl./Kraków

Re: Nevermore

Post autor: Artur »

Vacter pisze:Nie ma sensu porównywać płyt wstecznie , oni się rozwijają, powinnno tak być, że im płyta nowsza tym lepsza, a nie odcinanie kuponów.
Ja wiem :rocx Ja tylko mówię o brzmieniu, bo muzyka to wiadomo, że się zmienia, Nevermore zawsze tak miał i pewnie będzie miał...
Fear
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2221
Rejestracja: pn lip 04, 2005 10:28 pm
Skąd: Czeladź Główna

Re: Nevermore

Post autor: Fear »

Dziesiejszego wieczoru przyszedł czas na Enemies of Reality . W sumie po This Godless Endeavor spodziewam się równie dobrej płyty, i zaraz zobaczę czy ten krążek spełni moje oczekiwania. Enemies of Reality zaczyna się spokojnym wejściem. Na początku miałem wrażenie, że coś się popsuło i przygłosiłem. "Niestety", za chwilę spadała na mnie ściana pierwszych dźwięków płyty. Od pierwszych akordów zespół nie daje chwili wytchnienia słuchaczowi, ostro pnąc do przodu. Po energicznym wstępie mamy mieszankę elektryzujących riffów, które wprawiaja w swego rodzaju trans. Perkusja działa jak magnes, a trochę melodyjny refren pozwala pobujać się na krześle. Późniejsze solówki już trochę mniej mi się podobają ;/ Może w następnym utworze będzie lepiej ;]
Dalej co my tu mamy : Ambivalent . Już od samego początku zespół tryska energią. Bardzo podoba mi się zgranie perkusji z gitara, co daje niebywale potężny efekt ;] Po refrenie trochę defu [ wszakże def nikomu jeszcze nie zaszkodził ;] ] i znów potęga perkusji. 2 cześć utworu zdecydowanie lepsza niż pierwsza. Od solówki włącznie zaczyna się prawdziwe grzanie ! :D
I tak przeszliśmy do Never Purify . Zauważam pewne powtórki linii wokalnej z innych utworów, ale początek całkiem przyjemny dla ucha ;] Potem mieszanka świetnych riffów. Naprawdę podoba mi się to brzmienie :rocx: Ale podczas trwania utworu mało się dzieje ciekawego. Są pewne przebłyski, ale tylko pewne. Solo – również jakieś takie powtarzalne. Na szczęście wrócili do main riffu i jakoś to ratuje sytuację tego kawałka przy samym końcu. Póki co zdecydowanie najsłabsza pozycja płyty. Tomorrow Turned Into Yesterday – Wstęp zwiastuje raczej balladę. Po prostu cudowny ;] Trochę słyszę tu Testament. Miło posłuchać czegoś spokojnego po takich agresywnych uderzeniach . Refren cięższy, ale nie psuje ogólnego klimatu utworu. Początek solóweczki i znów sweepy :( Aż się bije o pomste do nieba! Na szczęście gitarzysta wychodzi obronną ręką z tego grając 2 cześć solówki bardzo melodyjną i piękną dla ucha :)
Po miłej balladzie przyszła kolej na porywczy I Voyager . Doskonale słychać tu gitarę 7 strunową, która w połączeniu z perką i basem daje cudownego kopa :mrgreen: Nie bardzo rozumiem po co to zwolnienie przed refrenem :roll: Tak trochę psuje mi smak tego utworu. Ale to jak dotąd tylko jedno zastrzeżenie. Potem znów pewien „spokój” się przeradza w szaleńczy riff. Następnie trochę mieszania rytmicznego [ to jest to co lubię :) ] i znów sweepy :evil: …. Świetne pauzy przeradzają się w ten ciekawy riff, ale znów go przerywa to zwolnienie :twisted: I końcówka znów energiczna.
Kolejny utwór Create the Infinite zaczyna się bardzo obiecująco. I póki co taki pozostaje :mrgreen: Znów takie lekkie zahaczanie o brutal def i mrok, charakterystyczny dla tegoż gatunku ;] W miarę upływu czasu utwór staje się ciekawy. Ta zmiana klimatów w środku genialnie pasuje do całości :rocx: Już do końca zespół daje czadu, więc nie ma mowy o znudzeniu. Who Decides - Początek to istny killer :shock: Ale zmylił mnie całkowicie, bo późniejszy akustyczny motyw przychodzi tak nagle… Tak dalej panowie :) To było piękne ;] Melodyjka z solówki, jeszcze długo mi chodziła po głowie ;] A koniec również nieprzewidywalny. Utwór chyba jak dotąd najlepszy :)
Następnie otrzymałem dawkę orientalnych dźwięków. Zabawa kamera głosową chyba się podoba wokaliście ;] A partie unisono znów świetnie brzmią. Utwór pomimo, że może nie jest jakis porywający w tempie, bardzo mi przypadł do gustu :)
I dotarliśmy do końca. Seed Awakening już od początku wgniata w krzesło. Świetny początek. Tego było mi trzeba na koniec obcowania z tą płyta. Chyba od jakiegoś czasu pierwszy raz słyszę wyraźnie klawisze ;] I znów w połowie utworu świetna zmiana klimatu na taki tajemniczy. Gryyyyyyyyy :D Refren i znów tajemniczość przeplatana porywczością. Solówka mi przypomniała trochę Slayera :lol: Ale znów te sweepy…;/ Zmora, naprawdę, źle się tego słucha po raz któryś tam :?

