Cannibal Corpse wydawali pierwsze płyty co roku, a na każdej płycie Barnes ma kompletnie inny głos. Ciekawe co się Chrisowi przez tak krótki czas w wokalu odmieniło
Najgorzej wyprodukowane albumy
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19527
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
-
Deleted User 2259
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
Dickinson też zmienił barwę miedzy Synkiem a No Prayer jest ogromna różnica. Tylko nie pamiętam juz, czy to był zamierzony efekt, czy mu się głos zjechał.
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
Co do Kreator, był to celowy zabieg. Mustaine brzmi identycznie, gdyż to jest dalej ta sama maniera, po cholerę miałby się bawić w detale? Problem z tym dogranym wokalem jest taki, że w ogóle wokale na tych remixach są wysunięte do przodu. Na tym zresztą one przede wszystkim polegały. A remaster to spłaszczenie dynamiki. Mustaine dokładnie naśladuje swoją manierę. Różnice są czasem jak kończy sylabę, są takie miejsca gdzie kończy łagodniej. To jest taki detal, że trzeba siedzieć i wyłapywać sekunda po sekundzie. A nie że ma inną barwę. W Rust in Peace też usłyszałeś nowy wokal Dave'a? No to przykro mi to jest stary z tamtej sesji
-
Deleted User 2259
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
No w sumie racja, jakby miało wyglądać Hooks zaśpiewane w stylu Icarusa...
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19527
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
Mustaine zapytany w Metal Hammerze jakoś w 1992 albo 1993 roku o zmianę stylu śpiewania na "Countdown To Extinction" odpowiadał, że ostrzejsze wokale, które były na wcześniejszych płytach by nie pasowały do tego materiału, dlatego zmienił trochę styl śpiewania. I to było zamierzone. No, ale wiadomo - Dave nie wie co mówi
.
Co do Dickinsona, to chyba po prostu mu się głos już trochę zjechał po wcześniejszych tak intensywnych trasach w 1984-1988. Nigdy później już nie śpiewał tak wysoko jak we wcześniejszych latach. Wystarczy posłuchać "Where Eagles Dare" z 1983 czy z 1986/87, a to śpiewane w 1993. Do tego jak chyba każdy wie Dickinson już po woli tracił w tamtym momencie zapał w Iron Maiden, co też dodatkowo odbiło się na jakości głosu.
Co do Dickinsona, to chyba po prostu mu się głos już trochę zjechał po wcześniejszych tak intensywnych trasach w 1984-1988. Nigdy później już nie śpiewał tak wysoko jak we wcześniejszych latach. Wystarczy posłuchać "Where Eagles Dare" z 1983 czy z 1986/87, a to śpiewane w 1993. Do tego jak chyba każdy wie Dickinson już po woli tracił w tamtym momencie zapał w Iron Maiden, co też dodatkowo odbiło się na jakości głosu.
To tylko Ty napisałeś. Ja tak nie twierdziłem. Pisałem, że się różnią od oryginałów.
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
Na tym remasterze Rust ewidentnie słychać że śpiewa to 24 lata starszy gość. Dlatego ten wokal się kojarzy ludziom z późniejszymi płytami Megadeth. Mnie osobiście ten remaster tez nie podszedł. Pierwsze bicie miało już wtedy bardzo dobre brzmienie. Podkręcanie perkusji i basu nie wyszło temu albumowi na dobre. Kiedyś kupiłem. Posłuchałem kilka razy i sprzedałem. Pierwsze wydanie według mnie jest 100 razy lepsze i co najważniejsze niczego mu nie brakuje.
- AncientMariner
- -#Clansman

