Gdyby 7th Son brzmiał tak jak DoD, to może nie będę się wypowiadał
"seventh son z ostrzejsztm, mocnijeszym brzmieniem" - ależ ta płyta ma ostre i mocne brzmienie, mimo dość stonowanego brzmienia gitar. Wrażenie "kopa", jakie się czuje przy DoD... ów "kop" na DoD trwa przez całą płytę, z wyjątkiem intra do "No More Lies" i "DoD". Może jestem dziwny, ale dla mnie coś takiego jak "kop" jest bardziej istotne w odpowiednich dla tego momentach, jak np. mocniejsze uderzenie perkusji na końcu "Seventh Son". Na DoD nie znajdziesz takiego momentu, jak na stareńkim "TNOTB" i utworze "The Prisoner" - podczas solówki są niesamowite bębny. Wiecie jak by to brzmiało, gdyby płytę wyprodukowano tak, jak DoD? Albo bębny były by prawie niesłyszalne, "zasłonięte" pozostałymi dźwiękami, albo pojedyncze uderzenie perkusji na czas jego trwania, wyciszało by pozostałe instrumenty.
Jeszcze raz spójrzcie na dwa obrazki pod tym linkiem:
http://www.geocities.com/ukguitaristrin ... limit.html
Popatrzcie na "2MTM". Jest niby ciszej, ale czy płyta pozbawiona jest kopa? Dalej, zobaczcie jak zróżnicowany jest wykres dźwięku z tej płyty. Jest dużo takich "wyskoków", jak się przyjrzeć, to widać nieco głośniejszy dźwięk (fajne stwierdzenie - widać dźwięk

) podczas solówki.
A teraz spojrzenie na "Rainmaker". Czy jest tutaj miejsce dla głośniejszych momentów, jak podczas solo? Nie, gdyż wszystko jest przez cały czas na maksymalnym poziomie głośności (w dodatku przekracza dozwolony dla cyfrowego dźwięku poziom 0dB - o tym niżej). Czy widzicie jakieś "wyskoki" na wykresie? Nie, bo nie ma na nie miejsca. Stąd np. brak wysokich tonów oraz przytłumiona perkusja - co do tego nie ma chyba nikt wątpliwości, że bębny brzmią zbyt cicho i "brudno".
Słówko o 0dB.
Dźwięk, który nie przekracza tej wartości jest czysty, dynamiczny. Jeżeli dacie w takim programie jak CoolEdit/Adobe Audition "Amplify" i pogłośnicie dźwięk tak, aby przekroczył 0dB, będzie on najzwyczajniej w świecie... trzeszczał!
Dość wyraźnie trzaski z tego powodu słychać szczególnie na "Virtual XI" i "BNW" podczas niektórych solówek. Kiedyś myślałem, że moje kiepskie głośniczki nie wyrabiają. Teraz mam dużo lepszy sprzęt i... trzeszczy jak trzeszczało

Co więcej - zaistniał pewien paradoks. Im lepszy sprzęt audio, tym brzmienie płytek o produkcji podobnej do DoD jest gorsze
Nie jestem audiofilem, dużo mi do tego brakuje. Naprawdę, nie potrzeba być audiofilem, żeby stwierdzić, że z brzmieniem DoD jest coś nie tak.
Nie mam problemu ze ścianą dźwięku tworzoną przez trzy gitary. Gdyby tak dźwięk na DoD był o 3dB ciszej, było by już miodnie.
Dla znających język angielski polecam poszukanie informacji na temat tzw. "Loudness wars". Można znaleźć wypowiedzi audiofilów, a także zwykłych śmiertelników, obrazowe porównania itp.
edit - dodam króciutko

Czemu nagranie DoD jest tak głośne? Czy może mi to ktoś wytłumaczyć? Jeżeli chcę słuchać muzyki głośniej, to od tego mam "volume". Czy gdyby DoD zmasterować nieco ciszej, czy zniekształciło by to dźwięk, pozbawiło go "kopa", usunęło moc "Trzech Amigos"? To pytanie retoryczne
edit 2 -
syzygy pisze:I co to znaczy głośniej? Przecież DoD nie jest zbyt wiele głośniej nagrany od Brava, czy TNOTB...
...to zależy, czy posiadasz remaster TNOTB - modne ostatnio reedycje płyt poddawane są ponownemu masteringowi, który niestety sprowadza się tylko do pogłośnienia nagrania. Jednak TNOTB jak i BNW nie są nagrane aż TAK głośno (TNOTB i tak ciszej od BNW). Zwracam uwagę na to, że to są bardzo małe wartości i ucho może nie wychwycić różnicy w samej głośności, jednak mózg odbiera już to nieco inaczej. No i trzeszczy

I tu właśnie sens moich rozważań

Po co nagrywać DoD tak głośno, skoro człowiek i tak praktycznie nie usłyszy różnicy, a samo brzmienie dużo na tym ucierpi
