Kurde widząc setlistę z Aten i Bukaresztu wiedziałem że zmieniali utwór 3-4, ale reszta bez zmian więc najbardziej czekałem na Fade To Black, którego nie słyszałem na żywo, a to jeden z moim kilku ulubionych utworów Mety. I oczywiście podmienili je na The Day That Never Comes, które słyszałem już w Wawie 2019 (w 2024 nie byłem)... Popsuło mi to vibe na resztę koncertu
Tak poza tym to ten rodzaj sceny średnio mi pasuje, stojąc dość daleko, może z 50 metrów od sceny gówno było widać, a na ekranach czasem pokazywali muzyków, często nie. Na sam koniec wycofałem się pod trybuny i zaskoczyło mnie że nawet lepszy był widok stamtąd, więc albo pod samą sceną albo już lepiej na trybuny iść, przynajmniej mamy perspektywę na całe widowisko. A i jak tylko wybrzmiał pierwszy utwór zaczęło się pogowanie ale o tym już wcześniej wspominaliście

Ogólnie było ok ale koncert z Wawy zapamiętałem jako lepszy.
Co do supportów, pierwszego olałem po odsłuchaniu wcześniej kilku utworów, Gojira to też nie styl jaki lubię ale trzeba przyznać że bardzo fajnie zagrali
