
Iron Maiden - surowizna, ale ma swój urok, ogólnie bardzo lubię to "niedorobione" brzmienie

Killers - też dość surowe, ale jednak obiektywnie mówiąc lepsze niż "jedynka", też lubię

The Number Of The Beast - na brzmienie tej płyty nie ma co narzekać, według mnie "gada jak należy"

, jak na rok 1982 reqwelacja

Piece Of Mind - jak wyżej

Powerslave - takie trochę bardziej sterylne niż na 2-óch poprzednich, zawsze trochę kojarzyło mi sie z "...And Justice For All", bo tamta też miała takie dość "suche", ale ja właśnie takie lubie :rocx , wydaje mi się też że Powerslave brzmi trochę ostrzej od poprzedniczek

Live After Death - fatalne brzmienie??? Nie no bez przesady... Dla mnie rewelacja

Somewhere In Time - uwielbiam brzmienie tej płyty!!!! Mi ten pogłos na wokalu sie cholernie podoba!!!! I jeszcze te gitary. Miód

Seventh Son Of A Seventh Son - też uwielbiam brzmienie tej płyty, może zbyt ciężkie i potężne nie jest, ale też super

No Prayer For The Dying - dziwne troche, takie bardziej hardrockowe niż heavy, nigdy się nim nie zachwycałem

Fear Of The Dark - zawsze bardzo mi się podobało, tak jest do dziś, dosyć ciężkie nawet

The X Factor - może nie jest perfekcyjne , ale dla mnie Harris dobrze wykonał robotę, bo jest trochę takie mroczne, pasujące do charakteru muzyki

Virtual XI - nic szczególnego ale lubię

Brave New World - rewelacyjne jak dla mnie brzmienie tej płytki, może i 3 gitary nie są zbyt wyeksponowane, ale dla mnie to aż tak wielkiego znaczenia nie ma, w końcu po raz perwszy grali na 3

Rock In Rio - uwielbiam

Dance Of Death - totalnie wypasione, gitary po prostu miażdżą
Ogólnie uważam że produkcja płyt Maiden zawsze stała na wysokim poziomie, tak więc brawa dla Martina Bircha i Kevina Shirley'a!!!! Dla Harrisa(wraz z Green'em) też ale nieco mniejsze