- Posty: 4872
- Rejestracja: sob lis 22, 2014 4:50 pm
- Skąd: Poznań
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
Bruce tez by raczej nie zaśpiewał większości utworów z Piece czy Powerslave dzisiaj tak jak w oryginałach
Vorguś bardzo lubi wciskać ludziom coś czego nie mówili. Dziwne że jeszcze użytkownicy forum tego nie załapali
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
Mustaine nie śpiewał nowym wokalem w starym kawałku. To raz. Dwa, Mustaine miał ostrzejszy, bardziej chaotyczny styl śpiewania na dwóch pierwszych albumach, później się trochę uspokoił. W ogóle bardziej słychać zmianę w Rust in Peace czy Five Magics (tam też użyto innych wersji wokalu z sesji RiP, które są inne dlatego że tak miało być), niż w Take No Prisoners, gdzie Dave chciał brzmieć jak w oryginale.LukaSieka pisze: ↑pt lip 03, 2020 3:09 pm Mustaine zapytany w Metal Hammerze jakoś w 1992 albo 1993 roku o zmianę stylu śpiewania na "Countdown To Extinction" odpowiadał, że ostrzejsze wokale, które były na wcześniejszych płytach by nie pasowały do tego materiału, dlatego zmienił trochę styl śpiewania. I to było zamierzone. No, ale wiadomo - Dave nie wie co mówi.
Co do Dickinsona, to chyba po prostu mu się głos już trochę zjechał po wcześniejszych tak intensywnych trasach w 1984-1988. Nigdy później już nie śpiewał tak wysoko jak we wcześniejszych latach. Wystarczy posłuchać "Where Eagles Dare" z 1983 czy z 1986/87, a to śpiewane w 1993. Do tego jak chyba każdy wie Dickinson już po woli tracił w tamtym momencie zapał w Iron Maiden, co też dodatkowo odbiło się na jakości głosu.
To tylko Ty napisałeś. Ja tak nie twierdziłem. Pisałem, że się różnią od oryginałów.
Nawiasem mówiąc, ja nie bardzo słyszę zmianę na Countdown w stosunku do Rust in Peace. Dla mnie na obu płytach śpiewa tak samo.
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
Ewidentnie Ci się coś pomieszało. Bo Mustaine w 2004 roku był tylko 14 lat starszy. Ale skoro tam słyszysz starszego o 24 lata gościa, wiem już na pewno, że tak nie jestFelcio pisze: ↑pt lip 03, 2020 3:21 pm Na tym remasterze Rust ewidentnie słychać że śpiewa to 24 lata starszy gość. Dlatego ten wokal się kojarzy ludziom z późniejszymi płytami Megadeth. Mnie osobiście ten remaster tez nie podszedł. Pierwsze bicie miało już wtedy bardzo dobre brzmienie. Podkręcanie perkusji i basu nie wyszło temu albumowi na dobre. Kiedyś kupiłem. Posłuchałem kilka razy i sprzedałem. Pierwsze wydanie według mnie jest 100 razy lepsze i co najważniejsze niczego mu nie brakuje.
-
Deleted User 2259
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
Zmianę w Five Magics <swoją drogą mój nr 1 tego zespołu> od razu wyłapałem, wolę ta z 2004 roku.
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
Powiem tak - wokalizy w Megadeth nie są najważniejsze ale IMHO wszystkie remastery mają mocno spartolone brzmienie więc trzymam się od nich z daleka. A te tricki z dogranymi wokalami tylko dodatkowo psują temat.
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
To jest ścieżka z 1990 roku, po prostu inne ujęcie. Też wolę wersję wokalu w kawałku Rust in Peace z remastera. Natomiast akurat w Take No Prisoners zmiany są ledwie słyszalne. Ja w ogóle nie wyłapałem, dopiero jak przeanalizowałem szczegółowo nuta po nucie. Ma to sens, Mustaine ten numer musiał ponownie zaśpiewać i chciał by było jak w oryginale. A tamte to są inne ujęcia wokali z sesji RiP.
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
Sorry, nie ten klawisz nacisnąłem. Miało być 1 a nie 2.
A według Ciebie pewnie słychac tam młodszego Mustaine'a. Na 100% tam śpiewał młodszy Mustaine, bo Vorgel tak twierdzi. Pewnie te wokale nagrywał w 1981.
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
Mustaine nagrywając w 2004 roku na nowo wokal do Take No Prisoners był oczywiście młodszy
- AncientMariner
- -#Clansman

- Posty: 4872
- Rejestracja: sob lis 22, 2014 4:50 pm
- Skąd: Poznań
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
Jak ktoś w ogóle mógł napisać że Dave Mustaine w 2004 był starszy niż w 1990. Wiadomo ze nie był bo był młodszy w 2004
Z Vorgelem nie ma co sie spierać 
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
Mustaine był starszy ale śpiewał tak samo. Nie był w końcu starszy 24 lata tylko 14 
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
Jakby to Vorgel napisał - mieli zawsze super wydawce, nieziemską promocje i sprzedali tyle milionów płyt że na pewno mają najlepszą produkcję i brzmienie. W końcu tyle milionów nabywców nie może się mylić
- Adrian S.O.S.
- -#Rainmaker

- Posty: 6566
- Rejestracja: ndz lut 09, 2014 3:11 pm
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
Wiadomo że jak coś sie świetnie sprzedaje to ma super produkcje a jak cos przechodzi bez echa i nikt po paru latach o tym nie pamięta to ma sknocone brzmienie
To było chyba udowadniane na przykładzie Queensryche i Iced Earth. Queensryche sprzedali więcej płyt więc mieli lepiej wyprodukowane albumy
To takie logiczne 
A tak na serio to nigdy nie mogłem zdzierżyć brzmienia Def Leppard - Hysteria. Taki różowy plasticzek. Ta produkcja chyba miałą być nawet przystępna dla przedszkolaków. Wiadomo że do nich i do tego ich stylu grania tego typu brzmienie pasuje ale to brzmienie jak na zespół który wywodził sie z NWOBHM jest tak skomercjalizowane, tak trąci wiochą że szkoda gadac
A tak na serio to nigdy nie mogłem zdzierżyć brzmienia Def Leppard - Hysteria. Taki różowy plasticzek. Ta produkcja chyba miałą być nawet przystępna dla przedszkolaków. Wiadomo że do nich i do tego ich stylu grania tego typu brzmienie pasuje ale to brzmienie jak na zespół który wywodził sie z NWOBHM jest tak skomercjalizowane, tak trąci wiochą że szkoda gadac
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
"Hysteria" to dla mnie maksymalnie świadomy skok w kierunku mega-popularności i mainstreamu. W tym kontekście wszystko się zgadza - zarówno same numery od strony muzycznej jak i brzmienie. Nie żeby jakoś mi się specjalnie podobało ale rozumiem dlaczego takie jest. Po latach nawet wywołuje u mnie uśmiech.