Reasumując : Koniec płyty również tajemniczy i myślę , że pozostawiający pewien niedosyt. Ogólnie zmęczyła mnie trochę ta płyta. Były przebłyski geniuszu, ale i były takie kulawe fragmenty. Płyta zdecydowanie gorsza od This Godless Endeavor , ale przesłuchując ją, wcale nie miałem na myśli porównania tych dwóch krążków. To wszystko wyszło już po przesłuchaniu Enemies of Realisty. Dobrze, że płyta nie jest długa, bo chyba zaoszczędziła mi większego rozczarowania. To jak na razie tyle co miałęm do napisania na temat tegoż krążka ;]
Artur
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5547
Rejestracja: wt wrz 06, 2005 4:37 pm
Skąd: Siem-ce Śl./Kraków

Re: Nevermore

Post autor: Artur »

Spoko Firuś, będzie lepiej :wink: :rocx A co Ty tak tych sweepów nie lubisz?? :lol: Ja je uwielbiam, w takim "This Godless Endeavor" roznoszą wprost :twisted: Ale spox - kwestia osobistych preferencji...
Ale tak po Twojej recenzji(znowu bardzo fajnej skądinąd) nie wychodzi, że płyta Ci się nie podoba, chyba, że mi się zdaje :mrgreen:
Fear pisze:Nie bardzo rozumiem po co to zwolnienie przed refrenem
Tę część uwielbiam :lol:
In Observation I Analyze,
All The Aspects Of Humanity,
That I Despise

Ale mam nadzieję, że się nie zrażasz :wink:
Ale zgadzam się z tym, że dobrze, że płyta jest krótka, może faktycznie troszkę zmęczyć, bo jakoś cholernie rozbudowana nie jest...
No to poczekaj na "The Politics Of Ecstasy" i "Dreaming Neon Black" - podejrzewam, że rozpatrzysz je pozytywniej niż "EOR", aczkolwiek "uważaj" na takie utwory, jak "The Politics Of Ecstasy", "Next In Line" z "TPOE" oraz "The Death Of Passion" i "I Am The Dog" z "DNB" - przy pierwszych przesłuchaniach mogą przytłoczyć, bo są z pozoru cholernie nieprzystępne, brudne wręcz.... Ale jak już się je odkryje.... :wink:
Fear
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2221
Rejestracja: pn lip 04, 2005 10:28 pm
Skąd: Czeladź Główna

Re: Nevermore

Post autor: Fear »

Artur pisze:A co Ty tak tych sweepów nie lubisz??
A po co ich używać na każdym kroku?:) Owszem, sztuką jest zagrać takie coś, ale technika nie powinna bazować na jednym i tym samym ciągle ;]
Artur pisze:Ja je uwielbiam, w takim "This Godless Endeavor" roznoszą wprost Ale spox - kwestia osobistych preferencji...
Nie no , całkiem fajnie się komponują z całością, ale mi chodzi tu tylko o powtarzalnosc ich ;]
Artur pisze:No to poczekaj na "The Politics Of Ecstasy" i "Dreaming Neon Black" - podejrzewam, że rozpatrzysz je pozytywniej niż "EOR", aczkolwiek "uważaj" na takie utwory, jak "The Politics Of Ecstasy", "Next In Line" z "TPOE" oraz "The Death Of Passion" i "I Am The Dog" z "DNB" - przy pierwszych przesłuchaniach mogą przytłoczyć, bo są z pozoru cholernie nieprzystępne, brudne wręcz.... Ale jak już się je odkryje....
Dobrze papo, będę uważał na te kawałki:lol: :wink: A póki co musze chwilkę odpocząc od NM ;] Myslę, że w poniedziałek wrócę do nich :lol:
:wink:
Awatar użytkownika
Wakterstein
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 365
Rejestracja: ndz lis 20, 2005 2:01 am

Re: Nevermore

Post autor: Wakterstein »

Aby ich docenić trza odpoczywać. Zwolnienie w I Voager jest potrzebne, mi się pojawia w tedy jakiś gościu w stroju ludzi z behemotha i zaczyna wyrabiać w lesie jakieś pozy z matrixa. Taki obraz zawsze mi się pojawia jak słyszę refren. Zwolnienia zawsze są ciekawie zrobione, ale czasem za krótko... :lol:
Awatar użytkownika
M@ti
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6375
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:51 pm
Skąd: z Norwegii

Re: Nevermore

Post autor: M@ti »

Vacter pisze:mi się pojawia w tedy jakiś gościu w stroju ludzi z behemotha i zaczyna wyrabiać w lesie jakieś pozy z matrixa. Taki obraz zawsze mi się pojawia jak słyszę refren.
Hehe coraz to co innego. :lol: :wink: Pogratulować wyobraźni. :wink:
Awatar użytkownika
Wakterstein
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 365
Rejestracja: ndz lis 20, 2005 2:01 am

Re: Nevermore

Post autor: Wakterstein »

Mam taki pomysł, aby kręcićledyski do nevermore, ale niestety nie mam kamery, chętni ludzie by się pojawili. Zawsze to lepiej jak więcej osób rzuca pomysły. :lol: Najlepiej filmować ludzi z ukrycia, zataczający się pijak i "I am the Voyager" :D...
Awatar użytkownika
M@ti
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6375
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:51 pm
Skąd: z Norwegii

Re: Nevermore

Post autor: M@ti »

Vacter pisze:Najlepiej filmować ludzi z ukrycia, zataczający się pijak i "I am the Voyager"
:lol:
Awatar użytkownika
slayer
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6853
Rejestracja: pt kwie 04, 2003 9:03 pm

Re: Nevermore

Post autor: slayer »

Artur pisze:Spoko Firuś
:lol:




Artur pisze:"I Am The Dog" z "DNB" - przy pierwszych przesłuchaniach mogą przytłoczyć, bo są z pozoru cholernie nieprzystępne, brudne wręcz.
I am the dog to pierwszy utwor jaki NM poznalem, wszedl bez zapity!
Jazz is not dead, it just smells funny.
Awatar użytkownika
Wakterstein
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 365
Rejestracja: ndz lis 20, 2005 2:01 am

Re: Nevermore

Post autor: Wakterstein »

Ale nie brzmi to jak walenie w struny jakihś gówniarzy co dostali dopiero gitarki...
Awatar użytkownika
slayer
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6853
Rejestracja: pt kwie 04, 2003 9:03 pm

Re: Nevermore

Post autor: slayer »

No bo chyba tak nie bylo ;)
juz troszke sie ograli ;]
Jazz is not dead, it just smells funny.
Awatar użytkownika
Wakterstein
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 365
Rejestracja: ndz lis 20, 2005 2:01 am

Re: Nevermore

Post autor: Wakterstein »

No właśnie tak porównuje, bo ktoś napisał o brudzie. Niektórcyh rzeczy nie połkniesz nawet po 100 odsłuchaniu, co nie zawsze świadczy o ambitności. Może prześlemy Nevermore do jakiegoś profesora i zobaczymy jak oceniają to "wyższe sfery" :D. Mam ostatnio trochę o tym o filozofii, czasem podczas tej lekcji słucham tak dla przemyślenia. Jeśli piękno jest rzeczą obiektywną, to już nie wiem, czy my jesteśmy tacy tęmpi, że słuchamy nevermore, czy inni to jelenie :D. Jeśli byłoby subiektywne, to brakowałoby sensu w słuchiwaniue się w nevermore, bo łatwiej jest przecież sięgnąć do jakiegoś LP, albo LB i mieć wszystko na wierzchu, potym bez wstydu przeżucić się na hh i przejść następnie na TH. :D Mądrość mych słów podkreśla pochwała, która wszystko już mówi :D... Ach. :D :lol:
Artur
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5547
Rejestracja: wt wrz 06, 2005 4:37 pm
Skąd: Siem-ce Śl./Kraków

Re: Nevermore

Post autor: Artur »

Vacter pisze:No właśnie tak porównuje, bo ktoś napisał o brudzie. Niektórcyh rzeczy nie połkniesz nawet po 100 odsłuchaniu, co nie zawsze świadczy o ambitności. Może prześlemy Nevermore do jakiegoś profesora i zobaczymy jak oceniają to "wyższe sfery" . Mam ostatnio trochę o tym o filozofii, czasem podczas tej lekcji słucham tak dla przemyślenia. Jeśli piękno jest rzeczą obiektywną, to już nie wiem, czy my jesteśmy tacy tęmpi, że słuchamy nevermore, czy inni to jelenie . Jeśli byłoby subiektywne, to brakowałoby sensu w słuchiwaniue się w nevermore, bo łatwiej jest przecież sięgnąć do jakiegoś LP, albo LB i mieć wszystko na wierzchu, potym bez wstydu przeżucić się na hh i przejść następnie na TH. Mądrość mych słów podkreśla pochwała, która wszystko już mówi ... Ach.
Ja mam takie zdanie jak kolega Metal:
metal pisze:Może to ze Nevermore nie jest dla wszystkich... bo to muzyka bardzo skomplikowana, pokręcona, genialna w każdym calu
Wiem, że może to brzmieć nieco zarozumiale, gdy ktoś nazywa jeden ze swoich ulubionych zespołów genialnym, ale ja qrcze jestem przekonany o tym po prostu... serio :wink: Zresztą wiesz Vacter - nie każdy potrafi obiektywnie ocenić piękno... ile to było przykładów, kiedy jakieś dzieło, obojętne czy muzyczne, obraz czy jakieś architektowniczne nie wzbudzało początkowo żadnych emocji, było krytykowane, a później okazywało się, że wywarło olbrzymi wpływ na kolejnych artystów i kształt sztuki... Zdaje się, że tak było w przypadku Cynic i ich "Focus" czy, z kompletnie innej bajki, Picasso też tak chyba miał....
Ja sądzę, że muzyka NM nprawdę wiele wymga od słuchacza, ale w zamian oferuje naprawdę dużo... oni tworzą, jak mi się zdaje, rzeczy trwałe... a to chyba cechuje największych twórców... podam tylko kilka przykładów płyt, które na trwałe zapiszą się w mojej pamięci, jako coś właśnie takiego trwałego, coś co z Tobą niejako żyje: "Seventh Son Of A Seventh Son" IM, "Lateralus" Tool, "Blackwater Park" Opeth czy "Dreaming Neon Black" NM właśnie... Nie znaczy to, że inne płyty tychże zespołów nie są rzeczami trwałymi, takimi które długo żyją, że tak powiem, ale po prostu te mi przyszły na myśl...
Dlatego sądzę, że nieważne czy dużo ludzi ich słucha, czy mało, ważne, że dużo z tych, którzy zapoznali się z ich muzyką potrafiło dostrzec piękno tej muzyki, i być może NM jakoś trwalej zapisze się w ich pamięci...
ODPOWIEDZ